2 czerwca Huawei zaprezentowało swoje nowe zegarki, a 17 tego samego miesiąca wystartowała przedsprzedaż w Polsce. Wśród dostępnych wariantów Huawei Watch Series 3 znalazł się również taki, u którego już samo nagromadzenie epitetów w nazwie wywoływać ma skojarzenia z produktem premium. Mowa o Huawei Watch 3 Pro Elite Titanium. Czy na efektywnej nazwie się kończy, czy faktycznie jest to smartwatch z gatunku „najlepszy z najlepszych”?
O nowych produktach Huawei, wykorzystujących system operacyjny HarmonyOS, pisała już w osobnym tekście Anita. W wielkim skrócie – ma być jeszcze bardziej innowacyjnie, z dodatkowymi funkcjami, które pozwalają na mierzenie szerszej gamy parametrów organizmu, rozbudowaną łącznością i możliwościami oraz ulepszoną baterią. Szerzej HarmonyOS przybliżył też Robert.
Ponieważ mam niewielkie, bo niewielkie, ale jednak jakieś doświadczenie z wearables powiązanymi z Huawei, zdecydowałem, że sprawdzę, co tam nowego chiński gigant zmajstrował. Poza tym taka recenzja to zawsze dodatkowy bodziec do tego, żeby nieco bardziej podnieść sobie poprzeczkę i uczynić wysiłki w dbaniu o siebie ciut mniej mizernymi. A co może dać lepszego kopa niż sprzęt klasy premium?
Przy okazji polecam również inne recenzje naszych autorów, w których testowali oni zegarki Huawei:
Na koniec jeszcze jeden szczegół. Jak się dość szybko przekonałem, zegarek, który do mnie trafił, był modelem testowym. W związku z tym nie wszystkie jego funkcje udało mi się sprawdzić. Postaram się jednak dokładnie opisać to, z czego mogłem skorzystać.
Huawei Watch 3 Pro Elite dotarł do mnie w estetycznej czarnej kostce.
W równie eleganckim wnętrzu pudełka znajdziemy zegarek oraz instrukcję, a także ładowarkę indukcyjną. O ile mi wiadomo, są również wersje, w których dodaje się wymienny sportowy pasek.
„Titanium” w nazwie tego modelu jest jak najbardziej uzasadnione. Zarówno koperta, jak i bransoleta z zatrzaskiem, wykonane są bowiem ze stopu tytanu (spód koperty to natomiast ceramika).
W połączeniu ze szkłem Sapphire wyświetlacza czyni to ze smartwatcha urządzenie nie do zdarcia. Watch 3 Pro Elite, stety lub niestety. nie miał okazji zaliczyć przy mnie żadnego crashtestu – nie licząc przypadkowego uderzenia nim w szafkę czy framugę, z którego jednak wyszedł bez szwanku.
Z tytanem (tym razem takim z mitologii, nie tablicy Mendelejewa) zegarek kojarzy się również przez swoje imponujące gabaryty. Koperta jest masywna, z szerokim (1,43 cala), bardzo czytelnym i zwyczajnie ładnym ekranem AMOLED.
Do wyboru mamy galerię rozmaitych tarcz – niektóre są animowane, inne imitują tarczę klasycznego zegarka. Jedne zawierają bogaty przegląd takich informacji, jak ilość przebytych kroków, tętno, temperatura na zewnątrz i warunki pogodowe czy poziom naładowania, a jeszcze inne są dość oszczędne.
Jak wspomniałem wcześniej, od niemalże roku korzystam ze smartbanda, którego waga to niecałe 23 gramy. Nic dziwnego, że gdy pierwszy raz założyłem ważącego 64 gramy Huawei Watch 3 Pro, to ciężar ten dało się odczuć. Zegarek może przez to nadawać się bardziej dla męskiego użytkownika lub osoby, która przyzwyczajona jest do noszenia czegoś nieco cięższego na przegubie ręki. Do wagi można się jednak przyzwyczaić i choć czasem jest ciut bardziej odczuwalna, nie daje się przesadnie we znaki.
Na obręczy Huawei Watch 3 Pro znajdziemy dwa guziki sterowania. Koronkę z wygrawerowanym napisem „Huawei Watch”, za pomocą której przechodzimy do menu i możemy się tam po nim poruszać, oraz płaski przycisk. Domyślnie otwiera treningi, ale można jednak przypisać pod niego inną z interesujących nas funkcji.
