Ridley Scott – najlepsze filmy brytyjskiego reżysera

Ridleya Scotta nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Reżyser od dobrych kilku dekad cieszy się opinią arcymistrza. Wysoka ocena jego dokonań jest ze wszech miar zasłużona – Brytyjczyk na swoim koncie ma przynajmniej dwa filmy, które weszły do kanonu dwudziestowiecznego kina. O dziełach tak wybitnego twórcy warto byłoby dwa słowa napisać. Niniejszym to robię. Przed Wami siedem najlepszych filmów Ridleya Scotta.

Ridley Scott: „filmy o ludzkiej kondycji zawsze mnie intrygowały”

Muszę przyznać, że Scott to ambitny reżyser. W swojej twórczości stawia poważne pytania, które wielu hollywoodzkich reżyserów omija szerokim łukiem. No bo to wszystko takie trudne, a przy okazji nudne, więc nikt do kina nie przyjdzie i będzie klapa. Scott jednak pyta – o człowieka, jego naturę i przeznaczenie, o władzę, o wartości, którym warto służyć. Wybiega w przyszłość, ale ogląda się też wstecz. W przeszłości również można szukać odpowiedzi.

ridley scott
źródło: kawerna.pl

Twierdzi, że za tym wszystkim stoi jakoby intuicja. A może to (dziesiąta) muza szepcze mu coś do ucha? Wiele dzieł Scotta udowadnia, że warto się w jej głos wsłuchiwać. I tylko czasem okazuje się zwodniczym syrenim śpiewem. Taki na przykład „Prometeusz” nie jest, w moim przekonaniu, filmem dobrym. Nie znajdziecie go na poniższej liście. Ale znajdziecie tam siedem innych, z których trzy uważam za dzieła wybitne, a dwa za majstersztyki.

Ale do rzeczy. Zestawienie najlepszych filmów Ridleya Scotta otwiera „Thelma i Louise”.

„Thelma i Louise”, czyli Ridley Scott i film o „silnych” kobietach

źródło: telemagazyn.pl

Zaczynamy od kina drogi. Oto dwie przyjaciółki, znużone monotonią codzienności, wyruszają w podróż, która wywróci ich życie do góry nogami. Z początku nie zdają sobie z tego sprawy, sądzą, że czeka je zwykły wakacyjny wypad. Wszystko zmienia się, gdy w przydrożnym barze dochodzi do nieprzyjemnej sytuacji, a potem sprawy wymykają się już zupełnie spod kontroli. No i mamy pościgi, eksplozje i Wielki Kanion Kolorado.

„Thelma i Louise” to nie tylko zręczne połączenie komedii i dramatu, to nie tylko klasyczne kino drogi. Wielu krytyków sądzi, że film Ridleya Scotta to w zasadzie manifest feministyczny, piętnujący szowinizm i płciowe stereotypy. Inni uważają, że jest to mizoginistyczna bajeczka o głupiutkich kobietach i ich niemądrych decyzjach. Tak czy siak, produkcja uchodzi za klasykę amerykańskiego kina.  

Film otrzymał Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny oraz szereg nominacji w innych kategoriach. W roli Thelmy wystąpiła Greena Davis. W Louise wcieliła się Susan Sarandon. Obie aktorki zagrały brawurowo. W filmie wystąpili także Harvey Keitel, Michael Madsen i Brad Pitt.

„Hannibal” – Ridleya Scotta film o ludożercy

źródło: oldcamera.pl

Tym razem Scott bierze na tapet postać Hannnibala Lectera – znanego z „Milczenia owiec” wyrafinowanego psychopaty i poszukującego estetycznych uniesień ludożercy. Kanibal musi podjąć grę, której reżyserem jest Mason Verger – jedna z jego niegdysiejszych ofiar. Ten owładnięty żądzą zemsty kaleka zwabia Lectera w misterną pułapkę, w której przynętą jest Clarice Starling.

Film oceniano różnorako. Część krytyków uznała, że „Hannibal”, choć nie tak dobry jak „Milczenie owiec”, bo płytki i mało subtelny, czymś jednak zaskakuje i wciąga. „Guardian” pisał, że film dobrze wygląda, ale daleko mu do „Milczenia…”. Wśród komentatorów byli i tacy, dla których był to obraz mądry i zabawny, a na dokładkę świadomie brudny i „niegrzeczny”. I nieco igrający z konwencją.

Jedno trzeba przyznać – obsadę „Hannibal” ma doborową. Gra tu m.in. jak zawsze urzekający Anthony Hopkins, Julianne Moore i Gary Oldman.

