Dell Inspiron 13 7391 – recenzja bezkompromisowego laptopa 2w1

Pewien wioskowy mędrzec przekazał mi przed laty życiową prawdę. Brzmiała mniej więcej tak: im więcej rozmaitych specjalności człowiek nabywa, tym większe prawdopodobieństwo, że ostatecznie nie potrafi nic. Przekonanie to, nie bez przyczyny zresztą, towarzyszyło mi przez długi czas w odniesieniu do laptopów konwertowalnych 2w1. Dell Inspiron 7391 jednak namieszał mi nieco w makówce, udowadniając, że mogłem nie mieć racji.

Pierwsze wrażenia są nieoczekiwanie pozytywne

Dell Inspiron 13 7391 to ultrabook „dwa w jednym”. Pokrywa wyświetlacza łączy się z dolną obudową zawiasami, które umożliwiają swobodny obrót ekranu o 360 stopni. Pozwala to swobodnie przełączać się między trybami laptopa i tabletu. Hybrydową ideę dopełnia dotykowy panel (oraz rysik, który niestety w europejskiej dystrybucji nie jest dołączany do zestawu, stąd zasłużył wyłącznie na wzmiankę w nawiasie).

Tym, co zdecydowanie wyróżnia 13-calowego Inspirona 7391 spośród innych laptopów z segmentu 2w1, jest niewątpliwie wydajność. Na tej płaszczyźnie Dell nie poszedł na żadne ustępstwa, co bardzo cieszy; mimo dwojakiego charakteru urządzenia podejrzewam, że przez większość czasu sprzęt wykorzystywany będzie jako laptop.

Dell Inspiron 7391 front
Pozdrawiam z podłogi. Podpisano: kiepski fotograf.

I tak – Dell Inspiron 7391 jest pełnoprawnym urządzeniem do pracy biurowej oraz do szeroko rozumianego biznesu. Jeśli konwertowalny laptop kojarzy Wam się z kompromisami w obrębie wydajności, to pora najwyższa na rewizję przekonań. Inspiron 7391 z powodzeniem może rywalizować z laptopami z tej samej półki cenowej, biorąc pod uwagę dobór komponentów, jakość wykonania, obrazu czy czas pracy na baterii. Ba, na wielu polach pewnie okazałby się lepszy. A przecież w zanadrzu ma jeszcze „transformerskie moce”, których klasyczne laptopy nie posiadają.

Podoba mi się to, że konwertowalność nie stanowi dominanty tego Della, a co najwyżej użyteczną funkcjonalność dodatkową. Inspiron 7391 to przede wszystkim wydajny, lekki i solidny ultrabook, a dopiero potem laptop z funkcją tabletu. Nie oznacza to jednak, że jest idealnie – sprzęt ma swoje bolączki, niektóre nawet piekielnie irytujące. O tym jednak potem. Najpierw…

Specyfikacja Dell Inspiron 7391

Konfiguracja, którą otrzymałem do testów, prezentuje się następująco:

  • Intel Core i7-10510U (4 rdzenie, od 1.80 GHz do 4.90 GHz, 8MB cache)

  • Intel UHD Graphics
  • 16 GB (SO-DIMM DDR3, 2133 MHz) – bez możliwości dalszej rozbudowy
  • Dysk SSD M.2 PCIe: 512 GB
  • Typ ekranu: błyszczący, LED, IPS, dotykowy
  • Przekątna ekranu: 13,3″
  • Rozdzielczość ekranu: 1920 × 1080 pikseli (Full HD)
  • Wysokość: 15,9 mm,
  • Szerokość: 307 mm,
  • Głębokość: 216 mm
  • USB 3.1 Gen. 1 (USB 3.0) – 1 szt.,
  • USB Typu-C (z Thunderbolt 3) – 1 szt.,
  • HDMI 2.0 – 1 szt., Czytnik kart pamięci microSD – 1 szt.,
  • Wyjście słuchawkowe/wejście mikrofonowe – 1 szt.,
  • DC-in (wejście zasilania) – 1 szt.
  • 1,45 kg (z baterią)

