Są niczym McDonald vs KFC i Xbox vs PlayStation. Tutaj też walka nieustająco trwa, a pytaniem przewodnim jest – które lepsze? Kto to taki? Android i iOS! Po obu stronach barykady stoi rzesza zwolenników, a spór zdaje się nie mieć końca. Po latach użytkowania urządzeń z systemem od Google postanowiłam sprawdzić, jaka jest różnica między smartfonem a iPhonem. Zobacz, czy warto wymienić telefon z Androidem na urządzenie z iOS-em.
Walka zwolenników Androida z miłośnikami iOS-a toczy się od dawna. Niekiedy wyciągane są ciężkie działa, takie jak długie wsparcie dla aktualizacji czy wydajność sprzętu od Apple poparta danymi z benchmarków. Innym razem stosowany jest najbardziej znany argument, o którym powstała niejedna piosenka – nie, bo nie. Niniejszy artykuł nie będzie może ostatecznym starciem. Natomiast możliwość korzystania ze smartfona i iPhone’a jednocześnie dała mi świetne pole do porównań. Teraz wiem – jak to jest przejść z systemu Android na iOS.
Do tej pory z iPhone’ami miałam bardzo niewiele wspólnego. Mimo że słyszałam o nich same dobre opinie, pozostawałam wierna smartfonom działającym na bazie Androida. Dlatego testowanie różnic rozpoczęłam od lektury przygotowanej przez Bartka recenzji Apple iPhone 12 Pro.
Ok, chętnie się o tym przekonam. I choć cena tego egzemplarza może odstraszać zwykłych użytkowników smartfonów z Androidem, iPhone’a będę odkrywać z myślą o wszystkich modelach od Apple. Zarówno tych tańszych, które mimo dłuższego stażu na rynku wciąż cieszą się popularnością, jak i tych premium, dla osób wymagających topowych parametrów każdego elementu. Zatem rozłóżmy iPhone’a na czynniki pierwsze i zobaczmy, czy warto zmienić Androida na iOS.
W moje ręce trafił najnowszy model iPhone’a z serii 12, w dodatku w wersji Pro. Różnice między poszczególnymi wydaniami wyjaśnia Kasia – Porównanie Apple iPhone 12 vs iPhone 12 Pro, podobieństwa i różnice – którego warto kupić?
Tym, co zaskakuje zarówno długoletnich fanów Apple, jak i nowych nabywców iPhone’ów jest brak ładowarki w zestawie. Nie ma także słuchawek, jednak fakt ten został przyjęty dużo spokojniej. W porównaniu do androidziaków – tutaj też obecnie bardzo rzadko można spotkać to akcesorium dorzucone do pudełeczka z nowym smartfonem.
Brak ładowarki został natomiast chłodniej odebrany. Co więcej, zmiana ta dotknęła także kilka starszych modeli: 11, SE (2020) i XR, które w wersji 2021 sprzedawane są bez wspomnianych akcesoriów. Decyzja Apple podyktowana była dbałością o środowisko. Cel z pewnością szczytny, jednak jak wskazuje Kasia:



Dlatego autorka powyższego cytatu podpowiada, jaką ładowarkę do iPhone’a kupić.
W obronie iPhone’ów i całej firmy Apple, a umniejszając związaną z zawartością zestawu przewagę androidziaków, podkreślić trzeba, że kolejne firmy podjęły te same kroki. Należy do nich Samsung, lecz taką zmianę zapowiedziało też Xiaomi (które w tym roku jednak dorzuca ładowarki, wykorzystując to jako przewagę nad konkurentami. Na niektórych światowych rynkach można natomiast przy zakupie Xiaomi zdecydować samemu i wybrać zestaw z zasilaczem lub bez zasilacza).
Jest jedna rzecz, która na etapie wyboru nowego smartfona może być zaletą modeli po androidowej stronie barykady. Większość z nich przyjdzie do Ciebie z etui w zestawie, a iPhone – nie. Czy ma to jednak tak duże znaczenie? Zdecydowanie nie. Najważniejsze jest przecież to, jak sprzęt będzie się spisywał, ile z Tobą przetrwa i czy będzie komfortowy, intuicyjny w użytkowaniu. Pora włączyć iPhone’a, przełożyć kartę SIM i skonfigurować ustawienia. Łatwizna? To się dopiero okaże!


Początek tej przygody jest dziecinnie prosty. Po przywitaniu przez ikonę nadgryzionego jabłka należy wybrać język oraz kraj lub region. Następnie wyświetla się opis szybkiego startu, który mnie (i zapewne również Ciebie) nie dotyczy. Mowa o logowaniu i konfigurowaniu nowego urządzenia, przybliżając do niego starego iPhone’a lub iPada. Odpada! Zatem czas na konfigurację ręczną.
Po połączeniu z Wi-Fi iPhone aktywuje się kilka minut. Przechodzę z informacji o danych i prywatności do Face ID – jedynego w najnowszym iPhonie zabezpieczenia biometrycznego. Konfiguracja wymaga tylko ustawienia buzi na wprost ekranu i wykonania dwóch delikatnych okrążeń, które ukazują nasze lico pod każdym kątem. Dla bezpieczeństwa należy oczywiście wymyślić teraz 6-cyfrowy kod dodatkowo zabezpieczający nasze dane.