Przy koronce będzie mała uwaga. Niewątpliwie ładnie wygląda, jest funkcjonalna. Podoba mi się również to, że można nią kręcić, przesuwając w ten sposób ekran z góry na dół. Natomiast zdarzało mi się, że wsadzając rękę do kieszeni lub za pasek, bezwiednie restartowałem zegarek. Niby nic, ale jednak trochę irytujące.
Przyczepić mógłbym się również do momentami niezbyt responsywnego ekranu. Nie wiem, czy jest to kwestia wyświetlacza (który też od pewnego momentu trochę wolniej się aktywował), czy bardziej opóźnień systemu, czy po prostu powierzchnia ekranu lub mój palec nie były dość suche. Również i to czasami lekko przeszkadzało, ale nie psuło zupełnie korzystania z Huawei Watch 3 Pro.
Nowy inteligentny zegarek Huawei wygląda naprawdę dobrze. Imponuje rozmiarami, czytelnością ekranu oraz jakością wykonania czy kolorystyką ciemnoszarego metalu. Choć co do paru rzeczy można pomarudzić, to zasadniczo jest bardzo dobrze.
2 GB RAM-u, 16 GB wbudowanej
HarmonyOS
A co z tych wszystkich cyferek i haseł wynika dla użytkownika?
Zacznijmy od HarmonyOS. System i jego interfejs są dość przejrzyste i w dużej większości intuicyjne, Bywały jednak momenty, gdy nie widziałem rezultatów wprowadzania jakichś ustawień i nie bardzo wiedziałem, co poszło nie tak, ewentualnie uruchomiłem funkcję, z której nie byłem w stanie wyjść. Czuję, że mogą być to jednak problemy po stronie użytkownika albo związane z korzystaniem z wersji testowej.
Plusem dla wielu osób będzie na pewno możliwość instalowania aplikacji z AppGallery. Docenią one także to, że mamy tu nie tylko Bluetootha, ale również Wi-Fi (na marginesie, pomimo mikroskopijnej klawiatury, hasło do niego wpisuje się bardzo wygodnie) oraz NFC. Jest także możliwość skorzystania z wirtualnej karty eSIM, która pozwala na rozmowy bez połączenia ze smartfonem.
Obecne tu czujniki pozwalają na dokonywanie rozmaitych, mniej lub bardziej istotnych pomiarów, jak również na korzystanie z funkcji przydatnych w terenie (choćby kompas). Uwagę zwraca też dość duża przestrzeń na własne dane. Zachwalana przez producenta bateria wymaga osobnego omówienia, dlatego zajmę się nią w dalszej części recenzji.
Podczas testów korzystałem właściwie z dwóch aktywności, które uprawiam na co dzień: jazdy na rowerze stacjonarnym oraz marszu w terenie. Tymczasem smartwatch oferuje o wiele więcej. Samych treningów biegowych jest trzynaście. Do tego dochodzi: bieganie w terenie i na bieżni, marsz w pomieszczeniu, rower w terenie, pływanie na basenie i na otwartych wodach, wędrówka górska i piesza, bieg przełajowy, jazda na nartach, snowboarding i narciarstwo biegowe, triathlon, ćwiczenie na orbitreku i ergometrze oraz nawet golf. Jest też oczywiście pojemna funkcja Inne.
Podczas treningu mamy na bieżąco monitorowane tętno, spalane kalorie czy prędkość, a asystent głosowy (nadal brak polskiej wersji) informuje nas o kamieniach milowych (na przykład przejechaniu kolejnych dziesięciu minut na stacjonarce) oraz pracy serca.
Możemy również korzystać z ćwiczeń oddechowych, przy których domyślnie włączone są lekkie, stymulujące wstrząsy hapytyczne. Haptyka w ogóle jest istotną częścią tego urządzenia, obecną także przy przesuwaniu menu koronką. Niby mała rzecz, ale jednak taki feedback z urządzenia jest bardzo przyjemny.
Wyniki treningów, a także rozmaitych innych pomiarów, możemy przeglądać w aplikacji Huawei Health vel Huawei Zdrowie. Mamy tam całe mnóstwo statystyk i wykresów, a dzięki aktualizacji interfejs wygląda mniej spartańsko (przypomina ten z aplikacji Garmina).
