Test i recenzja Garmin Lily Sport. Jest kobiecy i gustowny, ale czy naprawdę smart?

Co by o nim nie mówić Garmin Lily Sport to smartwatch inny niż wszystkie. Już na pierwszy rzut oka widać, że zaprojektowany został z myślą o płci pięknej. Jego filigranowa konstrukcja oraz wyjątkowy design, z pierwszym wśród urządzeń wearables wzorzystym szkiełkiem gwarantują, że doskonale sprawdzi się jako element biżuteryjny. Czy przy całej gamie wizualnych atutów można go jednak nadal nazwać pełnowartościowym zegarkiem w stylu smart? Na to pytanie odpowie niniejsza recenzja.

Kobiety pokochają Lily Sport

Garmin Lily Sport dotarł do mnie w niewielkim pudełeczku o charakterystycznymi dla marki, eleganckim designie. We wnętrzu szczelnie zabezpieczonej paczki znajdował się zegarek w kolorze piaskowym, ładowarka oraz podstawowa instrukcja obsługi wraz ze specyfikacją sprzętu. 

Garmin Lily test i recenzja

Design i budowa to ukłon w stronę kobiet

Nie ma co się oszukiwać, Garmin Lily Sport to smartwatch, który od początku do końca został zaprojektowany z myślą o Paniach. I chociaż nie jestem zwolenniczką dzielenia akcesoriów wearables ze względu na płeć, to akurat w tym przypadku ominąć się tego nie da. 

Ktoś powie:  Garmin już nie raz próbował swoich sił w temacie stworzenia idealnego smartwatcha dla kobiet – mieliśmy do czynienia chociażby z pięknym Garmin Vivomove 3 Style. Zgadza się, jednak mam niedoparte wrażenie, że to dopiero Lily jest prawdziwym spełnieniem tych aspiracji. Skąd ta opinia? Wystarczy kilka chwil z najnowszym zegarkiem amerykańskiego producenta, aby się o tym przekonać.  

Garmin Lily nie jest ani zwykłym smartwatchem, ani zwykłym zegarkiem. To pewnego rodzaju hybryda w porfolio tego typu urządzeń, a  mówiąc precyzyjniej – jeden z niewielu inteligentnych zegarków o charakterze typowo biżuteryjnym – pasujący zarówno do codziennego outfitu, jak i eleganckiej wieczorowej sukienki.

Swoją wyjątkowość Garmin Lily Sport zawdzięcza m.in. filigranowej konstrukcji, w tym niezwykle zgrabnej tarczy o przekątnej 1,31 cala, wykończonej złotą, aluminiową ramką i po raz pierwszy w historii – wzorzystym, bardzo designerskim szkiełkiem. Niewielki korpus Lily trzyma się na nadgarstku za pomocą cienkiego paska z tworzywa sztucznego, którego szerokość to w tej wersji nieco ponad 1 cm. Całość ważny natomiast zaledwie 24 g.

Wszystkie powyższe przymioty sprawiają, że Garmin Lily Sport nie tylko pięknie prezentuje się na damskiej ręce, ale jest na niej również niemal nieodczuwalny. Sprawdzi się zatem zarówno u Pań, które do tej pory czynnie korzystały ze smartwatchy, jak i tych, które swoją przygodę z sektorem wearables dopiero rozpoczynają.

Co do samej konstrukcji, muszę także zaznaczyć, że Garmin Lily otrzymał certyfikat wodoszczelności 5 ATM. Co prawda z pandemicznych względów na basenie z nim nie byłam, ale nie jeden prysznic brałam i potwierdzam, że woda nie jest mu straszna. Tarcza zegarka jest też pokryta trwałym szkłem Gorilla Glass 3, które chroni ją przed otarciami i uszkodzeniami mechanicznymi. I przyznaję, że w praktyce wypada to bardzo dobrze. 

Czy wygląd idzie w parze z użytkowaniem?

Zdecydowanie. Komunikaty wyświetlane na dotykowym ekranie typu TFT są jasne i czytelne. Co ciekawe, wyświetlacz potrafi sam dopasować jasność do otaczających nas warunków świetlnych – tak, aby percepcja informacji była zawsze jak najbardziej komfortowa., a wzór na szkiełku nie burzy odbioru komunikatów. 

Oprócz dotyku, do nawigacji po menu zegarka wykorzystamy również przycisk typu „home”, który został wtopiony w ekran i na stałe znajduje się w jego dolnej części. Dodatkowo warto zaznaczyć, że wyświetlacz otrzymał czujnik, gwarantujący automatyczne wybudzenie za każdym razem, kiedy podniesiemy rękę. 

