Inteligentne lampy Philips Hue – recenzja w nastrojowym świetle

Najpierw klasyczne światło, najlepsze do pracy i krzątania się po domu. Wieczorem klimatyczna poświata, w której zanurzona jest kanapa. W łazience relaksacyjne światło do kąpieli, a u dzieci przyciemnienie ułatwiające wyjście w nocy na siku. Miliony kolorów do wyboru, a wszystkie ustawiane na smartfonie. Tak oto pokochałem lampy Philips Hue.

Mostek Bridge 2.0 – klucz do inteligentnego oświetlenia

Tak mały, a tak wielozadaniowy, przy tym niebywale intuicyjny w obsłudze. Mowa o mostku Bridge 2.0. Pamiętam, że kiedy wnosiłem do domu sporych rozmiarów pudło z produktami Philips Hue, zastanawiałem się, jak ja to wszystko podłączę. Szczerze mówiąc, nigdy przedtem nie miałem styczności z inteligentnym oświetleniem, a tu tyle różnych urządzeń. Nutka niepokoju była.

Nie wiedziałem, od czego zacząć, więc wziąłem do ręki największe opakowanie z lampą Iris, podłączyłem ją do prądu i patrzyłem, jak zaświeciła się na czerwono. Nic więcej nie dało się zrobić. Zajrzałem więc do instrukcji, a tam klarowna informacja, że do sterowania lampą potrzebny jest mostek Philips Hue Bridge 2.0 oraz aplikacja Philips Hue.

Philips Hue mostek podłączony do sieci

Chwilę później mostek wyskoczył z opakowania w towarzystwie dołączonego zasilacza oraz kabla LAN. Tyle wystarczyło, by środkowy okrąg z logo Philips otoczyła błękitna poświata. Naturalnie wcześniej zasilacz podłączyłem do gniazdka, a kabel LAN do routera. Mostek był gotowy do kooperacji.


Aplikacja Philips Hue. W niej jest wszystko

Aplikacjo, jakże Cię tu skonfigurować? – pomyślałem i zastanawiałem się, ile to może zająć i czy ciężko będzie odnaleźć poszczególne opcje? Popatrzyłem też na te wszystkie pudełka z lampami – ile mi zajmie połączenie ich w jedną sieć? Wieczorem chciałbym przeprowadzić próbę, odprężyć i zrelaksować się przy świetle przypominającym zachód słońca nad morzem.

W tym miejscu uspokajam wszystkich, którzy na co dzień nie są za pan brat z aplikacjami i sprzętem spod znaku inteligentny dom. Aplikacja Philips Hue jest naprawdę prosta w obsłudze. W trakcie konfigurowania pojawiają się również wskazówki, co należy zrobić, żeby urządzenie działało prawidłowo.

świecące lampy Philips Hue Iris i Play

Tak naprawdę aplikacja jest sercem całego systemu. Nie ma znaczenia, czy kupisz jedną, czy więcej lamp – aplikacja jest niezbędna w każdym przypadku i to jej poświęcę sporo uwagi. Zatem do rzeczy.

Najpierw wprowadziłem swoje imię i adres e-mail (bez rejestracji), następnie przeklikałem się przez kilka ekranów ze wskazówkami, zrobiłem to, o co proszono, po chwili miałem już dodaną pierwszą lampę Philips Hue. Potem rozpakowałem i dodałem do aplikacji kolejne lampy, później przypisałem je do pomieszczeń, określiłem kolory.

Przeklikiwałem się przez zakładki:

  • Dom – miejsce, w którym definiuje się pomieszczenia oraz ich nazwy, jak również przypisuje poszczególne lampy.
  • Rutynowe – tu zaprogramowałem, o której godzinie zgaśnie światło u dzieci, a także, o której się zapali (imitacja obecności); tutaj mogłem też dodać połączenie z GPS, żeby światła zapalały się, kiedy zbliżam się do domu i gasły, gdy wychodzę.
  • Ustawienia – miejsce ułatwiające zapanowanie nad konfiguracją świateł, pomieszczeniami i strefami oraz konfiguracją przełączników.

