Think about the ThinkBook 13s. Recenzja tańszego kuzyna kultowego ThinkPada

W umysłach konsumentów seria ThinkPad budzi skojarzenia przede wszystkim z trwałością i niezawodnością swoich laptopów. No i oczywiście z ceną, która nigdy nie należała do najniższych. I tutaj właśnie pojawia się alternatywa w postaci ThinkBooków – nowej linii ultrabooków od Lenovo, tańszych, balansujących między segmentem biznesowym a konsumenckim. Tak się złożyło, że dostałem do testów model ThinkBook 13s, i oto, co mam do powiedzenia na jego temat.

Lenovo ThinkBook 13s – specyfikacja

Egzemplarz, który miałem przyjemność testować, posiada następującą specyfikację:

Intel Core i7-8565U (4 rdzenie, od 1.80 GHz do 4.60 GHz, 8 MB cache)

Intel UHD Graphics 620

8 GB (SO-DIMM DDR4, 2400MHz) z możliwością rozszerzenia do 16 GB

Dysk SSD M.2 PCIe 256 GB

13,3-calowy panel IPS z matową matrycą o rozdzielczości 1920 x 1080

  • wbudowane głośniki stereo HARMAN,
  • wbudowany mikrofon,
  • zintegrowana karta dźwiękowa zgodna z Intel High Definition Audio
  • USB 3.1 Gen. 1 (USB 3.0) – 2 szt.,
  • USB Typu-C – 1 szt.,
  • HDMI – 1 szt.,
  • Wyjście słuchawkowe/wejście mikrofonowe – 1 szt.,
  • DC-in (wejście zasilania) – 1 szt.
  • wysokość: 18,3 mm,
  • szerokość: 308 mm,
  • głębokość: 216 mm

1,33 kg (z baterią)

4-komorowa, 2964 mAh, Li-Ion

  • aluminiowa obudowa,
  • aluminiowe wnętrze laptopa,
  • podświetlana klawiatura, białe podświetlenie klawiatury,
  • wielodotykowy, intuicyjny touchpad,
  • wbudowany czytnik linii papilarnych,
  • szyfrowanie TPM,
  • kamera z wbudowaną zaślepką.

Solidna konstrukcja z alumiinium, przeciętny wygląd

Pierwszy rzut oka na ThinkBooka 13s sugeruje, że pokrewieństwo między nim a takim ThinkPadem T490, którego miałem okazję recenzować, nie jest oczywiste. O ile T490, choć estetycznie mniej toporny niż starsze modele z serii, ThinkPadowej rodziny się nie wyprze, tak ThinkBook pod kątem wyglądu sprawia wrażenie szaraczka, który większość cech odziedziczył nie po biznesowych laptopach Lenovo, ale po urządzeniach innych producentów. Słowem – niczym szczególnym się nie wyróżnia.

No chyba, że powiemy o dolnej ramce pod wyświetlaczem. Ta rzeczywiście się wyróżnia, choć nie stanowi to bynajmniej dla Lenovo powodu do dumy. Ramka jest gruba, w porównaniu z pozostałymi – cienką górną z kamerą i ultracienkimi bocznymi – wręcz nieprzyzwoicie gruba. Wygląda to dość dziwnie, tym bardziej że nikt nie pomyślał o tym, by ten wielgachny prostokąt w jakikolwiek sposób zagospodarować, na przykład przez umieszczenie na nim logotypu marki lub serii (tak jak zrobiono chociażby w przypadku… ThinkPada T490).

Lenovo ThinkBook 13s - recenzja

Poza tą drobnostką konstrukcja prezentuje się bardzo dobrze. Wystarczy wziąć go w dłoń, by uświadomić sobie, że nie jest to sprzęt, na którego trzeba chuchać i dmuchać, żeby przypadkiem czegoś nie uszkodzić. Aluminiowa obudowa sprawia wrażenie nieprzeciętnie solidnej, a klawiatura to – jak zwykle u Lenovo – czysta poezja. Zabrakło trackpointa, do którego przyzwyczaiły nas ThinkPady, mamy za to fizyczną osłonkę na kamerę ThinkShutter.

