Test i recenzja Fitbit Sense. Smartwatch, jakiego jeszcze nie było?

Jest ładny i zgrabny. Jak na Fitbit przystało, dostał również ekran, który zachwyca kolorami i już na pierwszy rzut oka robi pozytywne wrażenie. Ale czy to wszystko, czym może zaimponować najnowszy zegarek spod szyldu amerykańskiej firmy? Producent obiecuje sporo, łącznie z funkcjonalnościami niedostępnymi dotychczas w innych modelach. A jak jest w praktyce? Przeczytajcie recenzję inteligentnego zegarka Fitbit Sense.

Rewolucjonista na rynku wearables?

Fitbit Sense już od dnia premiery okrzyknięty został jednym z najbardziej zaawansowanych smartwatchy, które dotychczas pojawiły się na rynku. Ten po brzegi wypełniony funkcjonalnościami sprzęt w teorii przynosi naprawdę wiele. Jak jednak specyfikacja na papierze ma się do praktyki? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszej recenzji. Najpierw jednak podsumujmy sobie kilka szczegółów.

Model, który otrzymałam do testów to Fitbit Sense w kolorze złoto-beżowym – polecam wszystkim Paniom, bo wygląda onieśmielająco. Jeśli chodzi o wersję dla Panów, nic straconego, bo w naszym sklepie dostaniecie również czarny wariant zegarka, która idealnie dopasuje się do męskiego outfitu.

test i recenzja Fitbit Sense

Wracając, urządzenie dotarło do mnie w zgrabnym, jasno opisanym pudełku. Oprócz zegarka znajdowały się w nim ładowarka oraz instrukcja obsługi. Przyznam, że pierwszy raz zobaczyłam tak solidnie i pomysłowo zapakowany sprzęt, przez co odkrywanie kolejnych elementów w pudełku było istną ucztą dla oczu.

Uruchomienie i synchronizacja sprzętu ze smartfonem oraz dedykowaną aplikacją przebiegły u mnie bezproblemowo. Tu od razu zaznaczam, że zarówno menu smartwatcha, jak i również dedykowana aplikacja Fitbit dostępne są w języku polskim. Zaliczam to jako pierwszy i podstawowy plus na korzyść marki, bo dzięki temu pierwszy kontakt z urządzeniem przebiegł wzorowo.

Onieśmielający look i trwała konstrukcja

Biorąc do ręki zegarek amerykańskiego producenta miałam nadzieję na coś wyjątkowego i szczerze mówiąc nie zawiodłam się. Trzeba przyznać, że pod kątem konstrukcji, wyglądu i obsługi, Fitbit Sense otrzymał wszystko, co najlepsze.

Mamy tutaj dotykowy, kolorowy wyświetlacz AMOLED 1,58” o rozdzielczości 336 x 336 px, który jest czytelny w różnych warunkach oświetleniowych, a prezentowane na nim komunikaty i infografiki cieszą oko ponadprzeciętną jakością. Jest też dobrze zabezpieczony – pokryto go szkłem Corning Gorilla Glass i posiada funkcję Always on Display, która wybudza go każdorazowo po przekręceniu nadgarstka, bez konieczności robienia tego ręcznie.

Ekran otoczony jest estetyczną ramką ze stali nierdzewnej, genialnie pasującą do całościowego designu zegarka i, jak się domyślam, ma za zadanie chronić urządzenie przed uszkodzeniami mechanicznymi. Dodatkowo to właśnie tutaj znajduje się standardowy przycisk typu „home” nawigujący urządzeniem. Co ciekawe, nie jest on mechaniczny. Imitujące go charakterystyczne wgłębienie na ramce, podobnie jak ekran, reaguje na… dotyk. Działa sprawnie. Momentami nawet za bardzo – jest bardzo czułe i trzeba mieć to na uwadze przy obsłudze.  

Cały korpus smartwatcha umieszczono z kolei na sylikonowym pasku, który otrzymał charakterystyczne dla Fitbit dyskretne, ale bardzo solidne zapięcie. Co więcej, pasek w Fitbit Sense można sprytnie schować i mieć pewność, że pasek nie będzie przeszkadzał podczas treningu. Jest on oczywiście wymienny, więc swobodnie dopasujecie go do przeróżnych stylizacji, tym bardziej, że jego podmiana zajmuje dosłownie kilka sekund.

Wewnętrzna strona korpusu Fitbit Sense to przestrzeń zarezerwowana dla czujników, które monitorują poszczególne parametry organizmu oraz miejsce, do którego w razie potrzeby podłączycie ładowarkę.

