Bitwa pod Maratonem, czyli trafiła kosa na kamień

Bitwa pod Maratonem przywołuje na myśl nie tylko tytułowe powiedzenie, ale również wiele, wiele innych. Król Dariusz srodze się przeliczył, myśląc, że zapakuje swoich wojaków na okręty i z marszu spuści łupnia Grekom. No właśnie. W kontekście tych wydarzeń trudno nawet mówić o Grekach, gdyż rozumienie państwowości było inne niż obecnie. Dariuszowi I mogło się wydawać, że rozbierze cały region niczym domek z klocków Lego, miasto po mieście, ale chyba w tej całej układance nie uwzględnił greckich polis i ich mieszkańców. Ci postanowili mieć coś do powiedzenia o swoim losie. No i powiedzieli pod Maratonem, a potem jeszcze kilka razy!

Tło historyczne bitwy pod Maratonem

Zarówno mieszkańcy ówczesnej Grecji, jak i Persowie nie wzięli się znikąd. Obie strony starcia miały odrębne korzenie, inną kulturę i rozbieżne inne cele. Kim zatem byli Grecy i Persowie, którzy spotkali się pod Maratonem?

Ateny demokracja
W Atenach trwają prace nad demokracją. Źródło: Wikipedia

Ateny przed najazdem Persów

W tekście dla łatwości wypowiedzi używać będziemy określenia Grecy, ale w tamtym czasie nie było takiego tworu. Były mniej lub bardziej powiązane ze sobą miasta o różnym zasięgu oddziaływania. Pod Maraton przybyli mieszkańcy dwóch takich miast. Gros sił pochodziła z Aten, a wspierali ich Platejczycy. W sumie mały wycinek całkowitych możliwości, jakie drzemały w regionie.

Ateńczycy są świeżo po obaleniu (przy pomocy Spartan…) swojego ostatniego tyrana Hippiasza, który zmienił barwy i dołączył do Persów. Liczył on na powrót do władzy dzięki swym nowym przyjaciołom.

W Atenach dopracowywany jest koncept demokracji, ale całość nie wygląda tak kolorowo, jak się to maluje. Wszystko okraszone jest spiskami, walką o władzę pomiędzy możnymi, szukaniem dalszego wsparcia u Spartan i… Persów. Słowem walka o koryto na całego.

Mimo to kwitnie kultura, na której fundamentach powstała współczesna Europa. W ogólnym rozrachunku można skłaniać się do tezy, że wszystko idzie ku dobremu. Dodatkowo Grecy cały czas penetrują okoliczne tereny, zakładają kolonie, handlują i… trafiają na Persów.

Sztandar perski
Persowie cementują imperium zapoczątkowane przez Cyrusa II Wielkiego. Źródło: Wikipedia

Persowie tuż przed wybuchem wojny

Ci są na etapie konsolidacji swojego nowo powstałego imperium. Na jego czele stoi niejaki Dariusz I, którego roszczenia do zarządzania Persją są cokolwiek wątpliwe. W związku z tym krwawo cementuje swoją władzę, ekspandując przy okazji, gdzie się da. Tak przejmuje kontrolę nad Tracją (czyli jest już na kontynencie europejskim) i przymusza do posłuszeństwa państwa greckie w Azji Mniejszej, tłumiąc Powstanie Jońskie, które wybuchło przeciwko perskiej tyranii.

By zrozumieć, jakie to miało znaczenie, dość powiedzieć, że kolonie jońskie sięgały swymi korzeniami Aten i te wraz z Eretrią wsparły walczących. Była to zatem swego rodzaju przygrywka i sygnał ostrzegawczy, że łatwo z Grekami nie będzie.