Czytnik linii papilarnych

Na osobne wyróżnienie zasługuje czytnik linii papilarnych zintegrowany z przyciskiem zasilania i Windows Hello. Po „zarejestrowaniu” odcisku palca wszystko działa, jak powinno. Szybko i precyzyjnie. Podczas testów ani razu nie zdarzyło się, aby czytnik miał problemy z rozpoznaniem przykładanego doń opuszka. Dodatkowym smaczkiem jest dioda rozświetlająca brzegi przycisku, która wygląda bardzo ładnie, zwłaszcza wtedy, gdy pulsuje.

Lenovo ThinkBook 13s - czytnik linii papilarnych

Obudowa, która nie zbiera odcisków palców

Pozostając jeszcze na chwilę przy temacie palców, warto podkreślić niewątpliwy atut ThinkBooka 13s, będący jednocześnie bolączką droższego ThinkPada T490. Obudowa 13s nie zbiera odcisków palców, łatwo więc utrzymać ją w czystości, co jest rzeczą niezmiernie trudną w przypadku T490, którego recenzowałem w lipcu.

Lenovo ThinkBook 13s - obudowa

Nienaganna kultura pracy

Nawet przy sporych obciążeniach Lenovo ThinkBook 13s pracuje z głośnością na akceptowalnym poziomie. Gdy inne notebooki wyją i szumią nieznośnie podczas testów w Cinebench R20, 13s pracował nadzwyczaj cicho. Jak dla mnie – duży plus, cieszę się, że o to zadbano, mimo że przecież ten laptop raczej nie został stworzony do pracy przy dużych obciążeniach.

Złącza w Lenovo ThinkBook 13s

Dostaliśmy dwa wejścia USB 3.0, jedno USB Typu-C, HDMI, mini-jacka oraz gniazdo zasilania DC-in. Co mnie dziwi dość mocno, to brak czytnika kart pamięci. Wydawało mi się, że w urządzeniach aspirujących do segmentu biznesowego jego obecność jest czymś oczywistym. Zwłaszcza że ThinkBook 13s jawiłby mi się jako idealny partner dla fotografa pracującego w terenie, gdyby… no właśnie… posiadał czytnik Smart Card.

Bardzo dobry dźwięk

Znaczek „audio by HARMAN” znajdujący się na obudowie ThinkBooka nie został tam umieszczony przypadkowo. Jakość dźwięku jest jednym z najbardziej wyrazistych atutów tego laptopa, choć moim zdaniem warto trochę pomajstrować z tymi i owymi pokrętłami, ponieważ domyślne ustawienia są trochę zanadto basowe. Niemniej trzeba przyznać: Lenovo – robisz to dobrze.

Lenovo ThinkBook 13s audio by Harman

Mocy moja, mocy, czemuż mnie opuszczasz?

Lenovo ThinkBook 13s został wyposażony w 4-komorowy akumulator o pojemności 2964 mAh. Na papierze wygląda to dość przeciętnie, ale w praktyce przekłada się nawet do 5, 6 godzin komfortowej pracy, choć producent deklaruje czasy niemal dwukrotnie wyższe.

Co jednak jest problematyczne, to zadziwiająco spory wyciek energii w stanie uśpienia. Gdy „usypiałem” ThinkBooka na noc i budziłem skoro świt, w twarz uderzała mnie informacja o tym, że przez te kilka godzin poziom naładowania baterii zmniejszył się o blisko 25%. Pomyślałem, że być może w moje ręce wpadł wadliwy egzemplarz, ale szybki research uświadomił mi, że nie jestem jedynym, który zauważył tę „przypadłość”.

Trudno powiedzieć, z czego to wynika. Być może z pulsujących na biało krawędzi przycisku zasilania podczas uśpienia urządzenia, a być może sprawca „wycieku” energii znajduje się zupełnie gdzie indziej. Tak czy inaczej, problem ten trochę zawęża paletę zastosowań, jakie można znaleźć dla ThinkBooka.

Wydajność Lenovo ThinkBook 13s

Lenovo ThinkBook 13s wyposażony został w niskonapięciowy procesor Intel Core i7-8565U Coffe Lake, który spisuje się bardzo solidnie. W testach w Cinebench R20 uzyskał 270 punktów w trybie jednordzeniowym i 1273 punkty, gdy do pracy zostały zaangażowane wszystkie rdzenie. Dla porównania – droższy i cieszący się większą renomą ThinkPad T490 uzbierał 1531 punktów i 448 punktów w trybie jednordzeniowym.

lenovo ThinkPad T490

Lenovo Thinkpad T490
    (Intel Core i7-8565U, 4 rdzenie, 8 wątków):

