Najlepsze gry o Batmanie. Poczuj się jak Człowiek-Nietoperz

Batman. Człowiek-Nietoperz. Obrońca Gotham. Mroczny Rycerz. To jedna i ta sama postać – alter ego Bruce’a Wayne’a, które uważane jest za jednego z najbardziej ikonicznych superbohaterów w historii. Słyszał o nim praktycznie każdy. O ile kino ma adaptacje Nolana, o tyle w świecie gier wideo długo przyszło czekać na równie poważne, godne Batmana, tytuły. Jednak najlepsze gry o Mrocznym Rycerzu to nie tylko seria Batman: Arkham – co jeszcze warto polecić?

Nie tylko Batman: Arkham. Jakie gry Batman są najlepsze?

Batman w grach wideo dzieli się na dwie ery. Na tę przed i po Batman: Arkham. Cykl Rocksteady Studios i Warner Bros. odmienił na zawsze to, jak kojarzymy tę postać w grach. Wcześniej miłośnicy Gacka nie mieli wielu powodów do radości. Może poza wczesnymi latami 90. XX wieku, kiedy ukazało się kilka wartych uwagi tytułów. Dziś jednak trącą one myszką i niekoniecznie interesują młodych graczy, ale mimo to zasługują na wyróżnienie.

batman arkham

Gotowi na (sentymentalną) podróż do wirtualnego Gotham? Jakie gry zapewniają niezapomnianą porcję wrażeń? Z którymi miałem najmilsze wspomnienia? Na liście zamieściłem również tytuły o sędziwym wieku, w których rozgrywka może już odrzucać. Wierzę, że znajdują się wśród naszych Czytelników prawdziwi wyjadacze, którzy równie rzewnie wspominają produkcje z lat 90. XX wieku.

Jeśli nie tylko gry z Batmanem znajdują się w kręgu Twoich zainteresowań, przeczytaj zestawienie polecanych tytułów o Człowieku Pająku:

W innym przypadku możesz od razu przejść do subiektywnego zestawienia najlepszych gier o Batmanie, które ułożyłem w kolejności chronologicznej.

TOP najlepszych gier Batman na PC i konsole

  • Batman Returns
  • The Adventures of Batman & Robin
  • Batman: Arkham Asylum
  • Batman: Arkham City
  • LEGO Batman 2: DC Super Heroes
  • Batman: Arkham Origins
  • Batman: Arkham Knight
  • Batman: The Telltale Series
  • Batman: The Telltale Series – The Enemy Within

Ranking najlepszych gier z Batmanem. W które warto zagrać?

Batman Returns (1993) – (nie)zapomniany klasyk

Rycerz Gotham to pogromca złoczyńców, który ma w zanadrzu nie tylko liczne gadżety, ale także potrafi okładać przeciwników, i to w jakim stylu! Walka jest często na porządku nocnym Człowieka-Nietoperza, więc w latach 90. trudno było o lepszy wybór niż tzw. beat’em up, czyli inaczej chodzoną bijatykę. Gatunek, który cieszył się sporą popularnością w tamtych czasach.

Batman Returns właśnie zaliczało się doń, przywodząc na myśl m.in. Final Fight Capcomu, i stało się jednym z jego najlepszych przedstawicieli – przynajmniej z Gackiem w roli głównej. Gra wyszła na różne platformy, ale najlepsze opinie zebrała wersja Konami na SNES-a. I to właśnie ją najmilej wspominam. Tytuł okazał się strzałem w dziesiątkę, nie tylko jako gra bazująca na filmie Tima Burtona z Michaelem Keatonem (ponownie) jako Człowiekiem-Nietoperzem.

Obijanie twarzy członków gangu szalonych cyrkowców z Czerwonego Trójkąta sprawiało satysfakcjonującą przyjemność. Można było się nieźle rozerwać (lub wyżyć się, jak kto woli) na tle zróżnicowanych scenerii. Gra pozwalała nawet pokierować batmobilem. Jako Batman trzeba było uchronić Gotham nie tylko przed bezwzględnym Pingwinem, ale też drapieżną Kobietą-Kot. Aż łezka się w oku zakręciła na samo wspomnienie.

