„Cowboy Bebop” na platformie Netflix. Premiera, zdjęcia i nie tylko

„I think it’s time to blow this scene / Get everybody and their stuff together / OK, three, two, one let’s jam!”. Do sieci trafiły zdjęcia adaptacji kultowego anime „Cowboy Bebop”, które jeszcze w tym roku trafi na platformę Netflix. Czy wersja aktorska przynajmniej w części dorówna animowanemu klasykowi sci-fi z Kraju Kwitnącej Wiśni?

Cowboy Bebop – co warto wiedzieć o oryginale?

To liczące 26 odcinków dzieło japońskiego studia Sunrise, odpowiedzialnego za wiele znanych anime z wielkimi robotami (chociażby Daimos z Polonii 1 czy seriale z universum Gundama). Zawdzięczamy je konkretnie zespołowi, który ukrywał się pod pseudonimem Hajime Yatate. Osadzone w 2071 roku anime, mocno czerpiące z tradycji westernu oraz czarnego kryminału, przedstawiało losy kosmicznych łowców nagród. Przemierzali oni przestrzeń w statku Bebop, mierząc się nie tylko z kolejnymi zleceniami, ale i własnymi problemami egzystencjalnymi, samotnością i ścigającą ich przeszłością.

Cowboy Bebop anime 1998
Źródło: IMDb

Anime nie było zatem nastawione tylko i wyłącznie na akcję (której oczywiście w serialu nie brakowało). Nic dziwnego, że spotkało się z życzliwym przyjęciem praktycznie na całym świecie, doczekało się także wielu nagród, a także zyskało miano jednej z najlepszych serii TV w historii. Uwagę zwracała także dopracowana warstwa wizualna czy soundtrack z wieloma zapadającymi w pamięć kawałkami (chociażby tytułowym Tank!).

W Polsce Cowboy Bebop emitowany był po raz pierwszy na nieistniejącym już bloku Hyper+, który przybliżał geekom (a może otaku?) wiele tytułów anime. Doczekał się też emisji na TVP Kultura, a na DVD wydano film pełnometrażowy z 2001 roku (Cowboy Bebop: The Movie). Prócz filmu anime zostało również zaadaptowane jako manga, a na jego podstawie powstały również gry na PlayStation i PlayStation 2.

Cowboy Bebop na platformie Netflix

Zaplecze, twórcy

Aktorska adaptacja zapowiedziana została w 2017 roku. Z kolei rok później podano, że Cowboy Bebop w takiej postaci trafi na platformę Netflix. Showrunnerem oraz jednym z producentów wykonawczych jest André Nemec, który współtworzył Mission: Impossible – Ghost Protocol, Wojownicze żółwie ninja z 2014 roku oraz ich sequel czy amerykańską wersję serialu Życie na Marsie. Scenariusz napisał natomiast inny producent wykonawczy, Christopher Yoist, pracujący wcześniej przy takich tytułach, jak The Mandalorian, Thor: Ragnarok, Thor: Mroczny świat czy rozlicznych animacjach i komiksach. Jeden z odcinków mają też napisać twórcy oryginalnego anime.

Obsada

Na ekranie zobaczymy natomiast Johna Choo (Sulu ze zrebootowanego Star Treka) w roli Spike’a Spiegela, Mustafę Shakira (Bushmaster w Luke’u Cage’u) jako byłego partnera Spike’a, Jeta Blacka, Daniellę Pinedę (Zia Rodriguez z dwóch części Jurassic World) w roli wybudzonej z hibernacji członkini załogi Bebopa Faye Valentine, Elenę Satin (Lorelei z Agents of SHIELD) jako kobietę z przeszłości Spike’a – Julię, a także Aleka Hassella (znany m.in. z Suburbiconu George’a Clooney’a) w roli arcywroga Spiegela – Viciousa. Nie zabraknie też androgynicznej geniuszki komputerowej Ed oraz psa pokładowego Bebopa – Eina.

Obsadę serialu możemy podziwiać na pierwszych zdjęciach.

Intro aktorskiej wersji Cowboy Bebop

Tak natomiast prezentuje się wypuszczone 25 września, przy okazji eventu TUDUM, intro aktorskiej wersji serialu, mocno nawiązujące do klasycznego openingu, także jeśli chodzi o muzykę:

Wypuszczenie czołówki dało także okazję do podzielenia się nowymi fotografiami:

Teaser i trailer Cowboy Bebop na Netflix

Tak natomiast prezentuje się teaser adaptacji, zatytułowany Lost Session

A po ukazaniu się teasera, nie trzeba było długo czekać na trailer:

Książkowy prequel, komiks oraz książka towarzysząca

Oprócz serialu możemy się także spodziewać prequela w postaci powieści autorstwa Seana Cummingsa. Cowboy Bebop: A Syndicate Story: Red Planet ma przedstawiać losy Spike’a zanim został łowcą nagród. O książce, której premiera jest zapowiedziana na 23 listopada 2021 roku, było wiadomo już od wakacji. Jednak dopiero teraz, na początku października, wydanie polskiej wersji ogłosiło Wydawnictwo Nowa Baśń. Nie wiadomo jednak, kiedy polska edycja miałaby się ukazać na półkach.

Aktualizacja 19.11: Książka dostępna jest na stronie księgarni wydawnictwa w przedsprzedaży.

Wydawnictwo Nowa Baśń Cowboy Bebop Netflix
Źródło: Wydawnictwo Nowa Baśń

Innym medium związanym z adaptacją Cowboy’a Bebopa jest komiks. Chodzi o czteroodcinkową miniserię, która ma rozszerzyć universum serialu. Przedstawiona historia będzie rozgrywać się w roku 2171 i dotyczyć pościgu za byłym członkiem gangu, noszącym kamizelkę, która daje nieograniczone szczęście. Pierwszy zeszyt zapowiedziany jest na 8 grudnia, a w maju 2022 roku ukaże się wydanie zbiorcze.