  • Wbudowane głośniki stereo,
  • Wbudowane dwa mikrofony
  • Wi-Fi 5 (802.11 a/b/g/n/ac),
  • Moduł Bluetooth
  • Podświetlana klawiatura,
  • Czytnik linii papilarnych,
  • Aluminiowa pokrywa matrycy,
  • Aluminiowe wnętrze laptopa,
  • Wielodotykowy, intuicyjny touchpad,
  • Białe podświetlenie klawiatury,
  • Szyfrowanie TPM

Dell Inspiron 13 7391 – konstrukcja

Mam ambiwalentne odczucia dotyczące rozwiązań konstrukcyjnych w tym laptopie. Niektóre są rewelacyjne, inne – wręcz przeciwnie. Zacznijmy od tych, które przypadły mi do gustu.

Aluminiowa srebrna konstrukcja sprawia wrażenie wytrzymałej, a przy tym bardzo dobrze się prezentuje od strony wizualnej. Design, jak wiadomo, rzecz gustu, niemniej mój zmysł estetyczny przesyłał do mózgu w większości pozytywne impulsy. Podobał mi się ogólny minimalizm konstrukcji, szczególną uwagę natomiast zwróciło lustrzane logo na klapie, świetnie wyglądająca klawiatura i czarne ramki przełamujące ogólną szarość, choć dolna wydawała mi się przytłaczająco duża.

Dell Inspiron 7391 z góry

Boczne krawędzie dolnej części obudowy wyginają się lekko ku górze, co wraz z czterema gumowymi wypustkami ma zapewne zapobiegać przypadkowemu stykaniu się panelu dotykowego z klawiaturą (oraz nieślizganiu się konstrukcji w trybie tabletowym). Klawiatura dodatkowo usytuowana jest w płytkiej „depresji”, łagodnie odcinającej się długą linią od części z touchpadem, co eliminuje ryzyko nieplanowanych przyciśnięć klawiszy w trybie tabletu. Moim zdaniem wygląda to bardzo przyjemnie.

Dell Inspiron 7391 złącza po lewej stronie

Od strony użytkowej uwagę warto zwrócić na złącza. Mamy tu USB Typu-C z Thunderboltem 3, slot na kartę microSD, wyjście słuchawkowe, HDMI… i tylko jeden port USB 3.0. Ostatnia z tych informacji dla mnie oznacza już konieczność zakupu HUB-a, aby móc pracować równie komfortowo, co dotychczas. No cóż, wszystkiego mieć nie można. Cieszy mnie za to mocno obecność slotu na kartę microSD oraz Thunderbolt 3, który zresztą można było zdublować, rezygnując przy okazji z dedykowanego wejścia zasilania.

Dell Inspiron 7391 złącza po prawej stronie

Z innych rzeczy, które można byłoby zrobić lepiej, wskazałbym paski antypoślizgowe na spodzie obudowy. Co z nimi nie tak? Po prostu nie do końca spełniają swoją funkcję. Dell Inspiron 7391 ślizga się po blacie biurka czy stołu zadziwiająco łatwo.

Zawias 360° bywa irytujący

Konwertowalność Inspirona 7391 generuje pewne zgrzyty, do których trzeba przywyknąć, jeżeli chce się zaadaptować ten sprzęt do codziennej pracy. Przede wszystkim, co znamienne dla konstrukcji tego typu, podniesienie pokrywy wyświetlacza jedną ręką jest w zasadzie niemożliwe. Klapa z trudem „odrywa się” i jeśli nie posłużymy się drugą ręką do przytrzymania spodu laptopa, najpewniej uniesiemy całą konstrukcję.

