Film czy książka? Lektury szkolne i ich ekranizacje oraz adaptacje filmowe

Już niebawem powrót do szkolnej rzeczywistości. Jednym z jej elementów jest stale i niewątpliwie lista lektur. Chyba każdy miał w czasach swojej szkolnej edukacji sytuację, gdy pomimo najszczerszych chęci nie udało mu się przeczytać danej pozycji. Zwykle w takich sytuacjach można ratować się streszczeniem lub adaptacją filmową czy ekranizacją – jeśli takowa jest. I choć nie namawiamy do całkowitego porzucenia książek na rzecz ruchomych obrazków, to jednak chcemy zatrzymać się nad kilkoma interesującymi filmami na podstawie lektur szkolnych.

Dlaczego nie „zamiast książki”? Czemu jednak polecamy lektury szkolne?

Pokusa, żeby trwającym godzinkę lub dwie seansem zastąpić długie, czasem trudne, a w niektórych przypadkach niekoniecznie przyjemne przedzieranie się przez lekturę, jest bardzo atrakcyjna. Czemu więc jej nie ulec?

Odpowiedź jest prosta. Nawet najwierniejsze ekranizacje lektur nie oddają w pełni tego, co znajdziemy w pierwowzorze literackim. Z kolei adaptacja filmowa ma jeszcze więcej swobody w poczynaniu sobie z oryginalnym materiałem. Czasem jest to podyktowane wizją reżysera, czasem język literatury nie do końca przekłada się na możliwości kina i panujące w nim reguły. Wydarzenia mogą być pomijane lub rozgrywać się w innym porządku. Pewne postaci nie występują lub są scalone w jedną.

Przygotowując się do omawiania lektury lepiej sięgnąć więc po sam jej tekst i streszczenie. To drugie dla uporządkowania informacji albo (w „ostatecznej ostateczności”) zastępczo. Adaptacje i ekranizacje filmowe można natomiast potraktować jako wartościowe uzupełnienie. Pomijając już, że często film taki jest cenny sam w sobie, jako osobne dzieło, daje nam szansę poznać cudze spojrzenie na wydarzenia, bohaterów i kierujące nimi motywy. A może być to całkiem interesujące i pożyteczne przeżycie.

Adaptacje filmowe lektur w edukacji wczesnoszkolnej

Dzieci z Bullerbyn (1986) / Nowe przygody dzieci z Bullerbyn (1987)

Przygody szóstki dzieci z tytułowego Bullerbyn (Lisy, Anny, Britty, Lassego, Bossego i Ollego) przenoszone były na ekran już w 1960 roku. Wersję z lat 80. kręcono równocześnie, jako dwa filmy. Pierwszy z nich obejmował wydarzenia toczące się wiosną i latem, drugi – jesienią i zimą. Choć oryginał literacki Astrid Lindgren nie zestarzał się zbytnio i stanowi bardzo przyjemną lekturę (dla mniejszych i większych czytelników), to warto sięgnąć również po filmy. Choćby dla lepszego poznania szwedzkich realiów, w których rozgrywa się akcja.

Doktor Dolittle (1967)

Filmów opartych na przygodach potrafiącego rozmawiać ze zwierzętami lekarza  jest kilka. Wspomnieć można o niedawnej wersji z Robertem Downey’em Juniorem czy luźno nawiązującym do pierwowzoru Hugh Loftinga cyklu komedii z Eddiem Murphy’m. Produkcja z 1967 roku to musical czerpiący z pierwszej książki (Doktor Dolittle i jego zwierzęta) oraz dwóch innych z cyklu (Podróże Doktora Dolittle i Cyrk Doktora Dolittle).

Adaptacja nie spotkała się z życzliwym przyjęciem w momencie premiery, do tego poniosła porażkę finansową. Nie przeszkodziło jej to w zdobyciu wiernych fanów. Współczesnym młodym odbiorcom może wydać się zapewne nieco archaiczna, ale warto zaryzykować i ją im przedstawić.

Adaptacje filmowe lektur dla klas IV-VI

Mikołajek (2009)

Tytułowy bohater to kolejny ze stworzonych przez Rene Goscinny’ego (obok Gala Asteriksa czy wezyra Iznoguda), który odniósł międzynarodowy sukces. Na adaptację filmową jego przygód we francuskiej szkole lat 60. trzeba było czekać aż do pierwszej dekady XXI wieku. Łączy ona w sobie elementy różnych książek z cyklu i wprowadza nowe. Warto mieć to na uwadze, gdyby chciało się jej użyć jako „pomocy naukowej”.

