A po co mi… głośnik przenośny?

Sam zadawałem sobie to pytanie setki razy, bo przecież głośnik mam w domu, głośnik mam w smartfonie, głośnik mam w aucie. Mam też kilka kompletów słuchawek, no człowiek-audio w całej rozciągłości. Jednak kilka życiowych momentów kazało mi zweryfikować moje podejście. Teraz już wiem, po co mi głośnik mobilny. Czas, żebyś i Ty się dowiedział.

Sprzęt audio tani nie jest

Spójrzmy prawdzie w oczy – wyposażenie kilku pomieszczeń w sprzęt audio będzie dla portfela bolesnym doświadczeniem. Obecność wieży stereo, kina domowego albo soundbaru w pokoju dziennym vel salonie jest zrozumiała. Wręcz pożądana. Ale co z pozostałymi pomieszczeniami? Czy i tam kilka ładnych stówek na sprzęt audio?

Oczywiście jeśli ktoś chce, może inwestować w dobre nagłośnienie. Dla takich osób mamy w al.to wieże stereo. Jednak nimi zajmę się kiedy indziej.

Słuchawki są ok, ale dla jednej osoby

Spotykałem się z pytaniem: po co mi głośnik przenośny, skoro mam słuchawki? To zależy od sytuacji. W pociągu, w samolocie, w kolejce do lekarza – wszędzie tam lepsze są słuchawki. Ale gdy chcę uraczyć innych muzyką, wolę głośnik przenośny.

Rockbox Bold X gra na grillu

Muzyko, graj, jesteś piękna

Różne porzekadła przekonują nas od dekad, że muzyka łagodzi obyczaje itp. Faktycznie coś w tym jest! W moim domu stale gra muzyka, a przekrój gatunków jest równie szeroki, co pierwszy szereg w moskiewskiej defiladzie wojskowej z okazji Dnia Zwycięstwa. Abstrahując,  wiem, że inni ludzie też cenią sobie melodie płynące z głośnika.

Muzyka kuchenna

Osobiście lubię, gdy w kuchni gra muzyka, kiedy spełniam się kulinarnie. Jest weselej i nawet niepowodzenia wynikające z przypalenia kremu nie bolą tak bardzo. Mało tego, zmywanie jakoś sprawniej mi idzie przy ulubionych melodiach.

Radia kuchenne mają to do siebie, że dobrze słychać głos spikera w serwisie informacyjnym, ale spectrum dźwiękowe jest ubogie. Wysokie pasma jeszcze jako tako się mają, ale basów już nie uświadczysz. Poza tym scena jest płaska, sekcje instrumentalne ściśnięte. To zabija całą frajdę ze słuchania muzyki. Smartfonowe audio też nie zachwyca, poza tym wolę go niczym nie zalać.

W kuchni cenię towarzystwo głośnika mobilnego.

Muzyka pokojowa i relaksacyjna

Ale kiedy wychodzę już z kuchni, chciałbym posłuchać muzyki w salonie. Albo z dzieciakami w ich pokoju. Została jeszcze łazienka – kto nie próbował kąpieli przy muzyce relaksacyjnej, niech żałuje. Połączenie odpowiednich dźwięków oraz półmroku działa na skołatane nerwy jak zimny kompres na stłuczone kolano. Wieży stereo nie będę co chwilę przenosił pomiędzy pokojami, bo albo zwariuję, albo upuszczę i zniszczę. Telefonu nie będę katował, gdyż YouTube szybko rozładowuje baterie.

W tych przypadkach stawiam na głośnik mobilny.

Muzyka outdoorowa

Ale idźmy dalej. I to dosłownie, bo w plener. Jedzenie w koszyk, do tego koc i termos z kawą – uderzamy za miasto. Rozkładamy koc na polance i chcemy, żeby ten uroczy czas uprzyjemniła jakaś muzyka. Ale nie taka, która przepłoszy ptaki z gniazd i zakończy gwałtownie sezon godowy zwierząt w promieniu 2 km. Mam na myśli brzmienie słyszalne dla nas, dla mieszkańców lasu i ludzi siedzących trochę dalej już nie.

Poza tym wszelkie spotkania przy ogniskach, grillach i pieczonkach organizowane we własnych ogrodach i na działkach, zwyczajowo odbywają się przy akompaniamencie muzyki. Telefonom dziękuję, przede wszystkim z uwagi na płaski dźwięk oraz charkot przy maksimum głośności. Nagłośnienie samochodowe, owszem potrafi dać czadu, niemniej zbyt wiele razy musieliśmy potem ładować akumulator.

Ważnym dla mnie parametrem głośnika mobilnego jest także odporność na wodę, a ściślej ujmując – na zalanie. Konia z rzędem temu, kto chociaż raz nie wylał czegoś na stół albo koc w czasie posiadówki na świeżym powietrzu. To się notorycznie zdarza, dlatego odporność na płyny jak najbardziej wskazana. Mało tego, gdyby ktoś zapomniał zabrać taki głośnik z altanki, to nocne opady deszczu nie zrobią mu krzywdy.

W plenerze wybieram głośnik mobilny.

Muzyka gdzie tylko zechcę

Mobilność – jest to niepodważalnie największy atut głośnika przenośnego. Nie wiążą go żadne kable i nie zaprzyjaźnia się na długo z gniazdkiem elektrycznym. Naładowany do pełna może pracować nawet 24 godziny! Potrafią to np. te modele.