Od końca 2020 roku możemy również włączyć w niej opcję dynamicznego śledzenia przebytego treningu. Na krótkim filmiku zobaczymy przebytą trasę, statystyki, a jeśli po drodze pstrykaliśmy fotki, zostaną one włączone do prezentacji. Poniżej przykład – jeżeli oglądacie na smartfonie, kliknijcie Pełny ekran.
Smartwatch nie tylko informuje nas o połączeniu, ale pozwala także je odebrać. Zarówno głośnik, jak i mikrofon, brzmią całkiem dobrze i wyraźnie (choć rozmówczyni wskazywała na pogłos po jej stronie; możliwe, że to kwestia jej smartfona). Jeżeli chcemy zakończyć połączenie, możemy zrobić to podnosząc rękę z zegarkiem (opcję tę trzeba zaznaczyć w Ułatwieniach dostępu w ustawieniach). Zgodnie z informacjami Huawei, można to także zrobić zaciskając pięść, a odwracając nadgarstek wyciszamy konwersację (obie funkcje dostępne są w najnowszej aktualizacji).
Możemy również odbierać powiadomienia o SMS-ach czy z social mediów. Natomiast nie uświadczymy możliwości odpisywania czy wysyłania „gotowców”. Jest za to możliwość wykonywania połączeń na inne urządzenia Huawei przy pomocy aplikacji MeeTime.
Wiele osób nie wyobraża sobie treningu bez odpowiedniej muzyki. Huawei Watch 3 Pro pozwala na sterowanie odtwarzaniem, zarówno zgromadzonej na zegarku, jak i na smartfonie. Można także połączyć się ze stacjami radiowymi.
Jeśli chodzi o dźwięki, to smartwatch pozwala na ich nagrywanie. Opcja ta jest zmyślnie nazwana Notatnikiem, bo faktycznie świetnie nadaje się do rejestrowania ważnych myśli czy obserwacji, które wpadną nam do głowy na przykład podczas porannej przebieżki. Niestety o ile dobrze zrozumiałem, nie ma możliwości udostępniania ich (tym samym nie mogę niestety podzielić się z Wami ptasim koncertem, który udało mi się nagrać).
Możemy mierzyć standardowy już chyba dla smartwatchy zestaw parametrów, a więc tętno, sen, stres, natlenienie krwi czy wykonane kroki oraz spalone kalorie. Najnowsza aktualizacja zegarka daje również dostęp do wcześniej wspomnianego mierzenia temperatury działa. Funkcja niewątpliwie cenna, niestety – w testowanym modelu nie miałem okazji jej sprawdzić.
Jak zwykle warto pamiętać, że pomiary te są często dość umowne i orientacyjne; nie zastępują one konsultacji ze specjalistą czy przy użyciu właściwych instrumentów (choć producent podkreśla, że ulepszona technologia TrueSeen 4,5+ oraz zaawansowane algorytmy zwiększają dokładność pomiaru tętna).
Wśród innych funkcji jest też możliwość wysyłania sygnału SOS (poprzez pięciokrotne wciśnięcie koronki) czy wykrywania upadków (przy czym smartwatch lojalnie uprzedza, że ze względu na mnogość czynników może ona nie działać bardzo dokładnie). Nie brakuje także lokalizatora smartfona oraz standardowego wyposażenia typu latarka, stoper czy minutnik.
Mamy też coś, co szczególnie przyda się osobom, które chcą skorzystać z zegarka nad wodą. Poza tym, że Huawei Watch 3 Pro cechuje się wodoszczelnością na poziomie 5 ATM, znajdziemy również funkcję Osusz, do pomocy w usuwaniu wody, która dostała się do urządzenia (robi to za pomocą dźwięków o wysokiej częstotliwości, co widać na filmie poniżej – oglądającym na smartfonach również tutaj polecam opcję widok pełnoekranowy).
Inne oferowane funkcje, o których warto wspomnieć, to Zamiana mowy na pismo oraz Czytanie zawartości ekranu – przydatne szczególnie dla osób starszych lub z problemami z wzrokiem. Sam niestety miałem problem z ich przetestowaniem i wydawały mi się one jednymi z mniej intuicyjnych w zegarku. Sprawdziłem za to zablokowanie dostępu do menu sześciocyfrowym kodem po zdjęciu smartwatcha, które także może być użyteczne, ale też nie jest obowiązkowym i domyślnie ustawionym. Według informacji producenta w kompatybilnych smartfonach ma także działać opcja zdalnej migawki.