Mimo wsparcia powstanie rozgromiono, Persowie byli na fali, i zaczęto zerkać za morze, w kierunku Grecji właściwej. Wszak wielkie imperium nie może sobie pozwolić na wspieranie rebelii na jego terytorium. Zemsta miała być słodka. Na dokładkę Persowie umocnili się też w Tracji i całkowicie podporządkowali sobie Macedonię. Jakby nie patrzeć, pętla wokół Aten zaciskała się więc coraz mocniej.

Zanim jednak doszło do bitki, o której będzie mowa w tym tekście, Dariusz zaczął krok po kroku realizować plan i podbijać poszczególne wyspy. Brał odwet na krnąbrnych Grekach, którzy mieli czelność stawić mu opór i wesprzeć powstanie przeciwko niemu.

Gdy już pomniejsze punktu oporu zostały pokonane, Dariusz wziął na celownik dwóch swoich greckich arcywrogów, czyli Ateny i Eretrię, które wspomagały Jonów. Z Eretrią flota i armia uwinęła się w kilka dni (przy niemałej pomocy lokalnych zdrajców…) i nadszedł czas na wisienkę na perskim torcie, którą miało być rozgromienie Aten.

Persja w momencie ataku na Ateny to nie tylko wojowanie i poszerzanie granic imperium. To również kultura i sztuka, które rozwijały się samodzielnie i warto o tym pamiętać. Dynastia Achemenidów pozostawiła po sobie wiele cennych zabytków, które świadczą o stopniu rozwoju ówczesnych mieszkańców imperium perskiego.

Model triery używanej w Atenach. Źródło: Wikipedia

Zanim bitwa pod Maratonem się zaczęła

Armia, jaką Dariusz wysłał pod wodzą Datisa (perskiego eksperta od Greków) i Artafernesa (dowodził flotą i współdowodził całą operacją), nie była mała. Nie mamy pewnych danych co do liczebności sił perskich, ale szacuje się, że w sumie było to około 25000 piechurów i 1000 konnicy. Razem całe to towarzystwo załadowano na 600 okrętów, nazywanych trierami od trzech rzędów wioseł, w jakie poza żaglem były wyposażone. Co do liczby i typu okrętów we flocie nie mamy pewności. Zakłada się, że cześć z tej liczby lub jakaś dodatkowa ilość, to stricte okręty transportowe używane choćby po to, by przewieźć konnicę.

Bez okrętów ani rusz

Trudno nam sobie dziś wyobrazić taką flotyllę, jeśli co najwyżej możemy obserwować mariny na Mazurach czy w innym Saint-Tropez. By nabrać pewnej perspektywy i przełożyć to na coś, co łatwo sobie wyobrazić, można pomyśleć o stadionie sportowym pełnym chłopa. I wszyscy oni płyną na sześciuset okrętach robić porządek na obcej ziemi.

Dlaczego piszemy o tych okrętach, skoro bitwa była na lądzie? Najszybszą metodą transportu pomiędzy Persją a Grecją było morze. Desant dawał w tamtym czasie duże szanse na zaskoczenie przeciwnika, jako że nie było wszechobecnych satelitów, zwiadu z powietrza i komórek śledzących każdy ruch. Okręty były stosunkowo małe w porównaniu z dzisiejszymi i napędzane siłą ludzkich rąk (i żaglem, jak bogowie dobrze dmuchali). Stąd potrzeba ich było baaaardzo dużo.

Taką armadą nie jest łatwo sprawnie wylądować. Lądujące wojsko jest w niekorzystnej sytuacji i jest to manewr niebezpieczny, gdyż sprawny kontratak może zniweczyć całą operację. Stąd lądowanie trzeba przeprowadzić szybko i sprawnie, a jak ma się 600 okrętów, to robi się z tym problem.

okręty lądowanie Maraton
Współczesna rekonstrukcja okrętów po wylądowaniu pod Maratonem. Źródło: Wikipedia

