A po co mi… niszczarka do papieru?

Niszczarkę uważam za jedno z tych urządzeń, które dziś powinno się znaleźć w każdym domu, nie wspominając już o biurze. W obliczu kradzieży danych osobowych, o których co rusz trąbią media, jakiś czas temu kupiłem sobie niszczarkę. Wyjaśnię Wam po co mi niszczarka do papieru, dlaczego warto ją mieć i w jakich okolicznościach z niej korzystam.

A po co mi…. Prawdziwa kopalnia wiedzy użytecznej

A po co mi… to seria tekstów, w których autor dzielnie mierzy się z malkontencko-gderliwymi tezami i pytaniami, sięgając każdorazowo po rzeczowe, roztropne oraz pragmatyczne kontrargumenty. Inspiracji do powstania cyklu dostarczają zrzędliwe komentarze internautów, wynikające najczęściej z niedostatecznej znajomości tematu bądź obłudnych pomówień, które krążą w sieci, a które utrudniają poznanie sedna sprawy.

Tym tekstem rozpocząłem serię, dzięki której, mam nadzieję, dowiecie się więcej. Tematów do publikacji nam nie brakuje, lecz jeśli coś nurtuje Was szczególnie, wyślijcie mail na adres: geex@x-kom.pl.

ZUS listy pisze. Banki i operatorzy komórkowi też

Raz w roku, dokładnie w czerwcu, Zakład Ubezpieczeń Społecznych organizuje ogólnopolski spam, wysyłając do szerokiego grona obywateli listy w pokaźnej liczbie przeszło 20 milionów sztuk. Ich treść raczej nie porywa, co więcej, jest raczej ustandaryzowana. Jedyna różnica dotyczy puli środków zgromadzonych na subkontach każdego, kto został objęty państwowym systemem emerytalnym. Zresztą mniejsza o to.

Kopertę z listem od ZUS-u najpewniej otwieracie, patrzycie na liczby, przecieracie oczy ze zdumienia lub nie, i wyrzucacie list do kosza, bo od tej chwili jest już nieprzydatny. Jeśli Wasz ostatni krok wygląda tak, jak napisałem, popełniacie bardzo poważny błąd. I nie mam na myśli kolekcjonowania korespondencji ZUS-owskiej, ale sposób, w jaki pozbywacie się tego typu dokumentów.

Mam stos starych umów i dokumentów

A ZUS to dopiero początek, wierzchołek góry lodowej, czy raczej, stosu niepotrzebnych już papierów. Wszak banki przysyłają co jakiś czas nowe, wielostronicowe regulaminy. Operatorzy komórkowi też zdaje się, dbają o poziom czytelnictwa w Polsce, dostarczając do skrzynek obfite przesyłki. Przy zawieraniu nowego OC dostajecie OWU, będące równie pokaźną lekturą. Do tego niektórzy wciąż proszą o faktury i rachunki w tradycyjnej, a więc papierowej formie. Do grona korespondentów dorzucę jeszcze spółdzielnie mieszkaniowe oraz wszelkie powiadomienia z urzędów większej i mniejszej miary.

To się odkłada, gromadzi, aż przychodzi dzień, w którym dochodzicie do wniosku, że warto pozbyć się starych, niepotrzebnych już dokumentów. Tylko jak to zrobić, żeby się nie narobić?

Niszczarka do papieru Fellowes P-25 s

Po co mi niszczarka? Przecież potargam to albo spalę

Oto jeden z najczęściej padających argumentów – papier można potargać. Można, oczywiście, że można. O ile jest to jedna, dwie lub trzy kartki. Widzę tu jednak dwie trudności:

Pierwsza, czasochłonność. Potarganie kilkunastu lub kilkudziesięciu arkuszy papieru wymaga czasu. Proces daje się przyspieszyć, biorąc więcej kartek jednocześnie, ale im grubszy staje się plik, tym ciężej przychodzi go rozdzierać. Szczególnie paniom.

Druga, niska efektywność. Na jak małe kawałeczki musicie rozszarpać dokument, żeby uniemożliwić lub choćby znacznie utrudnić jego odczytanie? Pastwienie się nad każdym skrawkiem może i pozwala czuć się bezpiecznie, ale znam ciekawsze metody spędzania wolnego czasu, niż rozdrabnianie kartek papieru.