Na razie nie wiadomo, czy doczekamy się polskiego wydania tego komiksu. To samo tyczy się innej książki – napisanego przez Jeffa Bonda i Gene’a Kozickiego companiona serialu, z grafikami koncepcyjnymi, zakulisowymi zdjęciami oraz przedmową André Nemeca. Jej premiera zapowiedziana jest na 11 stycznia 2022 roku.

Cowboy Bebop Netflix Making Of
Źródło: Titan Books

Kiedy premiera Cowboy’a Bebopa?

Serial ma zadebiutować jeszcze w tym roku. Cowboy Bebop na platformie Netflix pojawi się 19 listopada. Planowanych jest dziesięć godzinnych odcinków.

Wcześniej, bo 21 października, na Netfliks trafi natomiast oryginalna wersja – w sam raz, żeby przypomnieć lub poznać serial przed premierą wersji aktorskiej.

Cowboy Bebop na Netflix – pierwsze wrażenia

Wraz z premierą aktorskiej wersji Cowboy’a Bebopa pojawiają się też pierwsze wrażenia i recenzje. Na portalu Rotten Tomatoes serial ma obecnie 49 procent od krytyków (na podstawie 43 recenzji) oraz 65 procent od widzów (na podstawie 49 recenzji). Nowy Bebop ma, zdaniem krytyki, wystarczająco zabawną załogę, by spędzić z nią czas, ale głęboka uczuciowość materiału źródłowego jest zastępowana kiczem.

Na portalu Metacritic na podstawie 21 opinii krytyków Cowboy’a Bebopa oceniono na 45, co oznacza, że ma mieszane lub przeciętne recenzje. W najbardziej pozytywnej Maureen Ryan z Vanity Fair pisze, że choć pilot jest akceptowalny i nietrudno zauważyć pot (sugerujący niepewność – MG), to gdy serial zaczyna bardziej siebie rozumieć, okazuje się być znakomitym wehikułem dla charyzmy i skali aktorskiej Johna Cho. Recenzentka chwali też pełne życia budowania świata czy bogatą scenografię w stylu retro. Jej zdaniem to serial, który chce być dziwny i głupkowaty przy jednoczesnym pokazywaniu dużo serca.

Z kolei w najgorszej recenzji – z portalu Collider – Rafael Motamayor wyrzuca, że nowy Cowboy Bebop to pozbawiony duszy remake, który z jednej strony ciągle kieruje uwagę do oryginału, ale z drugiej zmienia tyle, że znika znaczenie tego, co próbuje naśladować. Styl neo-noir i metodyczna narracja ustępują miejsca stylistyce grindhouse’u z lat 70. Korzystając z niej serial nabiera tempa, ale wypada tanio i bezbarwnie. Układy walk wychodzą amatorsko, a choć obsada jest wspaniała i robi co może, to sposób wypowiadania kwestii i kostiumy sprawiają, że aktorzy wyglądają jak cosplayerzy, zmuszeni do naśladowania obsady dubbingu.

Podzieleni są też inni recenzenci. Przykładowo: Alessandro Fillari z CNET-u pisze, że Cowboy Bebop na Netflix jest nie tylko zabawny i porywający, rozumiejący dynamiczną i pełną uczuć postać oryginału. Zostawia też własny ślad, w sposób, który niekiedy poprawia wersję anime. Toussaint Egan z Polygonu uważa natomiast, że klasyczna japońska animacja została zamieniona na szaloną sobotnią kreskówkę. Jego zdaniem to raczej brikolaż najbardziej godnych uwagi scen i momentów oryginału niż dokładne odtworzenie, ale jakiekolwiek pojawiające się nawiązanie sprawia, że jest przyćmiewany przez pierwowzór. Recenzent wskazuje na nieudane próby humoru, ukazywanie wprost tego, co w anime było podtekstem czy wykonanie, przez które wybory przy odtwarzaniu i unowocześnianiu historii dla globalnej, gotowej na binge-watching widowni nie mogą znaleźć własnego rytmu (choć projekt sam w sobie jest ambitny).

Na portalu The Verge Cowboy Bebop na Netflix został z kolei zrecenzowany przez fana oryginału Asha Parrisha i niezaznajomionego z universum Andrew Webstera. Pierwszy z nich podchodził do nowej wersji z optymizmem, który uleciał po dwóch pierwszych, amatorsko wyglądających epizodach. Parrish chwali aktorskie wersje postaci, utrzymujących jego zainteresowanie – szczególnie Faye, której transformacja jest przykładem, że nowy serial jest wierną reprezentacją ducha serialu, a nie prostym odtwarzaniem. Docenia też zmiany, jak w stosunku do przedstawiania postaci queer.

Nowicjusz Webster przyznaje, że serial także początkowo go nie porwał, co jednak z czasem się zmieniło. Wskazuje, że choć na ekranie dzieje się dużo i inspiracje czerpane są z różnych źródeł, wszystko jest spójne. Powodem miałoby być przyłożenie dużej uwagi do szczegółów w budowaniu świata. Nierówne są natomiast efekty komputerowe.

 

Czekacie na Cowboy’a Bebopa na Netfliksie? Jesteście fanami oryginalnego anime? Dajcie nam znać w komentarzu.

Źródło: The Verge, Wikipedia, IGN, Titan Books, Wydawnictwo Nowa Baśń, Netlifx, Anime starsze niż większość z nas, Rotten Tomatoes, Metacritic, The Vanity Fair, Collider, Polygon