Maraton – miła spokojna zatoczka w sam raz na lądowanko

I tutaj do akcji wkracza Maraton, a raczej jego ulokowanie. Jeśli spojrzymy na mapę, to widać bez głębszego zastanowienia, że miejsce jest idealne, by lądować z taką armią. Spokojna zatoczka pozwalała na przybicie do brzegu szerokim frontem i szybkie wysadzenie desantu. Najgorszy moment całej operacji udało się załatwić wojskom Dariusza bez problemu. Chytry ów plan podsunął Persom nie kto inny, tylko wygnany z Aten Hippiasz. Żądza władzy deprawuje…

Dalej było już nieco gorzej, ale nie dramatycznie. Po lewej i prawej stronie miejsca lądowania znajdowały się tereny podmokłe, na których ciężko wojować na piechotę, że o szarżach konnicą nawet nie wspomnimy. Z kolei z przodu znajdowały się wzniesienia, na których umiejscowili się Grecy, którzy sprytnym manewrem zakorkowali Persom drogi pozwalające na rozwinięcia natarcia i pójście w głąb lądu. Z zaskoczenia nici.

Pomnik Filippidesa pod Maratonem. Źródło: Wikipedia

Greckie Asy w rękawie

Kto stał na czele tych spryciarzy z Aten? Był nim niejaki Militiades (ale nie wiemy tego na pewno, historycy nie mają pewności, jak to z tym dowodzeniem w czasie bitwy było), który coś tam o sposobie wojowania Persów miał wiedzieć. W sumie miał ze sobą 10000 chłopa z Aten. Szybkie zestawienie sił i środków daje nam od razu do zrozumienia, że Persowie mieli dużą przewagę. Ateńczycy mieli jednak asa w rękawie. Niejakiego Filippidesa, który w te pędy udał się do Sparty z prośbą o wsparcie. Gdy już tam przybył, okazało się, że w Sparcie trwa Karneja, czyli święty czas pokoju i Spartanie ruszą do walki za 10 dni. Potem miał jeszcze pobiec do Aten z informacją o zwycięstwie w bitwie, a reszta to już historia.

Pomimo tego, że na papierze nie wyglądało to dobrze, to sytuacja nie była tak dramatyczna. Grecy zajmowali lepsze pozycje, mieli za plecami swoich rodaków, drogi zaopatrzenia były w ich rękach i mieli miejsce do manewru.

Mieli też lasek, w którym można było się schronić przed palącym słońcem (niczym nasi pod Grunwaldem – zarośla dobra rzecz) no i mieli w odwodzie Spartan, więc trzeba było tylko czekać. Na osłodę w ramach posiłków nadeszło jeszcze 1000 wojaków z Platejów. To podbudowało nieco morale ateńczyków. Jakby nie patrzeć, mieć dodatkowy tysiąc ciężkozbrojnych hoplitów, a nie mieć – to już dwa tysiące hoplitów 😉 !

Typowe wyposażenie greckiego hoplity. Źródło: Wikipedia

Typowy żołnierz grecki i perski

Grecki Hoplita

Zanim zaczniemy opisywać całą naparzankę, warto porównać sekcje gimnastyczne obu ustawiających się armii. Tutaj jasno widać, że Grecy poszli w jakość, a nie w ilość. Ich armia, jak już wspomniano, składała się z ciężkozbrojnych hoplitów, którzy byli zaprawieni w rzemiośle wojennym i dźwiganiu tego całego żelastwa, którym byli zabezpieczeni i którym wymachiwali.

Skąd to wiemy? Ano stąd, że w starożytnej Grecji w ramach Igrzysk Olimpijskich odbywała się choćby konkurencja biegu w pełnej zbroi na dystansie około 330 -380 metrów (zależy, jak kto liczy stadion, czyli ówczesną miarę odległości). Dodatkowo szkolenie wojskowe było profesjonalne, a hoplici nie należeli do biednych grup społecznych. Byli ludźmi dobrze odżywionymi i ich wyposażenie spełniało najwyższe ówczesne standardy.

