Adam Słodowy żyje na Księżycu. Fake newsy i jak z nimi walczyć

19 lipca internet obiegła smutna wiadomość. Do grona zmarłych ikon telewizji i kultury masowej dołączył ojciec chrzestny wielu polskich geeków – Adam Słodowy. Przykrego newsa podawały liczne portale, w social mediach pojawiały się kondolencje i wspominki związane z twórcą programu „Zrób to sam”. Kilka godzin później okazało się, że pogłoski o śmierci pana Adama były mocno przesadzone, a zarówno użytkownicy sieci, jak i redaktorzy padli ofiarą fake newsa. Jak się bronić przed współczesnymi kaczkami dziennikarskimi?

Dziewiętnastowieczny ASZdziennik. Fake newsy na przestrzeni wieków

Termin fake news (często spolszczany na fejk njus, rzadziej spotykane warianty anglojęzyczne to junk news albo pseudo-news) rozpowszechnił się w języku w ciągu trwającej dekady. Samo zjawisko jest oczywiście dużo starsze.

Sformułowanie już starożytni pamiętają jest może wyświechtane, ale prawdziwe. Fake newsy były narzędziem faraonów, imperatorów i innych władców, którzy za ich pomocą dyskredytowali przeciwników czy wyolbrzymiali własne sukcesy. Ich rozprzestrzenianie się było także źródłem prześladowań całych grup (np. oskarżanych o kanibalizm pierwszych chrześcijan, którzy z kolei nie pozostawali dłużni poganom, przedstawiając ich jako pozbawionych moralności).  

W późniejszych wiekach, wraz z upowszechnieniem się mediów, fake newsy jako oręż walki politycznej zyskały na sile. Nie ograniczały się jednak tylko do tej dziedziny. Jednym ze słynniejszych przykładów ówczesnego fake newsa – do tego idealnie pasującym do obchodzonej niedawno 50. rocznicy lądowania człowieka na Księżycu – jest tzw. Wielka Księżycowa Mistyfikacja (Great Moon Hoax). 

Otóż w sierpniu 1835 roku nowojorska gazeta The Sun zaczęła publikować artykuły opisujące sensacyjne odkrycie cywilizacji na Srebrnym Globie. Zaskakujących obserwacji mieli dokonywać – za pomocą specjalnego teleskopu – wybitny astronom Sir John Herschel oraz jego towarzysz i sekretarz dr Andrew Grant, który był autorem publikowanych tekstów. Pojawiały się w nich informacje o fantastycznych stworzeniach zamieszkujących Księżyc (jak ukazany poniżej człowiek-nietoperz czy jednorożce) oraz tamtejszych świątyniach. Po kilku tygodniach sensacje zostały zdemaskowane jako podpucha, a doktor Grant okazał się tworem fikcji. Niemniej fejk njusy zdążyły podbić sprzedaż The Sun.

fake news xix wiek

Radiowe wojny światów. Technologia w służbie fake newsów i propagandy

Z czasem do prasy dołączyły inne narzędzie dystrybucji fałszywych wiadomości – radio, telewizja, a także kino. Podczas II wojny światowej zarówno alianci, jak i Państwa Osi chętnie rozpuszczały fake newsy lub usiłowały pod nie podciągnąć stawiane im rzeczywiste zarzuty (jak te dotyczące hitlerowskich obozów koncentracyjnych, które miały być wytworem wrogiej Rzeszy propagandy).

Jeden z najsłynniejszych fake newsów XX wieku również ma kosmiczne konotacje. Mowa tu o słynnym radiowym słuchowisku Orsona Wellesa z 1938 roku na podstawie Wojny światów H.G. Wellsa. Jakkolwiek wyolbrzymia się skalę reakcji, faktem jest, że część słuchaczy była przekonana, że radio na żywo relacjonuje inwazję Marsjan i wpadła w panikę. Telefony do studia CBS urywały się, w jednym z miast przeciążone linie doprowadziły do przerwy w dostawie prądu, do akcji musiała wkroczyć policja. Nakręcająca się spirala szybko stworzyła przekonanie, że przerażenie i opuszczanie domów w ucieczce przed kosmitami było zjawiskiem masowym.

fake news orson welles

Fake news – jaki jest (nie) każdy widzi

Powyższe przykłady demonstrują jak zróżnicowane mogą być zarówno formy, jak i intencje puszczania w obieg fake newsów. Claire Wardle z walczącego z dezinformacją projektu First Draft News wyróżniła na początku 2017 roku siedem możliwych typów fałszywych informacji (obecnie mówi o „zanieczyszczeniu informacji” i stosuje węższy podział):

  1. satyra lub parodia, w której raczej chodzi o nabranie czytelnika niż wyrządzenie mu szkody;
  2. fałszywe połączenie -gdy nagłówek albo materiał ilustracyjny nie odpowiada treści;
  3. treść wprowadzająca w błąd, celowo zniekształcająca temat lub osobę;
  4. fałszywy kontekst, w którym podana jest prawdziwa treść;
  5. oparte na fikcyjnych źródłach, które podawane są jako autentyczne;
  6. zmanipulowane, na podobieństwo poddanych fotomontażowi zdjęć;
  7. stuprocentowo fałszywe i sfabrykowane w celu oszukania lub zaszkodzenia.