W trakcie pierwszej konfiguracji nowego urządzenia okazuje się, że wcale nie trzeba przechodzić przez mozolny proces uzupełniania danych i pobierania aplikacji. Nawet jeśli wcześniej używałeś urządzenia z system Android, a teraz potrzebujesz wszystkich swoich plików i kontaktów na iPhonie z iOS-em. Wystarczy je przenieść, a sposobów jest aż pięć.


Proszę ostatecznie i definitywnie o zaznaczenie odpowiedzi numer cztery.
Mina zrzedła mi przy czasie przenoszenia. Początkowo iPhone poinformował o 1 h i 28 minutach, ale wskaźnik rósł, by po chwili osiągnąć 6 h. To chyba faktycznie szybciej zrobiłabym to ręcznie… Ok, czas wariuje, a ja przynajmniej zacznę przygodę z iPhonem mając już do dyspozycji wszystko, czego potrzebuję.
Jeśli czas oczekiwania jest dla Ciebie zbyt długi i stwierdzasz, że jednak nie potrzebujesz przenoszenia tych wszystkich danych, mam dla Ciebie ważną informację. Procesu przenoszenia nie da się zatrzymać. Można jedynie wyłączyć urządzenie lub przywrócić do ustawień fabrycznych i rozpocząć konfigurację od nowa. Tutaj warto podkreślić też, że same kontakty przeniesiesz w minutę.
Aby móc korzystać z iPhone’a należy stworzyć swoje konto Apple ID. Pozwala ono na użytkowanie różnych usług Apple, takich jak AppStore, Apple Music czy iCloud. Można je porównać z kontem Google niezbędnym do korzystania z wielu usług na Androidzie (np. Sklepu Play). Jeden identyfikator pozwala zalogować się do wszystkich usług i na każdym urządzeniu. Kontem można zarządzać także z poziomu strony internetowej Apple ID.
Jest to niezbędne do swobodnego korzystania z iPhone’a, więc tworzę wymagane konto w trakcie konfigurowania urządzenia. Oto kolejne kroki:
Gdy podstawowe ustawienia są już skonfigurowane, mogę rozpocząć rozpracowywanie nowej zabawki. Pierwszą rzeczą, do której należy się przyzwyczaić, są funkcje gestów, związane z poruszaniem się po menu iPhone’a. Nowy Android co prawda również wprowadził tak zwany wyświetlacz pełnoekranowy, czyli pozbawiony dolnego paska nawigacji. Jednak wciąż można wybrać przyciski, które dla wielu użytkowników są dużo wygodniejsze.


Muszę przyznać, że początkowo gesty te były dla mnie bardzo irytujące i mało intuicyjne. Zamykanie aplikacji, wracanie do poprzedniej strony czy wyłączanie otwartych w tle programów za pomocą ciągłego przesuwania palcem po ekranie zdaje mi się bardziej czasochłonne od szybkich, pojedynczych kliknięć w przyciski nawigacji systemowej. Bardzo często zdarzało mi się też przypadkowe wyłączenie jakiejś aplikacji czy wyświetlenie nieplanowanego okna.
Po opisanym powyżej gniewie przyszedł czas na negocjacje i poszukiwanie w ustawieniach przycisków nawigacji. Tym sposobem, po przejściu czterech etapów psychologicznych, pozostała już tylko akceptacja. Po kilku dniach ciągłego użytkowania do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Po odblokowaniu iPhone’a użytkownik przechodzi z ekranu blokady do ekranu początkowego, który stanowi już menu z aplikacjami. W androidziakach wita natomiast ekran główny, na którym znajdują się tylko najpotrzebniejsze programy oraz wygodny widżetem z godziną, datą i prognozą pogody.
Pod względem personalizacji smartfony z Androidem i autorskimi nakładkami systemowymi oferują nieco więcej możliwości niż iOS, choć w wielu przypadkach ustawienia są podobne, a sposoby organizacji menu równie intuicyjne.
W iPhonie najbardziej brakuje mi natomiast wspomnianego widżetu z datą, godziną i prognozą pogody oraz możliwości swobodnego rozmieszczania ikon w dowolnym miejscu ekranu. Aplikacje układają się bowiem automatycznie tak, aby nie zostało żadne wolne miejsce, co uniemożliwia stworzenie na iOS ekranu początkowego przypominającego ekran startowy na Androidzie. Osoby lubiące porządek i organizację przestrzeni w smartfonach, na iOSie mogą skorzystać jedynie z widżetów i możliwości tworzenia folderów.
W tym temacie z ciekawszych funkcji w iPhonie wspomnieć należy o nowościach wprowadzonych przez iOS 14. Są to właśnie widżety na ekranie początkowym oraz biblioteka aplikacji. Po przesunięciu do ostatniej prawej strony pokazują się wszystkie pobrane programy i narzędzia automatycznie pogrupowane w zbiory tematyczne.
Wędrując natomiast na lewą stronę użytkownicy Androida przechodzą do Google Discover, a użytkownicy iOS-a do strony pełnej widżetów, takich jak pogoda, stan baterii, kalendarz. Ekran ten można oczywiście dostosować do własnych potrzeb i uzupełnić o okienka najczęściej używanych aplikacji.
Jest to jednak moim zdaniem zbędny dodatek, skoro takie same widżety mogę dodać do menu początkowego. Również opcja wyszukiwania aplikacji nie będzie tu przekonującym argumentem, ponieważ mogę je w ten sam sposób znaleźć z poziomu biblioteki aplikacji.