20 godzin nieprzerwanego grania też nie jest czymś niezwykłym. Ta cecha znajduje się we władaniu m.in. głośników Rockbold XS, które miałem okazję testować, a które natchnęły mnie napisania tego tekstu. W innych przypadkach czas działania na jednym ładowaniu zawiera się w przedziale od 3 do 16 godzin. Polecam sprawdzić ten parametr w cechach przed zakupem głośnika mobilnego.

Rockbox Bold L gra na stole

Nie tylko muzyka. Bajki i gry też

Kiedy moje dzieciaki podrosły, zaczęły domagać się piosenek. Aby mogły sobie słuchać i czasami śpiewać. Na szczęście nie trzeba być wokalnie uzdolnionym, bo na YouTubie są niekończące się składanki utworów dedykowanych najmłodszym. O tym wie każdy rodzic. Smok Edzio, bajubaju.tv, Śpiewające Brzdące – to ledwie początek. Naszym ostatnim odkryciem jest Bajkowisko.pl z opowiadaniami do słuchania. Moje maluchy bawią się czymś, a w tle słychać głos lektora i tak mija im czas, a ja mogę pracować sobie zdalnie.

Nie zostawię dzieci sam na sam z laptopem, bo najpewniej za kilka dni musiałbym zamawiać nowy. Tak samo jest ze smartfonem. Poza tym on musi być pod ręką, bo czasami dzwoni przełożony i wolę, żeby moja latorośl nie odbierała za mnie takich rozmów 😉.

Mogę natomiast połączyć się z głośnikiem mobilnym przez Bluetooth. Muzykę albo bajki odtwarzać ze smartfona, robiąc przerwę na czas połączenia. To bardzo ważne, inaczej rozmowa będzie się toczyć przez głośnik. Rodziny lepiej nie mieszać do spraw służbowych, prawda? Alternatywę stanowi połączenie laptop – głośnik, także przez Bluetooth, ale też trzeba je przerwać tuż przed wideokonferencją.

Udźwiękowienie filmów i gier na smartfonie

Oglądanie wideo na ekranach smartfonów jest dziś czymś powszechnym. Aplikacje do VOD dostarczają mnóstwo filmowych uciech, problematyczny jest jednak dźwięk. Znów wracam do kwestii słabej jakości audio instalowanego w smartfonach. W grach jest podobnie. Odgłosy rozchodzą się w przestrzeni i bez dużej głośności lub bez słuchawek naprawdę ciężko wsłuchać się w muzyczne tło.

A jest ono przecież ważne. W taki PUBG dobrze jest słyszeć przeciwnika, zanim ten pośle ku nam śmiercionośny pocisk. W wielu innych tytułach po odgłosach poznajemy naszych wirtualnych przeciwników. Potwory wydają określone ryki, mamy więc czas zmienić broń, przygotować inną obronę. Gdy dźwięk zawiedzie, czeka nas niemiłe zaskoczenie. Pograłem sobie trochę z przenośnym głośnikiem na kolanach. Eksplozje wprost wstrząsają spodenkami!

Sterowanie głośnością i utworami

W pamięci smartfona mam kilka playlist, skompilowanych na różne okazje. Coś z przewagą ambientu, coś do parkietowych pląsów, coś, co motywuje do zmywania itp. Pomimo sentymentów do poszczególnych kawałków czasami nie mam nastroju, na których z nich. Czy muszę wtedy sięgać po telefon? 

No skąd. Głośniki przenośne mają często przełączniki, które służą nie tylko do włączania/wyłączania utworów. Odkryłem, że przyciskami do zmiany głośności da się przeskakiwać – numer w przód/numer w tył. Wystarczy przytrzymać nieco dłużej.

Rebel zmiana utworów

Jak duże są głośniki przenośne?

Nazwa przenośne sugeruje coś niewielkiego. Gabarytowo skromnego, kompaktowego. I część z nich rzeczywiście ma takie rozmiary. Pamiętam, że małym był np. Creative Woof. Od jakiegoś czasu mamy jednak na rynku całkiem pokaźne okazy, jak Fresh N Rebel Rockbox Bold L (którego mam w rękach).

Mniejsze też są i występują w prawdziwej obfitości. Co kto chce i jakie chce. Naturalnie nie grają tak głośno i z taką mocą, jak te największe, ale coś kosztem czegoś.

Pamiętaj jednak, że te małe też mogą być wodoodporne i grać zupełnie dobrze. Sprawdziłem do przy okazji recenzji głośników Rockbox Bold S.

Rockbox Bold XS gra podczas jazdy rowerem

A po co mi…. Prawdziwa kopalnia wiedzy użytecznej

A po co mi… to seria tekstów, w których autor dzielnie mierzy się z malkontencko-gderliwymi tezami i pytaniami, sięgając każdorazowo po rzeczowe, roztropne oraz pragmatyczne kontrargumenty. Inspiracji do powstania cyklu dostarczają zrzędliwe komentarze internautów, wynikające najczęściej z niedostatecznej znajomości tematu bądź obłudnych pomówień, które krążą w sieci, a które utrudniają poznanie sedna sprawy.

Tematów do publikacji nam nie brakuje, lecz jeśli coś nurtuje Was szczególnie, wyślijcie mail na adres: geex@x-kom.pl.

Zobaczcie też inne wpisy z serii A po co mi…

Poprzedni, poświęcony Time-lapse w telefonie