Pograłem sobie z Philips Hue. Efekt jest niesamowity

Lampy Philips Hue umieją zrobić klimat. Kilka tapnięć w ekran smartfona i aura pomieszczenia zmienia się zależnie od mojego nastroju. Namówili mnie jednak na zintegrowanie systemu Hue z komputerem i na kilka partyjek doświetlonych inteligentnymi lampami. Szczerze polecam, bo wrażenia są genialne!

Konfiguracja jest prosta. Jak to w Philips Hue

Efekty są spoko, ale zanim się to wszystko poustawia… A guzik! Ustawia się szybko, konfiguruje łatwo. Wiem, że brzmi to jak z reklamy telezakupów, ale nie trzeba być specem od oświetlenia, żeby wypełnić pokój aurą spod znaku Philips Hue. Pisałem o tym w recenzji lamp Philips Hue.

Potrzebne są tak naprawdę 4 rzeczy, z czego 2 masz już w domu.

  • Pierwsza – komputer (albo laptop), na którym będziesz grać i na nim zainstalujesz aplikację PC,
  • Druga – smartfon, w aplikacji Philips Hue również możesz zarządzać oświetleniem,
  • Trzecia – lampy Philips Hue, te wedle uznania: od taśm LED, przez lampy stojące i ścienne, po żarówki,
  • Czwarta – mostek Hue Bridge.

Najpierw odwiedź stronę Philips Hue i pobierz z niej aplikację. Ona przyda Ci się nie tylko do grania, lecz także do efekciarskiego podrasowania muzyki (tym jednak zajmę się innym razem). Apka zainstalowana? Oki, lecimy dalej.

Rozmieść teraz lampy Philips Hue tam, gdzie Twoim zdaniem powinny się znaleźć i podłącz je do prądu. Zaczną świecić w jednym kolorze, tylko do czasu.

Kolejny krok – mostek Hue Bridge 2.0. On także potrzebuje energii i połączenia z siecią, zatem podłącz go do routera. Następnie wyszukaj swój mostek w aplikacji i postępuj zgodnie z wytycznymi na ekranie.

Entertainment area

A teraz to, co tygrysy lubią najbardziej – strefa rozrywki. W moim przypadku będzie to strefa nakręcana gamingiem.

W Ustawieniach wybierasz Entertainment areas, a potem rób tak, jak na poniższym wideo:

Widzisz? Aplikacja poprosiła Cię o rozmieszczenie ikon lamp tak, jak zostały ustawione w rzeczywistości. Nie bagatelizuj więc tego punktu, bo na podstawie tych danych system będzie dobierał intensywność i barwę światła. Wprowadzenie losowych danych przełoży się na kakofonię kolorów oraz efekt biegunowo odległy od zakładanego.

Ja miałem do dyspozycji 2 lampy Philips Hue White and Color Ambiance Play oraz taśmę LED Philips Hue White and Color Ambiance. Taśmę przykleiłem nad monitorem, lampy oflankowały panel UltraWide z lewej i z prawej strony. Czas na gaming!

Hue Sync zmienia kolory

Robi to z gracją kameleona albo mątwy, za to zdecydowanie szybciej. Wręcz błyskawicznie i bez ociągania! Wybacz mi euforię, lecz nie spodziewałem się tak dynamicznych przejść tonalnych. Naprawdę.

Włączyłem jeden z moich ulubionych tytułów, czyli Doom Eternal, a tam pozwoliłem sobie na mały spacer po lokacjach z piekła rodem. Ponieważ gram rzadko, demoniczne ustrojstwa szybko dały mi popalić. Poszukiwaniom apteczek towarzyszyła krwista aura, okalająca widok. Lampy Philips Hue przybrały w tym czasie stosowne ubarwienie, potęgując ten efekt.

Później spoglądałem na mapę levelu. Interfejs emanował tu i ówdzie zielenią, a ta wylała się poza ramy monitora i padła na ściany, blat biurka, obudowę komputera G4M3R.

W Wiedźmina nie zagrasz?! – zarzucili mi koledzy, który odwiedzili studio YouTube. Nie miałem wyjścia. Odpaliłem przygody Geralta i po jakimś czasie spotkałem jakiegoś czorta, z którym przyszło mi się zmierzyć przy takim oto świetle.

Czy warto grać z Philips Hue?

Odpowiem, że warto, choć tego typu atrakcje nie należą do najtańszych. Za 3 produkty, które zainstalowałem w studio, przyjdzie zapłacić niemal 900 zł. Nie licząc mostka Hue Bridge 2.0.

Z drugiej strony takie bajery instaluje się w prawdziwej jaskini gracza, a więc w towarzystwie wypasionego desktopa, monitora z wyższej półki i akcesoriów z RGB LED (Philips Hue współpracuje z akcesoriami Razer).

Ktoś, kto kompletuje niecodzienne urządzenia, wie, że kosztują one niemało. I ktoś taki najprędzej wzbogaci stanowisko gamingowe o lampy Philips Hue. Z drugiej strony nikt nie powiedział, że całe oświetlenie musi się pojawić jednego dnia. Byle od czegoś zacząć.

Philips Hue mostek Bridge 2.0

Podsumowując – gorąco polecam gry z efektami świetlnymi, jakie dostarcza Philips Hue Sync. Odczucia płynące z gamingu są bogatsze. To już nie tylko kolory widziane na matrycy monitora, ale otaczająca mnie aura. Dodam jeszcze, że większa ilość światła to mniej zmęczone oczy.

W tym miejscu nie namawiam ani nie zniechęcam. Decyzja naturalnie należy do Ciebie. A kiedy Ty będziesz sobie rozważać, ja wracam do studia. Doom Eternal czeka 😉