DJI Mavic Air 2S – recenzja. Udana kontynuacja udanego drona

Nowy DJI Mavic Air 2s rewolucyjny nie jest. Ale też być taki nie musiał, jako że przejmuje koronę po niezwykle udanym Mavicu Air 2, którego miałem okazję recenzować w ubiegłym roku. Największym upgrade’em w stosunku do poprzednika jest oczko, przez które dron patrzy na nas z góry. Co złośliwsi jednak zmian będą szukać gdzie indziej, mianowicie w cenie. Tą Mavic Air 2S wzleciał na nieco wyższy pułap niż Air 2. I wiecie co? Nie mam z tym najmniejszego problemu…

Pierwsze wrażenia po unboxingu

Cóż, te nie były zbyt odkrywcze. W zasadzie sprowadzały się do myśli, że „gdzieś już to widziałem”. To „gdzieś” to oczywiście 90% oferty dronów DJI. I bardzo dobrze, bo design Maviców jest fantastyczny. Od początku do końca przemyślany. Producent zatem słusznie założył, że wymyślanie koła na nowo mija się z celem, a ewolucyjne dobra powinny być uwypuklane przede wszystkim na płaszczyźnie funkcjonalności. Ale o tym później.

Tak czy inaczej, w Mavicu Air 2S zastosowano przede wszystkim wysokiej jakości plastiki. Są idealnie spasowane, nic tutaj nie trzeszczy i nie wygina się, dron sprawia wrażenie zwartej, solidnej konstrukcji, gotowej wyjść cało z lekkich kraks.

Air 2S jest cięższy od swojego starszego „brata”. Co prawda ledwie o 25 gramów, ale niezwykle istotne 25 gramów, ponieważ za zwiększeniem ciężaru idzie przede wszystkim nieporównywalnie lepsza matryca.

DJI Mavic Air 2S

Kontroler się nie zmienił

Wraz z zakupem Aira 2S otrzymujemy dokładnie ten sam kontroler, co w Airze 2. Raczej nie ma sensu, abym rozpisywał się na jego temat, zważywszy na to, że robiłem to już w zeszłym roku. Po prostu odeślę Was do recenzji drona Mavic Air 2.

DJI Mavic Air 2 kontroler

Fly More Combo czy golas?

To pytanie pojawia się przy niemal każdej recenzji dronów z serii Mavic. Nie będę wybiegał przed szereg i od razu powiem, że jeśli już kupować DJI Mavic Air 2S, to tylko w wersji Fly More Combo. To się najzwyczajniej w świecie opłaca, jeśli macie wobec drona jakiekolwiek plany, które ambicją wykraczają poza pojedynczy lot.

Co wchodzi w składu zestawu Fly More Combo?

  • dron DJI Air 2S,
  • aparatura sterująca,
  • 3 inteligentne akumulatory,
  • ładowarka sieciowa,
  • kabel zasilający,
  • 6 par śmigieł,
  • zabezpieczenie gimbala,
  • kabel USB-C,
  • kabel do aparatury USB-C,
  • kabel do aparatury Lightning,
  • kabel do aparatury micro USB,
  • para dodatkowych drążków aparatury,
  • filtry ND (ND 4/8/16/32),
  • hub do ładowania,
  • adapter powerbank do akumulatorów,
  • torba na ramię.
DJI Mavic Air 2S Fly more combo

Już sam fakt, że dostajemy trzy akumulatory zamiast jednego, stanowi wystarczający argument za tym, aby postawić na wersję rozszerzoną. Z pojedynczą baterią to bardziej męczarnia niż zabawa, zważywszy na czasową relację ładowania do długości pracy podczas pojedynczego lotu.

Niezwykle przydatna, z oczywistych powodów, jest również torba na ramię. Choć może inaczej – jej brak może frustrujący. Szczególnie gdy przyjdzie nam zabrać drona w teren z wszystkimi podstawowymi akcesoriami.

Wydaje Wam się, że dodatkowe śmigła nie będą potrzebne, bo będziecie latać ostrożnie, bez narażania Mavica Air 2S na wypadki? Cóż, to zdecydowanie najdelikatniejszy element drona, narażony na uszkodzenia nawet przy najmniejszych błędach – nie tylko w locie, ale i podczas startu czy lądowania. Owszem, bez problemu dokupicie dodatkowe pary śmigieł, kiedy sytuacja będzie tego wymagać. Niemniej w wersji Fly More Combo to po prostu opłaca się bardziej.

