10 marca „Dniem Mario”. Przypominamy najlepsze gry z wąsatym hydraulikiem, który stał się ikoną gier wideo i flagową maskotką Nintendo

10 marca jest dniem szczególnym. W wielu krajach obchodzony jest wtedy Dzień Mężczyzny, Chuck Norris świętuje swoje urodziny (albo urodziny świętują Chucka Norrisa, nieważne). To jednak nie wszystko. Gdy spojrzymy na anglojęzyczny skrótowy zapis tej daty (MAR 10), oczom naszym ukaże się imię pewnego wąsatego hydraulika. To wystarczyło, by uczynić 10 marca „Dniem Mario”. Z tej okazji postanowiliśmy przypomnieć najlepsze gry, w których Mario odgrywał pierwszoplanową rolę.

10 marca – dzień Mario, ojca chrzestnego wszystkich platformówek

Wśród całej gamy dziwnych „świąt” pokroju dnia dziwaka (7 stycznia), dnia pizzy (9 lutego) czy dnia motyla kapustnika (30 czerwca), nieoficjalny dzień Mario wbrew pozorom ma swoje uzasadnienie.

bilboard have a super mar10
Źródło: Reddit

Wychowani na zbieraniu grzybów i ratowaniu księżniczek

Słyszysz „gra wideo”, myślisz „Mario”. Dla pokolenia millenialsów niekończąca się podróż ku prawej krawędzi ekranu, skakanie po głowach stworów czy opychanie się grzybami o właściwościach innych niż halucynogenne było często pierwszym zetknięciem się ze światem gamingowu.

Szczególnie w Polsce, gdzie przez żelazną kurtynę nie przebiła się zachodnia moda na automaty do gier, a w latach 90. podróbki NES-a od Nintendo, szczególnie słynny Pegasus, cieszyły się gargantuiczną wręcz popularnością. A że do każdego Pegasusa dołączany był kartridż z 99999999999 grami w 1, gdzie 99999900 tytułów stanowiły wariacje wokół Super Mario Bros., nie było szans, by z Marianem bliżej się nie poznać.

Mario Luigi Peach figurki

Mario to przede wszystkim dziesiątki znakomitych gier

10 marca – za sprawą dość zabawnej analogii między skrótowym zapisem daty – stał się dla fanów doskonałą okazją do celebrowania sympatii względem gier Mario. Gier, trzeba dodać, fantastycznych, świetnie przyjmowanych zarówno przez graczy, jak i recenzentów.

 Owszem, Marianowi i Nintendo zdarzały się mniejsze lub większe wtopy; dotyczyły one jednak przede wszystkim spinoffów, rezultatów kiepskich eksperymentów deweloperów czy tytułów już z założenia nastawionych na odcinanie kuponów od sławy wąsatego hydraulika.

Gry „głównego nurtu”, „marianowe flagowce” od samego początku były synonimem wysokiej jakości, punktem odniesienia dla innych deweloperów. Gdyby nie Mario, nigdy, na przykład, nie powstałby Sonic, którego SEGA powołała do życia z myślą o tym, aby nawiązał konkurencję ze słynną maskotką Nintendo.  

figurka Mario

Najlepsze gry z serii Mario – wybór jest piekielnie trudny

Sympatyczny wąsacz, któremu księżniczka Peach umyka równie często, co mnie szansa na zrobienie czegoś pożyteczniejszego niż granie w gry, doczekał się olbrzymiej biblioteki gier.

W większości gra pierwsze skrzypce, będąc – zwykle obok swojego niedocenianego brata Luigiego – głównym protagonistą. W innych z kolei, często firmowanych jego imieniem, stanowi jedną z grywalnych postaci; jako przykład można tu wskazać serię Mario Kart czy gry sportowe, w których miejscem w tytule musiał dzielić się z Sonikiem (np. Mario & Sonic at the London 2012 Olympic Games). Zdarzały się również produkcje, w których gościnnie brał udział, jak choćby w serii Super Smash Bros.

