Gry stare, ale ciągle jare [#9] – Company of Heroes

Po ogromnym sukcesie gry Warhammer 40k: Dawn of War studio Relic Entertainment przystąpiło do produkcji kolejnej strategii. Postawili sobie jednak za cel zrewolucjonizowanie gier z gatunku RTS. Nowa produkcja miała zupełnie inaczej podejść do tematu mikrozarządzania i zaoferować graczom emocje podobne do oglądania drugowojennych filmów akcji. Czy studiu udała się ta sztuka?

Historia gry Company of Heroes

Studio Relic Entertainment, znane z takich rewelacyjnych gier, jak Homeworld 2 czy właśnie Dawn of War, postanowiło po premierze tej ostatniej przyjąć nieco inną strategię przy produkcji kolejnego tytułu. Główny projektant studia Joshua Mosqueira zdecydował, że chce, aby nowy projekt nie był już tylko bezduszną grą o wysyłaniu setek, a nawet tysięcy jednostek do walki i przyglądaniu się, jak wybijają one wrogie wojska co do nogi. Głównym celem Joshuy stało się oddanie emocji towarzyszących oglądaniu takich kasowych filmów akcji, jak Szeregowiec Ryan czy wspaniałego serialu Kompania Braci.

Company of Heroes Stanowisko na E3

Za tematykę gry miały posłużyć operacje wojskowe podczas drugiej wojny światowej. Ten wielokrotnie już wykorzystywany w grach okres w historii ludzkości miał zostać jednak zupełnie inaczej przedstawiony w nowej produkcji kanadyjskiego studia Relic. Projektanci chcieli, aby gracz poczuł więź emocjonalną z każdym z żołnierzy, przynależących do poszczególnych jednostek. Żeby to osiągnąć, postanowili wykorzystać kilka własnych rozwiązań.

Została zaproponowana koncepcja strategii środowiskowej, w której kluczowe było wykorzystywanie otoczenia w celu osiągnięcia przewagi nad przeciwnikiem. Było to zgoła odmienne podejście od typowego rozwiązywania konfliktów na zasadzie „kto ma większą rację” ze Starcrafta albo poprzedniej gry studia, Dawn of War. Teraz nawet niewielki oddział był w stanie pokonać przeważające siły wroga, o ile jednostki gracza zostały odpowiednio ulokowane. Przykładowo chowając oddział za murkiem na wzniesieniu, gracz mógł zasadzić się na wroga, który mimo większej siły ognia był wystawiony na otwarty ostrzał.

Company of Heroes czołg M4 sherman

Dodatkowo, aby jeszcze bardziej graczowi zależało na utrzymaniu wojsk przy życiu, twórcy wprowadzili system rang, zdobywanych przez wojska w trakcie gry. Zaprawione w boju oddziały otrzymywały bonusy do obrażeń, szybkości poruszania się czy wytrzymałości. Każdy z żołnierzy został także „wyposażony” w setki linii dialogowych, wykrzykiwanych podczas rozgrywki, co podnosiło wrażenie dowodzenia prawdziwymi ludźmi, a nie tylko bezrozumnymi botami.

Gra Company of Heroes, bo tak studio Relic nazwało nową produkcję studia, została zbudowana na bazie silnika graficznego Essence Engine, który obsługiwał zaawansowane, dynamiczne oświetlenie, sharedy i biblioteki DirectX 10. Silnik ten pozwolił twórcom na stworzenie bardzo szczegółowych map, z wieloma budynkami, murkami, pojazdami, zróżnicowanym ukształtowaniem terenu itd. W to całe otoczenie zostało także tchnięte życie za sprawą silnika fizycznego Havok, umożliwiającego w efektowny (i efektywny) sposób zrównanie z ziemią niemal wszystkiego, co było widoczne.

Gra zadebiutowała we wrześniu 2006 roku i z miejsca podbiła rankingi sprzedażowe na całym świecie, utrzymując 1 zaszczytne miejsce listy w stanach zjednoczonych. Zarówno gracze jak i recenzenci chwalili produkcję za rewelacyjną grafikę, muzykę, filmowość kampanii dla pojedynczego gracza i rozbudowany tryb sieciowy. Company of Heroes otrzymywało oceny 9/10, w niektórych wypadkach dostając nawet zasłużone „dychy”.

Fabuła gry Company of Heroes. O co w niej chodzi?

Kampania dla pojedynczego gracza ukazuje w głównej mierze część prawdziwych działań wojennych, przeprowadzanych w ramach operacji Overlord przez wojska amerykańskie, rozgrywających się między czerwcem a sierpniem 1944 roku. Gracz sterował poczynaniami kompani „Able” należącej do 29 Dywizji Piechoty oraz „Fox” z 506. Pułku Spadochronowego 101 Dywizji Powietrznodesantowej. Więcej czasu ekranowego otrzymała jednak kompania „Able”.

