Sapkowski kończy wieloletnią debatę o słowiańskości w Wiedźminie. „Jest jej tyle, co trucizny w zapałce”

Nareszcie. Po blisko trzech dekadach mielenia bzdur o czysto słowiańskim rodowodzie zarówno samego Geralta z Rivii, jak i całego wiedźmińskiego cyklu, głos na ów temat zabrał ten, który w świecie pełnym elfów, krasnoludów, chędożenia i krwiożerczych monstrów jest bogiem stwórcą. Zatem… ile według Andrzeja Sapkowskiego jest w Wiedźminie słowiańskości?

Słowiańskość? Jest jej tyle, co trucizny w zapałce

W wywiadzie udzielonym magazynowi „Książki. Magazyn do czytania” AS stwierdził, iż „wiedźmin Geralt nosi wprawdzie całkiem »słowiańskie« imię, pobrzmiewają »słowiańskie« nuty w ono- i toponomastyce”, niemniej „cykl o wiedźminie to fantasy klasyczna i kanoniczna, słowiańskości w niej, jak rzekł Wokulski Starskiemu, tyle co trucizny w zapałce”.

Dlaczego stwierdzenie to jest tak istotne, że zasługiwało na swój tekst na naszym portalu? Przede wszystkim dlatego, że spora część polskich czytelników (choć teraz pewnie należałoby włączyć do tego grona także i graczy) od wielu lat prowadzi swoistą propagandę słowiańskości przemawiającej przez wiedźmińskie opowiadania i powieści Andrzeja Sapkowskiego.

Do pewnego czasu było to nawet zabawne. Przestało jednak takim być z chwilą ogłoszenia obsady do netfliksowego serialu Wiedźmin, będącego adaptacją twórczości AS-a. Wśród aktorów zaangażowanych do produkcji znalazły się osoby o różnych kolorach skóry, co gryzło się z rzekomą „słowiańskością” widzianą oczyma części fanów.

Ci nie kryli swojego oburzenia, zalewając media społecznościowe falą rasistowskich komentarzy i zarzutów o niewierność adaptacji względem literackiego pierwowzoru. Tak jakby Sapkowski w ogóle cokolwiek wspominał o kolorze skóry w wiedźmińskich opowiadaniach i powieściach, na co zresztą sam zwrócił uwagę w wywiadzie:

„W moich książkach, o ile pamiętam, o kolorze skóry zbyt precyzyjnie się nie mówi, toteż adaptatorzy mają tu wielkie pole do popisu, wszystko jest możliwe i dopuszczalne, wszak mogło tak być”.

Sapkowski podpisujący książkę

Sapkowski nowym technologiom kłaniać się nie zamierza

Nie jest tajemnicą, że adaptacje – growa i serialowa – przyczyniły się do renesansu twórczości Sapkowskiego, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Zapytany o rolę nowych technologii w popularyzacji literatury i zmianie statusu pisarza we współczesnej kulturze, AS odpowiada:

„Piszę od 30 lat z hakiem, a szum medialny wokół mnie wszczyna się za sprawą gry i serialu. Tak to technologie wpływają na status pisarza. Który zresztą dziękować za to technologiom nie zamierza. Ani tym bardziej kłaniać się im”.

Andrzej Sapkowski
źródło: https://www.flickr.com/photos/actualitte/33473845405/in/photostream/

Na Zachodzie nikogo nie obchodzi pochodzenie pisarza

Autorzy wywiadu, Dorota Szymborska i Radosław Czyż, w jednym z pytań odnieśli się do literackiej nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk, zestawiając ją z sukcesem wydawniczym, jakim cieszą się wznowienia cyklu o Wiedźminie. Casus Tokarczuk i Sapkowskiego posłużył dziennikarzom do zapytania o postrzeganie polskich pisarzy na Zachodzie.

AS odpowiedział w swoim stylu: „Względem (…) postrzegania na Zachodzie to zalecałbym wyzbyć się megalomanii”. Następnie dodał: „Na owym Zachodzie nikogo nie interesują polskie podziały na naszych i tamtych. Dostrzeganiem, postrzeganiem i docenianiem pisarzy rządzą tam inne standardy i mechanizmy. Dużo mniej skomplikowane. Wręcz bardzo proste. Powiedziałbym jakie, ale skromność mi nie pozwala”.

Oczywiście odsyłamy do całego wywiadu, który znajdziecie w magazynie „Książki. Magazyn do czytania”, a także pod tym linkiem (konieczna aktywna płatna prenumerata). Chcecie rozpocząć lekturę cyklu wiedźmińskiego i nie wiecie, od czego zacząć? Sprawdźcie w jakiej kolejności czytać cykl o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego.