Za co pokochano dawne modele Galaxy S (i za co kochano je trochę mniej)?

Klaudia przypomniała już Wam pokrótce historię serii Galaxy S. Tutaj natomiast dowiecie się szerzej o tym, jak odbierane były poszczególne modele. Na co zwracano uwagę, co doceniano, a co ganiono? Jak witano kolejne Galaxy i co przy kolejnych premierach postulowano?

Przejażdżka życia z Samsungiem Galaxy S

Recenzując smartfona dla portalu CNET, John Chan zwracał szczególną uwagę na niesamowicie szybki procesor Samsung S5PC110 (przemianowany potem na Samsung Exynos 3110), łączący w sobie CPU ARM Cortex-A8 o taktowaniu 1 GHz z GPU PowerVR SGX 540. Pozytywnie oceniał też 4-calowy ekran Super AMOLED, który był bardzo czuły, dobrze wyświetlał materiały video, a także pozwalał na korzystanie ze smartfona przy świetle słonecznym. Ekran ten został uznany za najlepszy element urządzenia przez Time, który to przyznał Galaxy S drugie miejsce na liście dziesięciu topowych gadżetów roku 2010.

samsung galaxy s pierwszy z serii
Źródło: Samsung, Grobert

Recenzent CNET-u wskazywał, że pomimo dużych (na owe czasy) rozmiarów wyświetlacz, Galaxy S udało się utrzymać lekkim i cienkim. Docenił też osłonę portu micro-USB, natomiast wyraził żal, że smartfon (pozycjonowany jako high-endowy) nie posiada metalowego wykończenia w miejsce budżetowego (acz atrakcyjnie wyglądającego) plastiku. Zbierające odciski tworzywo sztuczne było także jednym z negatywów, które dostrzeżono w recenzji GSMAreny.

Wśród uwag Chana znalazł się też brak lampy błyskowej, bateria starczająca na dobę, brak wsparcia dla Adobe Flash w przeglądarce czy konieczność wprowadzenia poprawek w customowym oprogramowaniu. Smartfon został niemniej oceniony wysoko, uzyskując średnią 8,4. Podobnie było w przypadku GSMAreny. Choć nie obyło się bez uwag (brak osobnego przycisku dla aparatu, słaby głośnik), Galaxy S był przyjęty nader dobrze i nawet porównywano go do tyranozaura w jurajskim parku recenzenckim. To stworzenie musi być oswojone, klepane po plecach zanim zacznie ci ufać. Ale gdy pozwoli ci się dosiąść zabierze cię na przejażdżkę życia – przekonywano.

Samsung Galaxy S II, czyli najlepszy smartfon i kropka

Rok 2012 należał do Majów z ich kalendarzem, Felixa Baumgartnera, Avengersów i niewątpliwie Samsunga Galaxy S II. Na Globa Mobile Awards przyznano mu tytuł Smartfona Roku, a praktycznie wszystkie recenzje przyznawały mu maksimum punktów. Vlad Savov z Engadget docenił ekran Super AMOLED Plus, szybkość pracy czy możliwość nagrywania w 1080p. To najlepszy smartfon z Androidem, ale co ważniejsze, może to być najlepszy smartfon i kropka – pisał w podsumowaniu.

galaxy s ii
Źródło: Samsung, Philip Jägenstedt

4,3-calowy ekran, wysoka reaktywność oraz doskonały aparat były także tym, co spodobało się recenzentowi CNET-u Luke’owi Westaway’owi. Docenił on również design smartfonu czy jego gabaryty (obudowa tak cienka i lekka, że wydaje się łamać prawa konserwowania energii), a także użyteczną aplikację Kies Air, umożliwiającą transfer danych pomiędzy komputerem a SII. A Gareth Beavis z TechRadaru dorzucał jeszcze czystość dźwięku podczas rozmów.

Oczywiście musiały być też łyżeczki dziegciu. A te dotyczyły niezbyt aktualnej wersji Androida, którą smartfon posiadał na starcie, braku użyteczności niektórych preinstalowanych aplikacji Samsunga, słabych pleców i układu klawiatury, gęstości pikseli czy wykorzystania plastiku zamiast bardziej wytrzymałego aluminium. Nie zmieniało to jednak zasadniczo pozytywnej wymowy recenzji Galaxy S II.