Podsumowując pierwsze kroki z iPhonem, gesty i menu nie przypadły mi początkowo do gustu. Teraz natomiast – po wprowadzeniu własnych ustawień, zmianie tapet, przeorganizowaniu rozmieszczenia aplikacji i, przede wszystkim, po przyzwyczajeniu się do pełnoekranowej nawigacji mogę zapomnieć o kiepskich pierwszych wrażeniach.
Skoro wyżej była już mowa o aplikacjach, skądś trzeba je pobierać. W urządzeniach z systemem iOS sklepem z aplikacjami jest AppStore. Co do samego programu, trzeba przyznać, że jest on ciekawie skonstruowany i graficznie przyjemny dla oka.
Używając metafory sklepów stacjonarnych, wchodząc do AppStore, codziennie mijałam nową wystawę. Nie chodzi o nowe dostępne produkty, ale o polecane każdego dnia aplikacje, na które mogłabym sama nie trafić. Mowa o pogrupowanych w ciekawe kategorie grach na dziś i aplikacjach na dziś.
Jest to owszem chwyt marketingowy polegający na wywołaniu potrzeby posiadania czegoś. Z drugiej strony, z korzyścią dla użytkownika, który może się zainspirować i odkryć coś nowego. Wszystkie propozycje zwieńczone są krótkimi artykułami, więc zanim zdecyduję się osobiście sprawdzić polecane aplikacje, mogę dowiedzieć się jakie korzyści mi zaoferują.
Jeśli zaś poruszyć temat samej jakości oferowanych aplikacji, to tutaj można spotkać się ze zdaniami, że są to dużo lepsze wersje niż te dostępne w innych sklepach. Tutaj też trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie aplikacje, z których korzystałeś na swoim androidowym smartfonie będą dostępne na iPhonie z iOS. Różnice wynikają między innymi z rygorystycznej polityki weryfikacji dostarczanego przez twórców oprogramowania. Dzięki temu zmniejsza się ryzyko zainstalowania aplikacji zainfekowanej złośliwym wirusem.
Biorąc jednak pod uwagę samą dostępność, ja szczególnie odczułam problem ze znalezieniem dobrej i regularnie aktualizowanej aplikacji z rozkładem MPK dla mojego miasta. Oferta AppStore jest dużo węższa niż na przykład Google Play. Aplikacje dostępne na obu systemach w większości wyglądają podobnie, natomiast czasem występują odczuwane różnice. Oto kilka przykładów:
Ustawienia dotyczące preferencji w Messengerze pozbawione są możliwości aktywowania dymków czatu, wyświetlających się ponad aplikacjami. Nie można też zmienić ustawień konwersacji, takich jak motyw, a dla czatów grupowych – wyświetlić członków grupy. W aplikacji Facebooka natomiast pasek menu wyświetla się wzdłuż dolnej krawędzi. W kilku przypadkach odniosłam też wrażenie, że aplikacje wyglądają dużo prościej i mniej designersko niż w wersjach androidowych. To samo dotyczy zresztą podstawowych narzędzi, takich jak wiadomości, kontakty czy ustawienia.
Oczywistą, acz wartą poruszenia kwestią jest to, że byli androidowcy muszą odzwyczaić się od wszechobecności aplikacji Google. Jeśli nie przenosiłeś danych z Androida na iOS każdy z użytkowanych dotąd programów od giganta z Mountain View musisz dopiero pobrać i zainstalować. Niemniej – najważniejsze, że da się to zrobić i to bezpiecznie! (ups, wybacz Huawei)
Z drugiej strony, spotkać można dużo aplikacji przygotowanych jedynie dla AppStore i tylko tam dostępnych. Na przykład autorskie: przeglądarka Safari czy FaceTime, ale także aplikacje od zewnętrznych twórców. Popularnym obecnie przykładem jest Clubhouse, który wciąż jeszcze nie jest dostępny w wersji na androida.
Podstawowe narzędzia dostępne w iOS mają bardzo prostą formę, np. kilkupoziomowej listy. Jednak to, co w tym kontekście szczególnie przykuło moją uwagę to mało logiczna i niejasna struktura menu ustawień. Co prawda rzadko używane funkcje lądują na końcu listy, mimo to podział tych najważniejszych pozostawia wiele do życzenia. Próba odnalezienia interesujących funkcji nie należy do najprostszych.
Miło zaskoczyła mnie wysoka jakość tak pospolitej funkcji, jak pisania na iPhonie. O dziwo, mimo niewielkiej klawiatury, pisze się na niej precyzyjnie i szybko, a to dla mnie duży plus. Żyjemy w końcu w czasach, gdy wysyłanie wiadomości i czatownie na najróżniejszych komunikatorach to pierwszy i najważniejszy sposób komunikacji.
Literki wklepuje się bardzo przyjemnie, ekran reaguje szybko, a błędnie wpisane słowa w wielu przypadkach automatycznie się poprawiają i to zgodnie z intencją piszącego (w większości!). Propozycje zmian wyświetlane są już w trakcie pisania lub nad wyrazem, gdy wrócisz do wcześniejszego niepoprawnego zapisu. Na plus zasługuje także memoji i związane z nim funkcje.