O ile pierwszy typ da się dość łatwo odłowić, pozostałe sześć nastręcza już nieco trudności. A przecież fake newsy to nie tylko wspomniane na początku uśmiercenie Adama Słodowego. Jak podają ustalenia Pew Research Center z początku czerwca tego roku, dla większej procentowo liczby badanych Amerykanów fake newsy to poważniejsze zagrożenie niż zmiany klimatyczne, brutalne przestępstwa, terroryzm czy nielegalna imigracja.

Aż 68 procent badanych uważa też, że fałszywe informacje mają duży wpływ na społeczne zaufanie wobec rządu, a 79 procent sądzi, że powinno się podjąć kroki w celu ograniczenia tego typu wiadomości. Miałyby to zrobić media, które jednak, zdaniem większości ankietowanych, nie są głównymi winowajcami (tych upatruje się raczej w politykach i aktywistach). Ponad połowa badanych podchodzi do całego zagadnienia dość sceptycznie, wierząc, że sprawy będą się raczej pogarszać w ciągu najbliższego pięciolecia.

Fake newsy uderzają też w to, jak się korzysta z mediów i technologii. Badania pokazują, że połowa pytanych przestała obserwować osoby lub portale informacyjne, które zamieszczały fałszywe informacje (do tego 63 procent ankietowanych przyznało, że skończyło czerpać wiadomości z pewnego źródła), a ponad połowa zmieniła swój sposób korzystania z mediów społecznościowych. Cieszyć może duża liczba (78 procent) osób, które dokonują fact-checkingu. Z drugiej strony pokazuje to jednak spory spadek zaufania.

Do tego dochodzi kwestia, że propagowaniem fake newsów nie muszą się koniecznie zajmować ludzie. Fałszywe wiadomości mogą także rozprowadzać boty, za pomocą których zwiększa się liczba ofiar śmieciowych informacji. Lyric Jain z ITProPortal pisze wręcz o tym, że fake newsy są zasadniczo problemem technologicznym i należy z nimi walczyć przy pomocy adekwatnego rozwiązania.

fake news social media clickbait

Technologią w fake newsy

Nie dziwi zatem, że wojnę fake newsom wypowiedział m.in. Facebook. Mark Zuckerberg w jednym z wywiadów mówił – dość ogólnie – o opartej o sztuczną inteligencję technologii rozpoznawania które z zakładanych kont i publikowanych newsów są fałszywe. Wypowiedź była dość ogólna, ale może tu chodzić o weryfikację pod kątem podobieństwa i czasu publikowania danych treści. Te, co do których są jakieś wątpliwości, są oznaczane i zachowywane do późniejszego sprawdzenia.

Stopniowo wprowadzane się także biometryczne sposoby weryfikacji, jak również sięga do technik przetwarzania języka naturalnego (natural language processing – NLP). Dzięki nim komputer uczy się maszynowo jak rozpoznawać fake newsy na podstawie charakterystycznego dla nich tonu czy stylu, a następnie używa swojej „wiedzy” do oceny informacji. Bierze także pod uwagę inne czynniki, takie jak np. autor, domena, z której pochodzi news czy czas publikacji.

Inną opcją jest technologia blockchain, czyli rozproszonego rejestru, cechująca się m.in. swoją stałością i decentralizacją. Rozwiązania takie usiłuje wdrożyć The News Provenance Project, który prowadzi badania dotyczące wykorzystania blockchain w kontekście rejestrowania i udostępniania metadanych udostępnianych treści. Chodzi głównie o filmy i zdjęcia, gdyż – jak piszą członkowie projektu – twórcy fake newsów często posługują się celowo zmanipulowanym materiałem graficznym.

