Darmowy VPN na telefon i komputer. Jest taki? Który wybrać?

Niby mieszkamy w globalnej wiosce, ale tak się składa, że niektórzy mieszkańcy wioski są bardziej globalni niż inni i dzięki temu mają większe możliwości. Co zrobić, gdy mieszka się w mniej globalnej części globalnej wioski? Można próbować odpalić VPN i udawać, że jednak jest się w tej bardziej globalnej części globalnej wioski. Czy da się to zrobić przy pomocy darmowego VPN?

Po co mi darmowy VPN, skoro i tak nie mam nic do ukrycia…

O tym, jak działa VPN, padło na Geex już parę zdań, więc nie będziemy teraz powielać tych treści. Skupmy się zatem na innych aspektach całej sprawy i zacznijmy od sakramentalnego „nie mam nic do ukrycia”. Naprawdę nie masz? Jak rozumiemy, hasła do kont bankowych udostępniasz wszystkim? Listę przelewów i to, co kupiłeś, również? A może wszystkie konwersacje z komunikatorów też są dostępne dla każdego, podobnie jak cała historia przeglądania stron internetowych? Maile też można sobie przefiltrować na publicznym serwerze?

Wyliczankę można by ciągnąc dalej, ale chyba wykazaliśmy już dostatecznie dobrze, o co chodzi. Każdy ma coś do ukrycia i wcale nie oznacza to nielegalnej transakcji zakupu broni od typów spod ciemnej gwiazdy w dokach w porcie w Marsylii. Powszechny ekshibicjonizm prezentowany w tak zwanych mediach społecznościowych też ma swoje granice. Dla każdego są one inne, ale jednak są. W związku z tym w pewnym momencie chcemy zostawić kawałek nas dla nas i tylko dla nas, względnie dla naszych najbliższych.

Nie ma w tym nic zdrożnego, a VPN jest częścią szerszej grupy narzędzi, które pozwalają nam zadbać o własną prywatność. Tych szukających tutaj rozwiązań na potrzeby działań nielegalnych musimy zasmucić. VPN nie schowa was przed specjalnymi wydziałami polskich i zagranicznych służb tropiącymi przestępców w Internecie. Natomiast wujkowi Google’owi, szwagrowi Fejsbuniowi i innym reklamowym potworkom można trochę krwi napsuć, a przynajmniej wymusić na ich algorytmach wytężoną pracę…

Darmowy VPN może być doskonałym uzupełnieniem innych naszych działań

Tak się składa, że od jakiegoś czasu staramy się  na Geeksie pokazywać poradniki związane z cyberbezpieczeństwem i prywatnością w sieci. Staramy się w nich prezentować podstawowe metody i kroki, jakie może podjąć statystyczny Kowalski, by znacząco podnieść swoją prywatność i bezpieczeństwo w sieci.

Niedawno opisywaliśmy Wam, jak działa system DNS i co to jest prywatny DNS. Mamy też dość kompleksowy, ale mimo wszystko prosto napisany poradnik, jak ustawić prywatny DNS.

Fundamentem użytkowania sieci może być bezpieczny i prywatny system operacyjny Linux, a to, jaki Linux wybrać mamy całkiem przystępnie rozpisane w naszej serii o tej alternatywie dla okienek z Redmond.

Zainteresowanych tematem przeglądarek opisanych inaczej niż zwykle odsyłamy do poradnika jak ustawić Firefoxa dla większej prywatności (dla ambitnych jest nawet Arkenfox i user.js) oraz jak ustawić Google Chrome dla większej prywatności. Dla porządku nadmienimy, że jednym z fundamentów przeglądarek powinna być oczywiście nasza ulubiona wtyczka, czyli uBlock Origin.