Zaletą armii greckiej była też jednorodność. Żołnierze mówili tym samym językiem, znali się w obrębie oddziałów (każda z 10 ateńskich fyli, czyli jednostek terytorialnych, wystawiła po 1000 żołnierzy) i co najważniejsze walczyli o swoją wolność. Wybuchowa mieszanka.

Armia Dariusza. Źródło: Wikipedia

Piechota perska

Hoplici stali naprzeciwko lekkozbrojnej piechoty oraz dużej liczby łuczników. Dla Ateńczyków problematyczna była też kawaleria, z którą nigdy nie było żartów.

Najeźdźcy byli wojskami mieszanymi. Żołnierze pochodzili z różnych części imperium perskiego. Komunikacja była tam więc utrudniona oraz motywacja wewnętrzna była negatywna w rozumieniu standardów moralnych. Co innego walczyć o wolność i życie, a co innego, bo ktoś kazał, przymusił lub z żądzy rabunku grabieży i wszelkich innych draństw.

Wśród wojaków armii perskiej dominowali Persowie, Medowie, mieszkańcy Chuzestanu i Sakowie.

Standardowym wyposażeniem perskiego wojaka pod Maratonem był łuk, krótka włócznia i miecz. Całości dopełniała wiklinowa tarcza i już tutaj widać jak duża różnica była w samym wyposażeniu poszczególnych żołnierzy. Zakłada się, że rdzenne perskie wojska posiadały lepsze opancerzenie. Sakowie z kolei mieli być wyposażeni w topory, z których użycia słynęli.

falanga rekonstrukcja
Współczesna rekonstrukcja greckiej falangi. Źródło: Wikipedia

Jak swoje bitwy rozgrywali Grecy i Persowie?

Wojowanie po grecku

Zanim przejdziemy do samego starcia, wypadałoby wykonać strategiczną pauzę i w kilku zdaniach opisać metodę walki Greków. Jak już wspomniano, ich piechota był typu ciężkiego, opancerzona, wyposażona w duże tarcze o średnicy około 100 cm, krótkie miecze i włócznie o długości 2,5 -3 m. Tarcze trzymane na lewej ręce nie zapewniały pełnej ochrony całego ciała i w związku z tym kluczowe było współdziałanie żołnierzy w szyku zwanym falangą.

Tarcza jednego hoplity osłaniała prawy bok towarzysza stojącego obok zatem jakość całej formacji zależała od umiejętnego współdziałania wszystkich członków falangi. Głębokość szyku zazwyczaj wynosiła 8 rzędów hoplitów. Żołnierze z tylnych rzędów wystawiali swoje włócznie pomiędzy żołnierzami z pierwszego rzędu, multiplikując siłę pierwszej linii.

Gdy dochodziło do starcia pomiędzy dwoma falangami, wygrywała ta, która utrzymała swój szyk i doprowadziła do pęknięcia szyku przeciwnika i jego ucieczki z pola bitwy. By cały system mógł w ogóle działać, potrzebna była odpowiednio duża równina pozwalająca na rozwinięcie falangi. Stąd w Grecji bitwy nie były rozgrywane w terenie przygodnym, ale raczej dobrze przemyślanym tak, by można było zastosować wypracowaną przez dziesięciolecia taktykę.

Gdy dochodziło już do zwarcia, w ruch szły włócznie, a gdy te połamały się o solidne hoplickie tarcze, dochodziło do swoistych zapasów i „przepychanek” całej formacji, która wchodziła w zwarcie na tarcze. Gdy jedna ze stron zaczynała przegrywać i falanga ulegała pęknięciu, do akcji wkraczała konnica, której Grecy nie mieli zbyt wiele, i dokonywała dalszego rozproszenia przeciwnika i w zasadzie bitwa się kończyła.

