iPhone 6 i 6 Plus. Po raz pierwszy Apple wydaje smartfony różnej wielkości

Apple przyzwyczaiło swoich fanów do ciągłych rewolucji wywracających świat smartfonów do góry nogami. Nawet pomijając drobne potknięcia, trend był wyraźny. W końcu nadszedł czas premiery iPhone’a numer 6 i… coś zagrzmiało. Ziemia lekko zadrżała. Następnie zza kulis wyskoczył większy, lepszy i droższy iPhone 6 Plus rozpoczynając zakupowy szał, którego efektem były 4 miliony sprzedanych sztuk w ciągu pierwszych 24 godzin. Tak padł kolejny rekord sprzedażowy giganta z Cupertino.

Czy warto było szaleć tak?

Sam fakt wprowadzenia nowego modelu w dwóch wersjach rozmiarowych był dla Apple przełomowy. Jednak czy szóstka była tym, czego oczekiwali klienci? Poprzednie modele oferowały za każdym razem bardzo wyraźne skoki wydajności. Tu było podobnie: wykonany w procesie 20 nm 64-bitowy procesor Apple A8 zapewniał 25% większą wydajność od poprzednika. W przypadku układu graficznego było to nawet 50%. Nieźle, choć bez rewelacji w porównaniu z poprzednikiem.

nowy design iphone 6

Nowe szaty króla

Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą był design. Za sprawą iPhone’a 6 Apple pozornie porzuciło kanciaste krawędzie idąc w stronę monolitycznej, zaokrąglonej bryły z aluminium. Smartfon zyskał też na smukłości. To był początek nowego trendu stylistycznego, także wśród konkurentów, którego osobiście nie cierpię do dziś. Owszem, telefon dobrze leży w dłoni, ale równie ochoczo z niej ucieka. Era popękanych wyświetlaczy weszła na nowy poziom. Na szczęście sprzęt Apple był dość solidny, więc wychodził z takich epizodów obronną ręką.

iPhone 6 smukła obudowa

Smartfony Apple iPhone 6 z ekranami Retina

Kontynuując zapoczątkowaną w czasach iPhone’a 4 tradycję, model z numerem 6 także wyposażono w wyświetlacz IPS Retina. Wersja standardowa oferowała rozdzielczość „jedynie” 1334 × 750, ale model Plus przyciągał wzrok rozdzielczością FullHD. Brak widocznych pikseli, doskonałe odwzorowanie kolorów i świetne kąty widzenia: niby znane, a nadal zachwycają. Lepsze nie było tym razem wrogiem dobrego. Ekran iPhone 6 chroniło wzmocnione jonowo szkło.

Dane techniczne… niemal bez zmian

iPhone 6 w gruncie rzeczy nie był rewolucją, a konieczną ewolucją. Ewentualnie eksperymentem. Skupiono się na elementach stylistycznych i stworzeniu dwóch modeli, przez co zabrakło „pary” na inne elementy. Zostały jedynie poszturchane śrubokrętem, aby spełnić minimum oczekiwań.

Aparat po umiarkowanym liftingu

Aparat pozostał bez większych zmian: nadal 8 Mpix z przysłoną f/2.2, wsparty lampą TrueTone. Ulepszono sensor optyczny, usprawniono autofokus, dodano tryb HDR, możliwość tworzenia 43-megapikselowych zdjęć panoramicznych i kręcenia filmów 1080p do 60 kl/s. Zwolnione tempo obsługiwało 240 kl/s. przy rozdzielczości 720p. Wersja Plus otrzymała ponadto optyczną stabilizację obrazu. Na froncie widniało oczko kamery do selfie FaceTime HD 1,2 Mpix.

Łączność na (niemalże) oczekiwanym poziomie

Z racji nieustannego rozwoju technologii bezprzewodowych, Apple nie mogło pozostać w tyle. Wprowadzono ulepszenia obsługi LTE pozwalające na transfery do 150 Mbps, wsparcie dla Voice over LTE, a także kompatybilność ze standardem ac w sieciach Wi-Fi. Nowością był moduł NFC, którego w Polsce… nie dało się używać. Przyczyną był fakt, że wykorzystywała go jedynie aplikacja Apple Pay, która w owym czasie była nad Wisłą niedostępna. Cóż, emejzing.

Bateria na jaką zasługiwaliśmy…

… ale nie jakiej oczekiwaliśmy. Wprawdzie w trybie mieszanym smartfon wytrzymywał około 2 dni, jednak tryb trybowi nierówny. 14 godzin rozmów/10 godzin w internecie/11 godzin odtwarzania wideo/50 godzin odtwarzania dźwięku — ładne liczby, jednak dość szybko ulegały redukcji, a w efekcie ładowanie stało się codzienną koniecznością. iPhone 6 Plus sprawował się nieco lepiej oferując odpowiednio 24/12/14/80 godzin.

Ile kosztował iPhone 6 i 6 Plus?

Smartfon Apple z 2014 roku kosztował, w zależności od wersji, od 2949 do 4299 PLN. Biorąc pod uwagę oferowane możliwości, iPhone 6 nie prezentował się zbyt korzystnie na tle konkurencji w kategorii cena/jakość. Zwolennikom marki nie przeszkodziło to jednak w wyczyszczeniu sklepowych półek. Pierwszy weekend po premierze zaowocował 10 milionami sprzedanych sztuk.

iPhone 6 i 6 Plus

Co z tą szóstką?

iPhone 6 to smartfon, który po prostu musiał się pojawić. Bo był oczekiwany. Bo tak należało. Bo Apple musiało sprawdzić rynek. Pozwoliło im to określić dalszy kierunek działania i obrać strategię co do dalszych modeli. Na efekt nie trzeba było długo czekać, około rok później do sklepów trafił iPhone 6s oferujący to, czego brakowało w wersji „classic”. I małą nowość o wielkim wydźwięku. Złośliwi stwierdzą, że w ten sposób Apple sprzedało dwa razy to samo. A może to efekt kalkulacji ryzyka i niepewnego sięgania w nieznane? Niezależnie od motywacji, od tego momentu jabłko z Cupertino nabrało nowego wiatru w żagle.

Poznajcie iPhone 5s i iPhone 5c   

Zobaczcie też iPhone 6s | 6s Plus

Jeśli interesuje Cię szersze spektrum modeli, rzuć okiem na historię iPhone’a w pigułce.