Opuszczanie pokrywy też wymaga użycia siły, przy czym… tylko do pewnego momentu. Po nim pokrywa samoistnie leci w dół, lądując na spodniej obudowie z charakterystycznym plaśnięciem. Tym samym opuszczanie klapy wymaga od użytkownika wyrobienia sobie nawyku „kontrolowania” jej opadu aż do momentu całkowitego zamknięcia konstrukcji. Niby drobnostka, ale irytuje. Choć nie najbardziej.

Najbardziej przeszkadzało mi co innego, mianowicie fakt, że w standardowym trybie laptopa zawias okazuje się nadzwyczaj luźny. Odkrycia tego dokonało pośrednio moje dwuletnie dziecko, które uderzało dłońmi w stół, na którym stał testowany ultrabook, powodując drgania. Normalnie pewnie nie zwróciłbym na to uwagi, bo nie pierwsza to i pewnie nie ostatnia taka sytuacja, ale w tym przypadku pokrywa zaczęła poddawać się tym drganiom. Jeśli dodać do tego fakt, że Dell Inspiron 7391 posiada błyszczącą matrycę, efekt był taki, że widziałem na ekranie swoje podskakujące odbicie, co nie pozwalało mi skupić się na pracy i było zwyczajnie… denerwujące.

Transformacja w tablet naprawdę ma sens

Czym się różni oglądanie serialu na Inspironie 7391 w trybie laptopa a tabletu? Głównie jakością dźwięku. Głośniki – co powoli staje się standardem – zostały umieszczone na spodzie, więc dźwięk jest dość przytłumiony w trybie laptopa. Transformując Della w tablet, rewolucji raczej nie uświadczycie, niemniej zmiana na lepsze jest jak najbardziej odczuwalna.

Dell Inspiron 7391 tryb namiotu

Kolejna rzecz – tryb tabletowy czyni z Inspirona urządzenie wprost idealne do wyświetlania rozmaitych prezentacji, co może być szczególnie przydatne podczas spotkań biznesowych, kiedy nie mamy dostępu do zewnętrznych wyświetlaczy czy projektora.

Następna kwestia, którą udało mi się wyłapać. Jeżeli tak jak ja korzystacie na co dzień z zewnętrznych: klawiatury i myszy, wystarczy przejść do trybu „namiotu”, by oszczędzić na biurku całkiem sporo miejsca.

Przy okazji warto nadmienić, że dotykowy panel działa bardzo precyzyjnie. Nawet jeśli ma się tak niezgrabne palce jak moje. Niestety błyszcząca powłoka matrycy, dotykanej palcami raz po raz, wymusza konieczność trzymania pod ręką ścierki z mikrofibry wraz z odpowiednim środkiem do czyszczenia ekranów.

Klawiatura i touchpad

O ekranie dotykowym już wspomnieliśmy, czas przejść do bardziej tradycyjnych metod obsługi laptopa. Mnie szczególnie do gustu przypadła klawiatura. Posiada ona dość specyficzną fakturę klawiszy. Od razu skojarzyła mi się przedmiotami, które w dzieciństwie spryskiwałem grubą warstwą sprayu.

Klawisze są odpowiednio duże, oddzielone od siebie sporymi odstępami, co nie pozostaje bez wpływu na komfort pisania. Pisania, które – trzeba przyznać – jest całkiem komfortowe. Skok klawiszy jest dość wysoki, a sygnał zwrotny przyjemnie odczuwalny. Jedynym rozwiązaniem, które mnie nie przekonało, są klawisze Page Up i Page Down umieszczone tuż nad klawiszami lewej i prawej strzałki. Jeśli nie korzystaliśmy dotąd z takiego układu, będzie wymagało to przyzwyczajenia.