Wykorzystuje się także deepfakes, w których za pomocą algorytmów (i wspomnianego uczenia maszynowego) można realistycznie dopasować twarz jednej osoby do ciała drugie. W ten sposób niedawno dwójka brytyjskich artystów spreparowała wypowiedź Zuckerberga na Instagramie. Dzięki technologii blockchain można ustalić pochodzenie danego materiału, a także kto i gdzie go udostępnił. Sztuczna inteligencja sprawdza też najdrobniejsze zmiany, takie jak brak mrugnięcia, zmiany światła czy nawet… zgodność koloru twarzy w stosunku do bicia serca.

Aplikacje i wtyczki dla zwykłych użytkowników

Niezależni userzy wesprzeć mogą się także nowymi technologiami, na przykład aplikacjami, sprawdzającymi za pomocą algorytmów zawartość stron, z których pochodzą rewelacyjne wieści i pomagających nam zweryfikować, czy mamy do czynienia z fake newsem. Jest też jednak i druga strona, czyli aplikacje umożliwiające tworzenie własnych fake newsów, informujących np. o zamknięciu Twittera.

Obok aplikacji są również wtyczki, takie jak NewsGuard – dzieło założonego w 2018 roku NewsGuard Technologies. Można ją zainstalować w przeglądarkach Google Chrome, Firefox, Safari oraz Microsoft Edge (jest ona także domyślnie wgrana do mobilnej wersji tej ostatniej, choć trzeba ją aktywować ręcznie). Na podstawie wielu kryteriów (np. stopnia rozgraniczenia między newsem a materiałem publicystycznym czy rodzajem nagłówka) ocenia daną stronę i oznacza ją jako wiarygodną (zielona ikonka) lub zawierającą fałszywe treści (ikonka czerwona). Użytkownicy mogą także uzyskać więcej informacji na temat badanych stron.

Jak jeszcze ustrzec się przed fake newsami?

Najważniejszym w tym wszystkim wydaje się jednak ludzki zdrowy rozsądek. Nawet rezultaty pracy komputera wykorzystującego NLP są sprawdzane przez ludzi. Ludzie biorą również udział w procesie uczenia się maszyny, a i tak nie jest to technologia niezawodna. Facebook wciąż korzysta z pomocy niezależnych fact-checkerów, sprawdzających treści publikowane w 14 językach. Tak było w przypadku majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego przy których działał min. grecki portal Ellinika Hoaxes czy chorwacki Faktograf.

fact checking

Jak pisze dr Claudio Buttice z Techopedii – człowiek kłamał od zarania dziejów, ale starożytni Egipcjanie nie mieli sztucznej inteligencji, która pomagała im wyłuskiwać kłamstwa. A kierujący europejskim Facebook AI Research Lab Antoine Bordes zakłada z kolei, że sukces w walce z fake newsami będzie wspólnym wysiłkiem ludzi i komputerów.

Jakie są zatem najbardziej podstawowe działania przeciwdziałania fałszywym informacjom? Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń i Instytucji Bibliotekarskich (IFLA) przedstawiła sposób odsiewu i rozpoznawania fake newsów. Każdorazowo należy sprawdzić:

  • źródło – stronę, misję, która jej przyświeca i podawane przez nią dane kontaktowe;
  • autora – czy jest on/a wiarygodny/a, a przede wszystkim prawdziwy/a?
  • datę opublikowania newsa – stare informacje niekoniecznie muszą być zasadne w odniesieniu do bieżących wydarzeń;
  • swoje własne przekonania – czy nie wpływają one na sposób odbioru wiadomości;
  • całość historii – a nie tylko clickbaitowy nagłówek;
  • źródła, na które news się powołuje (np. w formie linków) – czy zawarte tam informacje faktycznie wspierają narrację;
  • czy wiadomość nie jest żartem – jak pisaliśmy powyżej teksty pisane mniej poważnie stosunkowo łatwo rozpoznać, niemniej czasem ostrze dowcipu może być całkiem sprytnie zamaskowane;
  • co mówią eksperci – dysponujący stosowną wiedzą fachowcy albo strony i projekty zajmujące się fact-checkingiem (np. International Fact-Checking Network, którą to inicjatywą kieruje Poynter Institute w St. Petersburgu na Florydzie).

A gdy już mamy pewność, że trafiliśmy na fake newsa albo jego agresywnego propagatora, zawsze pozostaje aktualna myśl przypomniana przez dr Buttice – nie karmić ewidentnych trolli.

nie karm trolla

Aktualizacja: 10 grudnia 2019 Adam Słodowy zmarł naprawdę.  Tadeusz napisał na ten temat w tym artykule.

Źródła: history.com, BBC News, PBS, First Draft News, Pew Research Center, ITProPortal, Techopedia, Bitcoin.pl, Unbabel, The News Provenance Project, wyborcza.pl, NewsGuard, Poynter, Facebook Newroom, IFLA