Sukcesy księciunia, czyli Samsung Galaxy III

Technologiczny triumf. Zabójca iPhone’a. Ferrari, książę, król wśród smartfonów z Androidem. Takie oto laudacje wygłaszali recenzenci na temat kolejnego w serii Samsunga Galaxy S III. Smartfon ten zdobywał nagrody i zajmował pierwsze miejsca na listach smartfonów w 2012 i 2013 roku. Vlad Savov w recenzji dla The Verge chwalił wydajność (nawet bez Exynosa), kamerę czy poprawki w systemie operacyjnym. Dave Oliver z Wired zwracał uwagę na 4,8-calowy ekran z rozdzielczością HD, przydatne funkcje, jak Dropbox czy NFC. Pochwały dotyczyły też aparatu 8 Mpix.

Warto wspomnieć, że S III był pierwszym smartfonem z serii, w którym obecny był asystent głosowy S Voice, wyraźna odpowiedź na Siri Apple’a. Był on jednym z mniej życzliwie przyjętych elementów, głównie z powodu konieczności powtarzania wypowiadanych poleceń czy braku jakichkolwiek reakcji. Inną z nowinek było rozszerzenie NFC Android Beam – S-Beam, które umożliwiało ustanowienie połączenia Wi-Fi pomiędzy dwoma urządzeniami. Tu opinie recenzentów były bardziej rozbieżne. Savov narzekał na niestabilność samego Android Beam i ograniczenie funkcjonalności do innego S III. Z kolei Jessica Dolcourt z CNET pisała, że pracował u niej bezproblemowo, a Samsungowi trzeba za to rozwiązanie przybić piątkę.

samsung galaxy s iii
Źródło: Samsung, YuMaNuMa

Prócz problemów z nowymi aplikacjami, pojawiały się zarzuty w kwestii aktualizacji oprogramowania, co według Savova nigdy nie było mocną stroną Samsunga, zaciemnienia ekranu czy wykonania i kwestii estetyki. Tak jak przy SII, pozytywy górowały jednak nad negatywami.

Samsung Galaxy S4 – „wincyj!” czy lepiej nie?

Kolejny smartfon, kolejne dodatki, kolejne sprzeczne opinie. Zasadniczo Galaxy S4 zdobył dobre opinie, niemniej zwracano uwagę na tendencję Samsunga, żeby wszystkiego były więcej. Znaczącym było to, że dostępny był Easy Mode, który pozwalał na ukrycie niektórych opcji czy powiększenie ikon lub czcionek. Multum zarzutów dotyczyło zasobożerności smartfona, wypełnionego aplikacjami, z których i tak nigdy się raczej nie będzie korzystało.

Wśród innowacji znalazły się Smart Pause, czyli zatrzymywanie odtwarzanego materiału, gdy użytkownik nie patrzy na ekran, Smart Scroll, pozwalające na przesuwanie wyświetlanych treści za pomocą wzroku czy reagujący na przesuwanie dłonią nad ekranem Air View. Brzmi fajnie, ale pojawiały się głosy, że to tylko mające przyciągnąć uwagę gimmicki. Joe Hanlon z TechRadaru wykazywał na przykład, że Smart Scroll opiera się na akcelerometrze i ułożeniu S4. Docenił natomiast S Translatora, który na głos tłumaczył wpisane słowo (choć możesz zrobić coś podobnego Google Translatorem, wydaje się to być solidną implementacją ważnej smartfonowej funkcji przyszłości).

galaxy s4 interfejs
Źródło: Samsung

Problemem były też kwestie bezpieczeństwa. Dochodziło bowiem do incydentów z pożarami i poparzeniami, które powodować miały wadliwe egzemplarze S4. Pomimo sukcesu sprzedażowego ten etap serii S budził niepokój. Mam nadzieję, że gdy w przyszłym roku pokaże się Galaxy S5 nie będzie Galaxy S4 z większym ekranem i większą ilością funkcji spakowanych do smartfona, który i tak od nich pęka – pisał dla Time Harry McCracken.

Samsung Galaxy S5 – potwierdzenie obaw

A jednak. W przypadku „piątki” również nie obyło się bez uwag dotyczących przeładowania aplikacjami. David Pierce z The Verge pisał, że użyteczne i efektywne dodatki szybko znikają w oceanie ikonek na wyświetlaczu (np. funkcji pomiaru rytmu serca w aplikacji S-Health). Niektóre aplikacje miały także nie pracować odpowiednio dobrze. Jako niewygodny i możliwy do oszukania wskazano określano inną innowację – czytnik linii papilarnych. Po raz kolejny pojawiły się negatywne komentarze na temat jakości obudowy.

