HBO stworzy serial na podstawie gry The Last of Us. I zapowiada się, że zrobi to bardzo dobrze

Już wkrótce zadebiutuje długo wyczekiwana druga część „najlepszej gry dekady”, a w czasie kiedy kolejne trailery wzbudzają coraz więcej emocji nie tylko wśród fanów, HBO rozpoczyna prace nad serialową adaptacją tytułu. Wyczucia czasu ciężko im odmówić. The Last of Us zyskało jednak tak dużą popularność, że taka decyzja raczej nikogo nie dziwi, tylko cieszy.

Konwergencja mediów, czyli garść pseudointeligentnej gadaniny

Konwergencja mediów, czyli w bardzo skrótowym i uproszczonym podejściu, to ich przenikanie się i upodabnianie. Zjawisko to nie jest niczym nowym, ale we współczesnym podejściu do komunikowania i przekazywania treści – bardzo aktualnym. Po co w ogóle o tym wspominam tutaj? Ano dlatego, że lubię sobie pogadać często mamy dziś do czynienia z adaptowaniem różnego rodzaju dzieł do kilku mediów, co można uznać za jeden z przejawów tego zjawiska. Skoro sprawdzone formaty można przenieść na inne platformy, to czemu więc wydawcy mieliby z tego nie korzystać?

Czasy, kiedy twórcy gier mieli kompleksy względem kina czy telewizji również bezpowrotnie minęły. Teraz, jeśli za dużo powiedzieć, że role się odwróciły, to na pewno pozycje tych obu się wyrównały oraz oddziałują na siebie wzajemnie. I z całym szacunkiem i sympatią do JWP Andrzeja Sapkowskiego, szczerze wątpię, aby Netfliks pokusił się o serial na podstawie Wiedźmina, gdyby nie stale rosnąca sława i uznanie dla studia CD Projekt RED. Oczywiście mogę się mylić, ale ostatecznie nie ma w tym nic złego. W tej sytuacji w końcu każdy jest wygranym, zarówno autor materiału źródłowego, jak i twórcy adaptacji, a przede wszystkim fani.

The Last of Us na srebrnym ekranie bez konsoli

Nic więc dziwnego w tym, że jeden z największych serwisów wideo, jakim bez wątpienia jest HBO, pokusił się o przeniesienie na srebrny ekran fabuły znanej z The Last of Us. Gra, według kilku serwisów, doczekała się miana najlepszego tytułu dekady, a wszystko to głównie za sprawą opowiedzianej w niej historii. Nie dość, że klimaty postapo i zombie mają w popkulturze dość mocną pozycję – weźmy chociażby grę, serial i komiks The Walking Dead – to zacieśniająca się na naszych oczach więź pomiędzy głównymi bohaterami zmiękczyła nawet znieczulone shooterami gamerskie serca.

Żeby jednak sukces zawierający się w growej opowieści mógł powtórzyć się także w aktorskiej formie, w pracach nad serialem ma wziąć czynny udział Neil Druckmann, dyrektor kreatywny i scenarzysta w Naughty Dog. Za produkcję odpowiadać będzie również twórca cieszącego się dużą popularnością Czarnobyla – Craig Mazin. Zapowiada się zatem duet, który doskonale czuje „realia” postapokaliptycznej rzeczywistości. Co więcej, Mazin nazywa się ogromnym fanem dzieła Druckmanna, jego samego najlepszym twórcą opowieści w branży gier, a możliwość zaadaptowania tej z The Last of Us – swoim największym marzeniem w karierze od lat.

Gdyby tego było mało, w wykonanie serialu zaangażowani będą też Sony Pictures Television, PlayStation Production oraz Carolyn Strauss (producentka m.in. Gry o Tron) i  Evan Wells, prezes studia Naughty Dog. Wszystko wskazuje na to, że dostaniemy dzieło dopieszczone w najdrobniejszym detalu. 

Kto zagra Ellie i Joela?

Na ten moment nie wiemy, kiedy ruszą zdjęcia oraz pozostałe prace nad serialem. Nieznana jest też data planowanej premiery oraz obsada. Nie odpowiemy więc na razie na pytanie, kto zagra Ellie i Joela, ale możecie podzielić się z nami w komentarzach, kogo najchętniej widzielibyście tych rolach.

Źródło: The Hollywood Reporter, The Verge