„Królestwo niebieskie” – Ridley Scott kręci film historyczny

źródło: zszywka.pl

Ridley Scott lubi kino historyczne. Na swoim koncie ma kilka filmów z tego gatunku – „Pojedynek”, „1492”, czy „Gladiatora”, o którym jeszcze wspomnę.

„Królestwo niebieskie” przenosi nas do XII wieku, do epoki krucjat. I to właśnie walka o Ziemię Świętą jest lejtmotywem filmu. Reżyser zderza tu zaślepiający fanatyzm z rozsądkiem, żądzę krwi i władzy z pragnieniem umiaru i harmonii. Pokazuje łagodność Wschodu i zapalczywość Zachodu.

Scott chciał chyba powiedzieć nam coś ważnego, uniwersalnego. Coś o pokoju i otwartości uniemożliwianej przez zaślepienie i nienawiść. Obawiam się jednak, że tę lekcję historii odrobił słabo. W „Królestwie niebieskim” za dużo dydaktyzmu i tzw. prezentyzmu, czyli rzutowania obecnego sposobu myślenia w przeszłość. Zniekształca to obraz minionych wieków, odbiera im ich unikatowy rys, utrudnia zrozumienie mentalności ludzi tamtej epoki. Twórca ma oczywiście prawo do takich zabiegów. Ale i my mamy prawo zauważyć, że „prawda ekranu” nie zawsze odbija „prawdę czasu”.

Pominąwszy tę oczywistą słabość, film jest dość widowiskowy i momentami nieźle zagrany. Na uwagę zasługuję wykreowana przez Edwarda Nortona postać króla Baldwina IV. 

„Helikopter w ogniu” – wojenny film Ridleya Scotta

żołnierz i wybuch

Co tu dużo pisać – „Helikopter w ogniu” to film o wojnie, ba, to świetny film o wojnie. Fabularnie może niezbyt finezyjny, ale dobrze zrobiony i zagrany. Ridley Scott pokazuje w nim brutalną bitwę, którą Amerykanie stoczyli na ulicach somalijskiego Mogadiuszu z rozjuszonym tłumem i członkami lokalnych milicji.

„Helikopter…”, to prosta (i krwawa) historia z czytelnym morałem. Scott chce nam powiedzieć, że żołnierze, wbrew obiegowym opiniom, wcale nie walczą o wzniosłe ideały, piękne wizje i wielką politykę. Nie to ich motywuje, nie to skłania do poświęceń, przelewania krwi i nadstawiania karku. Myślą raczej o koledze obok, o kamracie, któremu trzeba pomóc. I to ta lojalność sprawia, że czasem stają się bohaterami.

„Helikopter w ogniu” otrzymał dwa Oscary – za dźwięk i montaż, a także nominację za zdjęcia. Ich autorem był Polak, Sławomir Idziak. W filmie wystąpił m.in. Ewan McGregor, Orlando Bloom i Tom Hardy.

„Gladiator” – „rzymski” film Ridleya Scotta

źródło: onet.pl

Nie będę ukrywał – uważam, że „Gladiator” to film naprawdę dobry. Nie sądzę, abym był w tym przekonaniu odosobniony. Scott zaserwował nam wyrazistą i sugestywną opowieść o szlachetności, zdradzie, pragnieniu władzy, uporze i zemście.

Jest to kino bardzo plastyczne i „sensualne”. Sceny kolejnych pojedynków łatwo zapadają w pamięć. I choć film oglądałem kilka lat temu, wciąż widzę je wyraźnie – rzędy trybun i milczący tłum, wibrujące, rozpalone powietrze, pot, skrzypiący pod stopami piach. I metaliczny, drażniący zapach wsiąkającej w niego krwi.

Ale dość już tych zachwytów. Kto widział, wie o czym mówię. Kto nie widział, niech w te pędy nadrobi zaległości. Prócz scenariusza, efektów, zdjęć i wyżej wspomnianej „immersyjności”, mamy tu świetnego Russella Crowe’a i dobrego Joaquina Phoenixa. To kolejny film Ridleya Scotta, który otrzymał kilka Oscarów. Mówiąc ściślej, zgarnął ich aż pięć. Jednego z nich, zupełnie zasłużenie, dostał Hans Zimmer.  