Trzeba też zaznaczyć, że według specyfikacji zegarek waży 30 g. A jak nosi się go w praktyce? Po testach mogę z całą stanowczością powiedzieć, że na moim nadgarstku był niemal nieodczuwalny. Szczególnie zwracałam na to uwagę podczas treningu i kładąc się do spania. Nie mam zastrzeżeń w tym temacie. Nie raz nawet zdarzyło mi się zapomnieć, że mam go na ręce.

Co więcej, pasek nie ociera się zbytnio i nie uczula, nawet na spoconej ręce. Urządzenie jest tak niewielkie, że nie dość, że świetnie się je nosi, to jeszcze wyjątkowo zgrabnie prezentuje się nie tylko na męskim, ale i damskim nadgarstku. Mając Fitbit Sense na ręce, możecie mieć pewność, że nikt nie przejdzie koło tego gadżetu obojętnie.

Fitbit Sense – smartwatch z ogromem możliwości

Bannery reklamowe krzyczą, że Fitbit Sense to zegarek, który został wyposażony w zaawansowane i niedostępne dotychczas u konkurencji narzędzia, pomagające dbać o zdrowie i kondycję.

Rzeczywiście opcji jest sporo, ale na szczęście wszystkie są bardzo dobrze opisane w menu zegarka. Co więcej, po wejściu w poszczególną z opcji, w większości przypadków, pojawia się wyjaśnienie, jak z niej korzystać. Zauważymy to np. przy pomiarze NDA czy funkcji Relaks, zapewniającej ćwiczenia oddechowe. Tak podane informacje gwarantują, że zawsze w prawidłowy sposób odczytamy i bezpiecznie wykonamy poszczególne czynności, mające poprawić samopoczucie. Niby niewiele, a tak wiele wnosi, prawda?

Spektakularna gama czujników, w tym EKG i EDA

Fitbit Sense zmonitoruje najważniejsze parametry organizmu zarówno podczas ćwiczeń, jak i codziennych aktywności, to dzięki wbudowanemu modułowi GPS pozwoli na dokładną rejestrację dystansu pokonanego podczas treningu, bez konieczności zabierania ze sobą smartfona.  Możemy biegać, jeździć na rowerze, czy spacerować. Bez względu na to, co wybierzemy, zegarek zapisze wszystkie potrzebne dane związane z tempem i pokonanym dystansem. Intensywność treningu w kontekście pokonanego dystansu sprawdzimy w szczegółowej analizie treningu aplikacji Fitbit

test i recenzja Fitbit Sense

Zegarek posiada wbudowany moduł EKG, a to oznacza, że stale monitoruje pracę serca – następuje to poprzez zasłonięcie i przytrzymanie ręką koperty zegarka, łącznie z ramką zewnętrzną. Zweryfikuje też tętno 24/7 – pokaże jego wysokość i poinformuje, gdy jest za niskie lub za wysokie. Mierzy je zarówno w czasie rzeczywistym (tętno spoczynkowe), jak i podczas wymagających ćwiczeń wysiłkowych, co raportowane jest na jego ekranie oraz w szczegółowych statystykach, dostępnych w aplikacji.

Fitbit Sense otrzymał także czujnik temperatury skóry, który jest nie tylko miłym dodatkiem, a realną informacją o tym, jakie procesy zachodzą w organizmie. Pomiar ten wykonywany jest głównie podczas snu i otrzymujemy go w kontekście określonego przedziału czasowego. Super sprawa, szczególnie, że pozwala zweryfikować ewentualne odchylenia od normy i podjąć stosowne kroki w zakresie regeneracji organizmu w kontekście długofalowym.

Okazuje się również, że testowany model Fitbit pozwala również utrzymać na wodzy stres i zadbać o relaks – nie tylko organizmu, ale i umysłu. Jak to możliwe? Otóż wyposażony jest we wbudowany czujnik stresu EDA. W teorii ma on wykrywać aktywność elektrodermalną, pokazując, jak organizm reaguje na czynniki stresogenne. 

W praktyce natomiast wygląda to tak, że mogłam kontrolować poziom stresu podczas różnych sytuacji dnia codziennego. Co więcej, gdy przekraczał on prawidłowy dla organizmu pułap, miałam możliwość skorzystania z opcji Relaks, która w prosty sposób przeprowadziła mnie przez przygotowaną tu gamę ćwiczeń oddechowych. Efekt? Stres minął, a ja stałam się spokojniejsza. Zdecydowanie jest to jedna z moich ulubionych funkcjonalności.