Swoją drogą, czy leksyka i składnia tego tytułu nie brzmią jakoś znajomo?

super mario bros intro

Tak czy inaczej, w niniejszym zestawieniu skupiliśmy się na tych tytułach, w których Marian „czasem antenowym” dzielić musiał się co najwyżej z Luigim. Gier jest XX i każda niewątpliwie warta uwagi, włączając te najstarsze. Kolejność przypadkowa.

Mario pikselowy i trójwymiarowy

Super Mario Bros. (NES, 1986) – klasyczna gra z serii Mario

Od tego w zasadzie się zaczęło, choć 4 lata wcześniej postać Mariana (wtedy jeszcze jako JumpMana) zadebiutowała w innej kultowej serii Nintendo – Donkey Kong.

Fabuła, o ile nie jest to zbyt duże słowo w kontekście tej platformówki, została umiejscowiona w Królestwie Grzybów (Mashroom Kingdon, nie mylić z creepy serią „Kraina Grzybów” na YouTube) i sprowadza się do odnalezienia księżniczki Peach, uprowadzonej przez gigantycznego żółwia Bowsera, króla klanu żółwi Koopas. Wcielamy się w pikselowego hydraulika imieniem Mario, choć w grze dostępna jest też inna grywalna postać, brat Mariana Luigi, którym mógł sterować drugi gracz.

W trybie dwuosobowym nie ma kooperacji, przełączanie między graczami następuje po utracie życia lub ukończeniu poziomu. Mario i Luigi mieli swoje własne liczniki żyć, porażki jednego nie wpływa na wyniki drugiego. Z technicznego punktu widzenia są to więc dwa niezależne tryby single player, następujące wymiennie jeden po drugim.

Super Mario Bros. na NES-a, czy jak tam wolicie – na Pegasusa, było (i wciąż jest) grą niesamowitą. Łatwo tutaj wsiąknąć na długie godziny. Rozgrywka jest satysfakcjonująca, choć jej założenia bardzo proste – idziemy cały czas w prawo, omijając przepaście, rozprawiając się z napotkanymi po drodze przeciwnikami.

Najczęściej spotykanymi wrogami Mario i Luigiego są:

  • żółwie Koopa (z zieloną lub czerwoną skorupą),
  • skrzydlate żółwie Koopa Paratroopa
  • grzybopodobne stwory Goomba,
  • żukopancernik Buzzy Beetle,
  • rzucające młotami żółwie Hammer Bros,
  • Bowser, z którym walczymy w każdym „zamkowym” poziomie.

Na uwagę zasługuje również poziom trudności Super Mario Bros. z 1985 roku, w wielu momentach stanowiący niemałe wyzwanie. Warto wspomnieć również o dynamicznym gameplayu i możliwości omijania niektórych poziomów, co razem daje sporo pola do popisu dla speedrunnerów.

Przy okazji, sprawdźcie tekst: TOP 10 gier na Pegasusa. W co zagrywaliśmy się w latach 90.?

New Super Mario Bros. Wii (Wii, 2009) – dwuwymiarowa platformówka wykorzystująca kontrolery ruchowe Wii

Jedna z najlepszych platformówek, jakie ukazały się na Nintendo Wii, a musicie wiedzieć, że wspomniany gatunek miał na tej konsoli wielu mocarnych reprezentantów. Bazą dla New Super Mario Bros. Wii było wydane trzy lata wcześniej na Nintendo DS New Super Mario Bros.

Rdzeń i założenia rozgrywki pozostają generalnie te same, co w omawianym już Super Mario Bros. na NES. Mamy dwuwymiarowy świat, który przemierzamy od lewej do prawej, pokonując wszystko, co stanie nam na drodze.