The Adventures of Batman & Robin (1994 i 1995) – (zagubiona) perła dla miłośników Batman: The Animated Series

Przygody Batmana i Robina, również na SNES-a i znowu od Konami, z pierwszej połowy lat 90. XX wieku okazały się kolejną udaną grą. Taką, którą można śmiało zestawić obok takiej klasyki jak Batman Returns. Każdy z ośmiu dostępnych poziomów skupiał się na innym superzłoczyńcy. Rozgrywka była klasyczną platformówką, choć nastawioną na walkę, w której Batman wykorzystywał m.in. batarangi, gaz obezwładniający, bomby dymne czy specjalny chwytak.

Szczególnie w pamięć zapadały niezwykle pomysłowe pojedynki z bossami. W grze można było stanąć twarzą w twarz nie tylko z Catwoman, Pingwinem i Jokerem, ale także Strachem na Wróble i Człowiekiem-Zagadką. Deweloperzy gry opierali się na wysoko cenionym serialu animowanym Batman: The Animated Series, który przedstawia jedną z najlepszych interpretacji postaci Człowieka-Nietoperza. Wielu fanów uważa, że to także sama czołówka wśród najlepiej zrealizowanych kreskówek w historii.

Przykład The Adventures of Batman & Robin jest o tyle ciekawy, że wersja gry na SEGA CD z 1995 roku uchodzi w fandomie DC za zaginiony epizod Batman: The Animated Series. Mowa konkretnie o przerywnikach filmowych opracowanych na potrzeby rzeczonej produkcji przez twórców i obsadę serialu. Zabrakło ich niestety w wydaniu Blu-ray kultowej animacji. Ogląda się je jak kolejny odcinek Batman: The Animated Series. Gra stanowi prawdziwą gratkę dla maniaków Gacka:

Batman: Arkham Asylum (2009) – mesjasz, którego nadejścia nikt nie zwiastował

Batman: Arkham Asylum wzięło graczy z zaskoczenia. Po latach wielkiej posuchy w grach z Batmanem nagle objawił się prawdziwy mesjasz. Przyszedł na świat dzięki studiu Rocksteady, które wcześniej wydało jedynie średnio udane Urban Chaos: Riot Response. Praktycznie nikt nie spodziewał się, że ich następny tytuł wstrząśnie tak światem gier wideo i okaże się nie tylko najlepszą produkcją z Batmanem (do czasu…), ale też jednym z najlepszych tytułów Anno Domini 2009.

batman arkham asylum

Rocksteady Studios nie powstało na bazie jakiegoś konkretnego komiksu czy filmu (animowanego), aczkolwiek za fabułę odpowiada Paul Dini, jeden z twórców kultowego serialu Batman: The Animated Series. Projekt nie mógł więc trafić w lepsze ręce. Wbrew pozorom największym atutem Batman: Arkham Asylum nie był Człowiek-Nietoperz (w tej roli dobrze znany fanom kreskówek Kevin Conroy), lecz wybitna kreacja Jokera (Mark Hamill, znany od lat jako jego głos, przeszedł samego siebie). Kradł każdą scenę.

Batman: Arkham Asylum zgrabnie połączyło liniową rozgrywkę z quasi-otwartym światem, zamykając Człowieka-Nietoperza i zgraję potępieńców na obszarze ośrodka psychiatrycznego – tytułowego Azylu Arkham. Udało się też zespolić udanie różne gatunki: skradankę i bijatykę, co idealnie wpasowało się w naturę Mrocznego Rycerza.

Siłą był też system walki, który okazał się tak dobry, że inni deweloperzy zaczęli się nim inspirować. Nie wypada nie wspomnieć o zapadających w pamięć spotkaniach ze Strachem na Wróble. Drogi Czytelniku, czy pamiętasz scenę, w której pomyślałeś, że popsuł Ci się sprzęt? Nie mniejszym zaskoczeniem od tej sceny zresztą była cała gra, która na zawsze odmieniła oblicze komputerowego i konsolowego Batmana. Stała się wzorem do naśladowania.