„Obcy – ósmy pasażer Nostromo”, czyli legenda kina SF

źródło: filmozercy.com

Wyżej wspomniałem o dwóch majstersztykach. Oto pierwszy z nich – nakręcony w 1979 roku „Obcy – ósmy pasażer Nostromo”, film Ridleya Scotta, który stał się legendą kina SF. Dla porządku dwa słowa o fabule. Oto zawieszona w lodowatej pustce łupinka kosmicznego frachtowca zmierza ku Ziemi. Rejs przebiega bez zakłóceń aż do momentu, gdy komputer pokładowy wyłapuje niecodzienny komunikat, wysłany z księżyca jednej z mijanych planet. Wybudzona z anabiozy załoga postanawia sprawdzić jego źródło. No i się zaczyna.

Kręcąc „Obcego”, Scott stworzył  szereg motywów, które na dobre przeniknęły do masowej wyobraźni. Najważniejszym z nich jest oczywiście sam Obcy, Xenomorph. Jego cykl życiowy, makabryczny sposób rozmnażania, drapieżność i ekspansywność budzi w nas pierwotny, atawistyczny strach. A jak do tego dodamy umiejętnie dozowane napięcie, klaustrofobiczną ciasnotę korytarzy, otaczający to wszystko bezmiar kosmosu (znikąd ratunku!), to dostajemy kino stężonej, wysokooktanowej grozy.

Zauważmy, że film Ridleya Scotta, mimo czwartego krzyżyka na karku, trzyma się wcale nieźle. Nie żenuje „niespecjalnymi” efektami i nie bawi „gumowatością” kostiumów. No i ta Sigourney Weaver…

„Łowca androidów” – najlepszy film science fiction?

źródło: filmweb.pl

Na szczycie umieszczam „Łowcę androidów”, film Ridleya Scotta, którego  nie trzeba chyba bliżej przedstawiać. Ten inspirowany prozą Philipa K. Dicka cyberpunkowy kryminał w stylistyce neo-noir wielu uważa za najlepszy film SF w historii kina.

To bardzo smakowity obraz, i to tak na poziomie wizualnym, jak i intelektualnym. Oto Stworzenie pyta o sens stworzenia, a człowiek o granice człowieczeństwa. A wokół szczyty szklanych domów kryją się wśród smogu i burzowych chmur, błyski neonów rozpraszają wieczną noc, deszcz wystukuje staccato na fosforyzujących parasolach przechodniów. Gdzieś w pędzącym tłumie ukrywa się czworo replikantów, śmiertelnie niebezpiecznych, bardzo ludzkich maszyn. Rick Deckard, zawodowy łowca androidów, musi je odnaleźć i zlikwidować.

Prócz klimatu futurystycznego Metropolis, prócz wciągającej historii i filozoficznego sosu w którym pływa, Scott serwuje nam świetną scenografię, efekty specjalne i muzykę Vangelisa. Harrison Ford, Rutger Hauer i piękna Sean Young dorzucają do tego kawał pierwszorzędnego aktorstwa. Więcej nie powiem już ani słowa.

Filmy Ridleya Scotta – co nas czeka? „Gladiator 2”?

źródło: moviesroom.pl

Kilka tygodni temu na ekrany trafił „Ostatni pojedynek”, nowy film Ridleya Scotta. Jeszcze go nie widziałem, więc nic nie mogę powiedzieć. Ponadto jakiś czas temu Brytyjczyk poinformował, że pracuje nad filmem o Napoleonie Bonaparte („Kitbag”), w którym zagra Joaquin Phoenix i Jodie Comer. Krążą też słuchy, że reżyser chce nakręcić drugą część „Gladiatora”. Na tę kontynuację przyjdzie nam jednak poczekać kilka latek. Ale, jak mawiał filozof, cierpliwość jest największą z cnót.

Tu zdania są podzielone. Niektórzy uważają, że najlepszym filmem Ridley Scotta jest „Obcy, 8 pasażer Nostromo". Inni sądzą, że palmę pierwszeństwa dzierży Łowca androidów". Tak czy inaczej, oba filmy są świetne i oba trzeba obejrzeć. 

Tak, jest. Oto moje prywatne TOP 7:

7. „Thelma i Lousie"

6. „Hannibal"

5. „Królestwo niebieskie"

4. „Helikopter w ogniu"

3. „Gladiator"

2. „Obcy - ósmy pasażer Nostromo"

1. „Łowca androidów"

Najnowżysz film Ridleya Scotta to „Ostatni pojedynek”. Reżyser zamierza też nakręcić epos o Napoleonie Bonaparte („Kitbag”) oraz drugą część „Gladiatora”.