Gdy należycie do grona ludzi, którzy mają już te i inne kroki za sobą, to może warto pomyśleć o kolejnym, czyli o VPN. O ile opisywane powyżej rozwiązania są z gatunku naprawdę darmowych, o tyle z rozwiązaniami VPN tak prosto już nie jest, ale i na to znajdzie się sposób i o tym właśnie jest ten wpis.

Dlaczego darmowy VPN to rzadkość?

Zanim przejdziemy do opisania dostępnych opcji, warto postawić kawę na ławę i choćby w dwóch zdaniach napisać, dlaczego darmowy VPN to stwór rzadko widywany w naturze. W swej istocie rzeczy sprawa jest bajecznie prosta, gdyż w świecie dla dorosłych nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad. Co do zasady zawsze trzeba jakoś zapłacić, ale czasem dostarczyciele obiadów (w tym przypadku usług VPN), dają nam posmakować próbkę. Są też ludzie dobrego serca, Filantropi i całe organizacje, które fundują nam „obiady” za pieniądze zbierane od tych, którym wiedzie się lepiej (czyli generalnie i tak ktoś płaci).

A dlaczego taki VPN musi kosztować? Ano dlatego, że prąd kosztuje i do serwerowni doprowadza się go bardzo grubym kablem (a już to sugeruje, że „idzie go dużo”), w idealnej sytuacji od dwóch niezależnych dostawców prądu. Obok nich leży światłowód, a najlepiej kilka, bo serwerownia musi mieć wyśmienity kontakt ze światem poprzez sieć. Idąc dalej, to w samej serwerowni stoją rzędy „szaf”, w których poupychane są serwery, a nad wszystkim czuwa pan ochroniarz i systemy klimatyzacji wspierane przez wydajne gaśnice (tak na wszelki wypadek).

I jak już tak to wszystko tam stoi i czeka na wypożyczenie, to musi się trafić ktoś, kto taki serwer VPN „postawi”, zoptymalizuje, będzie doglądał i aktualizował. Jak sobie to wszystko zsumujecie, to siłą rzeczy musi Wam wyjść sakramentalne: „ło Panie, to nie SOM tanie rzeczy”. I jeśli tak Wam wyszło, to słusznie Wam wyszło. Nie są, ale jak już wspominaliśmy, są co najmniej dwie opcje na (prawie) darmowy obiad i w końcu po tym przydługim, ale jak się nam wydaje potrzebnym wstępie, możemy do nich przejść.

Jaki darmowy VPN wybrać?

Tak się składa, że od jakiegoś czasu testujemy takie i owaki usługi związane z darmowymi VPN. Robimy to po to, byście sami nie musieli tego robić. 😉 Tradycyjnie już skupiliśmy się na opcjach open source i cechujących się przynajmniej znamionami solidnych fundamentów dających nadzieję, na zachowanie bezpieczeństwa naszych danych. Dlaczego to takie ważne? Ano dlatego, że cały nasz ruch pójdzie właśnie przez tenże starannie wybrany serwer VPN. W związku z tym wszystko co mamy na naszą obronę, to dotychczasowa prawdomówność dostawcy i jego wcześniejsze dokonania. Słowem rozpoznawaliśmy bojem prezentowanych usługodawców i zobaczyliśmy, co też za owoce wydali przez lata swojej działalności.

ProtonVPN

Każdy, kto choć trochę interesuje się prywatnością w sieci, musiał słyszeć o usłudze ProtonMail. Nieznających zagadnienia informujemy, że to szyfrowana poczta email z serwerami w Szwajcarii i taką architekturą całego systemu, że można u nich czuć się bezpiecznie. W parę lat po odpaleniu poczty firma zdecydowała się na uruchomienie dodatkowej usługi, czyli serwerów VPN. Podobnie jak się to ma w przypadku poczty, tak i w przypadku VPN dostępna jest opcja darmowa, czyli bezpłatna. Jest ona mocno ograniczona w porównaniu z usługą płatną, ale na potrzeby zwykłego Kowalskiego powinna wystarczyć. Byście nie musieli tego robić, docisnęliśmy ProtonVPN, by sprawdzić, ile tak na prawdę daje bezpłatne konto. Dla porządku dodamy, że cisnęliśmy głównie na telefonie, bo komputery są dla dziadersów. 😉