łucznicy Dariusza
Wygląd żołnierza perskiej piechoty wyposażonego w łuk. Źródło: Wikipedia

Wojowanie po persku

W związku z tym, że wojska perskie były znacznie lżejsze, ich styl wojowania musiał być inny niż u Greków. Zazwyczaj w pierwszym rzędzie ustawiali się żołnierze wyposażeni we wspomniane już tarcze wiklinowe. Były one stosunkowo duże i zasłaniały niemal całego żołnierza, który posiadał dodatkowo włócznię. Za takim ludzkim murem ustawiali się łucznicy, którzy zasypywali przeciwnika gradem strzał.

Gdy ten był już osłabiony, dochodziło do właściwego starcia, w którym w ruch szły miecze i włócznie. Kluczowym było jednak wykonanie skutecznego rozbicia sił wroga przy pomocy łuków i strzał. Konnica używana była do manewrów oskrzydlających i niszczenia rozbitego wcześniejszymi atakami przeciwnika, osłaniała lekkozbrojnych piechurów i siania ogólnego zamętu na polu bitwy. Ciężkozbrojna, elitarna konnica mogła zadać decydujące uderzenie.

Rekonstrukcja znajdującej się w natarciu falangi. Źródło: Wikipedia

Przebieg bitwy pod Maratonem

Dlaczego starcie się zaczęło?

W związku z sytuacją taktyczną obie strony nie były skore do bitki i nikt nie chciał pierwszy wykonać ruchu. Czas płynął na korzyść Ateńczyków, którzy mieli coraz bliżej do dotarcia posiłków, a Persowie przejadali zapasy nieopodal plaży. Wiecznie taka sytuacja trwać nie mogła i cos trzeba było zrobić.

Jak to zwykle bywa z zamierzchłymi dziejami, nie wiemy dokładnie jak ta bitwa przebiegła. Naukowcy nie są zgodni co do tego, dlaczego doszło do pewnych wydarzeń, więc pozostaje nam skupić się na najbardziej prawdopodobnym przebiegu starcia, które najpewniej miało miejsce 12 września 490 przed naszą erą.

Jak już wspomniano, obie armie stały naprzeciw siebie w wyczekiwaniu, aż w końcu miarka się przebrała. Najprawdopodobniej Persowie zdecydowali się wysłać na swoich okrętach konnicę, która szybkim atakiem miała zaskoczyć Ateny ogołocone z obrońców, którzy znajdowali się pod Maratonem.

Ruch ten mógł spowodować kontrakcję ze strony Greków, którzy widząc rodzącą się okazję (konnica była dla nich bardzo groźna) ruszyli do ataku. Alternatywna wersja zakłada jednoczesne okrętowanie konnicy i atak ze strony Persów w taki sposób, by związać Greków na miejscu i dać jeszcze większe szanse konnicy wysyłanej do Aten. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, piechota ruszyła do boju.

Jak pamiętamy, Grecy walczyli falangą, czyli byli ustawieni w długą linię. I tutaj pojawia się nam pewien zgrzyt, gdyż zwyczajowa głębokość falangi wynosząca 8 rzędów została nieco zmieniona. Środek liczył bowiem zaledwie 4 rzędy, a skrzydła standardowe 8.

Dlaczego doszło do takiej modyfikacji, nie wiemy. W efekcie greckie centrum było słabsze od skrzydeł, ale nie wiemy, czy Persowie byli tego świadomi. W środowisku historyków spekuluje się, że uszczuplono środek, by dostosować długość falangi do długości linii wojsk perskich.

bitwa pod Maratonem
Prawdopodobny przebieg bitwy pod Maratonem. Źródło: Wikipedia

Grecy ruszają

Gdy linia była już ustawiona, hoplici ruszyli do natarcia. Mieli do pokonania spory dystans, a najgorszy odcinek znajdował się w polu rażenia łuczników perskich. Natarcie musiało zatem przebiegać sprawnie, a posuwająca się do przodu piechota musiała przy pomocy mocnych tarcz ograniczać straty zadawane przez strzały.

