Luneta Futura. Okulary VR, czyli jak ludzie rzeczywistość przekraczać będą i światy wirtualne zwiedzać

Rzecze się, że wielkie umysły myślą podobnie i że nawet jeśliby kto wymazał z historii Kopernika, Newtona, Bella czy Skłodowską, to i tak odkrycia ich i wynalazki musiałyby zaistnieć, bowiem znalazłby się ktoś inny, kto – dostrzegając możliwości i potrzeby epoki – ziściłby ich myśli i plany. Tedy choć przekonany jestem, że tajemnica mojej lunety pójdzie ze mną do grobu, pojawią się ludzie, co idę moją pociągną i okulary VR lub wirtualnymi zwanego wprowadzą i udoskonalą, raz jeszcze wchodząc na drogę, którą teraz niby Jazon czy Kolumb przebywam

Co to jest VR i jak się do tego ma luneta moja?

VR z angielskiego Virtual Reality, czyli rzeczywistość wirtualna, jest to rzeczywistość, która istnieje tylko w formie wyobrażeniowej, przez mózg elektronowy wytworzonej niby fatamorgana na pustyni, a jednak jak ów miraż tak samo realnym się zadającym.

Rzeczywistość owa jest do specjalnej aparatury przekazywana, niby okularów wielkich, które prędzej z hełmem bojowym prędzej by się kojarzyć mogły niźli ze szkłami, które na mym nosie spoczywają. Jakowoż – gwoli ścisłości – są również i takie, co mniejszymi się być zdają i kojarzą się prędzej z cegłą na sznurku dookoła głowy obwiązanym albo i przerośniętymi klapkami końskimi.

Okulary VR owe, przez sztuczkę prostą, na wyświetlaniu przed oczami delikwenta dwóch obrazów lub jednego podzielonego, zmysły i mózg w konfuzję wprowadzają. Tak że myśli, że oto się znalazło w centrum owego wykreowanego świata, a co więcej – w świecie owym się poruszać. Jest to więc urządzenie trochę do lunety mojej podobne, w tym jednak jej ustępujące, że ja świat realny oglądam i do niego zajrzeć mogę. Ale że wiadomym jest, że Rzym nie od razu zbudowano, tak więc i tu nadejdzie czas, że się kolejne limesy przekroczy.

luneta futura gogle vr

Od czego się z okularami VR zaczęło?

Pierwsza właściwie próba z rzeczywistością wirtualną, bliższa będzie moje lunecie. Bowiem niejaki Heilig, pionier w tej dziedzinie, od tego zacznie, że budkę mechaniczną, Sensoramą zwaną, postawi. Tam zaś pięć różnych filmów wyświetlanych będzie, angażujących każdy ze zmysłów. Także i on pierwsze okulary VR zaprezentuje, a przynajmniej coś na ich kształt, mianowicie maskę telesferyczną, który to określi jako teleskopowy dalekowizor do indywidualnego użytku.

Jednak powszechnie za pierwszy aparat uznawać się będzie wynalazek pana Sutherlanda, którego ochrzczą ojcem obrazów przez mózg elektronowy wytwarzanych. Urządzenie owe ciężkim będzie z tej racji do sufitu będzie musiało być przytwierdzonym – stąd też nazwa owej kontrapcji nawiąże do miecza, co go był tyran Dionizjusz nad dworakiem nieroztropnie go chwalącym zawiesił.

luneta futura okulary vr miecz damoklesa

Urządzenie owe topornym będzie i prymitywnym dość, jeśli chodzi o rzeczywistość, którą wykreuje. Wraz z wynalazkami Heiliga ścieżkę jednak przetrze dla aparatur późniejszych, które przez długi czas zarezerwowanymi będą głównie dla armii, szpitali czy podobnych instytucji. Choć będą się również pojawiać i inne, rozrywkowe bardziej, w tym i rękawica potężna do gier użytkowana. Wszelakoż VR i okulary oraz inne akcesoria z nimi związane upowszechniać się będą dopiero pod koniec dwudziestego stulecia. Okres ten trudno inaczej jak niemowlęcym nazwać, jednakowoż w drugiej dekadzie wieku dwudziestego pierwszego wielki rozwój tejże technologii da się zaobserwować.

