Tydzień z Huawei P40 – recenzja. Jak spisuje się kompaktowy flagowiec z serii P?

Izolację można spędzać na różne sposoby – ucząc się chińskiego, oglądając „chińskie bajki”… Można też testować nowy flagowy smartfon chińskiego producenta. Huawei P40 to jedna z propozycji, która w ostatnich tygodniach zawitała do nas z Państwa Zielonego Smoka. Miałem okazję pobyć z nim siedem dni. Czego zdążyłem się przez ten tydzień dowiedzieć o nowym flagowcu?

Pierwszy dzień z Huawei P40

Unboxing

Huawei P40 dotarł w eleganckim białym opakowaniu. Prócz samego smartfona skrywało ono:

  • papierologię (jakżeby inaczej…)
  • przewodową ładowarkę Super Charge;
  • kabel USB-C;
  • przewodowe słuchawki z końcówką USB-C (tu było wielkie „wow”);
  • silikonową nakładkę na plecki;
  • naklejki z kodami kreskowymi;
  • klucz do slotu na kartę SIM.

Liczba akcesoriów zrobiła pozytywne wrażenie. Najbardziej cieszyła obecność słuchawek w zestawie. Przy poprzednio recenzowanych smartfonach był to ten dodatek, którego zawsze mi trochę brakowało. Dobrze, że Huawei zdecydowało się je dołączyć, bez obchodzenia problemu przy pomocy przejściówki.

Poznajemy się z Huawei P40 – obudowa, wyświetlacz i porty

huawei p40 obudowa tył

Tak natomiast wygląda sam smartfon. Wraz z innymi nowymi przedstawicielami serii P – zrecenzowanym przez Agnieszkę P40 Pro oraz P40 Pro+ – zadebiutował pod koniec marca. Wersja testowana czarny wariant kolorystyczny, a są jeszcze perłowy oraz srebrny.

Smartfon bardzo dobrze leży w ręce i, jak na swoją wagę, – 175 g – jest dość lekki. W oczy rzuca się niewątpliwie wyświetlacz. Przekątna 6,1 cala to mniej niż w przypadku braci z „Pro” w nazwie. Podobnie jak ich przypadku natomiast jest to ekran OLED-owy. Nie zmienia to jednak tego, że robi wrażenie – głownie za sprawą minimalnych ramek, stwarzając odczucie rozciągania się ekranu od końca jednego brzegu do drugiego.

Drobny zgrzyt to umieszczenie podwójnej kamery selfie i jej ogólny wygląd. Da się do niej przywyknąć, szczególnie jeśli stosuje się ciemną tapetę. Przyczepić można się także do wystającego tylnego aparatu, który na szczęście nie zaczepia się o spodnie czy pasek.

Z tyłu P40 również prezentuje się bardzo ładnie. Okalana przez aluminiową ramkę obudowa wykonana jest z metalicznie połyskujące szkła. W dotyku kojarzy się ono jednak bardziej z tworzywem sztucznym. Przeraźliwie też zbiera wszystkie pyłki, włoski i drobinki. To samo tyczy się także wyświetlacza, podatnego również na palcowanie. Rozwiązaniem na obudowę jest dołączona silikonowa nakładka. Chcąc dbać o ekran, trzeba się przygotować na częste i intensywne czyszczenie albo zaopatrzyć w etui. Na plus natomiast ochrona przed pyłem i wodą na poziomie IP53. Kontakt z deszczem mu nie zaszkodził (a także dwa przypadkowe upadki, co świadczy o solidności wykonania).

Przyglądając się obudowie trzeba też zwrócić uwagę na porty. Slot na kartę SIM został umieszczony na dole. Tuż obok niego port USB-C. Wydawać by się mogło, że trochę tu oszczędnie, ale nie do końca – do tej kwestii jeszcze wrócimy (podobnie jak do widocznego tu głośnika).

huawei p40 porty

Odpalamy – system operacyjny i aplikacje

Trzy, dwa, jeden, zero, start. Huawei P40 uruchomiony. Smartfon korzysta z Androida 10 z nakładką EMUI 10.1 z HMS. Z jednej strony dostajemy więc najnowszy, aktualizowany system. Z drugiej – usługi Google mamy tu mocno ograniczone. YT czy wyszukiwarka są dostępne z poziomu przeglądarki Bing (jest też Google Play Store, z którego jednak nie udało mi się pobrać żadnej aplikacji). Konto Gmail można podpiąć przez Pocztę, nie ma natomiast wygodnej opcji przerzucania zdjęć czy dokumentów na Google Drive.