Ostatni odcinek został pokonany najpewniej biegiem tak, by jak najszybciej wykluczyć z działania łuki przeciwnika. Gdy doszło już do zwarcia, słabsze greckie centrum zaczęło tracić powoli pole, ale mocniejsze flanki natarły na słabsze perskie skrzydła i po ich rozbiciu skierowały się ku centrum, zamiast ścigać uciekających. Z taką siłą doborowe perskie jednostki w centrum nie mogły się już mierzyć i rozpoczął się generalny odwrót w kierunku okrętów, na które ostatecznie udało się większości Persów dotrzeć.

Podstawowe źródło dotyczące tej bitwy, czyli zapiski Herodota, odnotowuje, że w wyniku bitwy poległo 6400 Persów oraz 192 Ateńczyków i 11 Platejczyków. Tyle w każdym razie miano naliczyć ciał na polu bitwy. Dodatkowo pewna liczba Persów miała utonąć w bagnach otaczających teren bitwy.

Jeśli zestawimy te dane, to straty po stronie najeźdźców wydają się ogromne. Nie sposób jednak zweryfikować, czy tak faktycznie było. Mimo to, zważywszy na ilość wojska przed rozpoczęciem bitwy, Persom musiało udać się, przeprowadzić całkiem sprawny odwrót i ocalić większość armii. Jej morale musiało jednak być złamane.

Kurhan w którym pochowano ateńskich poległcyh w starciu pod Maratonem. Źródło: Wikipedia

Po bitwie

Gdy kurz bitewny opadł, trzeba było w szybkim tempie wracać do Aten, gdyż miasto było nadal zagrożone. Jak już wspomniano, konnica wyruszyła wcześniej na perskich okrętach, a ogołocone z obrońców mury nie były już tak straszne. Według Herodota jednostki z ateńskiego centrum bitewnego zostały na polu bitwy, a skrzydła pospiesznie udały się do Aten. Ostatecznie dzięki szybkiemu marszowi udało się wzmocnić obronę miasta i uniemożliwić tym samym perskie lądowanie. Zobaczywszy, że okazja przepadła, perska flota zaniechała prób starcia z przeciwnikiem znajdującym się w znacznie lepszej sytuacji taktycznej i odpłynęła.

Następnego dnia pod Maratonem pojawili się Spartanie, którzy według Herodota mieli pokonać 220 kilometrów w trzy dni. Wyczyn godny uwagi. Przybywszy na miejsce, mogli jedynie stwierdzić, że Ateńczycy odwalili kawał dobrej roboty i zawróciwszy na pięcie, udali się do domu.

Grecy pochowali swoich zmarłych w ogromnych kurhanach, które możemy podziwiać do dziś. Persowie musieli przełknąć gorzką pigułkę porażki i już szykowali się do dogrywki, ale ta miała nastąpić nieco później, gdyż na horyzoncie zbierały się kolejne problemy w obrębie imperium.

Armia Kserksesa. Persowie nie mogli puścić Grekom płazem bitwy pod Maratonem i zaraz po niej rozpoczęli przygotowania do dogrywki. Źródło: Wikipedia

Maraton to dopiero początek. Jak bitwa wpłynęła na ówczesny świat

Jeśli jest się Panem wielkiego imperium, to nie można bezkarnie przegrywać. Takie klęski idą w świat i mogą być przyczynkiem do powstań i buntów, odejścia sojuszników i w efekcie końcowym rozpadu samego imperium. Stąd rządzący takimi molochami są czuli na porażki. Burzą one ich wizerunek.

Wojska Dariusza I dostały co prawda łupnia, ale znaczną ich część udało się ewakuować. Pamiętajmy, że z ogólnej liczby wojska większość ocalała. Cała konnica oraz flota również były nietknięte i wykonano strategiczny odwrót. Porażka pod Maratonem na pewno nie zachwiała Persją. Trzon sił do nowego ataku był w zasadzie gotowy, ale tym razem Dariusz nie chciał pozostawiać żadnych złudzeń i armia miała naprawdę być ogromna.