Ciężko mi ocenić, czy przyjemność pisania na klawiaturze odnosi się tylko do modelu, który trzymam w dłoniach, czy do wszystkich iPhone’ów. W końcu to mój pierwszy raz z Apple. Uznałam jednak, że warto o tym wspomnieć, ponieważ w androidowych smartfonach bywa z tym bardzo różnie.
Ponadto, ta jakość wystukiwania literek, słów i zdań świadczy także o ogólnej poprawności – płynności i szybkości, działania ekranu oraz przyjemności poruszania się w obrębie dostępnych funkcji telefonu. Tu zahaczamy już też o stabilną pracę systemu operacyjnego i ogólnie rzecz biorąc całego urządzenia.
Choć nie chciałam tutaj poruszań kwestii wyglądu czy budowy, kilka elementów konstrukcji jest charakterystycznych tylko dla iPhone’ów i występuje we wszystkich wersjach smartfona od Apple.
Koniecznie muszę wspomnieć o jednym drobnym, ale jakże praktycznym włączniku, umieszczonym na lewym boku iPhone’a. Jest to przesuwany przycisk do aktywacji trybu cichego. Bardzo przydatny, na przykład gdy pędzisz na spotkanie służbowe. Sprawdzi się też kiedy siedzisz już wygodnie w kinowym fotelu, czekając na seans filmu i chcesz wyciszyć dźwięk w telefonie, jednocześnie nie oślepiając wszystkich dookoła jasnym ekranem smartfona. Wystarczy jeden ruch, bez konieczności odblokowania ekranu, aby wyciszyć dźwięki powiadomień.


Tutaj jednak nie sposób pominąć też dwóch rzeczy, które według mnie składają się na minus iPhone’a. Pierwszym z nich jest ten nieszczęsny, szeroki notch, który jednak zajmuje sporą część ekranu, podczas gdy w większości smartfonów jest już niewielka dziurka na środku lub w rogu górnej krawędzi ekranu.
Pojawia się też aspekt typowy jedynie dla produktów marki Apple, a więc urządzeń z systemem iOS. Mam na myśli rodzaj złącza dostępnego w iPhone’ach. Mowa oczywiście o lightning, czyli porcie zupełnie innym niż popularne obecnie USB-C czy poprzednie microUSB, występujące w urządzeniach wszystkich innych marek. Trzeba zatem pamiętać, że ładowarki, słuchawki przewodowe czy kable lub przejściówki umożliwiające podłączenie urządzenia Apple do komputera, telewizora muszą być rodzajem Lightning.
Na koniec muszę zaznaczyć jednak, że firma Apple zdecydowanie kładzie nacisk na wysoką jakość konstrukcji swoich produktów. Jest to odczuwalne w wielu elementach i zwracają na to uwagę także moi znajomi na co dzień korzystający z iPhone’ów – zarówno nowszych, jak i starszych wersji. Ponadto smartfony Apple są pyło- i wodoszczelne.



Ten cytat z recenzji iPhone’a 12 Pro oddaje w zasadzie wszystko, co chciałam przekazać w tym rozdziale. Rzeczywiście dużym atutem urządzeń z logo nadgryzionego jabłka jest właśnie najdłuższe na rynku wsparcie dla aktualizacji systemu, a te wiążą się też ze stale poprawianymi aspektami bezpieczeństwa. Gdy pojawia się możliwość upgrade’u, oznacza to, że załatane zostały wszelkie dostrzeżone luki umożliwiające dokonywanie cyberataków, przedostanie się wirusów i skradzenie prywatnych danych.
Ponadto Android, w przeciwieństwie do iOS-a, ma otwarty kod źródłowy, co ułatwia hakerom odnalezienie i wykorzystanie luk bezpieczeństwa. W przypadku systemu od Apple nie jest to takie proste. Oczywiście firma Google nieustannie pracuje nad tym, aby do takich sytuacji nie dochodziło i stara się jak najszybciej wyłapywać oraz naprawiać błędy. Mimo to pod tym względem nadal przewagę utrzymuje Apple i iOS.
W związku z tym inwestycja, jaką jest zakup iPhone’a, może być rzeczywiście traktowana jako bardziej opłacalna, ponieważ zyskujesz gwarancję długiej, stabilnej i bezpiecznej pracy urządzenia. Decydując się nawet na dwuletnie urządzenie, wciąż masz pewność dłuższego wsparcia dla aktualizacji, niż kupując smartfona z najnowszą wersją Androida.
Na płynność i stabilność pracy urządzenia przekładają się nie tylko podzespoły, ale także optymalizacja systemu operacyjnego. Pod tym względem lepiej wypada Apple. Jego iOS sprawniej radzi sobie z zarządzaniem pamięcią podręczną, a więc mimo niższej pojemności RAM jego wydajność pozostaje na bardzo wysokim poziomie.
Szczerze mówiąc, jestem bardzo zaskoczona tym, jak mało różnic znajduję między iPhonem a smartfonem z Androidem. Można je sprowadzić do kilku prostych apsektów – AppStore i różnice między ofertą sklepów oraz wyglądem i działaniem niektórych aplikacji; wsparcie dla aktualizacji; sterowanie gestami; personalizacja.