Dell Inspiron 7391 klawiatura

W prawym górnym rogu znalazło się miejsce dla przycisku zasilania połączonego z czytnikiem linii papilarnych. Czytnikiem, który działa tak sobie. Konfigurowałem go dwukrotnie i po obu konfiguracjach rozpoznawanie odcisku palca przebiegało na tyle źle, że ostatecznie postanowiłem ograniczyć się do logowania wyłącznie przy pomocy kodu PIN. Wolałem wpisać kod, niż przykładać starannie palec w nadziei, że tym razem „zaskoczy” za pierwszym razem.

Dell Inspiron 7391 skaner linii papilarnych

Co z touchpadem? Jest solidny i precyzyjny, nie ma problemów z prawidłowym odczytywaniem gestów. I to w zasadzie tyle, co można o nim powiedzieć, bo raczej niczym szczególnym się nie wyróżnia.

Głośniki

Specyfikacja sugeruje, że mamy do czynienia z głośnikami stereo, ale to chyba jedyna rzecz, która by na to wskazywała. Rzeczywistość „brzmi” nieco gorzej. Dźwięk jest głośny i dość wyraźny, ale bardzo płaski, a jakąkolwiek jego poprawę można usłyszeć tylko po przejściu w tryb podstawki. Wtedy bowiem to, co wydobywa się z głośników, nie „uderza” w podłoże, ale może swobodnie rozchodzić się po pomieszczeniu.

Dell Inspiron 7391 obsługuje co prawda autorską technologię CinemaSound, mającą w zamierzeniu poprawiać ogólną wydajność głośników, osobiście jednak nie odczułem za jej pośrednictwem żadnego „Cinema”.

Dell Inspiron 7391 głośnik
Głośniki rozmieszczone są symetrycznie po obu krańcach spodu obudowy

Oczywiście dla mnie nie ma to wielkiego znaczenia, bo nawykłem nie oczekiwać od laptopów fajerwerków na tym polu, a w codziennej pracy i tak korzystam ze słuchawek. Jeżeli jednak ktoś zwraca więcej uwagi na aspekt dźwięku w tego typu urządzeniach, niech ma świadomość, że jest raczej typowo „laptopowo”.

Waga i wymiary

13,3-calowy Dell Inspiron 7391 to naprawdę mobilny sprzęt, który nie będzie stanowić większego problemu podczas transportu czy pracy w terenie. Waży niecałe 1,5 kilograma, co przy aluminiowej obudowie jest moim zdaniem bardzo dobrym wynikiem.

Przyczepić się nie sposób również o jego wymiarów; po złożeniu w najgrubszym miejscu ten konwertowalny laptop osiąga ledwie 15,9 mm wysokości.

Wydajność i kultura pracy Dell Inspiron 7391

Jak już zasygnalizowałem we wstępie, jest naprawdę dobrze. Recenzowana konfiguracja dysponuje czterordzeniowym procesorem Intel Core i7-10510U. Angażując wszystkie rdzenie w Cinebench R20 udało mu się osiągnąć 1434 punkty.

W rankingu laptopów testowanych przeze mnie w ciągu ostatniego roku stawia go to między Lenovo ThinkPadem T490 a ThinkBookiem 13s, które zebrały kolejno: 1531 i 1273 punktów. Jeśli natomiast porównać go do sprzętu znajdującego się na podobnej półce cenowej, jak recenzowany przeze mnie ostatnio 14-calowy LG Gram, jest nawet dużo lepiej (Gram w Cinebench R20 uzyskał 902 punkty w trybie wielordzeniowym).

Dell Inspiron 7391 render

Dell Inspiron 7391 
    (Intel Core i7-10510U, 4 rdzenie, 8 wątków):

  • CPU: 1434 punktów
  • CPU (tryb jednordzeniowy): 444 punktów
lenovo ThinkPad T490

Lenovo Thinkpad T490
    (Intel Core i7-8565U, 4 rdzenie, 8 wątków):

  • CPU: 1531 punktów
  • CPU (tryb jednordzeniowy): 448 punktów

Gdy zaprzągłem do wzmożonej pracy tylko jeden rdzeń, wynik również był solidny – 444 punkty (przy 448 punktach ThinkPada T490, 270 punktach ThinkBooka 13s i 341 punktach LG Gram).