Batman: Arkham City (2011) – idealna kontynuacja idealnej gry Batman

Napiszę prosto z mostu: bezapelacyjnie najlepsza część serii Arkham i najlepsza gra o Batmanie w historii. Już Batman: Arkham Asylum było (bardzo) dobrą grą, ale mnie pierwsza przygoda nie porwała tak jak jej kontynuacja. W Batman: Arkham City praktycznie wszystko było zrobione lepiej, włącznie z szokującym – dla niektórych – zakończeniem. Może postać Jokera już tak nie błyszczała, ale czy musiała, gdy wszystkie pozostałe trybiki zagrały, jak powinny zagrać?

batman arkham city

Wreszcie Gotham nieco się przed nami otworzyło, gdyż akcja gry przeniosła się na ulice jednej z dzielnic miasta (mogła być większa, ale bez batmobilu niekoniecznie by miało to sens). Co więcej, swój udział w historii miała większa zgraja superzłończyńców, których mogło nieco brakować w „jedynce”. Pingwin, Kobieta-Kot, Dwie Twarze, Hugo Strange, Mr Freeze, Szalony Kapeluśnik, z którym spotkania okazały się nie mniej ekscytujące, co ze Strachem na Wróble w poprzedniczce.

Nie było zbytnio na co wybrzydzać. Większe poczucie otwartości świata i wyśmienita obsada szwarccharakterów (drobna uwaga: niektórzy mogliby odegrać większą rolę) nie były wszak jedynymi zaletami gry. Miasto wypełniono ciekawymi questami pobocznymi, walkę nieco ubogacono, a umiejętności oraz gadżety zostały odpowiednio podrasowane, by dać graczowi więcej możliwości. Wisienką na torcie była druga grywalna postać. Choć prawie wszyscy ją znają, nie chcę popsuć niespodzianki tym, którzy nie grali (to są jeszcze tacy?).

Pod względem mechaniki Batman: Arkham City stanowiło udane rozwinięcie pomysłów z Batman: Arkham Asylum. Ale to coś więcej niż delikatnie odpicowanie znanego tytułu. Nie boję się tego napisać: to jeden z najlepszych sequeli w historii, co potwierdziły kosmicznie wysokie oceny krytyków i znakomity odbiór gry przez rzesze graczy. Część z nich może polemizować, czy aby Batman: Arkham Asylum nie było lepsze, ale mnie nie przekonasz żadnym argumentem (nawet nie próbuj!).

LEGO Batman 2: DC Super Heroes (2012) – nie tylko dla najmłodszych fanów LEGO

LEGO Batman 2: DC Super Heroes to jednej strony kolejna klasyczna produkcja duńskiego studia TT Games (dawne Traveller’s Tales), specjalizującego się w tworzeniu gier na licencji LEGO. Z drugiej deweloper nieco wstrząsnął wirtualnym światem LEGO. Była to bowiem to pierwsza platformówka z cyklu LEGO od TT Games, w której podłożono głosy postaciom. Ponadto LEGO Batman 2: DC Super Heroes wprowadziło też jako pierwsze w tym cyklu LEGO otwarty świat. Był to spory krok naprzód.

Niektórzy jednak gracze zarzucali tej części, że to nie gra o Batmanie, lecz po prostu ogólnie o superbohaterach, których było zbyt wielu i nie poświęcono im należycie czasu. Co za dużo, to niezdrowo dobrze podsumowuje LEGO Batman 2: DC Super Heroes. Chociaż w oczach krytyków i wielu graczy gra pozostała najlepszą częścią z całej serii LEGO Batman (w sumie liczy trzy odsłony).

Gdy jednak zapytasz fanów, zobaczysz, jak bardzo opinie na temat tego cyklu są podzielone. Głosy wahają się zwykle między „jedynką” a „dwójką”. Niemniej jednak w każdej fan platformówek z serii LEGO może odkryć coś, co go urzeknie.