Co ważne, czułość na ruch ręką oraz poziom jasności tarczy można ustawić manualnie w ustawieniach sprzętu. Pamiętajmy jednak, że im będą one większe, tym bardziej znaczący wpływ będą miały na zużycie energii urządzenia. 

Lily i jego potencjał

Monitorowanie organizmu 

Jako codzienny kompan Garmin Lily bez dwóch zdań spisuje się na szóstkę. Wszystko za sprawą bogatej gamy umieszczonych w nim czujników, które pracują 24 godziny na dobę, podczas gdy my zajmujemy się sobą. O czym konkretnie mowa?

Smartwatch Garmin w czasie rzeczywistym 24/7 kontroluje nasze tętno, a w razie jego ewentualnych odchyleń od normy, natychmiast o nich poinformuje. Sprawdzi też natlenienie organizmu SpO2 oraz poziom VO2max. Dodatkowo zweryfikuje nasz oddech i poziom stresu, a gdy zdarzy się, że będą one za duże umożliwi wykonanie ćwiczeń relaksujących.

Ponadto z powodzeniem zmonitoruje spalone kalorie, aktywne minuty oraz wykonane kroki. Gdyby z kolei tych ostatnich było za mało, albo zegarek zbyt długo nie wykryje naszego ruchu, otrzymamy powiadomienie motywujące do podjęcia aktywności.  

Co ważne, Garmin Lily Sport prześledzi również sen. Wskaże jego czas, poszczególne fazy i określi, czy jest on wystarczająco wartościowy dla naszego organizmu, np. pod kątem poziomu natlenienia krwi. Dlaczego to ważne? Przeczytaj:

Nie zabrakło w nim również autorskiej funkcji Garmin, czyli Body Battery. Wskazuje ona w jakim stanie energetycznym jest w danym momencie organizm, przez co użytkownik wie, czy akurat warto skupić się na ćwiczeniach, czy jednak trzeba postawić na odpoczynek. Z myślą o Paniach smartwatch umożliwia też śledzenie faz cyklu miesiączkowego oraz ciąży. Z powodzeniem można też kontrolować ilość wypitej dziennie wody – po ręcznym uzupełnieniu jej wartości. 

Tryby treningowe

Garmin Lily Sport, jak sama nazwa wskazuje, nadaje się też do czynnego uprawiania sportu. Oferuje atrakcyjny wachlarz dedykowanych trybów treningowych. Nie da się ukryć, że te też były dobierane pod kątem płci pięknej. Na pierwszy plan wysuwają się wśród nich bowiem m.in. joga, pilates, stepper, orbitrek. Oprócz powyższych, znajdziemy tu też bardziej uniwersalne propozycje, jak np. chód, bieg, kardio, pływanie na basenie, trening siłowy, jazdę rowerem czy bieżnię.  

Co jest ważne? Garmin Lily sam wykryje większość aktywności, niemniej możemy je też ustawić ręcznie z poziomu zegarka. Smartwatch pokaże czas ich trwania i najważniejsze informacje dotyczące parametrów naszego organizmu w trakcie wysiłku, np. tętno czy liczbę oddechów. Zaawansowane pomiary i wyniki treningów w kontekście dnia, tygodnia, a nawet miesiąca odczytamy z kolei w dedykowanej aplikacji mobilnej Garmin Connect.

Istotne jest też to, że smartwatch Garmin oferuje funkcję LiveTrack, która podczas treningu wykrywa niepokojące zdarzenia, np. wypadek. Aplikacja umożliwia ustawienie, aby wykrywanie takie zdarzenia rozpoczynało się równolegle z treningiem. W razie gdy dojdzie do nieprzewidzianej sytuacji, zegarek wyśle komunikat z prośbą o pomoc do zdefiniowanych wcześniej kontaktów.

Czy zauważyłam wady? Niestety Garmin Lily Sport nie mierzy dystansu. Brak mu wbudowanego modułu GPS, więc jeśli zależy nam na geolokalizacji, musimy czerpać ją ze sparowanego z nim smartfona. Smartwatch amerykańskiego producenta nie wskazuje też przebytych pięter. To z kolei jest wynikiem braku barometru.

Trochę to rozczarowujące. Szczególnie, że w jego nazwie widnieje dumny dopisek „Sport”. Niemniej biorąc pod uwagę całe spectrum jego zalet i fakt, że dziś prawie nikt nie rusza się z domu bez telefonu, nie jest to nie do obejścia i można na to przymknąć oko.

Opcje smart i multimedia 

Co jeszcze oferuje ten smartwatch? Jest tego trochę. Nie zapominajmy, że przede wszystkim jest to zegarek. Oprócz pokazywania czasu, Lily Sport przynosi jednak również związane z nim narzędzia, np. stoper czy budzik.