Zwolennikom palenia papieru muszę ostudzić zapał. Da się to zrobić tylko w starszych piecach, posiadających jeszcze stosowny ruszt. Kotły centralnego ogrzewania nowej generacji (na ekogroszek albo na pellet), a także piece gazowe, korzystają wyłącznie z paliwa zamkniętego w zasobniku i nie ma jak podłożyć papier pod płomień.

Uciekanie się do ogniska może i fajnie wyglądało w Psach Pasikowskiego, ale nijak ma się do rzeczywistości. Wbrew pozorom papier ciężko się spala. Pojedyncza, zgnieciona kartka zapala się wprawdzie od razu, ale im więcej arkuszy, tym trudniej spalić całość. Opalają się brzegi, środek pozostaje nietknięty. Poza tym spalanie papieru generuje dużo popiołu, a popiół zamyka dostęp do tlenu, gasi otwarty ogień.

Tymczasem niszczarka do papieru potrzebuje dwóch, może trzech sekund, żeby przerobić kartkę A4 na cząstki przypominające spaghetti, kaszę albo ryż. Dla lepszego zobrazowania posłużyłem się tą oto gastronomiczną metaforą, bo rzeczywiście to, co opuszcza szczelinę niszczarki, daje się wizualnie porównać do wyżej wymienionych produktów.

Kluczowy jest poziom zabezpieczeń

W domu, do tego, żeby szybko zniszczyć OWU dołączone do samochodowego ubezpieczenia OC, korzystam z niszczarki Fellowes P-25s. O ile niszczone dokumenty nie zawierają wrażliwych danych osobowych – PESEL, numer konta bankowego, login, adres itp., spokojnie można je wrzucić do szczeliny niszczarki. Poziom zabezpieczeń P-1 w zupełności do tego wystarczy.

Poziomy zabezpieczeń, przewidziane przez normę DIN, opisaliśmy w poradniku: Niszczarka do papieru, czyli niezawodny sposób ochrony danych osobowych.

Czy to ma aż takie znaczenie? Ma. Norma P-1 pocięła kartkę w taki sposób, że ktoś przy odrobinie chęci odczyta to, co chciałem za wszelką cenę zniszczyć.

Niszczarka Fellowes P-25 s ścinki

To pewnie dużo kosztuje. I zajmuje miejsce

Czy niszczarka kosztuje dużo? Fellowes P-25 kupicie za 129 zł. Niewygórowana cena, zważywszy na korzyści, jakie daje urządzenie. Do poziomu zabezpieczeń P-2 i P-3 dopłacicie raptem 50 zł, zyskując możliwość cięcia nawet starych umów kredytowych, zawieranych z bankami. Wspomnieniem staną się również stare karty płatnicze i kredytowe, a nawet płyty CD/DVD. Noże niszczarek bezpowrotnie skruszą plastik.

Czy wydatek około 200 zł na niszczarkę to dużo? Biorąc pod uwagę ochronę danych osobowych – praktycznie żaden. To nie jest abonament miesięczny, tylko jednorazowy zakup. Później macie święty spokój.

Tańsze niszczarki zajmują też niewiele miejsca. Zobaczcie sami, Fellowes P-25 ma raptem 30 cm wysokości. Mniej więcej tyle, ile torebka mojej żony. Nieużywane urządzenie spoczywa z tyłu szafy i nie wadzi nikomu.

Czy to jest trudne w obsłudze? I czy jest bezpieczne?

Ani trochę. Wszystko, co musicie zrobić to:

  • wyjąć niszczarkę z pudełka
  • podłączyć ją do prądu
  • umieścić papier w szczelinie

Moim zdaniem trzeba się bardzo postarać, żeby uszkodzić niszczarkę. W ogromnej większości mają zabezpieczenie termiczne – przestaną ciąć, gdy mechanizm zbyt długo pracuje. A jeśli kartki zawiną się niespodziewanie i zablokują noże, użyjcie biegu wstecznego. Papier cofnie się.

Co do bezpieczeństwa użytkowania – dorosłej osobie ciężko będzie wsunąć palce do szczeliny na tyle daleko, żeby dosięgnąć do czujnika i noży. Wyjątek stanowią chyba tylko pokaźnej długości paznokcie. Trochę gorzej jest z dziećmi. Ich drobne paluszki raczej wejdą do szczeliny, dlatego producenci, a ja z nimi, zalecają trzymanie urządzenia poza zasięgiem bombelków. Zresztą tuż przy szczelinie tnącej znajduje się rząd piktogramów, ostrzegawczych oraz informacyjnych.