Na szczęście potrzebne nam aplikacje można skopiować ze starego telefonu (za pomocą apki Phone Clone, co przedstawiła Agnieszka w recenzji P40 Pro oraz Piotr w tekście: Jak działa AppGallery? Czym jest HMS? Objaśniam ekosystem Huawei). W ten sposób udało mi się uzyskać na P40 Facebooka, Messengera i Netflixa.

Do dyspozycji jest również ciągle rozbudowywana AppGallery. Sam smartfon posiada natomiast fabrycznie zainstalowane m.in. Huawei Zdrowie, Muzykę, Filmy czy AliExpress. Jest tu też obecny Portfel Huawei, a sam smartfon pozwala na płatności zbliżeniowe za pomocą NFC. Sam nie korzystam, ale wiem, że dla wielu osób jest to ważna funkcja.

Biometria i zabezpieczenia w Huawei P40

Wiele osób nie wyobraża sobie także użytkowania smartfona bez możliwości odblokowania go twarzą. Skaner w P40 działa błyskawicznie, także po ciemku (odpada dopiero przy zakryciu części twarzy). Jest też czytnik linii papilarnych na dole urządzenia, co jest dobrym rozwiązaniem, np. dla kierowców. Działa sprawnie, choć często nie zdążyłem nawet przyłożyć kciuka, bo już skaner twarzy pokazywał, że kłódka otwarta. Jest oczywiście opcja z wpisaniem sześciocyfrowego kodu – najmniej wygodna, ale też w sumie najrzadziej używana.

Jeszcze jedną alternatywą jest Inteligentne odblokowanie. Po sparowaniu z innym urządzeniem (np. opaską), smartfon pozostaje odblokowany, gdy znajduje się w jego pobliżu. Nie miałem okazji wypróbować (okazuje się, że nie wykrywa ono wszystkich urządzeń – np. innego smartfona), niemniej wydaje się być interesująca opcja.

Pierwsze wrażenia z użytkowania?

Jak najlepsze. P40 działa zasadniczo bardzo dynamicznie, bez zacięć. Płynnie przegląda się tu internet, wysyła wiadomości czy ogląda filmy. Już przy najwcześniejszych próbach wydajności nie mogło też zabraknąć oczywiście mobilnego gamingu. Poza mniej wymagającymi bijatykami sięgnąłem też RPG Star Trek Timelines. Tu smartfon mógł się popisać wysoką sprawnością i reaktywnością, a ja miałem wyjęte z życiorysu trochę czasu spędzanego na walce z Klingonami i questach w innych częściach galaktyki.

Wysokie osiągi to efekt działania procesora HiSilicon Kirin 990 5G, współpracującego z układem graficznym Mali-G76 MP16. Przygotowany w litografii 7nm+ w ekstremalnym ultrafiolecie, odznacza się wysoką szybkością, a także – jak wskazuje nazwa – obsługą 5G.

Nie obyło się oczywiście bez drobnych przestojów, dłuższego czasu pobierania jednego pliku i jednego przymusowego resetu. Natomiast w znacznej części wina stała raczej po stronie gier, przeładowanych reklamami czy ogólnie kiepsko zrenderowanymi. EMUI posiada także optymalizator, który pozwala na usunięcie plików-śmieci czy wyłączenie zbędnych aplikacji.

huawei p40 optymalizator

W użytkowaniu można również podziwiać OLED-owy ekran o rozdzielczości 2340 x 1080p, zagęszczeniu pikseli 422 ppi i proporcjach obrazu 19:5:9. Poniższa fotografia daje pogląd, jak prezentują się wyświetlane na nim kolory.

huawei p40 display

Dzień drugi

Szybkie ładowanie i bateria

P40 wystartował poprzedniego dnia z 67%. Moje poczynania z nim starczyły na ok. 20 godzin pracy. Rozładowanego smartfona czym prędzej podpiąłem do ładowarki. Po około 30 minutach miałem już 60%, a cała bateria była uzupełniona w niecałe dwie godziny.

Taki zastrzyk energii wystarczył mi na plus minus 37 godzin. Rozładowana późnym wieczorem następnego dnia bateria została nakarmiona do pełna w nieco ponad półtorej godziny. I to się nazywa szybkie ładowanie. Bateria 3800 mAh wydawać się może nieco mało pojemna w porównaniu z obecnymi na rynku olbrzymami z przeszło czterema lub nawet pięcioma tysiącami. Ale jednak te plus minus półtora dnia przy stosunkowo silnej eksploatacji mnie satysfakcjonowały.

Do końca testów osiągałem różne wyniki – czasem było bliżej 30 godzin, czasem – przy mocniejszym obciążeniu sprzętu – bliżej doby. Jeden wyjątek, o którym szerzej piszę dalej. Dodam też, że testy przeprowadzałem bez korzystanie z opcji Always On Display, która w smartfonie jest.