Jakby tego było komuś mało, zakładka Więcej obfituje w liczne poradniki dla użytkowników stawiających pierwsze kroki w świetlistym świecie Philips Hue. Nie ukrywam, że jako nowicjusz wielokrotnie czytałem to, co tam zawarto. Część treści jest po polsku, pozostałe po angielsku. Nie brakuje też filmów z przejrzystym instruktażem. Philipsowi należą się gromkie brawa za zgromadzenie praktycznej wiedzy w jednym miejscu, bez potrzeby szukania informacji w sieci.

Zmiana jasności oraz kolorów

Istnieje kilka ciekawych opcji ingerowania w inteligentne oświetlenie Philips Hue:

  • Predefiniowane tryby oświetlenia – do wyboru m.in.: zachód słońca, tropikalna wyspa, zorza polarna, jasne, przyciemnione, lampka nocna.
  • Własne ustawienia – górny pasek pozwala zmieniać jasność, od minimum do maksimum; natomiast kliknięcie w barwny znacznik przenosi do palety dostępnych kolorów.

Wybór predefiniowanego oświetlenia błyskawicznie zmienia emitowane światło. To taki trochę tryb leniuszka, ot klik i gotowe. Znacznik jest dla tych, którzy chcą poeksperymentować z odcieniami i jasnością. Oczywiście tylko lampy obsługujące RGB mają opcję wyboru w całym odcieniu barwowym. Pozostałe dają możliwość wyboru między światłem zimnym a ciepłym.

Definiowanie barw, łączenie lamp

Teraz najlepsze – Jeśli w jednym pomieszczeniu znajdzie się kilka lamp, to nie ma przymusu, żeby wszystkie świeciły jednakowo! Aplikacja rozpozna, które lampy rozświetlą wnętrze paletą RGB, a które mnie wyszukanym światłem. Pojawia się wtedy dodatkowy znacznik, natomiast na palecie barw widać, że emblematy niektórych lamp są jaśniejsze. Te ustawia się osobno.

Zarządzanie domowym oświetleniem

Skupiłem się na jednym pomieszczeniu, a przecież na samym początku wymieniałem klimatyczne oświetlenie w różnych pokojach. I tak rzeczywiście było! Jedną lampę pozostawiłem w salonie, drugą zainstalowałem u dzieci, żarówkę wkręciłem w łazience, miałem jeszcze listwę z diodami LED, którą mógłbym np. otoczyć wnękę na TV lub przykleić za komodą.

Dzięki aplikacji w ciągu kilkunastu minut miałem skonfigurowane światła w całym mieszkaniu. Dodawałem po prostu Nowe sceny, w nich ustawiałem konkretne światła (w upewnieniu się, czy to aby ta właściwa lampa ogromnie pomaga mruganie aktualnie wybieranego oświetlenia).

Aplikacja Philips Hue podłączone lampy

Potem przystąpiłem do zdefiniowania (zakładka Rutynowe), że od godziny 22:00 u dzieci światło ma mieć 2% jasności i tak trwać do 5:00. Za to w łazience, tuż przed kąpielą ustawiłem sobie ciepłą barwę światła oraz jasność na poziomie 20%. Gdy wyszedłem, w salonie czekała już poświata przywołująca na myśl zachód słońca na tropikalnej plaży. Idealna odskocznia po dniu spędzonym na Home Office.

Wskoczyłem wreszcie w pościel, moja żona też. I wtedy padło to jedno, krępujące pytanie: kto wstanie i zgasi światło? Na to ja sięgnąłem po smartfon i wyłączyłem barwną lampę jednym kliknięciem. Zostałem bohaterem wieczoru!

Obsługa przez Asystenta Google

Jak na nowoczesny sprzęt przystało, inteligentne oświetlenie Philips Hue współpracuje z wirtualnymi asystentami. Ponieważ najbliżej mi do Asystenta Google, spróbowałem pozarządzać oświetleniem głosowo. Niestety na komendę: Niech się stanie światłość! – nie stało się nic. Ponownie zajrzałem do instrukcji zawartych w aplikacji, a tam dowiedziałem się, że komendy są ściśle określone, w dodatku trzeba je wymawiać po angielsku.

Połączenie z Asystentem Google wymaga czasu, kilku do kilkunastu minut poświęconych na synchronizację systemów. Cały proces jest na szczęście intuicyjny – twórcy oprogramowania zadbali o przejrzyste informacje. Tam naprawdę instalator prowadzi Cię za rękę aż do szczęśliwego końca. Później pozostaje Ci już tylko mówić do Asystenta.