DJI Mavic Air 2S – specyfikacja

Czas na garść suchych danych od producenta:

Mavic Air 2S w locie: szybki, zwrotny, inteligentny

Jeśli chodzi o komfort lotu, nie odczułem praktycznie żadnej różnicy w porównaniu z Maviciem Air 2. Ktoś pomyśli, że to coś złego, ale nie – lata się naprawdę wybornie, zabawa jest przednia i nawet początkujący bardzo szybko są w stanie opanować wykonywanie efektownych ujęć.

Według specyfikacji DJI Mavic Air 2S potrafi rozpędzić się do 68 km/h, dokładnie tak samo, jak „uboższy” poprzednik. I rzeczywiście, przy odpowiednich warunkach pogodowych, w trybie Sport, jest to wynik, który da się osiągnąć.

Jaki dokładnie jest zasieg drona? Tego nie wie chyba nikt

Co się tyczy zasięgu, deklarowane przez producenta 8 kilometrów trzeba brać z przymrużeniem oka. Albo od razu podzielić na dwa. Co nam bowiem z tego, że w sprzyjających okolicznościach Mavic Air 2S odleci na 8 km, skoro nie będzie miał energii, by wrócić? To znaczy, umówmy się, jest to na swój sposób imponujące – mieć urządzenie zdolne odlecieć na 8 kilometrów, kiedy my stoimy w miejscu i wpatrujemy się w smartfon. Z drugiej strony – w większości przypadków i tak zapewne stracicie łączność z dronem już na mniejszych dystansach, czym uruchomicie opcję automatycznego powrotu Air 2S do miejsca startu.

DJI Mavic Air 2S Mikolaj Gospodarek rzeka
fot. Mikolaj Gospodarek

Czas pracy na baterii Mavic Air 2S

Producent deklaruje aż 31 minut latania na naładowanym akumulatorze. Oczywiście możemy to wsadzić między bajki. Po pierwsze dlatego, że aby uzyskać zbliżony rezultat, potrzebne by były bardzo konkretne warunki, które uzyskać można co najwyżej w laboratoriach.

Po drugie – Mavic Air 2S został zaprojektowany tak (co chyba nie jest niespodzianką), aby nie dało się wyzerować mu baterii w trakcie lotu. Gdy poziom naładowania akumulatora zbliży się do ok. 10 procent, dron podejmie próbę automatycznego lądowania w najbliższym bezpiecznym (według niego) miejscu.

Realny czas pracy Aira 2S w powietrzu znajduje się gdzieś pomiędzy 23 a 28 minutami, a o ostatecznym rezultacie decydują różne czynniki, na czele z aurą, w której przychodzi nam latać.

Śledzenie obiektów

Już Air 2 czynił z funkcji automatycznego śledzenia obiektów użyteczne narzędzie. Teraz można odnieść wrażenie, że jest nawet ciut lepiej, choć wciąż nieidealnie. Przede wszystkim polecam zasadę ograniczonego zaufania. Jeśli to siebie obraliście za obiekt do śledzenia, oddajcie kontroler w ręce innego droniarza, który będzie mógł w porę zareagować, na przykład wtedy, gdy Mavic Air 2S postanowi wpakować się z impetem w gałęzie drzewa.

Generalnie dron radzi sobie nieźle ze śledzeniem ruchomych celów. Sporadycznie zdarza mu się zgubić „uciekiniera”, przez co trzeba powtarzać ujęcie. Zdarza się również, że Mavic Air 2S nieoczekiwanie traci zainteresowanie jednym obiektem i zaczyna… śledzić inny. Tak czy inaczej wydaje mi się, że są to mankamenty do naprawienia na poziomie software’u. Ogólnie jednak jest dobrze, szczególnie kiedy możemy filmować na otwartej przestrzeni, na przykład poruszające się pojazdy (o ile te tylko dostosują prędkość to możliwości drona).

DJI Mavic Air 2S Mikolaj Gospodarek
fot. Mikołaj Gospodarek

DJI Mavic Air 2s – dodatkowe czujniki u góry

Nowością, którą Mavic Air 2S przewyższa poprzednika, są dodatkowe czujniki, umiejscowione na górze. Dla mnie to o tyle istotna informacja, że gdyby testowany przeze mnie rok temu Air 2 takowe posiadał, prawdopodobnie uniknąłby bolesnej kraksy z drewnianą belką wiaty, pod którą wleciał, śledząc moją uciekającą latorośl.