Gdy już wydawało się, że będzie pozamiatane, w Egipcie wybuchło powstanie, które trzeba było niezwłocznie stłumić. W międzyczasie Dariusz umiera i na tronie zasiada niejaki Kserkses I, czyli jego syn, który postanawia kontynuować politykę ojca na kierunku greckim. Słowem: chce im dać łupnia. 10 lat po pierwszej wyprawie rozpoczyna się kolejna, ale to już temat na inną opowieść.

A co z Ateńczykami? Ci umocnili swoją pozycję w regionie i pokazali, że również na lądzie potrafią dzielnie stawać w szranki. No i co ważne ocalili swoją młodą demokrację. Pamiętajmy bowiem, że z Persami płynął Hippiasz, któremu marzył się powrót tyranii. Zwycięstwo odbiło się również echem po innych miastach greckich. Perskie Imperium przestało być wielkim potworem, przed którym trzeba padać na kolana, ale zaczęło być przeciwnikiem, z którym można było wojować i wygrać. Mit perskiej machiny wojennej wciągającej nosem każdy opór upadł. Nie upadła za to cywilizacja Grecka, która mogła dalej bujnie rozkwitać.

Bitwa pod Maratonem należała do kluczowych starć w dziejach świata. Niebawem na Geex ukażą się kolejne, które również ustaliły bieg historii.

Jeśli lubicie broń, sprzęt i wszystko, co z wojskiem i wojowaniem związane wpadajcie na combat.pl. Znajdziecie tam coś dla siebie.

Źródła:

  • https://www.britannica.com/place/Plataea
  • https://www.history.com/topics/ancient-history/sparta
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Hippiasz;3911911.html
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Dariusz-I-Wielki;3890695.html
  • https://ehistory.osu.edu/articles/ionian-revolt
  • https://www.britannica.com/place/Thrace
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Ancient_Macedonians
  • https://www.perseus.tufts.edu/hopper/text?doc=Perseus:text:1999.04.0006:id=eretria&redirect=true
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Persja-Sztuka;4019649.html
  • https://www.metmuseum.org/toah/hd/acha/hd_acha.htmhttps://www.livius.org/articles/person/datis/
  • https://www.livius.org/articles/person/artaphernes/
  • https://www.dkfindout.com/us/history/ancient-greece/trireme/
  • https://www.worldhistory.org/Miltiades/
  • https://www.runnersworld.com/runners-stories/a20836761/the-real-pheidippides-story/
  • https://muzhp.pl/pl/c/443/bitwa-pod-grunwaldem-czyli-cztery-godziny-ktore-wstrzasnely-europa
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Hoplitodromos
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Stadion_(miara)
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/fyle;3903423.html
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Medowie;3939252.html
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Chuzestan;3886257.html
  • https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Sakowie;3971326.html
  • https://www.karwansaraypublishers.com/awblog/the-greek-hoplite-shield/
  • https://www.livius.org/articles/concept/phalanx/
  • https://www.kavehfarrokh.com/ancient-prehistory-651-a-d/achaemenids/persian-archery-and-tactics/
  • https://www.cambridge.org/core/journals/classical-quarterly/article/abs/achaemenid-elite-cavalry-from-xerxes-to-darius-iii/CD80E4B230B6DBE16A380B2FE3C98010
  • https://en.wikipedia.org/wiki/Marathon_tumuli
  • https://www.britannica.com/biography/Xerxes-I
  • https://www.britannica.com/event/Battle-of-Marathon
  • https://www.history.com/topics/ancient-history/battle-of-marathon
  • https://www.oxfordreference.com/view/10.1093/oi/authority.20110803100132847
  • https://www.military-history.org/feature/battle-of-marathon-myths.htm