Żarówka Philips Hue White Ambiance

Prezentację oświetlenia rozpocznę od żarówki Philips Hue White Ambiance. Panie i Panowie, oto prosty i niedrogi sposób do zaprowadzenia romantycznego nastroju w niewielkim pokoju albo w łazience. Może i przypomina zwykłą żarówkę, lecz w przeciwieństwie do niej może świecić w tysiącach odcieni barwy białej: od ciepłej (żółtawej, nastrojowej) do chłodnej (niebieskawej, wydobywającej szczegóły i kolory).

Philips Hue żarówka Hue Bulb

Żarówka może się obyć bez mostka, wtedy jej konfiguracja odbywa się przez Bluetooth i aplikację Hue BT. Tylko po co korzystać z dwóch aplikacji, kiedy można z jednej. Poza tym Bluetooth nie pozwala na planowanie harmonogramów, ani ustawianie czynności rutynowych. Opcje są, jak widzisz, obcięte do podstawowych.

Żeby połączyć żarówkę Philips Hue White Ambiance z mostkiem Bridge, 2.0 potrzebowałem 30 sekund. Gdy wkręciłem żarówkę w gwint, musiałem jeszcze aktywować w aplikacji połączenie z mostkiem, a na nim samym przytrzymać przez kilka sekund środkowy przycisk z logo Philips – o tym co i w jakiej kolejności robić, instruowały mnie polecenia w aplikacji Philips Hue.

Ten schemat powtarzał się z resztą przy okazji każdej innej lampy. Ujednolicenie uważam za świetne posunięcie!

Dlaczego pisałem, że żarówka White Ambiance nadaje się do niewielkiego pokoju? Bo w pojedynkę pod sufitem nie poradzi już sobie z pomieszczeniem 5 x 5 metrów. Szczególnie w połączeniu z kloszem takim, jak u mnie. Kształt żarówki sprawia, że światło siłą rzeczy kierowane jest ku dołowi. Polecam za to korzystać z White Ambiance w łazience. Ciepła kąpiel przy ciepłym świetle odpręża jak masaż tajski.

Lampa Philips Hue White and Colour Ambiance Iris

A oto i gwiazda wieczoru. Półkula, w której wprawdzie nie ujrzy się przyszłości, ale zapowiedź relaksacyjnego wieczoru z pewnością. Trudno na 100% powiedzieć, jaki on będzie, bo lampa Philips Hue White and Colour Ambiance Iris obsługuje aż 16 milionów kolorów. Jej wdzięczna konstrukcja sprawia, że lampa może stać na szafie, komodzie, stole, nawet na podłodze. Świeci naprawdę jasno (210 lumenów), a kolory są żywe, intensywne, bez trudu wypełniają pomieszczenie.

Philips Hue lampa Ambiance Iris

Teraz wyobraź sobie taką scenę – niebo naznaczone gradientowym przejściem od przyciemnionej pomarańczy po lekki fiolet. W oddali słońce, które skrywa się za linią horyzontu, zatapiając się w oceanie. Już prawie go nie ma, ale wciąż wysyła ku plaży ostatnie tego dnia promienie słońca. W uszach szum fal bijących nieustannie o piaszczysty brzeg. Do tego zero obowiązków (przynajmniej przez najbliższą godzinę).

Tak właśnie odpoczywam przy okazji pracy zdalnej. Żeby uwolnić umysł włączam lampy Ambiance Iris, na głowę zakładam słuchawki, a z nich lecą poniższe dźwięki. Esencjonalny odpoczynek.

Wybacz mi brak zdjęć, ale żadnym aparatem nie byłem w stanie oddać w pełni tego, co mnie otaczało. Zawsze było ciut za jasno lub ciut za ciemno, cóż, fotografem nie jestem. Wolałem z resztą rozkoszować się ambientowymi barwami, niż dumać nad optymalizacją aparatu.

Najwięcej frajdy z ciągłych zmian kolorów miały oczywiście dzieci. Przesuwały nieustannie paluszkami po ekranie smartfona, aktywując to żółty, to niebieski, to czerwony albo zielony. Wybierały jakąś barwę, a potem chodziły po pokoju i sprawdzały, jak teraz wyglądają dobrze znane przedmioty. Przy okazji liznęły trochę fizyki światła, obserwując pozorną zmianę kolorów. Zabawa była przednia, ciekawi mnie tylko, co myśleli sobie wtedy sąsiedzi.