Tyle tylko, że tutaj mamy cały ogrom przeróżnych mechanik, przeciwnicy są bardzo różnorodni, podobnie jak lokacje, które odwiedzamy. Sterować możemy nie tylko Mario i Luigim, ale też na przykład Toadem, a na bardziej zaawansowanych etapach również Yoshim.

Ekwipunek jest przebogaty i znacząco urozmaica rozgrywkę; znajdziemy tu m.in. śmigło, dzięki któremu możemy oddawać dłuższe skoki i opadać znacznie wolniej niż normalnie. Uruchomienie śmigła następuje po potrząśnięciu WiiLotem.

Sporą zaletą gry jest kooperacja. Gracze mogą sobie wzajemnie przeszkadzać (na przykład skacząc na siebie i spychając się do przepaści), ale są takie momenty, gdzie bez współpracy nie będą w stanie pokonać danego etapu.

Nie polecam grania z osobami rozchwianymi emocjonalnie, polecam natomiast przeczytanie subiektywnego zestawienia najlepszych gier na konsolę Wii.

Super Mario Advance 4: Super Mario Bros. 3 (Gameboy Advance, 2003) – klasyk, o którym dziś już trochę zapomniano

GameBoya Advance kupiłem po to, by grać w Pokemony. I choć łapanie stworków na małej konsoli od Nintendo wspominam znakomicie, to prawdziwego olśnienia dostałem dopiero po tym, gdy po raz pierwszy uruchomiłem Super Mario Advance 4: Super Mario Bros. 3.

Co ciekawe, gra była remasterem wersji na NES-a, ale za to jakim. Na GBA tytuł ten prezentował się cudownie, jednak to nie warstwa wizualna była jego największym atutem, lecz grywalność. Poziomy zaprojektowano mistrzowsko, każdy jest na swój sposób unikatowy i przemyślany, przez co o rutynie nie może być mowy.

Co do fabuły: odwieczny antagonista Mariana, Bowser, za sprawą swoich siedmiu synów zamienia władców Mashroom Kingdoms w zwierzęta. Mario próbuje to odkręcić, no ale w międzyczasie – jakżeby inaczej – porwana zostaje księżniczka Peach, którą nasz hydraulik również musi uratować.

Gdybym chciał wskazać, co w tej grze urzekło mnie najmocniej, pewnie rozpisałbym się na dziesiątki tysięcy znaków. Zamiast tego powiem jedynie – jeśli macie okazję zagrać w Super Mario Advance 4: Super Mario Bros. 3, czy to na oryginalnym GBA, czy na którejś z jego nieoficjalnych reinkarnacji, czy po prostu za pośrednictwem emulatora, zróbcie to, naprawdę warto.

Super Mario Odyssey (Switch, 2017) – lata mijają, a Mario wciąż nie zwalnia tempa

Jeśli spojrzeć na historię gier Mario z perspektywy 3,5 dekady, od 1985 roku do dziś, szybko dostrzeżemy pewien swoisty fenomen. Polega on na tym, że gdy w którymś momencie można było odnieść wrażenie, że dana odsłona jest szczytem szczytów serii i nic innowacyjnego nie da się już wymyślić, kolejna udowadnia, że jest zupełnie inaczej.

Kreatywność Nintendo w tworzeniu gier z Marianem jest porażająca. A Super Mario Odyssey jest doskonałym tego przykładem. Gamechangerem jest tu czapka naszego bohatera, która daje mu niepowtarzalne umiejętności. Przede wszystkim za jej pomocą możemy… tymczasowo wcielać się w postaci, których rola ograniczała się dotąd do bycia chłopcami do bicia dla Mario.

Inną nowością może być fakt, że świat gry wykracza poza Grzybowy Świat, do którego przywykliśmy, i rozszerza się na bardziej realistyczne obszary przypominające świat rzeczywisty.

Super Mario Odyssey to obowiązkowa pozycja dla każdego, kto jest w posiadaniu Switcha. Być może nawet na równi z The Legend of Zelda: Breath of the Wild.