Do jego obsługi na telefonie z systemem Android wystarczy aplikacja. Można ją pobrać ze sklepu Play, ale my tradycyjnie wybraliśmy sklep F-droid, o którym wspominaliśmy w tekście Android bez Google. Do użytkowania aplikacji potrzebujemy konta w usłudze Proton VPN, ale jego założenie to chwila moment.  Po zalogowaniu się mamy do dyspozycji kilka darmowych serwerów i podstawowe usługi związane z aplikacją i serwerami VPN. Za pełen pakiet i jeszcze większe bezpieczeństwo trzeba zapłacić, ale to akurat zrozumiałe.

W całkowicie darmowej opcji usługa spisywała się przyzwoicie. Transfer danych jest ograniczony, więc wielogodzinne streamowanie ulubione muzyki poprzez VPN raczej prędzej niż później skończy się komunikatem, że wyczerpało się zasoby przyznawane na darmowe konta. Jeśli piszemy wielogodzinne, to naprawdę mamy na myśli wielogodzinne. Dla testów puszczaliśmy w tle sam dźwięk, a robiliśmy to dzięki aplikacji New Pipe, umożliwiającej odtwarzanie filmów na YouTube bez reklam.

Daliśmy ProtonVPN solidnie w kość i dopiero po kilku takich przedłużonych sesjach w Szwajcarii się zdenerwowali i pogrozili nam paluchem, wyświetlając komunikat, że przegięliśmy pałę. Tylko co to wszystko oznacza?

Ano bardzo dużo! Jeśli będziecie korzystać z usługi normalnie, czyli do przeglądania sieci, jeśli połączycie się z nią w kawiarence, na dworcu, czy podczas korzystania z innego darmowego hotspota, to wszystko powinno działać, jak należy. Oczywiście nadmieńmy, że sygnał Wi-Fi lub zasięg komórkowy też muszą być sensowne. Na 3G to nawet szwajcarski VPN będzie się ślimaczył. Warto też dodać, że jeśli chcecie obejść ograniczenia geograficzne na niektóre seriale i filmy narzucane Polsce, to darmowa wersja tego VPN się do tego nie nada.

Poza standardowymi funkcjami aplikacja pozwala nam też uruchomić coś na kształt firewalla. O tym, jak ustawić porządnego firewall na Androida pisaliśmy już wcześniej. Aplikacja Proton VPN jest swego rodzaju alternatywą, ułomną, ale jednak. Jak to działa? W ustawieniach Androida wymuszamy ruch tylko przez VPN, a w opcjach aplikacji wybieramy obsługę wszystkich aplikacji na telefonie, włącznie z systemowymi i nadajemy dostęp do VPN tym, którym chcemy. Dzięki temu możliwe jest filtrowanie tego, co wydostaje się poza urządzenia. Nie jest to opcja zbyt wygodna, ale można ją rozważyć jako alternatywę dla klasycznego firewalla.

No tak, ale co z tymi komputerami dla dziadersów?

Instalację na komputer dokonać można poprzez pobranie stosownych plików ze strony internetowej dostawcy. ProtonVPN dostępny jest na niemal wszystkie systemy operacyjne, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W zasadzie obsługuje się to i działa to mniej więcej, jak na telefonie, tylko siłą rzeczy wygląda nieco inaczej, bo jakoś tak się składa, że ekran na komputerze mamy większy. Lista serwerów i dostępne w wersji bezpłatnej opcje są podobne.

Jaki jeszcze darmowy VPN na Androida?