Company of Heroes strzelający stug

Grę rozpoczynało się od historycznego lądowania na plaży „Omaha”, podczas której gracz miał za zadanie przejąć tereny wokół plaży, odeprzeć niemieckie wojska i oczyścić bunkry ostrzeliwujące amerykańskie siły. Następnie gracz przejmował kontrolę nad kompanią „Fox”, która lądując w nocy pod silnym ostrzałem wroga, musiała odciąć linie zaopatrzeniowe Niemców i wspomóc tym samym atak na plaże „Omaha” i „Utah”.

Posuwająca się do przodu fabuła ukazywała kolejne zmagania amerykańskich sił z wojskami Wehrmachtu. Gracz przejmował zniszczone ulice miasta Carentan, bronił miasteczka Cherbourg, niszczył fabryki rakiet V2, a także walczył z silnie uzbrojonymi Niemieckimi wojskami pod Mortain. Ostatecznie kampania kończyła się na pokonaniu 7 Armii Niemieckiej i ich kapitulacji.

Wymagania sprzętowe – Company of Heroes

Gra w dniu premiery była całkiem nieźle zoptymalizowana pod kątem słabszych komputerów i działała płynnie nawet na kilkuletnich „blaszakach”. Nie zmienia to jednak faktu, że przy bardzo gorących starciach, szczególnie z udziałem kilku graczy naraz gra nawet dzisiaj potrafi mieć spadki płynności. Patrząc jednak na gameplay taki stan rzeczy nie dziwi. Grafika wciąż wygląda nieźle, nawet jak na tytuł sprzed 14 lat, a silnik graficzny Essence pozwala na wygenerowanie dużej ilości jednostek na mapie.

  • OS: Windows XP / 7 / Vista / 8 / 10
  • Procesor: 3.0 Ghz Intel Pentium 4 albo nowszy
  • Karta graficzna: NVIDIA Geforce 6800 256 MB albo nowsza
  • Pamięć RAM: 1 GB
  • Dysk Twardy: 10 GB

Czy Company of Heroes to wciąż dobra gra?

Na samym początku muszę przyznać się do tego, że gatunek gier strategicznych nie jest moim ulubionym. Zawsze wolałem sterować raczej pojedynczą postacią w jakiejś strzelance niż zarządzać całym wojskiem. Z tego też względu każda próba przejścia kampanii w Starcrafcie czy dodatku do Warcrafta 3: Frozen Throne kończyła się spektakularnym fiaskiem i moją narastającą frustracją.

To jednak się zmieniło z grą Company of Heroes. Fenomenalna oprawa audiowizulna wraz ze świetnymi przerywnikami filmowymi na silniku gry i prostą do zrozumienia mechaniką od razu przypadły mi do gustu. Co ciekawe najwięcej czasu spędziłem w trybie multiplayer, grając wraz ze znajomymi w jednej drużynie przeciwko zaawansowanym botom. Można się śmiać, ale sztuczna inteligencja w rozgrywce sieciowej potrafi być brutalnie skuteczna…

Kolejne dodatki do gry, w postaci Opposing Fronts i Tales of Valor dodawały kolejne strony konfliktu, rozszerzając i tak już całkiem rozbudowane możliwości rozgrywki. Dzięki szerokim, a jednocześnie przystępnym opcjom dostosowania trybów gry, a także dzięki różnym ciekawym drzewkom rozwoju każdy kolejny mecz może potoczyć się zupełnie inaczej, nawet grając z komputerem.

Sam co jakiś czas wracam do Company of Heroes, ogrywając kolejne mapy i sprawdzając mocniejsze jednostki. Gra pod względem wizualnym niewiele się zestarzała i wciąż wygląda nieźle. Gameplay’owo jednak to pierwsza liga i nawet zdecydowanie nowsze tytuły z gatunku RTS potrafią być znacznie mniej rozbudowane, niż ta 14-letnia produkcja. Company of Heroes jest po prostu wciąż niesamowicie jarą grą. Warto po nią sięgnąć, nawet gdy nie jest się wirtuozem strategii.

Gry stare, ale ciągle jare – czyli odkurzanie wirtualnej półki

W serii tekstów „Gry stare, ale ciągle jare” autor stara się przywrócić do świadomości graczy tytuły, które lata swojej świetności mają już za sobą. Osobom niezaznajomionym z danym tytułem przedstawia jego historię, jak wygląda rozgrywka i dlaczego w ogóle warto teraz po niego sięgnąć. Fanów gry natomiast utwierdzi w przekonaniu, że ich miłość do niej pomimo wad jest jak najbardziej uzasadniona i że dobrze co jakiś czas o niej wracać.

Zobacz też inne wpisy z serii Gry stare, ale ciągle jare