Cóż okulary VR dają i jak mi się z nich korzystało?

Z lunety mej skorzystawszy, jeden sobie zestaw taki okularów wirtualnych wypróbować mogłem. Wiem, że są takowe, które z papiery wykonane lub puste w środku, a do których się bystrofon wkłada, a on specjalny program wyświetla, co rzeczywistość imituje. Niemniej ja wybrałem sobie takie, co mi się bardziej zaawansowanymi wydawały, jakkolwiek różniły się one również od tych,

które sklep pewien mieście klasztoru jasnogórskiego oferował. Możem prototyp jakowyś od wynalazcy pokroju mego wypożyczył?, nie do sprzedaży jeszcze przeznaczony Możliwe wielce.

Ledwom jej nałożył na głowę, świat cały zniknął. Zastąpił je natomiast jakiś inny, podobny do tego, który mogłem w swej lunecie nieraz oglądać. Ot, z przyszłości okulary zabrałem, to i przyszłość okulary pokazują. Wspomnieć muszę, że rzeczywistość w okularach pokazywana może być zupełnie różną – i tak można trafić do świata, co go MacDonald albo Poe wymyślili, ale też i zakamarki ludzkiego organizmu zwiedzać czy odległe miejsca globu. Tedy nie tylko ku czczej rozgrywce okulary owe służyły, ale i nauce przysługiwać się mogły.

Nieprzywykłym do obcowania z rzeczywistością wirtualną, zacząłem po jakimś czasie mdłości lekkie odczuwać, jak również zawroty głowy, z bólem migrenowym połączone. Gdym już miał ściągać owe okulary i na sofie w mej pracowni odpocząć, w oddali, na tle wielkich szklanych budynków, ujrzałem postać dziwnie znajomą. Przysiąc bym mógł, że siebie widzę, jedynie w strój inny odzianego, ale podobne okulary na głowie dzierżącego. Dotknąć owego mirażu chciałem rękami mymi, które wyobrażone w okularach widziałem. Niestety, obraz się zatarł, a ja w końcu musiałem zerwać z głowy ową kontrapcję.

luneta futura okulary vr volant i profesor mucha

Tu odkryłem, że cudem jakowymś wyszedłem z okularami na ulicę. Pustą była wprawdzie, ale czym prędzej do pracowni powróciłem, by mnie kto nie złapał i do szpitala jakiego nie odstawił – lunatykującego i po omacku błądzącego.

Co jeszcze o rzeczywistości wirtualnej powiedzieć mogę i czy są jeszcze jakieś inne podobne

W pracowni mojej nieco się nad owym mirażem namyślałem. Kogom widział – swoje odbicie czy może cudem jakimś jakiego dalekiego krewnego mojego? Lunetą moją będę musiał ową zagadkę zbadać. Ale szkoda, że fatamorgana zniknęła. Wyzwałbym ją może na mecz tenisowy, bowiem okulary te posiadają także akcesoryja liczne, które umożliwiają doskonalszą jeszcze zabawę czy eksplorację.

Prócz tego zaistnieją też i inne okulary i urządzenia, które inne rodzaje rzeczywistości kreować będą. Będzie więc tak zwana rzeczywistość rozszerzona, która zaiste sprawi, że rozszerzy się widzenie danego przedmiotu – tak że można będzie spoglądać poza jego granice lub nawet – niczym aparat Roentgena – zajrzeć do jego wnętrza. Ciekawym jest to, że do rzeczywistości owej nie zawsze potrzebnymi będą okulary – czasem wystarczy jedynie odpowiedni bystrofon.