Skoro DJI zdecydowało się rozszerzyć liczbę czujników w Air 2S, być może warto było pójść za ciosem i umieścić dodatkowe również na bokach drona, jak ma to miejsce w serii Pro. Z drugiej strony różnica między Air a Pro i tak coraz bardziej się zaciera, więc nie można mieć o to żalu, tym bardziej że Mavic Air 2S nie jest bezbronny wobec przeszkód po swojej lewej i prawej stronie, bo z pomocą pozostałych sensorów zapamiętuje je i ma świadomość, że mogą zrobić mu kuku.

Mavic Air 2S czujniki

DJI Mavic Air 2: nowa kamera, nowe możliwości

Niby Air, a już trochę Pro. Najważniejszym upgrade’em, jaki Mavic Air 2S wykonał w odniesieniu do poprzednika, jest nowa, 1-calowa matryca. Air 2 posiadał sensor 0,5-calowy, więc możemy mówić o tym, że w odświeżonej wersji drona jest pod tym względem aż cztery razy lepiej.

Tym samym nagle seria Air, dedykowana raczej zamożniejszym amatorom i entuzjastom latania dronami, wkroczyła na grunt „półprofesjonalny”. Stąd między innymi napisałem we wstępie do recenzji, że nie mam problemu z ceną za S2. Ta może i jest odczuwalnie wyższa, ale stoi za tym bardzo konkretny powód w postaci nowej matrycy.

Wracając jednak do sedna tematu: w nowym Airze 2S dostaliśmy to, czym do niedawna mogły pochwalić się wyłącznie Maviki Pro. Wprawne oko fotografa dostrzeże różnicę od razu. Mniej wprawnemu, takiemu jak moje, wystarczy pobieżny rzut oka na ujęcia wykonywane po zmroku, które wyglądają nieporównywalnie lepiej, niż w Mavicu Air 2.

Generalnie ujęcia są jakby… bardziej wyraziste, plastyczne, filmowe. Na pewno wykraczające poza wymagania i potrzeby przeciętnego amatora, któremu zależy na efektownych filmach z wakacji albo na udokumentowaniu szaleństw na motocrossie czy rowerze.

DJI Mavic Air 2S Mikolaj Gospodarek
fot. Mikołaj Gospodarek

Nagrywanie wideo w DJI Mavic Air 2S

W nowym Air 2S DJI dało nam całkiem rozległe pole manewru, jeśli chodzi o wybór rozdzielczości i klatkażu rejestrowanego wideo. W najwyższej z dostępnych rozdziałek – 5,4K, 3078p, możemy nagrywać do trzydziestu klatek na sekundę. W 4K (2160p) jest to już 60 fps-ów, podobnie zresztą jak w przypadku 2,7K (1520p). Jeśli w pełni wystarczają Wam nagrania w FullHD, wykonacie je w 120 fps-ach.

Nie to jednak wydaje się najważniejsze, ale jakość samych filmów, która jest odczuwalnie lepsza niż w Mavicu Air 2. Przede wszystkim nie jesteśmy już tak mocno uzależnieni od światła; Air 2S nieporównywalnie lepiej radzi sobie z kręceniem wideo w gorszych warunkach oświetleniowych, na przykład wieczorem, nocą czy wczesnym rankiem. Przesiadka z 0,5-calowej matrycy na 1-calową robi fantastyczną robotę.

DJI Mavic Air w profesjonalnej fotografii

Co na temat DJI Mavic Air 2S sądzi ktoś, kto fotografią zajmuje się zawodowo? Postanowiliśmy to sprawdzić i poprosiliśmy o opinię Mikołaja Gospodarka, który od jakiegoś czasu przemierza niebo tym dronem, poszukując niepowtarzalnych ujęć. Oto, co nam opowiedział:

Od wielu lat chciałem wykonywać fotografie z powietrza. Wstrzymywały mnie jednak dwie kwestie: prawne i sprzętowe. Prawne dlatego, że fotografią zajmuję się zawodowo, więc niemal 100% moich lotów dawne przepisy traktowały jako loty komercyjne. Sprzętowe z powodu małych matryc i słabej jakości zdjęć.

Temat wisiał więc niczym dron w zawieszeniu. Pierwsza część 2021 roku, jak wiadomo, nie sprzyjała podróżom. Dzięki temu miałem wreszcie trochę więcej czasu, żeby zgłębić przepisy i przejrzeć nową ofertę dronów. Do tematu podszedłem metodycznie – najpierw kurs, szkolenie, nauka, a później latanie. Wiem, że każda misja w powietrzu to odpowiedzialność i nie chciałem narażać nikogo (siebie również) na niebezpieczeństwo.