Jest to jednak adaptacja dobra. Doczekała się zresztą sequela (Wakacje Mikołajka). Na pewno warto po nią sięgnąć, choć zdecydowanie nie należy przy tym pomijać wersji literackiej, zabawiającej kolejne pokolenia czytelników. No bo co w końcu, kurczę blade! Wspomnieć można jeszcze, że w 2009 roku powstał też serial animowany o Mikołajku, dostępny również w polskiej wersji językowej.

Akademia Pana Kleksa (1984)

Kultowa dla pokolenia lat 80. i 90. adaptacja pierwszego ogniwa cyklu Jana Brzechwy o „polskim profesorze Dumbledore” (osobiście bardziej kojarzy mi się on z Doktorem z Doctor Who),  z charyzmatycznym Piotrem Fronczewskim w roli głównej. Adaptacja momentami dość luźna, pomijająca kilka wątków lub zmieniająca pewne szczegóły (w tym dotyczące zakończenia). Niemniej i tak jest bardziej wierna oryginałowi niż późniejsze adaptacje Podróży Pana Kleksa oraz Tryumfu Pana Kleksa czy stanowiący autorski projekt reżysera Krzysztofa Gradowskiego Pan Kleks w komosie.

Akademia Pana Kleksa ekranizacje adaptacje lektur
Źródło: Telewizja Polska S.A.

W paru miejscach produkcja się niewątpliwie zestarzała. Jednak zarówno pomysłowe efekty specjalne, połączenie lalkarstwa i animacji, wyraziste kreacje (wspomniany Fronczewski, ale i Leon Niemczyk w roli Golarza Filipa) czy przebojowe piosenki (od Witajcie w naszej bajce po Marsz wilków w wykonaniu zespołu TSA) nadal robią wrażenie. Film jest jednym z lepszych przykładów kina rozrywkowego późnego PRL-u i choćby dlatego warto się z nim zapoznać lub go sobie przypomnieć.

Chłopcy z Placu Broni (1969)

Powieść dla młodzieży autorstwa Ferenca Molnara o paczce przyjaciół, którzy bronią tytułowego placu przed chcącymi go przejąć rywalami, to kolejny przykład lektury wielokrotnie przenoszonej na ekran. Za adaptację najbardziej popularną (także w Polsce) i najwierniejszą (pomimo pewnych zmian) uchodzi koprodukcja węgiersko-amerykańska z końcówki lat 60. Nominowana była do Oscara jako najlepszy film nieanglojęzyczny.

Młodzi widzowie, którym nie do końca pasuje starszy styl realizowania filmów, mają do wyboru także wersje z lat 2003 i 2005. Z filmem z ’69 roku na pewno warto się jednak również spróbować. Choćby z uwagi na naturalne i solidne kreacje Nemeczka i jego kolegów.

W pustyni i w puszczy (1973) / (2001)

Przygody Stasia, Nel i Kalego w Afryce doczekały się aż dwóch adaptacji. Pierwszą nakręcono w latach 70. ubiegłego stulecia. Drugą – na samym początku nowego. Żadna z nich nie jest stuprocentowo wierna powieści Henryka Sienkiewicza (co zastanawiające, w każdej z nich postać Beduina Chamisa jest bardziej sympatyczna niż w oryginale). Obie mają też swoich zwolenników. Osobiście skłaniam się ku starszemu z filmów, w reżyserii Władysława Ślesickiego, z Tomaszem Mędrzakiem i Moniką Roscą w rolach głównych. Ale myślę, że nowszej (w reżyserii Gavina Hooda, z Adamem Fidusiewiczem i Karoliną Sawką) też można się przyjrzeć.

Obie adaptacje lektury posiadają także swoje miniserialowe odpowiedniki, które w detalach różnią się od wersji filmowych.

Opowieści z Narnii. Lew, czarownica i stara szafa (2005)

Pierwsza część cyklu fantasy C.S. Lewisa adaptowana była wcześniej w postaci produkcji telewizyjnych. Wersja z 2005 roku w reżyserii Andrew Adamsona to pierwsza adaptacja kinowa, powstała w czasie popularności przenoszenia na ekran fantastycznej prozy J.R.R. Tolkiena czy J.K. Rowling. Wysokobudżetowa i z gwiazdami w obsadzie (Tilda Swinton w roli złej Białej Czarownicy lub użyczający głosu lwu Aslanowi Liam Neeson).

Opowieść o czwórce dzieci, która znalazła drogę do fantastycznej krainy – Narnii – spotkała się z uznaniem krytyków i publiczności. Zebrała różne nagrody i nominacje do nich. Sfilmowane zostały także dwie kolejne części: Książę Kaspian oraz Podroż Wędrowca do Świtu.