W materiałach Huawei można znaleźć imponujące zapowiedzi dotyczące tego, ile zegarek jest w stanie wytrzymać na jednym ładowaniu. Maksymalnie urządzenie powinno pociągnąć nawet do trzech tygodni. Tyczy się to jednak włączonego trybu ultraoszczędnego. W normalnym użytkowaniu (określanym jako smart) Huawei Watch 3 Pro Elite wytrzymuje maksymalnie do pięciu dni. W mojej praktyce smartwatcha musiałem ładować właściwie codziennie. Z pomocą dołączonej ładowarki zajmowało mi to około 2 godzin, a nawet trochę więcej (mówimy o ładowaniu od zera do setki).
Możliwe, że baterię drenowały powiadomienia, czujniki czy aktywowany Always On Display. W ustawieniach baterii możemy zresztą sprawdzić poziom zużycia, a także wyłączyć te funkcje, które mogą wpływać na wyższy pobór energii (AOD czy włączanie się ekranu po podniesieniu ręki).
Ma przedłużać pracę urządzenia aż do 21 dni, co okupione jest ograniczeniem pewnych funkcji – na przykład mamy tylko jedną tarczę, bez możliwości jej zmiany.
Niestety mój model przy przejściu na ten tryb samoczynnie się wyłączał. Jest to chyba jednak kwestia tego konkretnego, testowego egzemplarza. Muszę też wspomnieć, że zegarek się dość mocno nagrzewał podczas ładowania, a razem zbyt wysoka temperatura spowodowała jego awaryjne wyłączenie się. Możliwe, że również i to jest indywidualną kwestią modelu.
Po modelu testowym dotarł do mnie wreszcie i taki, który znalazł się w normalnej sprzedaży i który otrzymał już stosowne aktualizacje. Tym samym zyskałem możliwość sprawdzenia kilku niedostępnych wcześniej funkcji i dodatków.
Jak wspomniałem, w regularnej edycji do smartwarcha dołączone są także wymienne paski. Chętnie skorzystałem z tej opcji i zmieniłem bransoletę na przyjemny i wygodny fluoroelastomerową opaskę.
Tutaj natomiast funkcja mierzenia temperatury skóry. Jak tłumaczy producent – jest ona tylko poglądową i nie zastąpi starego, dobrego termometru. Można się nią niemniej posługiwać do sprawdzania, czy z naszym ciałem nie dzieje się coś niepokojącego i czy nie jest wymagana konsultacja ze specjalistą.
Kolejna aktualizacja rozwiązała także problem zgrywania muzyki, którą można pobierać i odsłuchiwać na urządzeniu. Przedtem możliwe było tylko korzystanie z polecanych, do których potrzebne było i tak połączenie Wi-Fi.
Dzięki aktualizacji możemy też wykorzystać video z galerii w naszym smartfonie i stworzyć własną filmową tarczę.
Warto mieć na uwadze to, że tarcza taka szybciej rozładuje nam zegarek. Do tego zdarzały się lekkie przestoje nagrania, ale możliwe, że był to jednostkowy i przejściowy problem. Mówiąc o rozładowywaniu się – w trybie ultrabaterii (który działa już bez zarzutu) mamy też więcej tarcz do wyboru, przez co nie widać aż takich różnic przy użytkowaniu smartwatcha.
Wypróbowałem też gesty i odbieranie połączeń zaciskając pięść oraz wyciszanie ich przez obrócenie dłoni. Lepiej wypadło mi to pierwsze. Nie udało mi się zakończyć połączenia podniesieniem, nie jestem też do końca pewien wyciszania. Natomiast moja rozmówczyni była zaskoczona jakością połączenia – nie chciała uwierzyć, że mówię przez zegarek, a nie smartfon. Potwierdza to więc domysły, że wiele kwestii zależy w dużej mierze nie tyle od modelu, co od egzemplarza.
Poza tym, przy dłuższym korzystaniu, rzuciło mi się w oczy jeszcze parę rzeczy. Choć musiałem dalej korzystać z ultrabaterii, to smartwatch wytrzymywał już około dwóch dni. Zauważyłem też pewne drobne zgrzyty, jak naliczanie dodatkowych kroków, lekki ból nadgarstka po haptyce czy problem z połączeniem z GPS w terenie lub ze sparowaniem aplikacji, gdy zegarek jest w trybie ultra. Usterki te są jednak dość drobne i, nawiązując do wcześniejszego akapitu, raczej zależne od konkretnej sztuki produktu.