Sprawdźcie także: ranking TOP10 gier na Switcha

Super Mario Galaxy (Wii, 2007) i Super Mario Galaxy 2 (Wii, 2010) – odyseja kosmiczna Mario wyszła mu na dobre

Dość śmiałą decyzją było wysłanie Mariana w kosmos. Ale Nintendo zdecydowanie się to opłaciło. Jako zatwardziały fan Wii oba te tytuły bez mrugnięcia okiem oceniam na 10/10. I chyba dlatego, że te oceny się pokrywają, postanowiłem włączyć oba tytuły do jednej pozycji z naszego zestawienia najlepszych gier z serii Mario.

Nie zliczę, ile godzin spędziłem przy obu odsłonach. Wiem tylko, że każda kolejna mapa była dla mnie zaskoczeniem. Gry od początku do końca nie zamykają się na nowe mechaniki, nieustannie zaskakują swoją różnorodnością. Od Super Mario Galaxy i Super Mario Galaxy 2 wprost nie da się oderwać.

Super Mario Galaxy logo

Wracam do nich po dziś dzień i nie przeszkadza mi nawet fakt, że na 60-calowym telewizorze gry z Wii wyglądają jak antyki branży. Tu gameplay robi całą robotę. Bajka. Cudo. Geniusz. Inne słowa nie przychodzą mi do głowy.

Dziś oba tytuły są już sędziwe, mają kolejno 11 i 14 lat. Ale wierzcie mi, zestarzały się naprawdę świetnie (no, może poza niską rozdzielczością, która dziś wydaje się nie do przyjęcia). Jeśli macie okazję, zagrajcie. Używkę Wii bez problemu kupicie za śmieszne 200-300 zł.

Super Paper Mario (Wii, 2007) – z kosmosu… na papier

Oto kolejny popis kreatywności Nintendo w kontekście franczyzy Mario. Założenie jest dość banalne – wystylizować postaci na papierowe wycinanki. I tyle. Ale efekt… cóż, wyszło niesamowicie.

I owszem, nie była to pierwsza odsłona oparta o taką konwencję i stylistykę, ale w Super Paper Mario na Wii miałem okazję pograć najdłużej, więc to tę wersję zdecydowałem się włączyć do zestawienia.

Mimo papierowego świata nie mamy tu do czynienia wyłącznie z rozgrywką w 2D. Twórcy zmyślnie balansują między konwencją klasycznej platformówki a grą trójwymiarową, dając nam możliwość zmiany perspektywy.

Oczywiście znów ratujemy księżniczkę Peach, znów przemieszczamy się od lewej do prawej (chyba że akurat jesteśmy w wymiarze przestrzennym). Gra świetnie współpracuje z ruchowym kontrolerem Wii, dodając rozgrywce dodatkowego smaczku.

Super Paper Mario na Wii ma osiem rozbudowanych poziomów, więc nie jest to gra na dziesiątki godzin, ale te kilka, kilkanaście, które przy niej spędzicie, z pewnością nie będą czasem straconym.

Super Mario World (Super NES, 1990) – przełomowa odsłona przygód braci hydraulików

Tę grę poznałem dopiero kilkanaście lat po premierze, trochę pokrętną i nie do końca legalną ścieżką – dzięki emulatorowi na pecety. Super Mario World było pierwszą grą serii wydaną na konsole Super NES.

W porównaniu do gier Mario z NES-a był to ogromny przełom, szczególnie w warstwie audiowizualnej. Super NES pozwalał deweloperom na znacznie więcej niż poprzednik, co Nintendo wykorzystało w stu procentach, tworząc niezwykle kolorową, przyjemną estetycznie, a przede wszystkim zaawansowaną technologicznie (jak na tamte czasy) platformówkę.