Hobbit (2012–2014)

Jeden z bardziej interesujących przypadków na tej liście. Jest to bowiem bardzo luźna adaptacja powieści Tolkiena, rozciągnięta na trzy części (Niezwykła podróż, Pustkowie Smauga, Bitwa Pięciu Armii) mająca dość skomplikowany proces produkcji i wykorzystująca zróżnicowany materiał. Oprócz samego Hobbita, Peter Jackson sięgnął do Silmarillionu, a także do własnych pomysłów.

Trylogia prequeli Władcy pierścieni nie jest więc najlepszym sposobem na nadrobienie lektury. Pozostaje jednak dobrym, nakręconym z rozmachem epickim kinem fantasy, w sam raz dla miłośników gatunku. Trzeba jednak przyznać, że reakcje zasiedziałych fanów twórczości Tolkiena były raczej mieszane, zwłaszcza co do drugiej i trzeciej części.

Przygody Kubusia Puchatka (1977) / Kubuś i przyjaciele (2011)

Od roku szkolnego 2021 / 2022 na liście lektur uzupełniających znajduje sie także Kubuś Puchatek Alana Aleksandra Milne’a. Jeśli chodzi o tego misia o bardzo małym rozumku, to zdecydowanie najpopularniejszymi adaptacjami jego perypetii w Stumilowym Lesie pozostają wysoko oceniane animacje studia Walta Disney’a.

W 1977 ukazały się Przygody Kubusia Puchatka, będące kompilacją wcześniejszych puchatkowych adaptacji disney’owskich, z dodatkowym, łączącym je materiałem. W 2011 roku studio wypuściło Kubusia i przyjaciół, swój ostatni film zrealizowany tradycyjną animacją. Warto obejrzeć obie te produkcje, choćby w celu porównania, jak ten sam adaptator przenosił prozę Milne’a na ekran w dwudziestym i dwudziestym pierwszym wieku.

Adaptacje filmowe lektur dla klas VII-VIII

Mały książę (1974) / (2015)

Dla jednych źródło głębokiej mądrości, dla innych – irytujących banałów. Utwór Antoine’a de Saint-Exupery’ego o spotkaniu pilota, który rozbił się na Saharze, z tytułowym przybyszem z kosmosu i dziś wywołuje szeroki oddźwięk, ma swoje miejsce w literaturze i kulturze. Doczekał się także rozmaitych adaptacji.

Bardziej wierny oryginałowi jest musical z lat 70. Nie odniósł on wielkiego sukcesu, choć z czasem zyskał grono fanów. A nawet rzekomo wpłynął na karierę Michaela Jacksona. Król popu miał zapożyczyć z jednego z numerów muzycznych ubiór wykonawcy (odtwarzający Węża Bob Fosse) oraz choreografię (w tym słynny moonwalk). Animowana wersja 2015 roku odbiega od pierwowzoru, wprowadzając na przykład motyw dziewczynki, której pilot opowiada historię Małego Księcia. Jest to interesująca wariacja na temat, doceniona przez krytykę i widownię.

Quo vadis (1951) / (2001)

Raz jeszcze Sienkiewicz i raz jeszcze powieść z wieloma adaptacjami. Bardziej znana jest niewątpliwie ta Jerzego Kawalerowicza z 2001 roku. Względnie wierna oryginałowi (zwłaszcza pod względem języka), opuszcza kilka scen (na przykład męczeństwo Chilona) lub zmienia ich układ. Dostępna także jako miniserial, zawierający materiał nieobecny w wersji kinowej.

Źródło: TVP VOD

Wcześniejsza, hollywódzka adaptacja z lat 50., powstała w okresie popularności kina miecza i sandałów (czyli rozgrywającego się w realiach starożytnych). Z oryginału korzysta swobodnie, jest za to nieco mniej aktorsko teatralna od wersji polskiej. Jednocześnie może się współczesnemu widzowi wydawać całościowo bardziej koturnowa i pompatyczna. Cóż, taki był wtedy klimat tego typu produkcji. W obu wersjach znajdują się perełki aktorskie (Franciszek Pieczka jak święty Piotr, Peter Ustinov jako Neron). Choćby dla nich warto poświęcić trochę czasu (prawie 3 godziny) na seanse i przyjrzenie się starożytnemu Rzymowi okiem kamery.

Kamienie na szaniec (2014)

Jedna z nowszych adaptacji lektur szkolnych, do tego jedna z bardziej wyczekiwanych. I jedna z bardziej kontrowersyjnych. Film Roberta Glińskiego różni się bowiem od opartej na faktach książki Aleksandra Kamińskiego. Na przykład na drugi plan przesunięto postać Aleksego „Alka” Dawidowskiego. Dodano też nowy materiał, nie do końca wierny faktografii. Z krytyką spotkało się przedstawienie harcerzy oraz działalności członków ruchu oporu

Film negatywnie oceniła Fundacja Harcerstwa Drugiego Stulecia, a z napisów zniknęły nazwiska osób, które nie chciały być łączone z projektem (w tym wnuka autora i właściciela praw do książki Wojciecha Feleszki).Rozczarowani poczynionymi zmianami byli też miłośnicy literackiego oryginału. Do obejrzenia więc raczej jako materiał porównawczy lub z nastawieniem, że luźno trzyma się faktów. Może też posłużyć jako przykład w dyskusji o swobodnym adaptowaniu literatury.