Tutaj chciałabym podać też płynność działania systemu operacyjnego, ale przecież te granice mocno się już zacierają. Ponadto, wiele może zależeć od modelu – nie mogę zatem porównywać mojego średnipółkowego androidziaka lub dwuletniego poprzednika, który wciąż mi towarzyszy, do najnowszego iPhone’a, w dodatku w wersji Pro. Zresztą stabilna praca dostrzegalna jest dopiero po latach użytkowania, a tyle czasu nie było mi dane spędzić z urządzeniem Apple. Chętnie przekonałabym się o tej sprawności działania, mając starszy model w ręku. A tak mogę wyrażone tu zdanie popierać jedynie opiniami znajomych, którzy rzeczywiście chwalą sobie ten aspekt w iPhone’ach.
Na koniec chciałabym podzielić się wypowiedziami moich redakcyjnych znajomych, którzy też przechodzili kiedyś etap wymiany Androida na iOS-a, a dzisiaj tak komentują swoje wrażenia:





Zatem, czy warto wymienić smartfon z Androidem na iPhone? Zdecydowanie tak – wszystko zależy bowiem od Twoich potrzeb i oczekiwań. Na podstawie swojego, bądź co bądź krótkiego doświadczenia, mogę powiedzieć jedynie, że między iPhonem a innymi najnowszymi smartfonami nie dostrzegam osobiście przepaści, ani jakościowej, ani wydajnościowej. Choć tu niekwestionowanym atutem Apple jest długie wsparcie dla aktualizacji.
Do plusów produktów marki z Cupertino zaliczana jest też najczęściej optymalizacja i stabilna praca systemu przez lata. O tym nie było dane mi się przekonać z powodu zbyt krótkiego użytkowania, natomiast biorąc pod uwagę stale rozwijające się technologie i ta granica zdaje mi się mocno zacierać.
Jeśli stoisz przed wyborem: iPhone z iOS czy smartfon z Androidem, pod uwagę musisz wziąć osobiste preferencje. Poniżej zamieszczam listę plusów i minusów, które dostrzegam między urządzeniami od Apple a produktami innych marek.
Minusy
Plusy
Do czego trzeba się przyzwyczaić











dziękuje Pani Malwino, planuję zmianę na apple i przeczytałam wiele publikacji porównujących androida i apple, ale w Pani publikacji znalazłam najwięcej przemawiających do mnie informacji, bardzo dziękuję
Tu nie chodzi o sam wygląd, wydajność itp. poprostu kupując iPhona musimy zadać sobie pytanie, czy jesteśmy w stanie przełknąć zapłacić dużo większą cenę niż sama wartość samego smartfona, chodzi o sam hardware.
Świetny artykuł od ponad 2 miesięcy korzystam z IOS i miałem okazje bawić się starszym modelem iPhone 5S a teraz posiadam 8 jestem bardzo zadowolony i widzę duże różnice na korzyść Apple
Kupiłem żonie iPhone 12 Pro 128 GB, niestety się uparła 🙁 czułem że to będzie krzyż Pański ale co się nie robi jak się kocha. Przedtem były użytkowane Samsungi S5/S9+/Sony Xperia Z/Xperia Z3. Nie było z nimi żadnym problemów. Były zmieniane po 2-3 latach jak bateria siadała i z racji chęci kupna czegoś nowszego. Telefon Apple kosztował 5k PLN. Brak ładowarki/słuchawek/ brak slotu na kartę SD. Wiedziałem że tak będzie więc nie było to zaskoczeniem. Według mnie esencja całej filozofi Apple. Jak wydoić najwięcej kasy od użykownika. Po rozpakowaniu przyszło przerzucenie danych z Androida na to coś. Aplikacja od producenta telefonu. Jakaś kpina. Wszystko przerzucone do jednego wora bez składu i ładu. Wszystkie zdjęcia, multimedia nie według dat. Praktycznie można sobie odpuszczić. Smsy to samo. Żenada. Jak ktoś używa telefonu jako narzędzia pracy i nie ma czasu branzlować się z tym szmelcem to niech lepiej kupi sobie najnowszy model z Androidem. Bezproblemowo wszystkie dane przerzuci z Androida na Androida. Migracja z Sony do Samsunga przebiegała bezproblemowo. Miej nerwów i rozczarowania że taki drogi telefon na samym początku okazuje się być bezużyteczny. Owszem jak zaczynasz od zera i nie masz żadnych danych to może być OK. Druga kwestia obsługi. System iOS jest OKROPNY. Nie idzie tego używać po przesiadce z Androida. Owszem jak kupujesz jako pierwszy fon i nigdy nie miałeś styczności z innym systemem to możesz być zadowolony. Niestety muszę obcować z tym szmelcem gdyż muszę się nauczyć obsługi tego żeby rozwiązać wszystkie problemy z obsługą które te urządzenie stwarza. Zgroza. Pulpitu nawet nie idzie sobie poukładać zgodnie z swoim życzeniem. Brak przycisku żeby wszystkie apki zamknąć albo się cofnąć krok do tyłu. Dopiero po czasie spędzonym z tym przereklamowanym i wartym może z 2k PLN bublem wiem że na pewno nigdy nie kupie nic od Apple. Doceniam teraz dużo bardziej Androida mając punkt odniesienia jak irytujący może być system iOS. Zastanówcie się dobrze.