Super Mario World kartridż SNES

Nawet dziś, gdy pikselową stylistykę wskrzesiły gry indie, Super Mario World prezentuje się naprawdę nieźle. Na pewno nieporównywalnie lepiej niż Super Mario Bros. wydane na NES-a pięć lat wcześniej. Grywalność tej produkcji również nie ucierpiała, mimo że od premiery minęło już ponad trzydzieści lat.

W Polsce nie jest to tak popularna odsłona, jak wspomniane SM Bros. z 85 roku, bo Super NES nie miał na naszym rynku satysfakcjonującego zamiennika (czyt. podróbkę) jak NES, a w erze emulatorów na PC, polscy gracze skupiali się już na dużo nowszych i bardziej zaawansowanych produkcjach.

Mimo wszystko Super Mario World wspominam bardzo ciepło i zachęcam do zagrania, jeśli ktoś z Was jest ciekaw tej gry, a dotąd nie miał okazji się z nią zapoznać.

Super Mario Sunshine (Nintendo GameCube, 2002) – trójwymiar pełną gębą

Nie wszyscy wiedzą, ale Wii ma opcję wstecznej kompatybilności z GameCube’em. Wystarczy odpowiednia karta i pad (domyślne kontrolery Wii się nie nadają). Właśnie za sprawą tej funkcjonalności zdarzyło mi się zagrać w Super Mario Sunshine.

Jak na tamte czasy i możliwości GameCube’a była to gra naprawdę ładna, dopracowana i zaawansowana pod względem mechanik. No i stworzyła dobry fundament pod kolejne części gier Mario przygotowywane w pełnym trójwymiarze.

Co ciekawe, od zeszłego roku posiadacze Switcha mogą zagrać w remaster SMS, bo gra ta, obok dwóch innych: Super Mario 64 i Super Mario Galaxy, znalazła się w pakiecie Super Mario 3D All-Stars.

Mario 3D All-Stars w x-kom


Super Mario Maker 2 (Switch, 2019) – bardziej gra czy narzędzie do tworzenia gry?

Pierwszy Super Mario Maker pojawił się na Wii U, konsoli, która była olbrzymią porażką Nintendo. Liczba graczy była więc mocno ograniczona, choć sam tytuł prezentował się zacnie.

Super Mario Maker 2 powstało już na Switcha, więc siłą rzeczy dotarło do szerszej publiki. I cóż, rozwaliło system.

A przecież to nawet do końca nie jest gra, ale narzędzie pozwalające tworzyć (i ogrywać) własne poziomy w grach Super Mario, dzielić się z nimi ze społecznością, ale też czerpać z tego, co owa społeczność wykreowała.

Możliwości zabawy z Super Mario Maker 2 są więc nieograniczone. I nie jest to pusty frazes, lecz fakt. Poziomów stale przybywa, więc grać możemy w nieskończoność.

Super Mario Maker 2 Switch

Co ciekawe, mamy olbrzymią dowolność w kontekście tworzenia własnych leveli, co stanowi olbrzymi bodziec dla kreatywności graczy, kreujących i publikujących coraz to zmyślniejsze lokacje. Warto wspomnieć, że Nintendo zadbało o to, by każdy dostępny do pobrania poziom dało się przejść. Jeśli bowiem chcecie opublikować własny level, musicie najpierw sami go ukończyć, a tym samym udowodnić, że jest to możliwe.

Jaka jest Wasza ulubiona gra z serii Mario?

Powyższe zestawienie jest mocno subiektywne, choćby dlatego, że mimo szczerych chęci nie udało mi się zagrać we wszystko, co potencjalnie mogło się tutaj znaleźć. Jeśli więc spodziewaliście się zobaczyć tutaj Waszą ulubioną grę z wąsatym Marianem, a jej tu nie ma, podzielcie się tym faktem w komentarzach pod tekstem.  

Sprawdźcie również zestawy LEGO Super Mario w sklepie al.to.