Adaptacje filmowe lektur dla liceum i technikum

Tragedia Makbeta (1971) / Makbet (2015)

Adaptacji Shakespeare’a jest więcej niż śniłoby się niektórym filozofom. Do tego każda z nich zawiera wyraźny sznyt danego twórcy. Pierwszą z polecanych tu adaptacji stworzył Roman Polański. Jest to dzieło nieco terapeutyczne, w którym reżyser odreagowywał rodzinną tragedię. Przełożyło się to na mroczny i ponury klimat, który niewątpliwie służy całemu filmowi. Do tego wprowadzono pewne zmiany, na przykład co do postaci syna króla Duncana, Malkolma, któremu dopisano dwuznaczne zakończenie.

Wśród nowych adaptacji wymienić można tę z 2015 roku z Michaelem Fassbenderem w roli tytułowego króla-zbrodniarza. Również i ta wersja nie ustrzegła się pewnych zmian. Do tego widoczny jest wpływ współczesnych produkcji historyczno-fantastycznych, na przykład Gry o tron. Ale może dlatego będzie on dobrym pomostem między współczesnym odbiorcą a Shakespeare’m?

Lalka (1968) / (1978)

Nieszczęśliwą miłość Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej dzisiejsi licealiści znają nie tylko z lektury szkolnej, ale i z memów. Wykorzystują one kadry adaptacji serialowej Ryszarda Bera z Jerzym Kamasem i Małgorzatą Braunek. 9-odcinkowa produkcja pozostaje jednym z lepszych polskich seriali, docenionym przez krytykę i widzów.

10 lat wcześniej, w 1968 roku, Wojciech Jerzy Has jako pierwszy przeniósł powieść Bolesława Prusa na ekran. W rolach głównych wystąpili Mariusz Dmochowski i Beata Tyszkiewicz, a reżyser położył nacisk na warstwę wizualną i senną konwencję (na przykład podczas przechadzki Wokulskiego po Warszawie). Wersja ta jest pewnie mniej znana dzisiejszym uczniom niż serial Bera, więc tym bardziej warto się z nią zapoznać.

Chłopi (1972)

Nagrodzona Noblem powieść Władysława Reymonta nie należy do najprostszych w odbiorze i niektórzy uczniowie cieszą zapewne, że lekturą obowiązkową jest tylko pierwszy z czterech tomów. Serial Jana Rybkowskiego oraz zrealizowany jednocześnie z nim dwuczęściowy film obejmuje całość Chłopów.

Produkcję można polecić trochę pomocniczo, dla lepszego zrozumienia tego, co gdzieś tam ucieka (przy nie zawsze jasnej narracji lub dialogach). A także dla obejrzenia popisu wybitnych aktorów: Władysława Hańczy w roli Maciej Boryny, Ignacego Gogolewskiego jako jego syna Antka czy Emilii Krakowskiej jako rozpalającej uczucia obu Borynów Jagny.

1984 (1984)

Wśród lektur licealistów znajduje się też słynna antyutopijna powieść George’a Orwella. Zaliczana do jednej z najważniejszych książek w historii, opisuje mechanizmy działania aparatu totalitarnego, nowomowy i niszczenia jednostki.

Dzieło to bardzo mocno odcisnęło się na kulturze i doczekało różnych adaptacji. Z filmowych najbardziej znaną jest nakręcona właśnie w 1984 roku przez Michaela Radforda. Zwracają uwagę znakomite kreacje (Johna Hurta jako ofiary systemu, Winstona Smitha, czy Richarda Burtona jako jego oprawcy, O’Briena), zdjęcia i scenografia oraz muzyka zespołu Eurythmics (obecna w części kopii filmu).

Co by tu jeszcze obejrzeć / zekranizować…

To oczywiście tylko niewielki przegląd filmów na podstawie lektur. Jakie jeszcze adaptacje filmowe zasługują Waszym zdaniem na wzmiankę? Która jest Waszą ulubioną? A która lektura powinna doczekać się przeniesienia na ekran w postaci filmu lub serialu? Dajcie nam znać w komentarzach.

Źrodła: IMDB, Rolling Stone, Harcerstwo2Stulecia, Polskie Muzy, Wikipedia