Przeskoczyłem na Iphone’a 12 Mini z Androida i w Twojej wypowiedzi jedynym argumentem przeciw jest brak możliwości poukładania sobie wg siebie ikon. Reszta to, wybacz mi stwierdzenie, ale bełkot rozhisteryzowanego dziecka, które żałuje, że wydało kupę kasy. Skoro to żony, to czemu tego używasz, a nie żona. Mniejsza o to.
Piszesz, że telefon można wymieniać po 2-3 latach, można, do tego czasu Twój flagowiec na Androidzie i tak zacznie mulić – takie są realia, te telefony szybko się starzeją. Rok, dwa śmiga, potem powoli wsio zaczyna działać, czego nie zauważasz czasem nawet, bo się przyzwyczaiłeś.
Z Apple’em tak szybko nie jest. Będzie służył dłużej i wydajniej, chyba że go uszkodzisz.
Sam ekosytem jest inny, nie gorszy czy lepszy, inny niż Androida. Nie musisz zamykać apek bo i tak będzie śmigał, ma świetne zarządzanie pamiecia. Robisz to, bo w Andoridzie wiedziałeś, że żzrea Ci pamięć i spada wydajność. To są nawyki andoridowe a nie argument przeciw.
Mi przerzucenie danych nie sprawiło problemu większego. Kontakty, smys przeszły elegancko. Brakuje mi kilku cech z poprzedniego telefonu, ale są inne odpowiedniki. Plusem są aplikacje Apple’ – mega ciekawe i dopracowane. Choćmy zdrowie.
Migracja danych to nie argument przeciw. Ciekawe jakby Ci poszło przejście z Iphone’a na Androida. Natomiast ekosystem Apple’a oceniam świetnie.
Wiesz, że brak ładowarki czy słuchawek też użyczysz w np. Samsungu S21? Nie wiedziałeś, to już wiesz. Stwierdzenie IOS jest OKROPNY to już płacz dziecka, gdy kończy zabawę. Okropny? co to za argument za przeproszeniem. IOS jest INNY.
I to nie jest żaden bubel, to telefon bardzo wytrzymały, wydajnościowo świetnie działający, z super aparatem. To są cechy tego telefonu. A czy IOS komus przypasuje to już zależy od danej osoby. Mi brakuje paru funkcji, ale widząć np. jak mi działa Ipad po 3 latach, jak zapierdziela, ciesze się, że mam teraz ten telefon. Zakładam, że jego wydajnosć nie spadnie jak w Androidowych tel.
Pzd
chłopie, facet napisał o swoich odczuciach jeśli chodzi o telefon, a ty jak jakiś sekciarz próbujesz go ośmieszyć i wyśmiać łapiąc za słówka, dobrze że jeszcze nie nawracać, o tym o czym tu napisał, wie każda osoba, jeśli na youtubie są filmiki 10minut trwające jak przegrać zdjęcia na PC to chyba fon nie jest za bardzo dopracowany, w androidzie masz kopiuj-wklei i koniec tematu,
Przez wiele lat, a właściwie od samego początku pojawienia się smartfonów na rynku używałem urządzeń na Androidzie. Od kilku lat są to modele flagowe najpopularniejszych marek w Polsce. Oczywiście, byłem świadom istnienia po drugiej stronie IOS i Apple, zalet tego ekosystemu jak i podnoszonych przez niektórych wad, natomiast osobiście nie przesiadłem się. Jakiś czas temu żona jednak się skusiła (swoją drogą starszy model iPhone 11). I jak to człowiek rozumny, zacząłem się zastanawiać tak na serio czemu tak wiele ludzi wybiera te telefony. Co jest kwintesencją takich decyzji? W artykule po krótce zostało to przedstawione, aczkolwiek jako zbliżający się facet do 40-tki, który telefon wykorzystuje zwłaszcza do pracy, płatności, przyzwoitej fotografii i oczekujący sprawnego działania i funkcjonalności systemu uważam, że IOS jest systemem bardziej dopracowanym, prostszym i nastawionym na wydajność. Podobnie jak samo urządzenie. Czyli po prostu – spełnia całościowo konkretne zadania. Jak to ma się do przeciętnego smartfona z Androidem – poza nielicznymi wyjątkami, przeważnie przygoda kończyłą się po 2 latach czego owocem był znaczny spadek wydajności oraz brak wsparcia producenta (przecież 2 lata to niemalże wieczność i między czasie pojawiły się kolejne hiper-ultra modele, które oczywiście producent absolutnie sugeruje Ci kupić). To jest właśnie kolejny problem – wspomniana otwartość Androida, czego owocem jest nieustanna pogoń, zjadanie własnego ogona. Nie chcę polemizować na temat możliwości tych urządzeń (IOS vs Android) w grach, personalizacji, zastosowań stricte rozrywkowych, albowiem w pewnym momencie człowiekowi jest to absolutnie zbędne. Tu nie chodzi już o to, żeby wykazać niższość bezwzględną Androida, bo każdy wybiera co mu najbardziej odpowiada. Kwestia jest tak, że chyba ludzie nie koniecznie wybierają kolejnego IPhona, tylko z powodu że Android jest gorszy, tylko dlatego że tak chcą – zjawisko, które zapewne Jobs sobie wymarzył (i chyba dobrze). Pozdr.