Fit&healthy? Ćwiczenia i mierzenie aktywności

Kroki, tętno, spalone kalorie, piętra czy przebyty podczas treningu dystans – to tylko część danych, które zbierze i przeanalizuje ten zegarek. Dodatkowo ręcznie możemy wpisać również ilość jedzenia, wypitą wodę czy wagę. Później, mając wszystkie zebrane w  ten sposób dane, otrzymamy szczegółowy ogląd na funkcjonowanie organizmu poprzez skrupulatną analizę danych w aplikacji.

Oprócz powyższego zegarek pokaże również minuty w strefie aktywnej i aktywność godzinową, czyli czas, który dla organizmu był najwydajniejszy energetycznie. Ponadto każdorazowo przeanalizuje sen i jego poszczególne fazy, wraz z natlenieniem krwi SpO2, których szczegółowy opis wraz ze wskazówkami do poprawy odpocznku jest podany w lekkostrawnej formie.

A co z ćwiczeniami? Tu amerykański producent również nie zawodzi. Smartwatch już na poziomie swojego menu pozwala skorzystać z opcji: ostatnie, bieganie, bieżnia, bootcamp, golf, interwał, joga, kickboxing, orbitrek, pilates, pływanie, rower, schody, spacer, spinning, sztuki walki, tenis czy o po prostu trening.

Ja w duecie z Fitbit Sense podjęłam trening typu cardio i uważam, że pomiary dokonane przez niego podczas ćwiczeń są adekwatne do rzeczywistych danych. Osobiście korzystałam z wielu zegarków sportowych i parametry wskazywane przez model Sense są realne, precyzyjne i bardzo zbliżone do najlepszych sprzętów tej kategorii. Nie mam zastrzeżeń w tym zakresie. Podobnie jest z resztą w przypadku naliczania przebytych kroków, pięter czy spalonych kalorii.

Ale to nie wszystko. Ten model szczególnie urzekł mnie formą podawania zarejestrowanych danych, która jest bardzo jasna, klarowna, a wszystkie najważniejsze informacje, które chce znać, podczas wykonywania ćwiczeń są skondensowane w jednym miejscu. Jeśli z kolei komuś one jednak nie wystarczają, to po skończonych ćwiczeniach może zawsze sięgnąć po jeszcze więcej informacji do aplikacji w telefonie.

Warto też zaznaczyć, że współpraca sprzętu z organizmem jest odczuwalna w każdym momencie treningu. Doskonale widać to, gdy smartwatch wskazuje jego poszczególne fazy – np. moment spalania tłuszczu, rozgrzewki czy odpoczynku.

Liczy się wygoda. Funkcje multimedialne i telefoniczne

I teraz czas na petardę. Fitbit Sense rozpozna głos i na tej podstawie wykona poszczególne polecenia. Wiem, że funkcja ta jest już znana z innych modeli, ale moim zdaniem ciągle warta docenienia, tym bardziej, że działa tu na bardzo dobrym poziomie. Za pomocą Fitbit Sense możemy też sterować muzyką i takimi aplikacjami, które są wgrane fabrycznie – np. Spotify. Producent udostępnia również 2 GB miejsca na własne pliki muzyczne.

Zegarek może pochwalić się także modułem NFC, który umożliwia płatności zbliżeniowe

Idąc dalej, Fitbit Sense pozwoli również odczytać poszczególne powiadomienia telefoniczne o połączeniach i SMS oraz wiadomości e-mail. Ma też zbudowany timer, prognozę pogody, alarm oraz kultową opcję „Znajdź telefon”, bez której fani urządzeń wearables, nie wyobrażają sobie już życia. W głównym menu zegarka znajdziemy też kalendarz, który pozwoli usystematyzować codzienne obowiązki i bardzo ciekawą funkcje Coach, która, mam wrażenie, losowo wybiera krótki trening, do wykonania w trakcie dnia, celem podtrzymania aktywności niezbędnej dla prawidłowego funkcjonowania organizmu.

System, bateria i sterowanie urządzeniem

Fitbit współpracuje ze smartfonami z Android oraz iOS, z którymi synchronizuje się bezprzewodowo za pośrednictwem wbudowanych modułów Bluetooth oraz Wi-Fi.