Batman: Arkham Origins (2013) – prequel niedoskonały

Batman: Arkham Origins zebrało ogólnie najmniej przychylne opinie z dużych tytułów wchodzących w skład serii Batman: Arkham. Powodów było kilka. Po pierwsze, gracze zaczynali czuć mocny przesyt trochę wyświechtaną już formułą rozgrywki. Warner Bros. Montreal nie wprowadziło w życie żadnych świeższych pomysłów w tej odsłonie. Po drugie, gra była w nie najlepszym stanie technicznym na premierę – najgorszym ze wszystkich dużych odsłon Batman: Arkham (do czasu wydania Batman: Arkham Knight na PC…).

batman arkham origins

Nie był to jednak zły tytuł, mimo najsłabszych ocen z całej serii Arkham. Szczególnie mógł podobać się większy nacisk na misje detektywistyczne oraz pomysł z przedstawieniem początków Bruce’a Wayne’a w kostiumie Batmana (co uzasadnia zmiany w obsadzie). Był to bowiem prequel, przy tworzeniu którego twórcy wzorowali się na komiksie Rok pierwszy Franka Millera (inspiracje czerpali także z Legend Mrocznego Rycerza).

Człowiek-Nietoperz już na początku swojej kariery jako Obrońca Gotham musiał mierzyć nie tylko z Jokerem, ale także Czarną Maską, Deathstroke’iem, Bane’em czy Firefly’em. Tym razem jednak wyznaczono nagrodę za jego głowę. Przestał być tylko drapieżnikiem, lecz stał się (pozornie) ofiarą. Mimo zmęczenia materiału gra potrafiła dostarczyć sporo emocji. Nie uważam, by jakikolwiek miłośnik przygód Mrocznego Rycerza miał przejść obojętnie wobec Batman: Arkham Origins, którego akcja rozgrywała się w wigilię świąt Bożego Narodzenia.

Batman: Arkham Knight (2015) – batmobilowa rewolucja

Batman: Arkham Knight wprowadziło upragnioną świeżość w serii. Wreszcie można było zwiedzać skąpane w deszczu miasto Gotham nie tylko fruwając niczym nietoperz, ale także poruszając się batmobilem, który stanowił integralną częścią rozgrywki. Dzięki niemu stała się ona mniej monotonna niż w poprzednich częściach (choć później męcząca z tego samego powodu). Z drugiej strony – gra nie zachwyciła pobocznymi zadaniami, które zostały uproszczone do bólu i osłabiły ogólne, całkiem dobre wrażenie.

batman arkham knight

Jednak mroczniejsza, poważniejsza atmosfera gry to było to, co szczególnie ujęło mnie w finale głównej serii Batman: Arkham. Człowiek-Nietoperz musiał zmierzyć się nie tylko ze Strachem na Wróble i tytułowym Rycerzem Arkham (i przeszkodzić im w przejęciu kontroli nad Gotham). Ale także ze śmiercią postaci, która nie przestawała nękać go niczym najgorszy koszmar.

Grę wyróżniało również alternatywne zakończenie, ale trzeba było nieźle się napocić, wykonując wszystkie 243 (!) zagadki Riddlera. Batman: Arkham Knight wymagało więc wiele cierpliwości, jeśli chciało się ukończyć grę w 100%.

Batman: Arkham Knight zostało zapamiętane jeszcze jako jedna z najgorszych optymalizacji na PC. Grałem krótko po premierze, jeszcze zanim gra została usunięta ze sklepu Steam, i nie mogłem uwierzyć, że trafiła ona do sprzedaży w tak fatalnym stanie (przy niej Cyberpunk 2077 to niemal okaz optymalizacji). Nie dało się wręcz grać – ścinało niezależnie od ustawień. Fatalne pierwsze wrażenie udało się zmyć dopiero po około pół roku…

Mimo swoich niedoskonałości gra pozostała dla fanów Gacka pozycją obowiązkową, jak zresztą każda część świetnej serii Batman: Arkham.