Nad układem graficznym nie ma sensu szczegółowo się rozwodzić, ponieważ w testowanej konfiguracji znalazło się zintegrowane GPU w postaci Intel UHD Graphics. Aczkolwiek warto, byście mieli z tyłu głowy, że na rynku dostępne są modele z dedykowanymi kartami graficznymi.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę? 16 GB RAM LPDDR3 oraz ultraszybki dysk SSD o pojemności 512 GB.

Lenovo ThinkBook 13s - specyfikacja

Lenovo ThinkBook 13s 
    (Intel Core i7-8565U, 4 rdzenie, 8 wątków):

  • CPU: 1273 punktów
  • CPU (tryb jednordzeniowy): 270 punktów
LG Gram karta produktowa

LG Gram 14
    (Intel Core i5-8265U, 4 rdzenie, 8 wątków):

  • CPU: 902 punktów
  • CPU (tryb jednordzeniowy): 341 punktów

Kultura pracy, temperatury

Podczas standardowej pracy Dell Inspiron 13 7391 jest w kompletnie niesłyszalny, a temperatury procesora krążą spokojnie w obrębie 40—50 stopni Celsjusza. Cieplej i głośniej robi się, gdy zmusimy laptopa do wzmożonej pracy. Podczas benchmarku w Cinebench R20 temperatura wzrastała do ponad 70 stopni, więc w ruch z automatu poszedł wentylator, który pracował stosunkowo cicho. Co jednak ważniejsze – chłodzenie było niezwykle efektywne, bo już w chwilę po wykonaniu testu temperatura wracała do początkowych czterdziestu kilku stopni.

Słówko jeszcze o samej wentylacji. O ile w trybie laptopa wszystko działa naprawdę dobrze, tak w tabletowych trybach podstawki i namiotu gorące powietrze z wentylatora jest skierowane prosto na pokrywę wyświetlacza. Czy ma to znaczenie dla utrzymania matrycy w dobrym stanie? Tego nie wiem, wiem natomiast, że aluminiowa pokrywa potrafi się nagrzać od ciepła wydmuchiwanego z wentylatora.

Bardzo dobry wyświetlacz LED IPS

Jeden z najmocniejszych argumentów przemawiających za zakupem hybrydowego 13,3-calowego Della Inspirona 7391. Dotykowy panel laptopa wyświetla obraz o naprawdę wysokiej jakości. Co najbardziej może się podobać, to kontrast, ostrość oraz żywe, naturalne kolory. Bardzo dobrze prezentuje się też jasność maksymalna, która nie przepala barw (a przy okazji i oczu). Kąty widzenia również są bez zarzutu, co ma znaczenie o tyle, że mówimy o komputerze 2w1, który w mgnieniu oka możemy zamienić w urządzenie do wyświetlania prezentacji na biznesowych spotkaniach.

Przy okazji warto wspomnieć, że ekran bezbłędnie reaguje na zmianę sposobu użytkowania, z miejsca dostosowując orientację wyświetlanego obrazu do wybranego trybu pracy.

Choć nie jest to panel z wysokim zakresem dynamiki (HDR), autorska technologia Della CinemaColor, którą obsługuje, czyni obraz niezwykle czytelnym, przy okazji zwiększając jego szczegółowość.

Dell Inspiron 7391 front

Jedyny zarzut, który zresztą już się w recenzji przewinął, dotyczy faktu, że wygodna praca z ekranem Inspirona 7391 wymaga zaimprowizowania odpowiednich warunków oświetleniowych. Błyszcząca matryca nie wybacza w tym temacie najmniejszych błędów, więc trzeba unikać nadmiernie oświetlonych pomieszczeń albo… przyzwyczaić się do widoku swojego odbicia.