Nie oznacza to oczywiście, że w smartfonie nie znalazło się nic, co mogłoby przynieść pozytywne recenzje. Doceniono 5,1-calowy wyświetlacz, wytrzymałą baterię czy szybki procesor. Zauważono też ewolucję aparatu i wprowadzenie technologii ISOCELL, która poprawiła jakość zdjęć wykonywanych w słabym oświetleniu. Niemniej zwracano uwagę, że Galaxy S5 wypada pod względem takich zdjęć gorzej w porównaniu z iPhone’m 5s, HTC One M8 czy Lumią 1020. Piszący o tym Brad Molen z Engadget wskazywał też na kapryśne działanie innej innowacji dotyczącej aparatu – trybu Selective Focus.

Koniec końców S5 nie sprzedał się tak dobrze jak jego poprzednik. W pierwszym kwartale dystrybucji rozeszło się „tylko” 12 milionów egzemplarzy.

samsung galaxy s5
Źródło: Samsung, Maurizio Pesce

Samsung S6 / S6 Edge – pożegnanie z plastikiem (i nie tylko)


Szóste wejście z serii S miało być tym momentem, gdzie – według Dietera Bohna z The Verge – Samsung przestał kopiować produkty Apple’a, a zaczął kopiować ich filozofię produktową. Chwalone było wyeliminowanie plastiku z obudowy (zamiast niego było szkło i aluminiowe ramki), odciążenie smartfona z niepotrzebnych aplikacji, usprawnienie aparatu czy czytnika linii papilarnych.

Postęp? Tak, ale niektórzy wytykali i regres. Na przykład zrezygnowanie z wyjmowanej baterii czy obsługi kart microSD. Oberwało się też, za brak dostarczenia wyraźnego powodu do przesiadania się na Galaxy S6 Edge. Zarzucano bowiem, że funkcje z związane z zaokrąglonymi krawędziami nie są szczególnie istotne. A tym samym S6 Edge jest raczej symbolem statusu społecznego niż krokiem naprzód w stosunku do regularnego Galaxy S6.

Źródło: Samsung, Maurizio Pesce

Samsungowi nie pomogło też, że Project Zero Google’a, zajmujący się wyszukiwaniem błędów w Androidzie, znalazł szereg luk w bezpieczeństwie S6 Edge. Szczęśliwie stosunkowo szybko zdążyły one zostać załatane.

Samsung Galaxy S7 / S7 Edge – wyciągnięcie wniosków

W przypadku „siódemki” było już zdecydowanie lepiej. Doceniono zachowanie pozytywnych rozwiązań z S6 (materiały premium), przy jednoczesnym uniknięciu błędów (jak brak slotu na microSD). Z pochwałą spotkał się też zaokrąglony ekran S7 Edge, który sprawiał, że smartfon stawał się węższy, a przy tym łatwiejszy w obsłudze. Dan Seifert z The Verge porównywał pod tym względem smartfony z podobnymi, 5,5-calowymi (lub większymi) wyświetlaczami (jak iPhone 6S Plus czy Samsung Note 5).

Pisano także o aparacie S7. Wprawdzie zmalał on w stosunku do S6 (z 16 do 12 Mpix), niemniej – jak dowodził Andrew Martonik z Android Central – nie była to zmiana na gorsze. O 1,4 mikrometra powiększała się bowiem wielkość indywidualnego piksela, co w połączeniu z szerszą przysłoną dawało więcej światła przy słabszym oświetleniu.

Uwagi krytyczne dotyczyły natomiast pozbycia się IR Blastera czy braku bardziej nowoczesnego portu USB typu C. Wykazano również na ciemniejszą czy bardziej kruchą stronę wyświetlacza S7 Edge. Uszkodzony miał się już do niczego nie nadawać, bowiem naprawa wymagałaby jego usunięcia, a pod tym kątem nie został zaprojektowany. Pojawiały się też zgłoszenia odnośnie do nieusuwalnej różowej linii czy zacinaniu się video nagrywanego przy wysokim klatkażu (walczyła z tym aktualizacja oprogramowania).

Źródlo: Samsung, Răzvan Băltărețu

Tu przerywamy wspominki. Samsungom Galaxy od S8 w górę przyjrzymy się w osobnych tekstach. O S8 przeczytacie w artykule: Samsung Galaxy S8 | S8+, czyli jak się dobrze zestarzeć.