A po co mi… stacja dokująca?

Na wstępie uspokajam, nie chodzi o któryś z kosmicznych wynalazków Elona Muska, ani o gargantuiczną konstrukcję z rodowodem sięgającym Star Treka. Pisząc stacja dokująca mam na myśli sprzęt znacznie bardziej przyziemny. Kompaktowy gadżet, który spoczywa na biurku i pomaga okiełznać kable albo klonować dyski. Istnieją bowiem 2 rodzaje stacji dokujących i teraz powiem Ci, po co mi każda z nich.

Stacja dokująca klonuje dyski

Choć technologia jest dziś wszechobecna i obcujemy z nią na co dzień, to nie wszyscy mają w niej status eksperta. O ile skonfigurowanie smartfona nie stanowi problemu, o tyle migracja dużych ilości danych, pojmowana w dodatku kompleksowo, jest już kwestią problematyczną.

Dlaczego? Bo skopiować pliki z dysku komputera do pendrive’a to kwestia kilku, może kilkunastu, w najgorszym przypadku kilkudziesięciu minut. Ale to tylko pliki. Co z systemem i jego ustawieniami? Co w sytuacji, gdy chcesz przyspieszyć komputer i zamontować w nim SSD zamiast HDD?

Wtedy możesz skopiować wszystko na płyty lub pendrive’y, nawet na dysk zewnętrzny. Ale to tylko pliki. Później czeka Cię jeszcze instalacja Windowsa oraz konfigurowanie wszystkiego od zera. Dla użytkownika zaprawionego w bojach, to żaden wyczyn, jednak nie każdy czuje się dość mocny, by się tego podjąć. I to jest zrozumiałe.

Unitek Y-3026

Przesiadka z HDD na SSD (najpewniej SATA III) jest przy okazji najtańszą metodą ratowania (nieraz reanimowania) firmowych komputerów. Znacznie przyjemniejszą dla kieszeni szefa, niż zakup nowych laptopów albo stacjonarek. Mimo wszystko Gigabajty danych wciąż tkwią w sektorach dysków talerzowych, a Tomek handlowiec, Kasia z kadr, ani pani Basia z księgowości, nie przeprowadzą migracji danych. Bez stacji dokującej na pewno nie, lecz z nią to i owszem.

Niepodważalną zaletą stacji dokującej z funkcją klonowania jest prostota obsługi. Oczywiście nie łudzę się, że dojdzie do sytuacji, w której każdy sam będzie klonował dysk, ale wystarczy, że tę wiedzę posiądzie jedna osoba.

W jednej kieszeni ląduje dotychczasowy nośnik HDD, w drugiej nowy SSD. Warunek konieczny – dysk, na który przenosisz dane, musi mieć taką samą pojemność albo większą. W przeciwnym razie próba klonowania zakończy się fiaskiem. Jeśli pojemności zgadzają się, stacja bezproblemowo przeniesie dane, gdy tylko przytrzymasz jeden przycisk. Nie mam pewności, czy każda stacja działa tak samo, ale Unitek Y-3026 i Unitek Y-3032 z pewnością. Pisałem o tym w recenzji stacji dokującej Unitek Y-3032.

W ich przypadku podoba mi się również cena. Kosztują one mniej więcej tyle, co jednorazowa usługa klonowania dysku. A masz ją dla siebie dziś, jutro, za rok.

Stacja dokująca to także replikator portów

Kupujesz laptopa, który urzekł Cię swą smukłą i lekką konstrukcją. Szlachetny minimalizm ma w sobie coś, co przykuwa uwagę. Ten design wprost emanuje elegancją, a każdy detal świadczy o pietyzmie wykonania. O tak, bez dwóch zdań jest on piękny. Ale zaraz, gdzie są standardowe porty? O co chodzi?

Minimalizm ma swoją cenę. Płaci się portami zredukowanymi najczęściej do jednego lub dwóch złączy USB-C. Co począć? Wtedy dobrze jest mieć inną stację dokującą, tę będącą replikatorem portów. Wtyk USB-C łączy się z laptopem, a Ty zyskujesz kilka nowych wejść, dotychczas niedostępnych. Ile i jakich-to zależy od konkretnego modelu stacji. W każdej znajduje się z pewnością pełnowymiarowe USB, z pozostałymi jest różnie i mogą to być:

  • LAN
  • HDMI
  • Czytnik kart SD
  • Czytnik kart microSD
  • DC-in
  • Thunderbolt 3

Co ważne, oprócz samego dostępu do portów zyskujesz obsługę monitorów 4K, nieraz i 5K. Możesz też naładować baterię smartfona. Istotna jest również estetyka biurka. Pomyśl, te wszystkie kable nie muszą już Cię otaczać, bo ich wtyki posłusznie układają się w pobliżu stacji dokującej. Ty również nie musisz podłączać iluś tam wtyczek do laptopa (bo w tym przypadku nie możesz), gdy zabierasz laptopa w podróż. Odpinasz i przypinasz tylko 1 wtyczkę. Tylko 1! Tak to wygląda w przypadku np. stacji Unitek Y-9115. Tymczasem do MacBooka podłączysz m.in. Unitek D008A.

Wyobraź sobie jeszcze inną sytuację. Prowadzisz szkolenia albo chcesz wyświetlić prezentację u kogoś. I ten ktoś nie ma przejściówki do USB-C. Ty masz na szczęście stację dokującą i do projektora, TV albo monitora podłączasz się przez HDMI.

Zobacz wszystkie stacje dokujące w x-kom

A po co mi…. Prawdziwa kopalnia wiedzy użytecznej

A po co mi… to seria tekstów, w których autor dzielnie mierzy się z malkontencko-gderliwymi tezami i pytaniami, sięgając każdorazowo po rzeczowe, roztropne oraz pragmatyczne kontrargumenty. Inspiracji do powstania cyklu dostarczają zrzędliwe komentarze internautów, wynikające najczęściej z niedostatecznej znajomości tematu bądź obłudnych pomówień, które krążą w sieci, a które utrudniają poznanie sedna sprawy.

Tematów do publikacji nam nie brakuje, lecz jeśli coś nurtuje Was szczególnie, wyślijcie mail na adres: geex@x-kom.pl.

Zobaczcie też inne wpisy z serii A po co mi…

Kolejny, poświęcony Inteligentnym gniazdkom

Poprzedni, poświęcony Głośnikom przenośnym