Tutaj jest mały problem, gdyż jeśli nałożymy sobie wspomniane wcześniej ograniczenia, to wybór nam się mocno zawęża. Na szczęście w sklepie F-droid jest jeszcze kilka aplikacji pozwalających na korzystanie z darmowej usługi VPN. Dla porządku wymienimy je wszystkie, a są to: Calyx VPN, Riseup VPN i Bitmask. W zasadzie wszystkie te aplikacje korzystają z tych samych lub podobnych ustawień i dostawców usług VPN. Jeśli dobrze to rozszyfrowaliśmy to, serwery sponsoruje np. Calyx Institute czy Riseup, a aplikacje mają predefiniowane ustawienia, więc klikamy połącz i… działa. Dostawcy pozycjonują swoje usługi dla tzw. aktywistów, ludzi świadomych, walczących z opresyjnymi systemami itd. Próby oglądania najnowszego serialu Netflixa puszczanego tylko w USA niekoniecznie wpisują się w ten model operowania, więc apelujemy o rozsądek.

Czy uważamy je za tak samo dobre, jak Proton VPN? Trudno powiedzieć. Z naszej perspektywy działają.  Zasada użytkowania jest podobna, a mianowicie chodzi o to, by nie nadużywać gościnności sponsorów serwerów i nie próbować stremować filmów 4k z YouTube przez taki VPN.

A co jeśli nie chcę darmowego VPN lub stać mnie na płatny?

W skrócie to: hulaj dusza, piekła nie ma. Wybór na rynku jest tak duży, a cena tak spadły, że wyłapując dobrą promocję, można mieć sensowny VPN może nie za grosze, ale za złotówki, jeśli wykupimy usługę od razu na rok, lub dwa. Na takim serwerze można już pokusić się o ulubiony serial, który do Polski jeszcze nie trafił. Ba! Niektórzy dostawcy nawet zapewniają, że właśnie po to jest ich usługa. Oznacza to jednak, że operatorzy streamujący toczą z nimi małą wojenkę podjazdową, więc należy liczyć się ze zgrzytami – jak to na wojnie. Razy oni nam, a raz my im.

Wracając jednak na nieco poważniejsze tory, to w przypadku VPN warto jednak kierować się zaufaniem do dostawcy. Jeśli marzy Wam się kariera dziennikarza śledczego, to lepiej wybrać firmę nie najtańszą, ale raczej taką, która ma ugruntowaną pozycję na rynku i architekturę i procedury działające na korzyść użytkowników tego typu.

Alternatywnym rozwiązaniem jest wynajęcie własnego serwera i postawienie na nim usługi VPN, ale to już są sumy i umiejętności, które można płacić, mając świadomość, że idzie się  po nagrodę Pulitzera. Dla zwykłych zjadaczy raczej poza zasięgiem.

VPN laptop

Podsumowanie. Czy potrzebuję VPN i czy wybrać darmowy VPN?

W wielu poprzednich akapitach trochę nam się rozwlekło to i owo więc podsumowanie będziemy mieli krótkie. Tak, uważamy, że każdy, kto ma w zwyczaju korzystać darmowych WiFi oferowanych w miejscach publicznych lub hotelach i innych tego typu przybytkach, powinien mieć na podorędziu taką usługę. Powszechne stosowanie przez strony SSL nieco zmniejszyło poziom zagrożenia związany z korzystaniem z Internetu, ale na pewno nie rozwiązało problemu.

Jeśli założymy, że VPN ma być tylko do takich celów, to stoimy na stanowisku, że darmowy VPN w zupełności wystarczy. Jeśli chce się toczyć wojenki podjazdowe o możliwość oglądania najnowszego serialu w Polsce, to niestety trzeba sięgnąć po wersje płatne. Zazwyczaj mają jakieś klauzule typu 30 dni na zwrot kasy więc można potestować, czy sprawdzą się w naszym modus operandi, czy nie.

To tyle z naszej strony. Macie jakieś pytanie, coś jest niejasne, lub gdzieś się pomyliliśmy, to piszcie w komentarzach.