Pamięci

Pamięć smartfona powoli zapełniała się aplikacjami, zdjęciami, nagraniami, plikami. Byłem jednak spokojny, bo do dyspozycji jest tu aż 128 GB. Pod koniec tygodniowego użytkowania nadal miałem ponad 100 GB wolnych. Gdyby dla kogoś było to za mało – jest możliwość rozszerzenia, korzystając z drugiego slotu na kartę SIM (a propos – P40 pozwala także na korzystanie z karty wirtualnej karty eSIM). Pamięci RAM jest natomiast 8 GB, co w połączeniu z baterią i CPU umożliwia bardzo płynne użytkowanie smartfona. A skoro o płynnym użytkowania mowa…

Benchmark

Poza osobistymi odczuciami co do wydajności Huawei P40, dobrze jest też skorzystać z bardziej obiektywnej aplikacji benchmarkowej. 3DMark Sling Shot Extreme wysoko sytuuje model na tle smartfonów z poprzedniego kwartału oraz zajmuje 42. miejsce w bieżącym rankingu 3DMark.

Dzień trzeci

Więcej o aplikacjach i interesujących funkcjach

Przygoda z Huawei P40 trwała. Do Star Treka dołączył RPG Game of Thrones: Beyond the Walls, powstawały zdjęcia, a do tego zagłębiałem się w zainstalowane aplikacje i różne dostępne funkcje. Jako należący do internetu rzeczy Huawei i Honor, smartfon może szybko przenosić dane do innego sprzętu marki (Huawei Share), a także udostępniać swoją zawartość na ekranie telewizora czy MateBooka lub MagicBooka. Można również korzystać ze Wsparcia technicznego, jak i Member Center. Zrzesza ono użytkowników i pozwala być na bieżąco z informacjami o benefitach dla nich.

P40 korzysta również z dobrodziejstw usług Microsoftu. A w ich ramach jest nie tylko Office i News, ale i całkiem sprawnie działający Translator. Tłumaczy on frazy wpisane, ale także zasłyszane (poniżej przykład) czy zarejestrowane aparatem, z czym akurat miał pewien problem (choć bardziej chodziło o wykrycie tekstu). Do tego mamy phrasebook z podstawowymi zwrotami z różnych obszarów oraz opcje wykorzystania w konwersacjach i prezentacjach.

huawei p40 microsoft translator

Wspomniany aparat pozwala natomiast na korzystanie z Obiektywu AI – do skanowania kodów czy zakupów. Mamy też Notatnik, a w nim możliwość wykonywania notatek odręcznych.

huawei p40 notatnik

Jest również opcja lokalizowania smartfonu (Znajdź mój telefon), narzędzia pokroju dyktafonu lub kompasu, możliwość korzystania z gestów (dwu puknięcia knykciami w ekran i mamy screenshota) lub nagrywania ekranu czy dostępny z poziomu przeglądarki Bing App Search. Zbiera on rozmaite możliwe aplikacje, rozsiane po różnych źródłach (nie tylko AppGallery). Co ciekawe, jest tu również opcja pobrania Facebooka. Bing posiada także swojego asystenta głosowego, umożliwiającego wyszukiwanie głosem lub poprzez Obiektyw AI.

USB OTG

Wspomniałem wcześniej, że pomimo w zasadzie jednego tylko złącza – USB-C – nie jest tu tak skromnie, jak mogłoby się wydawać. Huawei P40 umożliwia bowiem korzystanie z USB OTG (On The Go). Oznacza to, że podepniemy do niego wiele zewnętrznych akcesoriów, jak nośniki pamięci flash, ale także nawet klawiatury lub myszki.

Na pewno jest to przydatna opcja dla nadal korzystających z pendrive’ów i kart pamięci. Choćby na wypadek niesprawnego połączenia Bluetooth (nawiasem mówiąc, to obecne tutaj mamy w standardzie 5.1), potrzeby odzyskiwania danych ze smartfona (pisał o tym Piotr w artykule: Jak odzyskać dane z uszkodzonego smartfona? Oto 3 proste sposoby), a nawet podładowania innego urządzenia. Do korzystania z USB OTG potrzeba jednak odpowiedniej przejściówki, którą trzeba dokupić osobno (choć cieszyłem się, że nie zastąpiono nią słuchawek, tu by się jednak przydała dołączona w zestawie).