Dobiegliśmy do mety, pora na ogłoszenie wyników i… medale?
Przede wszystkim biorę na poprawkę, że wiele rzeczy, z których mogę być zadowolony w mniejszym stopniu, to efekt korzystania z egzemplarza w wersji testowej. A w tych, które trafią do użytkowników, wszystko będzie chodziło jak w zegarku (wybaczcie suchara).
Z czym zostajemy, jeśli pominiemy tego rodzaju kwestie techniczno-softowe? Z niezwykle eleganckim, solidnym inteligentnym zegarkiem, oferującym wiele funkcji treningowych (zarówno dla niedzielnych sportowców mojego pokroju, jak i tych bardziej aktywnych czy uprawiających mniej typowe formy aktywności), a także całe mnóstwo innych, do tego z rozbudowanym pod lepszą współpracę z ekosystemem Huawei (nie wspomniałem, że Watch 3 Pro współpracuje także z asystentem głosowym Huawei Celia) oraz możliwością pobierania aplikacji z AppGallery (jak zauważył jeden z zagranicznych recenzentów, póki co dość ubogiej, ale jednak rozwijającej się).
Porównując go z innymi smartwatchami na rynku z podobnej lub nawet nieco niższej półki cenowej, przyznać trzeba, że ma konkurencję – a wśród rywali są też starsze modele Huawei (na przykład Huawei Watch GT 2 Pro). Jak zwykle wszystko rozbija się o indywidualne potrzeby użytkownika. Jeżeli zależy Wam na smartwatchu, w którym spotykają się takie elementy, jak duża, wytrzymała, a przy tym stylowa koperta, dużo opcji łączności, funkcje powiązane z ekosystemem Huawei oraz duży wachlarz dodatkowych, Huawei Watch 3 Pro będzie propozycją wartą wzięcia pod uwagę.
Aktualizacja – czy raczej kolejne aktualizacje – faktycznie rozwiązały problemy, o których pisałem powyżej: zarówno jeśli chodzi o sterowanie muzyką, jak i dostępność funkcji mierzenia temperatury czy możliwość zmiany bransoletki na wygodniejszy dla mnie pasek. Na pewno wzrósł poziom zadowolenia z urządzenia, a opinia o solidnym, wartym uwagi smartwatchu, jakim jest Huawei Watch 3 Pro w wersji Elite Titanium, została podtrzymana.
Jeżeli chcielibyście drugiej opinii – polecam recenzję Konrada „Kondzio42” Mihułki na kanale x-kom.
A poniżej przedstawiam zebrane przeze mnie plusy oraz minusy urządzenia:




Panie Macieju, bardzo dobra recenzja i ciekawie zaprezentowany Smartwatch.
Bardzo dziękuję Panie Tomaszu. 🙂
Nie kumam tego. Płacę ponad 2 tysie i nie mogę odpisać na sms? WTF? To jakieś grube nieporozumienie.
Cześć Janusz,
jest to faktycznie trochę niedogodne i wychodzi na to, że smartwartch robi troszę za pager – przydałaby się możliwość wysyłania chociażby jakichś szablonów typu „oddzwonię później”, „nie mogę rozmawiać” itd. Ale jest sporo innych funkcji, które rekompensują ten brak.
Wystarczy ściągnąć na zegarek i telefon app Next Sms
Brak powiadomień sms to spory krok w tył
Cześć Janie,
SMS-y może normalnie odbierać, ale już na nie nie odpiszesz. Co faktycznie może być troszkę problematyczne, ale da się bez tej funkcji przeżyć. 😉
Ciekawie napisane, sam zamówiłem wersję Elite Titanium razem ze słuchawkami FreeBuds Pro. Aktualnie mam Gt2e i brakuje tylko płatności NFC oraz funkcji rozmowy no i odpowiadania na wiadomości. Nie mogę się już doczekać jak to wszystko będzie współgrać z P30 Pro. Pozdrawiam
Hej DjGazor,
dziękuję – mam nadzieję, że zegarek będzie się dobrze sprawował. Daj potem znać, jak Ci się z niego korzysta. 😉
Może coś na temat płacenia telefonem NFC ?
Czy Huawei jest w stanie to ogarnąć w niedalekiej przyszłości w tym smartwatchu ?
Czy nie masz szans ?