Inną jeszcze rzeczywistością jest mieszana. Słuszna nazwa, bo wiem pomiesza ona całkiem rzeczywistość realną, po której się stąpa, z całkowicie wytworzoną. Różne rzeczy będzie można przez nie oglądać, zrealizowane w pomieszczeniach czy na ulicach. Również i te okulary zdecydowałem się wypróbować i tak oto piękny automobil, ze swoim pudłem zdobnym w wielkie rury podobne do wężów o ognistym oddechu, zmaterializował mi się tuż przed moją pracownią. Oczywiście tylko ja go widziałem, a nie żaden z przechodniów – tylko ja mogłem cieszyć się tym widokiem iście osobliwym, gdy ten oto, piękniejszy niż Nike z Samotraki bolid, stanął na chodniku między ludźmi, dla których i pierwsze prymitywne jeszcze pojazdy spalinowe, maszynami z innej planety się zdadzą.

Z okularami pożegnanie i konkluzja

Choć doskonalszą lunetę swoją chwaliłem, z żalem oddawałem okulary właścicielom. Może dlatego, że luneta moja pokazuje co było i będzie, a okulary owe pokazywały co być może, umysły ludzkie inspirując? Z rozmyślaniami takiemi na sofie mej się wreszcie rozciągnąłem. Gdym się natomiast obudził, ujrzałem widok jeszcze bardziej osobliwy niż wyścigowy pojazd z przyszłości do nas przeniesiony…

Od redakcji. Słowniczek (wyrażeń technologicznych i nie tylko)

Dionizjusz – Dionizjos I, tyran Syrakuz. Związana jest z nim anegdota o mieczu Damoklesa (ostrze wisiało nad nieszczęśliwym dworzaninem, który pochwalił życie władcy i mógł z niego korzystać – zawieszony na cienkim włosiu nad jego głową miecz symbolizował nieustanne zagrożenie, z którym musiał zmagać się Dionizjusz). Frazeologizm ten wykorzystał Ivan Sutherland nazywając swoje urządzenie VR.

Heilig – Morton Leonard Heilig, pionier technologii VR, twórca wspomnianych przez Volanta urządzeń VR – Sensoramy, imitującej przejażdżkę motocyklem po ulicach Brooklynu (siodełko trzęsło się, naśladując ruch podczas jazdy, na twarz użytkownika dmuchało powietrze…), oraz Maski Telesferycznej (opatentowana w 1960 roku), która pod wieloma względami przypominała dzisiejsze gogle VR.

kontrapcja – urządzenie.

limes – tu w znaczeniu punkt graniczny.

MacDonald, Poe – chodzi o George’a MacDonalda, szkockiego pisarza, uważanego za jednego z ojców literatury fantasy (nawiązywali do niego m.in. Tolkien i C.S. Lewis) oraz wspomnianego już w kronikach Edgara Allana Poe, amerykańskiego pisarza opowieści niesamowitych – tu Volant wspomina go w kontekście noweli-żartu Nieporównana przygoda niejakiego Hansa Pfaalla, opisującego podróż na Księżyc.

Nike z Samotraki – marmurowa rzeźna z II lub III wieku przed naszą erą, przedstawiająca grecką boginię zwycięstwa – Nike. Mówiąc o samochodzie, Volant cytuje i nawiązuje do słów Filippo Tommaso Marinettiego, włoskiego myśliciela i poety, prekursora furturyzmu, który w manifeście programowym ruchu pisał, że ryczący samochód (…) jest piękniejszy niż Nike z Samotraki (opublikował również wiersz Do autobmobilu).

rękawica … do gier użytkowana – chodzi o słynny gadżet Nintendo – Power Glove – wyprodukowany przez firmę Mattel. Miała być połączeniem kontrolera z urządzeniem VR, jednak spotkała się z krytyką za nieprecyzyjność i ogólną trudność użytkowania. Dziś pozostaje jednym z symboli popkultury lat 80.

Sutherland – Ivan Sutherland, amerykański informatyk, faktycznie uważany za ojca grafiki komputerowej oraz za twórcę pierwszego headsetu VR (pomimo wcześniejszych wynalazków Heiliga) – skonstruowanego ze swoimi studentami w 1968 roku Miecza Damoklesa (z uwagi na zawieszenie aparatu na suficie – zarówno z powodu dużej wagi, ale także konieczności śledzenia ruchów głowy użytkownika).