Zresztą już dołączone do recenzji fotografie pokazują dobitnie, jak trudno zrobić temu komputerowi odpowiednią fotkę, gdy jest wyłączony lub gdy wyświetla się na nim ciemny obraz lub wideo. Choć równie dobrze w tym przypadku mogą pokazywać brak talentu i pomysłowości autora.

Wydajny akumulator, szybkie ładowanie

Wykonując zadania czysto biurowe – tj. w moim przypadku głównie: obsługa edytorów tekstu, arkuszy kalkulacyjnych, komunikatorów internetowych, przeglądanie stron www – przez osiem godzin pracy nie udało mi się wyzerować akumulatora (do wyładowania pozostało kilkanaście procent baterii), a pracowałem niemalże bez przerwy, od czasu do czasu zmieniając poziom jasności ekranu. W mojej opinii jest to wynik bardzo dobry.

Bardzo dobry był również wynik, który wykręciła bateria podczas maratonu serialowego. Sześć i pół godziny nieprzerwanego seansu.

Świetną robotę robi szybkie ładowanie. Producent przechwala się, że od 0 do 35% baterię naładujecie w około 20 minut. Zweryfikowałem i muszę przyznać, że nie są to czcze przechwałki. Prawdą jest również to, że około godziny potrzeba na to, aby poziom naładowania akumulatora znalazł się na poziomie 80%.

Dell Inspiron 7391 render

Werdykt – czy warto kupić konwertowalnego laptopa 2w1 Dell Inspiron 7391?

Pomimo pewnych niedoskonałości, wynikających w dużej mierze nie tyle z samego modelu, a po prostu kompromisów, jakie wymaga zaprojektowanie sprzętu 2w1, trudno mi będzie rozstać się z Dellem Inspironem 7391. Nawet bez supermocy bycia „transformerem” to i tak fantastyczny laptop; lekki, smukły, elegancki, ze świetnym (choć kłopotliwym) ekranem IPS, wydajnym procesorem oraz z pojemnym i szybkim dyskiem SSD.

Co więcej, jeśli wziąć pod uwagę obecne (trochę szalejące) ceny laptopów na rynku, a potem skonfrontować je z tym, co całościowo Inspiron 7391 jest w stanie zaoferować, można się pokusić (a ja właśnie to robię) o stwierdzenie, że sprzęt ten jest wart swojej ceny. Ceny, która do najniższych nie należy.

Jak już napisałem na początku, świetne w tym Dellu jest to, że jego hybrydowy charakter nie próbuje przesłonić całości. Jednocześnie ma na tę całość spory wpływ i to nie zawsze pozytywny. Jeżeli zatem poszukujecie konwertowalnego laptopa, który na pierwszym miejscu stawia bycie „laptopem”, a dopiero potem „konwertowalnym”, Dell Inspiron 13 7391 to godna polecenia propozycja.

Minusy

  • zawias 360 stopni czasem sprawia problemy
  • ekran błyszczy tak, że trzeba polubić się ze swoją twarzą, która będzie się w nim odbijać
  • skaner linii papilarnych ma problemy z wykrywaniem odcisków palca
  • tylko jeden port USB 3.0
  • konstrukcja ma tendencje do ślizgania się po blacie biurka lub stołu

Plusy

  • wysoka wydajność
  • jakość obrazu
  • dobry stosunek ceny do oferowanych możliwości
  • Intel Core i7 dziesiątej generacji
  • wygodna klawiatura
  • precyzyjny panel dotykowy
  • slot na karty microSD
  • możliwość swobodnego przełączania się między trybem laptopa a trybami tabletu, otwierająca szereg nowych możliwości użytkowania
  • długi czas pracy na baterii, szybkie ładowanie
  • solidna konstrukcja, minimalistyczny, a przy tym elegancki design
  • ultramobilność