  • CPU: 1531 punktów
  • CPU (tryb jednordzeniowy): 448 punktów
Lenovo ThinkBook 13s - specyfikacja

Lenovo ThinkBook 13s
 (Intel Core i7-8565U, 4 rdzenie, 8 wątków):

  • CPU: 1273 punkty,
  • CPU (tryb jednordzeniowy): 270 punktów

W praktyce ThinkBook z i7, ze zintegrowanym układem graficznym, 8 GB pamięci RAM DDR4 i szybkim dyskiem SSD pracował dokładnie tak, jak oczekiwałem. Korzystanie z wielu aplikacji jednocześnie, biurowe zadania, podstawowa edycja zdjęć, a także odtwarzanie multimediów z poziomu Netfliksa czy HBO GO – wszystko to zagrało wzorcowo. Dodając do tego znakomitą klawiaturę i tak samo znakomity gładzik, można śmiało rzec, iż praca z ThinkBookiem 13s to sama przyjemność. Na potrzeby gryzipiórka takiego jak ja jest to sprzęt wręcz idealny.

Wyświetlacz bardziej biznesowy niż konsumencki

Mam problem z jednoznacznym stwierdzeniem, czy podoba mi się jakość obrazu w ThinkBooku 13s, czy nie. Do pracy w „trudnych” warunkach oświetleniowych wydaje się bardziej niż odpowiedni. Powłoka antyrefleksyjna spełnia swoje zadanie, ale kosztem odwzorowania kolorów. Czerń jest bardziej szara niż czarna, ciepłe barwy natomiast czasem wydają się nieco przepalone, w szczególności przy ustawieniu najwyższej jasności ekranu.

Dla tych, którzy konsumują filmy i seriale w ilościach olbrzymich, może to być nieco problematyczne. Z drugiej strony jednak – nie dajmy się zwariować. Lenovo ThinkBook 13s to przede wszystkim narzędzie do pracy, a na tym polu wyświetlacz spisuje się znakomicie i delikatne przekłamania kolorystyczne niczego w tym temacie nie zmieniają. Obraz jest ostry, kąty widzenia – szerokie, a kontrast – odpowiednio wysoki.

Świetny gładzik, klawiatura ze znakiem jakości Lenovo (czyt. absolutnie rewelacyjna)

Wspominałem już kilkukrotnie w tej recenzji o klawiaturze i gładziku, niemniej duet ten zasługuje na specjalne wyszczególnienie. Klawiatura, jak na Lenovo przystało, jest bardzo wygodna w użytkowaniu. Ba, jak dla mnie może stanowić punkt odniesienia dla innych producentów Podświetlana, z przyjemnych skokiem, cicha – nic tylko pisać i cieszyć się z niesamowitego komfortu.

Touchpad również nie odstaje poziomem. Jest bardzo precyzyjny i działa zgodnie z wolą użytkownika, rejestrując dokładnie te gesty, jakie wykonujemy. Niby coś oczywistego, a jednak producenci innych marek laptopów niejednokrotnie udowadniali, że niekoniecznie…

Lenovo ThinkBook 13s – czy warto kupić?

Jeśli szukacie laptopa biznesowego notebooka w rozsądnych pieniądzach, Lenovo ThinkBook 13s może być naprawdę ciekawą opcją. Posiada wszystko, co niezbędne, aby móc go nazywać solidniakiem – zarówno od strony konstrukcyjnej, jak i wydajnościowej. W kontekście zadań biurowych jest w stanie zagwarantować komfort pracy na naprawdę wysokim poziomie, a duet klawiatura i gładzik dodatkowo czyni tę pracę niezwykle przyjemną. I owszem, nie jest to urządzenie pozbawione wad, niemniej to wszystko, co znajduje się po stronie atutów, z nawiązką rekompensuje wszelkie niedoskonałości.

Minusy

  • znaczny wyciek energii w stanie uśpienia
  • średnio wyglądająca dolna ramka pod ekranem
  • brak czytnika kart pamięci

Plusy

  • solidna obudowa, wysokiej jakości materiały, idealny montaż
  • nieprzeciętna wydajność
  • fizyczna osłonka na kamerę ThinkShutter
  • wygodny i precyzyjny gładzik oraz klawiatura, na której aż chce się pisać
  • znakomita kultura pracy
  • tańsza alternatywa dla ThinkPada