Czy ktoś mi powie jak zrobić żeby mieć przyciski systemowe na ekranie jak to zrobiła koleżanka
Jarku, iPhone’y obsługuje się jedynie gestami. Możliwość wyboru między gestami a przyciskami dostępna jest w modelach z Androidem i właśnie z takiego smartfona jest powyższy screen. Tę opcję znajdziesz w Ustawieniach, natomiast w zależności od modelu może ona kryć się pod inną nazwą, np. Wyświetlacz pełnoekranowy lub Nawigacja systemowa. Pozdrawiam
Na telefonie głównie przeglądam wiadomości i odpisuję na nie. Ew dyktuję tekst jeśli jest go więcej, edytuję i wysyłam. Do tego celu klawiatura iPhone to porażka na całej linii. Brakuje trybu wyświetlającego litery i cyfry, brakuje przecinka. Do cyfr lub przecinka trzeba klikać dodatkowo albo przełączać klawiaturę w inny tryb gdzie z kolei nie ma liter. Druga rzecz to brak opcji zamknięcia wszystkich aplikacji i nie ma przycisku wstecz jak w Androidzie. Wyszukiwarka w ustawieniach nie znajduje opcji po wpisaniu fragmentu słowa. Zgadzam się że po przesiadce z Androida, IOS wydaje się wybrakowany. Lepsze jest wrogiem dobrego. A no i mega wkurzające jest konieczność przesuwania palcem po ekranie żeby odblokować mimo że kłódka jest otwarta. Z praktycznych rzeczy – udostępnianie ekranu na TV nie działa bez płatnej aplikacji, udostępnianie na Apple TV daleko do wbudowanego w tel Samsunga/Huawei. Na plus iPhone natomiast są inne proporcje ekranu, teraz wszystkie dobre Androidowe tel wychodzą mega wąskie. iPhone jest jedyną opcją jak chcemy mieć w mojej opinii normalny ekran a nie wąski i długi. Druga duża zaleta to znacznie lepsza obsługa łączności BT i lepszy zasięg transmisji danych w trudnym terenie o słabym zasięgu.
Chciałem spróbować IOS kupiłem teraz 13 mini i użytkowanie jest całkiem inne jak się wypowiadają osoby. Za dużo weryfikacji, za dużo ikonek na start, przeciąganie palcem w danej odległości wyświetlacza by uruchomić „intuicyjnie” jakąś funkcję. W androidzie jest prościej, mam flagowca już prawie 4 rok na androidzie nigdy mi się nie przyciął nie miałem z nim żadnych problemów, ale od czasu od kiedy uszkodziłem wyświetlacz i wymieniłem, zdjęcia są nie wyraźne dlatego pod namową znajomych kupiłem IOS i też miał wpływ wielkość 13 mini bo teraz budują duże smartfony do torebek…. Niczym mnie nie zachwycił IOS jedynie się denerwowałem, to jest jak odwrócony świat o 180st. JA NIE POLECAM IOS jak ktoś ma czas na zabawy to może po 2-3 tyg ogarnie system IOS dla mnie jest to problem. U mnie jest wymagana funkcjonalność, a dostępność większej ilości programów na androidzie też przemawia na plus IOS idzie w stronę kasy zarobku na posiadaczu apple (chcesz dany program kup sobie). Wiem że IOS będzie bezpieczniejszy bo weryfikuje każdy program, ale też nie uważam że programy w sklepie play są nie weryfikowane. Dziś odsyłam iphona i zmieniam na flagowego androida
przypomina mi to trwający latami konflikt między canoniarzami a nikonowcami – co jest lepsze?
najlepsze urządzenie to jest to, które aktualnie posiadamy.
tak wygląda że te smatrfony i inne ajfony to są urzadzenia z funkcja telefonu, a zdjęcia robię takim dziwnym ustrojstwem o nazwie aparat fotograficzny (no fakt, waży to prawie 3 kilo)
Powiem tak od roku używam i samsunga a6+ i iphona 6 – teraz dostałem iphona 12pro i mimo totalnego mojego nienawidzenia czegokolwiek z jabłkiem – jestem na etapie dopinania prywatnego telefonu z androidem do appla – po roku jakoś pewnie przywykłem i mam już dość powyciąganych kieszeni od 2 telefonów.
Nadal nie lubię jabłek każą mi pracować na kompie ale ten klawisz w miejscu alt-a mnie deprymuje – 🙂
Artykul kompletnie bez sensu, od początku stronniczy. Końcówka : ‚Zatem, czy warto wymienić smartfon z Androidem na iPhone? Zdecydowanie tak – wszystko zależy bowiem od Twoich potrzeb i oczekiwań.’ Skoro wszystko żalezy od oczekiwań, a przecież kazdy ma inne, to dlaczego zdecydowanie lepiej jest wybrać iPhone ? Długie wsparcie jest Ok, do obslugi trzeba się po prostu przyzwyczaić, ale tu się kończą pozytywy. Brak split view, brak możliwością ustawienia wlasnego dźwięku, brak przycisku wstecz (w niektórych aplikacjach przez wstecz wchodzisz do ekranu początkowego/opcji, turaj musisz uruchamiać aplikacje od nowa), powiadomienia (po przyjściu np wiadomości dźwięk odtwarza się po KLIKNIĘCIU na powiadomienie, dodatkowo, klikasz na powiadomienie a system nie odznacza tego jako przeczytane , wiec docelowo i tak wchodzisz w wiadomości, żeby ja odkliknac). Prostota obslugi, intuicja, możliwość personifikacji – to przemawia na korzyść androida. I dla zwykłego zjadacza chleba wydaje mi się ze to wystarcza.