Batman: The Telltale Series (2016-2018) – interaktywny film, który stopniowo nabiera rumieńców

Studio Telltale Games w ostatnich latach brało regularnie na tapet popularne marki i przerabiało je wedle przynoszącej (do czasu) sukcesy formuły interaktywnego filmu. Producent nie mógł przejść obojętnie wobec postaci Batmana i zrealizował dwa łączące się fabularnie sezony. Ale dopiero w drugiej grze, The Enemy Within, pomysł wypalił jak należy.

Batman: The Telltale Series z 2016 roku pozostawiło wiele do życzenia. Mimo że stanowiło przyzwoity wstęp do większej intrygi, która nabiera rumieńców w kontynuacji, to całość wzbudziła mieszane opinie. Batman: The Enemy Within w porównaniu do pierwszej serii to więcej, lepiej i mocniej. Prawie wszystko zostało lepiej zrealizowane niż w nijakiej poprzedniczce. Historia bardziej zakręcona, wybory nabrały większego znaczenia, a w fabule przewijało się znacznie więcej ikonicznych postaci znanych z kart komiksów.

W Batman: The Enemy Within głównym motywem była jednak relacja między Batmanem a Jokerem, ale doskonale ten duet uzupełniały postacie poboczne, takie jak Kobieta-Kot, Człowiek-Zagadka, Komisarz Gordon, Bane czy Harley Quinn. Joker z kolei dopiero przeistaczał się w swoją opętańczą wersję. Jeszcze nie popadł całkowicie w odmętach szaleństwa i to od gracza również zależało, jak zakończy się przygoda (dwa alternatywne końcowe rozdziały, których wygląd zależał od wcześniej podjętych wyborów).

Telltale Games przedstawiło oryginalną wizję i o ile pierwszy sezon nie był niczym specjalnym, tak drugi okazał się trochę niedoceniony. Nie stał się najciekawszą grą tego studia, ale mimo to The Enemy Within zaprezentowało zbliżony poziom do najlepszych produkcji studia (The Walking Dead, The Wolf Among Us czy Tales from the Borderlands). Warto zagrać tylko po to, by poznać jedyną w swoim rodzaju w grach relację między Batmanem i Jokerem (Johnem Doe).

Co czeka w przyszłości fanów gier Batman? Czy to koniec Arkhamverse?

Czy – i ewentualnie kiedy – ukaże się kolejna część Batman: Arkham? Nie wiadomo – Batman: Arkham Knight jest zwieńczeniem głównej serii, ale jej kres nie oznacza pożegnania. Możliwości są wręcz nieskończone i Warner Bros. może podążyć różnymi ścieżkami, tworząc prequele (jak Batman: Arkham Origins), spin-offy czy nawet kompletny restart.

Poza tym koniec Batman: Arkham nie jest równoznaczny z tym, że WB porzuca wykreowane uniwersum Arkhamverse. Tak się składa, że w tym samym świecie rozegra się nadchodząca gra studia Rocksteady, czyli kooperacyjna strzelanina Suicide Squad: Kill the Justice League. Tytuł ten będzie stanowić bezpośrednią kontynuację serii, więc spodziewaj się wielu nawiązań i smaczków.

Jednak nie trafisz w nim w objęcia Gotham, lecz pobliskiego miasta Metropolis. W grze wcielisz się w członków Legionu Samobójców (Harley Quinn, King Shark, Kapitan Boomerang i Deadshot), którzy muszą stawić czoło złemu Supermanowi i Lidze Sprawiedliwości. Szykuj się na premierę w 2022 roku (raczej jego koniec).

Gotham Knights, czyli gra w stylu Arkham bez Batmana

Fanów gier Batman może zainteresować zaplanowane na 2022 rok Gotham Knights od WB Games Montreal, czyli autorów Batman: Arkham Origins. Ale gra ma nie łączyć się z serią Arkham, ba, nie będzie nawet częścią Arkhamverse. Gotham Knights, które położy nacisk na kooperację, przedstawi wizję Gotham po śmierci Batmana. Historia nie będzie oparta na żadnym komiksie i skupi się na losach Batgirl, Robina, Nightwinga i Red Hooda, którzy przeciwstawią się Trybunałowi Sów.