Na szczególną uwagę w modelu Sense zasługuje bateria, która jest jednym z największych jego plusów. Amerykański producent, na podstawie przeprowadzonych testów, zapewnia, że zegarek wytrzyma 6 dni normalnego użytkowania. U mnie przy dwóch intensywnych treningach i nie oszukujmy się, dość intensywnych testach, było to niecałe 5 dni. Niemniej, zaznaczam, że wynik ten uzyskałam z włączoną opcją Always on Display, która każdorazowo wybudza urządzenie. Gdybym ją wyłączyła, myślę, że sprzęt wytrwałby o wiele dłużej, niż nawet deklaruje Fitbit. W przypadku smartwatcha o tylu funkcjonalnościach uważam to za znakomity wynik.

Warto zaznaczyć, że baterię w Fitbit Sense naładujemy dość szybko za pomocą dedykowanej ładowarki, która przyczepia się do urządzenia za pomocą specjalnych wejść z magnesem. Jak wspomniałam na początku, jest ona dołączona do zestawu.

Co do samego działania sprzętu i komfortu obsługi nie mam większych zastrzeżeń. Menu jest jasno rozpisane. Z poziomu zegarka jesteśmy w stanie np. ustawić jasność ekranu, włączyć/ wyłączyć opcję AoD,  wyregulować wibracje i dźwięki, włączyć/wyłączyć Bluetooth czy sterować odtwarzaczem z muzyką.

Czy są jakieś minusy? Sporadycznie, przy wchodzeniu w poszczególne opcje zauważyłam ich dłuższe ładowanie. Szybko jednak zweryfikowałam, że ma to miejsce głównie w przypadku tych, które wsparte są większą liczbą informacji i jednocześnie urozmaicone grafikami lub wizualizacjami. W związku z powyższym, dopóki takie drobne lagi nie dotyczą spraw treningowych, czy komfortu odbierania informacji, jestem w stanie przymknąć na nie oko, tym bardziej że w zamian otrzymuje przekaz podany w atrakcyjnej formie.

Aplikacja Fitbit i opcja Premium 

Dedykowana aplikacja Fitbit to dobrze napisany program, który ma za zadanie jeszcze bardziej rozszerzyć funkcjonalność niniejszego smartwatcha. Możemy zarejestrować w niej posiłki i nawodnienie. Rozpiszemy też cele i otrzymamy szczegółową analizę każdego zmierzonego parametru organizmu – zarówno podczas treningu, jak i poza nim. 

Co więcej, Panie za pomocą zegarka i aplikacji mogą szczegółowo śledzić dodatkowo swój cykl menstruacyjny, co daje jeszcze większą świadomość ciała i organizmu oraz możliwość dopasowania odpowiednich aktywności i ich intensywności, zgodnie z jego fazą w trakcie miesiąca. 

Zebrane przez inteligentny zegarek dane zostaną przekształcone w spersonalizowane wskazówki niezbędne dla zdrowia i prawidłowego funkcjonowania organizmu. Jednym słowem, znajdziemy tu spersonalizowane analizy wynikające z zapisanej aktywności fizycznej, tętna oraz snu, oraz informacje o tym, czy i jak wpływają one na zdrowie.

Na tym jednak nie koniec. Przy zakupie Fitbit Sense otrzymasz 6-miesięczną subskrypcję Fitbit Premium. A co to daje? Dostęp do jeszcze większej ilości wartościowych treści, która uporządkuje i ukształtuje nawyki, pomagając żyć tak zdrowo i aktywnie, jak to tylko możliwe. Aplikacja dostępna jest w języku polskim.

Fitbit z Sense(m)? Słowem podsumowania

Gdybym miała wymienić trzy główne atuty Fitbit Sense, z pewnością byłyby to: precyzja multifunkcyjność i designerski look. Po dwóch tygodniach testów mogę jasno stwierdzić, że jest to jeden z najbardziej rozbudowanych smartwatchy dostępnych na rynku. Do tego w pięknym wydaniu. Nic dodać, nic ująć. Podsumowanie naszej znajomości zostawiam Wam poniżej.

Minusy

  • lekkie spowolnienia przy wybieraniu poszczególnych opcji w menu
  • zbyt czuła reakcja przycisku "Home"

Plusy

  • genialny design i solidna konstrukcja
  • wymienne paski
  • pełna gama czujników, w tym EKG, EDA itd.
  • precyzyjne pomiary aktywności i parametrów organizmu
  • moduł NFC do płatności zbliżeniowych
  • wbudowany GPS
  • intuicyjna aplikacja w języku polskim
  • rozbudowane funkcje telefoniczne i multimedialne
  • rozpoznawanie mowy

Ocena redakcji

9/10
PL - Rekomendacja