Cześć Paweł,
na razie takiej funkcji niestety u nas nie ma, gdyż na terenie Polski nie działa Huawei Pay. 🙁
Na prezentacji w Chinach mówili jeszcze o glukometrze, miało być też EKG ciekawe czy dodadzą chociaż to z cukrem
Cześć Kuba,
niestety na ten moment nie ma możliwości mierzenia poziomu cukru we krwi czy jej ciśnienia. Ciężko też powiedzieć, kiedy te funkcje będą dostępne.
Dzień dobry.
Hmmm wszystko ładnie pięknie tylko czy Pan próbował wgrać muzykę offline? Posiadam huawei p40 pro oraz ten smartwatch huawei smartwatch 3 i nie mogę wgrać swojej muzyki. Nawet w support nie mogą mi pomóc. A kupiłem go specjalnie abym mógł podczas sportu słuchać muzyki nie posiadając przy sobie telefonu. Porażka. Nie polecam.
Faktycznie ja też mam problem z wgraniem muzyki z telefonu. Na razie nie widze możliwości wgrania utworu ze smartfona na zegarek, który został załadowany na smartfon spoza Aplikacji Muzyka Huawei. Udało mi się pobrać utworzoną listę w smartfonie, potem załadować fizycznie utwory na zegarek (czyli mogę odtwarzać je offline z zegarka). ALE: znowu dodałem kilka utworów do listy na smartfonie (z aplikacji Muzyka Huawei), jednak zegarek nie może tej powiększonej listy zaktualizować. Próbowałem usunąć listę z zegarka, aby ponownie ją załadować i nie da się. Może nie potrafię… Nie będę przecież przywracał stanu fabrycznego zegarka. Temperaturę ciała u mnie pokazuje zaniżoną o ok. 3 stopnie. Fajny gadżet ale wymaga dopracowania od strony softu.
Smartwatch mierzy temperaturę skóry a nie ciała więc nie będzie 36,6 w przypadku normalnej temperatury 😉
Dodam od siebie,że:
1. Bardzo słaba wibracja i brak możliwości jej regulacji. Powiadomienia nie są wyczuwalne na nadgarstku
2. Brak możliwości blokowania ekranu co utrudnia korzystanie z zegarka w trybie sportowym
3. Bardzo uboga lista aplikacji np. Timery interwałowe, które w zegarku sportowym w tym przedziale cenowym powinny być
4. Brak możliwości odpowiadania na wiadomości
5. Uboga ilość płatnych tarcz zegarka, bardzo uboga darmowych
6. NFC w Polsce nie jest obsługiwane
7. Mimo otrzymania wiadomości komunikaty nie wyświetlają się na ekranie zegarka więc często nie wiemy czy przyszła do nas jakaś wiadomość.
Zegarek ładny i nic po za tym. Prawdę mówiąc nie wart tych 2 tysięcy złotych
Wibracji prawda nie można póki co zmienić. W sportowym trybie jakoś mi nigdy nie przeszkadzał brak blokady. Aplikacji no póki co mało, ale ostatnio dodali kilka np. Co mnie cieszy nawigację Pętał której używam na telefonie. Można odpowiedzieć na wiadomości SMS poprzez aplikację next SMS. Na ilość tarcz nie narzekam, już mam swoje ulubione wystarczy poszukać. NFC co prawda jeszcze nie działa, ale znając Huawei szybko się to zmieni. Komunikaty u mnie dochodzą wszystkie jakie mam ustawione. Ogólnie pierwszy tydzień użytkowania na plus.
Czy istnieje możliwość pobrania przeglądarki na zegarek? Kupiłem go dzisiaj i czuję ogromne rozczarowanie. Parę mało przydatnych aplikacji zamkniętych w ładnej obudowie 0 praktyczności. Za co ja zapłaciłem 2 tysiące? Skoro niczym ten zegarek się nie różni od Samsunga za 700 zł.
No tak mam NFC kurcze jednak nie dział.
Przemek, nie ma możliwości pobrania przeglądarki na zegarek.
Kupiłam i żałuję. Mam nadzieję że po 1. Muzykę będę mogła wgrać jaką chce bez ograniczeń. Po drugie odpisywać na SMS
Mogę prosić o info jak uruchomić odbieranie sms-ow.
Po ponad roku jestem rozczarowany aktualizacje nie wiele wnoszą. Wygląd i nic więcej. Na tle konkurencji slabo