Ja właśnie się przesiadłam z Andka na IP13. I powiem tyle zdecydowanie za późno. Fakt komunikacja między tym telefonem a tymi z Androidem jest utrudniona, ale nie oszukujmy się kiedy wysyłałeś komuś plik przez Bluetooth? No właśnie ja tez nie pamietam. Podłączanie telefonu pod kompa? Kurna tego też nie robiłam przynajmniej od 6 lat. Teraz o systemie. Jak dla mnie dużo bardziej intuicyjny niż Android nie miałam najmniejszego problemu różnic ogarnąć przez dzień. Fakt jak wzięłam do ręki mamy IP chyba 6s to różnica była już bardziej znacząca i obsługa tamtego wydawała mi się bardziej dziwna (na pierwszy rzut oka). Po dwóch dniach zabawy nawet ustawiłam własny dzwonek na telefonie (bo tak szeroko komentowane jest to, ze ponoć się nie da). Dane na których mi zależało wrzuciłam w dysk Google z tym nie ma problemu na iOS. Zawsze miałam androida od 10 lat i powtarzałam,ze iPhone to srajfon. Niestety muszę powiedzieć, ze to na prawdę kawał dobrego telefonu zdecydowanie fajniejszy w obsłudze niż te z Androidem. Jeśli ktoś się waha to niech się nie waha na prawdę warto.
Jeśli ktoś się waha to niech przemyśli. Przesiadłem się z galaxy s10 na ip13 pro i w moim odczuciu jest więcej minusów niż plusów. Zapewne wybierając nowszy modele galaxy byłoby więcej plusów. I zamiast skupiać się na „porządnej obudowie”, którą zapewne i tak wrzucisz do pokrowca czy obkleisz folią, szkłem czy czymś innym sprawdź czy używałeś na androidzie którąś z poniższych opcji (brak ich w iphonie). Pomijam wcięcia czy wycięcia w ekranie bo to widać przy zakupie. Wagę urządzenia itp też pomijam.
– split view (podzielony ekran), ja używałem do aplikacji ankowej + kalkulatora, na siłowni do stopera + kalkulatora, przeglądarki + wiadomości sms itp naprawdę przydatne narzędzie.
– od czasów galaxy s7 budził mnie dźwięk morning flower, w S10 go brakowało jedna wystarczyło pobrać mp3 i ustawić jako budzik, w ajfonie brak takiej możliwości.
– oddzielna głośność dla połączeń, wiadomości i BUDZIKA! Jeśli lubisz jak wstając budzik cicho pląsa to w IP zapomnij o tym. Ustaw dźwięk harfy i czekaj jak orkiestra wybudzi Ciebie jak sygnał strażacki. Tak możesz pobrać inną aplikację budzik, gdzie jest funkcja cichego budzenia jednak aby wyłączyć budzik zapłać lub wejdź do aplikacji i tam wyłącz alarm (bez sensu).
– robisz zdjęcia i dźwięk „migawki” nie jest ci potrzebny? Nie, nie możesz wyłączyć dźwięku migawki, porada z internetu to przyciskiem bocznym wyłącz wszystkie dźwięki, po zrobieniu zdjęć włącz dźwięki.
– chcesz wyłączyć dźwięk wiadomości wychodzącej sms? Sprawdź przed zakupem jak „łatwo” się to robi. Wystarczy wyłączyć wszystkie dźwięki sms (przychodzące i wychodzące), a później dla każdego kontaktu osobno włącz dźwięk.
– chcesz odblokować telefon i przeciągasz ekran z dołu do góry? to musisz to zrobić od samego dołu, jeśli przyzwyczaiłeś się do łapania w połowie ekranu i przeciąganiu to zapomnij o tym.
– Używasz latarki ale zmieniasz natężenie światła latarki? Tu zapomnij.
– brak opcji wyszukaj zdjęciem po zrobieniu zdjęcia (zainstaluj zdjęcia googla tam jest)
Da sie zmienic natezenie latarki
jak dzieci, kłocicie sie jak by was ktoś do tego zmuszał, Ludzie tu sie pisze konkrety a nie jakieś życiowe wywody, Wyobraźnie sobie że całe zycie używaliście Windowsa, a teraz musiecie przenieśc sie na linuksa…. Ta sama parodia, choc Linuks jest o wiele lepszy od windowsa :PP:
Kolejne porównanie iOS i Androida, w którym nie znalazłem bardzo istotnej dla mnie informacji i musiałem to przeżyć na własnej skórze – iOS posiada absolutnie dramatyczny, upośledzony dialer, którego nie da się zmienić, a który funkcjonalnością stoi na jednej półce z telefonem na korbkę. Nie jest w stanie wyszukiwać kontaktów po T9, po części numeru, nie wyszukuje w historii, a wspomniana historia mieści max 100 połączeń. Dla ludzi, którzy dzwonią do więcej niż 3 kontaktów – absolutny DRAMAT.
Dziwię się też Twojej opinii o klawiaturze. Według mnie jest duuużo gorsza od Androidowej SwiftKey, gdzie wszystko mamy pod ręką, a przecinek i kropka są na osobnych przyciskach. Znowu funkcjonalnością bije iOS na głowę.