Ponadto po sparowaniu Garmin Lily Sport ze smartfonem możemy odbierać wiadomości e-mail, SMS-y i alerty. Zegarek wyświetli też informacje o połączeniach przychodzących. Co więcej, jeśli telefon działa w systemie Android, smartwatch pozwala nawet w prosty sposób odpowiadać na wiadomości tekstowe. Mamy w nim też do dyspozycji kalendarz z automatycznymi alertami – świetna sprawa, która skutecznie pomaga w organizacji bieżących obowiązków.

Dodatkowo smartwatch oferuje przypomnienia o konieczności wypicia wody. Otrzymał także przydatną funkcję „znajdź telefon”, która pomaga namierzyć sparowany z nim smartfon. Nie zabrakło tu również możliwości sterowania muzyką w telefonie czy np. sprawdzenia prognozy pogody. 

Minusy? Zegarek nie posiada NFC i nie obsługuje płatności zbliżeniowych. A szkoda. 

Kompatybilność i aplikacja Garmin Connect

Lily Sport bez problemu połączymy ze smartfonami, pracującymi na systemach Android 6.0 lub nowszym oraz iOS 12.0 lub nowszym. Synchronizacja urządzenia z wymienionymi telefonami jest całkowicie bezprzewodowa, odbywa się poprzez połączenie Bluetooth i aplikację Garmin Connect. Trwa dosłownie chwilkę.

Nawiązując do aplikacji trzeba przyznać, że jest to bardzo dobrze napisany program. Mimo że stanowi zbiór ogromnej ilości danych, to wszystkie one są poukładane w jasny i logiczny sposób. Segregacja treści za pomocą infografik i czytelnych komunikatów to zdecydowany plus Garmin Connect. 

Można śmiało powiedzieć, że aplikacja przedłużenie funkcjonalności Lily Sport i stanowi centrum dowodzenia – zarówno zebranymi przez zegarek informacjami, jak i jego funkcjonalnościami. To właśnie tu ustawimy informacje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania sprzętu oraz zweryfikujemy wyniki treningów, ale także będziemy mieli możliwość np. aktywnego uczestnictwa w społeczności tworzonej przez użytkowników Garmin.

Wydajność, która pozwala na wiele

Według zapewnień amerykańskiego producenta Garmin Lily Sport wytrzyma do 14 dni na jednym ładowaniu. A jak ma się to w praktyce? Otóż po wyjęciu zegarka z pudełka naładowałam go do pełna. Przy średnich ustawieniach ekranu, dwoma treningami oraz z ciągle podłączonym smartfonem wytrzymał mi on równe 5 dni. Myślę, że jak na jego rozbudowane funkcjonalności, jest to przyzwoity wynik.

W tej kwestii warto pamiętać, że na baterię w smartwatchu ma wpływ wszystko, a w szczególności jego ustawienia i połączenie ze smartfonem. Jeśli zatem zależy nam, na wydłużeniu czasu pracy, to należy je ograniczyć.

Co istotne, w zestawie z Garmin Lily Sport otrzymujemy sprytną ładowarkę z charakterystycznym klipsem. Wystarczy, że podłączymy ją do smartwatcha, a później do laptopa lub dedykowanej wtyczki i bez problemu możemy uzupełnić energię w urządzeniu.  

Czy warto kupić Garmin Lily Sport?

Testowany przeze mnie smartwatch kosztuje niespełna 950 zł. Dużo czy mało? Zależy jak na to spojrzeć. Jeśli chodzi o funkcjonalności, na rynku znajdziemy kilka modeli, które w tej cenie oferują więcej, chociażby GPS.

Podchodząc jednak do tematu Garmin Lily Sport mam wrażenie, że trzeba zdać sobie sprawę, iż zegarek ten nie był projektowany z myślą o odkrywaniu koła na nowo. On po prostu przynosi to co już znane, ale w nieznanej dotychczas formie. I to właśnie w tym, moim zdaniem, tkwi jego największa siła.

Garmin wycelował w niszę rynkową, która dotyczy kobiet i ich estetycznych potrzeb, związanych z tego typu gadżetami. Później dodał już tylko do tego najpopularniejsze opcje healthy&fitness. I trzeba przyznać, że tym razem był to strzał w dziesiątkę! Brawo.

Minusy

  • brak GPS oraz barometru
  • brak NFC

Plusy

  • kobiecy design + wzorzyste szkiełko
  • czytelny i czuły ekran dotykowy
  • zaawansowany monitoring parametrów organizmu
  • możliwość śledzenia faz cyklu + przebiegu ciąży
  • tryby sportowe, stworzone z myślą o płci pięknej
  • rozbudowana aplikacja Garmin Connect
  • dobra bateria
  • możliwość sterowania muzyką z poziomu zegarka
  • zaawansowane opcje telefoniczne

Ocena

9/10
PL - Innowacja