Co ważne, lampa daje się skonfigurować z innymi systemami świetlnymi, np. Razer Chroma (teraz gracze zacierają ręce), a także z Philips Ambilight (kinomaniakom otwierają się szerzej oczy). Pozwolę sobie pominąć instrukcję parowania systemów. To wszystko znajduje się już w aplikacji Philips Hue.

Na konto lampy White and Colour Ambiance Iris wędruje plus za długi przewód zasilający. Jest go tyle, żeby ustawić półkulę dość daleko od gniazdka elektrycznego. Przewód warto jednak zamaskować, żeby nie psuł nienagannej estetyki.

Philips Hue White and Colour Ambiance Play

Miałem przyjemność sprawdzić też lampę Philips Hue White and Colour Ambiance Play. Ona daje się ustawić w pionie i w poziomie. Można ją też przykleić do ściany (w opakowaniu jest dwustronnie klejący się okrąg montażowy). Wygląda jak zwykła lampa i jako taka nie rozpala emocji, przynajmniej do czasu połączenia z aplikacją.

Philips Hue Ambiance Play

Wtedy na pierwszy plan wysuwa się potencjał 16 milionów kolorów RGB oraz strumień świetlny o imponującej sile 530 lumenów. Gdy masz ją na własność, zorganizujesz niezapomnianą domówkę, synchronizując światło z odtwarzaną muzyką. White and Colour Ambiance Play stanie się Twym osobistym kolorofonem. Informacji o parowaniu światła z muzyką szukaj rzecz jasna w aplikacji.

Philips Hue White and Colour Ambiance Taśma LED

I wreszcie 2-metrowa taśma LED Philips Hue White and Colour Ambiance. Szczerze mówiąc żałuję, że mam ją teraz, wiosną, a nie przed Bożym Narodzeniem. Stałaby się częścią świątecznych dekoracji, tworzyłaby klimat grudniowych wieczorów wypełnionych zapachem igliwia i dźwiękami najpiękniejszej muzyki na święta (tak, na okrągło gra u mnie w tym czasie RMF Classic).

Taśma staje się oczywiście częścią całego systemu świetlnego Philips Hue, a zarządzanie jej pracą odbywa się z poziomu aplikacji. Taśma jest samoprzylepna i trzyma się fest każdej suchej, czystej i twardej powierzchni. Tym sposobem daje się przykleić do ściany, do mebli i listew, do szkła i lustra.

Gdyby fabryczne 2 metry okazały się niewystarczające, dokup sobie więcej w odcinkach po 1 metr każdy. I tak aż do 10 metrów łącznej długości taśmy. Tym sposobem samodzielnie zamontujesz podświetlenie podwieszanego sufitu albo wnęki na zdjęcia, bądź trofea.

Philips Hue Taśma LED 2 metry


Ocena lamp Philips Hue – czy warto je mieć?

Pewnie, że warto. Są droższe od tradycyjnych lamp, mają za to tę przewagę, że pochodzą z grona inteligentnych urządzeń, oferują zatem więcej niż zwykłe żarówki i lampy LED. Przede wszystkim dają się łączyć i konfigurować w jednorodne środowisko, zarządzane w dodatku z poziomu jednej, intuicyjnej aplikacji. Żywotność każdej lampy obliczona jest na dziesiątki tysięcy godzin pracy, co przekłada się na długie lata użytkowania. Do ich instalacji nie potrzeba z kolei żadnych specjalnych gniazdek ani adapterów.

Zachód słońca w aplikacji Philips Hue

Nad przepływem informacji między urządzeniami a smartfonem czuwa mostek Bridge 2.0. Tymczasem aplikacja ma przejrzysty i przyjazny interfejs, który zachęca wręcz do eksploracji dostępnych opcji oraz ustawień, jak również do eksperymentowania z kolorami.

Minusy

  • ceny - najtaniej nie jest

Plusy

  • proste podłączanie lamp
  • intuicyjna konfiguracja
  • możliwość ustawienia harmonogramów i czynności rutynowych
  • intensywne kolory
  • długa żywotność lamp
  • współpraca z Asystentem Google
  • współpraca z Razer Chroma i Philips Ambilight