Zdecydowałem się na kurs w scenariuszu NSTS-01, który daje mi nieco większe możliwości, których nie posiadają użytkownicy dronów kategorii otwartej. Po dwóch miesiącach latania jeszcze nie korzystałem z tych uprawnień, ale nieoceniona była dla mnie część praktyczna szkolenia, gdzie nauczyłem się latać dronem. To może też za dużo powiedziane, ale przynajmniej pod okiem specjalisty poznałem podstawy.

Przyszedł czas na pierwszego drona. Długo wahałem się między DJI Mavic 2 Pro, a tegorocznym modelem DJI Air 2S. Wybór padł na ten drugi model z wielu powodów. Podstawowym był fakt, że jest to najnowsza konstrukcja od DJI i z pewnością zastosowano w niej wiedzę zdobytą na przestrzeni dwóch lat od premiery Mavic 2 Pro. Drona wykorzystuję głównie do fotografowania i po obejrzeniu kilku testów uznałem, że 1-calowa matryca da mi zadowalający obrazek. Brak regulowanej przysłony był jednym z ważnych minusów, który wydawał mi się istotny, bo Air 2S posiada stałą przysłonę f/2.8. W zestawie FMC dostałem zestaw filtrów… z których korzystałem do tej pory tylko raz i to niepotrzebnie, bo zdjęcia wyszły za ciemne.

Latam dronem dopiero od połowy maja, ale bardzo szybko przekonałem się, że jest to idealne uzupełnienie do zdjęć, które robiłem do tej pory. Rozwiązał się odwieczny problem perspektywy w architekturze. Niedostępne, podmokłe miejsca nagle przestały być problemem. Z każdym kolejnym lotem przekonuję się, że decyzja o zakupie drona była jedną z najlepszych, jakie mogłem podjąć w ostatnim czasie. Wielu moich Klientów, z którymi współpracuje, jest zainteresowanych ujęciami z powietrza.

Czy jakość zdjęć jest wystarczająca? Dzisiaj fotografia króluje w Internecie i do takich zastosowań zdjęcia z DJI Air 2S są nawet za dobre. Co do druku, to udało mi się przenieść na papier tylko dwa kadry, ale nie widzę w formacie 30 x 40 cm różnic pomiędzy zdjęciami z lustrzanki. Pewnie im większe powiększenie, tym byłoby gorzej, ale ja zdjęcia drukuję głównie w książkach, albumach i czasopismach – do takich zastosowań zdjęcia z Air 2S nadają się idealnie.

DJI Mavic Air 2S Mikolaj Gospodarek palac
fot. Mikołaj Gospodarek

Podsumowanie – „Air” jeszcze nigdy nie był tak „Pro”, jak w modelu 2S

To naprawdę fantastyczny dron, będący rozwinięciem udanego Mavica Air 2. Rozwinięciem, trzeba dodać, we właściwym kierunku. Nieporównywalnie lepsza matryca, więcej czujników, nieznacznie większa waga oraz odczuwalnie większa cena – to najważniejsze zmiany, jakimi różnią się oba modele.

Mavic Air 2S to ciągle pomost między dronami „Pro” i „Mini” od DJI. Tyle tylko, że ciężar przesunął się widocznie w kierunku zastosowań profesjonalnych. Czy zmieniłbym Mavika Air 2 na 2S? Pewnie nie, amatorowi mojego pokroju „dwójeczka” w zupełności wystarczała, do tego między dronami nie ma aż takiej różnicy, by wydawać kilka tysięcy na podrasowanego bliźniaka.

Natomiast gdybym chciał wykonać upgrade z Mini 2, którego też miałem okazję testować, nie zastanawiałbym się, czy postawić na Mavica Air 2S, czy 2; od razu wziąłbym wariant droższy i nowszy, bo zwyczajnie bardziej się to opłaca.

W każdym razie Mavic Air 2S to dron, którego z czystym sumieniem mogę polecić każdemu entuzjaście, amatorowi i (po części) profesjonaliście.

Minusy

  • Cena (bo musiałem coś znaleźć)

Plusy

  • nowa 1-calowa matryca
  • solidna konstrukcja
  • kontroler
  • zasięg lotu
  • dodatkowe czujniki u gory
  • niesamowita przyjemność z lotu
  • intuicyjna aplikacja

Ocena:

10/10
PL - Geextra produkt