Dzień czwarty

Tryb ascety, czyli tryb ultraoszczędzania energii

Po drugim nakarmieniu smartfona energią, zakończonym chwilę po północy, postanowiłem dać P40 (i trochę sobie) nieco ascezy i uruchomiłem tryb ultraoszczędności. Mówię o ascezie, gdyż w trybie tym funkcje smartfona są dosyć ograniczone, ale spokojnie. Zachowujemy kontrolę. Samy wybieramy ważne dla nas funkcje i aplikacje, które chcemy mieć dostępne

huawei p40 ultraoszczędzanie

Mamy też możliwość niewielkiego „oszukania systemu” – gdy np. dostaniemy link z YT w wiadomości, możemy przenieść się na portal i oglądać do woli, nawet jeśli nie dodaliśmy apki do ekranu. Zarządzenie niektórymi funkcjami (przełączenie na 5G, tryb „Nie przeszkadzać” lub dołączanie zdjęć do MMS) mam niestety odgórnie odcięte, podobnie jak skaner twarzy – pozostaje nam czytnik linii papilarnych albo kod. Tryb nie wpływa natomiast na samą płynność internetu, aparatów czy aplikacji.

Efekt? Do pełnych dwóch dób pracy na jednym cyklu P40 zabrakło 9 minut. Czas użytkowania wydłużył się o ok. 10 godzin, co jest całkiem dobrym wynikiem.

Dzień piąty

Wizjonerska fotografia – aparaty P40

Z aparatów Huawei P40 korzystałem właściwie przez cały tydzień, ale piąty dzień – końcówka tygodnia roboczego – to dobry moment, by pomówić o nich i wykonywanych fotografiach. Piątkowy wieczór to bowiem czas, gdy (ze szklanką wypełnioną czymś dobrym) snuje się rozmaite plany i wizje. A właśnie hasło „wizjonerska fotografia” jest tym, które przyświeca serii P.

Tylne aparaty

To potrójny zestaw przygotowany przez Huawei wspólnie z niemieckim koncernem Leica. Główny obiektyw – szerokokątny – ma 50 Mpix. Drugi to ultraszerokokątny 16 Mpix. Na końcu teleobiektyw 8 Mpix z trzykrotnym zoomem optycznym i trzydziestokrotnym hybrydowym. 

Przy wykonywaniu zdjęć możemy korzystać ze wsparcia SI (w trybie Mistrz Fotografii), która pomaga rozpoznawać scenerię czy fotografowany obiekt. Nie obyło się bez kuriozalnych wpadek: kocura Gryzka aparat wziął w pierwszej chwili za psa, a pofalowaną blachę na dachu za… wodospad. Mamy również HDR, którego jednak nie da się ustawić automatycznie.

Poniżej przykłady fotografii wykonanych po kolei aparatem głównym, ultraszerokokątnym, z zoomem x3 i x5. Szczególnie przypadł mi do gustu ten ostatni, który pozwala sięgać tam, gdzie wzrok nie sięga, i np. oglądać z wysokości drugiego piętra rabatkę przed domem czy zajrzeć na czubki drzew. 

W przypadku zoomu trzydziestokrotnego nie wiem czy problem leży po mojej stronie, czy samego sprzętu, ale zdjęcia wychodzą nieostre, bliższe dziełom malarskim (tak określił to Michał, któremu pokazywałem rezultat swoich prac). Poniżej można zobaczyć przykładowe fotografie.

Mamy dedykowany tryb nocny i tu jest różnie. Wykonywane standardowym aparatem fotografie wychodzą dobrze, zwłaszcza podświetlone. Natomiast przy zoomowaniu czy korzystania z obiektywu ultraszerokokątnego jest już trochę szumów i nieostrości (zwłaszcza przy tej pierwszej opcji). Dodam, że korzystałem cały czas z trybu automatycznego, więc możliwe, że sekret leży we właściwym ustawieniu ISO i przysłony. Także zoom x3 i x5 przy lepszym świetle, wydają się być nieco wyraźniejsze.

Wielkim plusem jest natomiast obecność trybu supermakro, który pozwala nam rejestrować nawet bardzo drobne szczegóły zdjęć.

Możemy również korzystać z zestawu filtrów oraz barw Leica (Standardowe, Leica, Żywe Leica lub Gładkie Leica).  Najpierw te drugie:

A tu osobno filtry nałożone na fotografię wykonaną w zoomie x3:

Osobny zestaw filtrów możemy wykorzystać także w trybie portretowym. Poniżej kilka moich ulubionych, z maksymalnie ustawionym makijażem (oraz – dla porównania – fotografia bez niego).

Zarówno korzystając z wyodrębnionej Przysłony, jak i standardowo wykonywanych fotografii, możemy ustawić efekt rozmycia.

huawei p40 rozmycie

Są rozmaite inne funkcje, np. dodawanie naklejek, malowanie światłem, poprawianie przekrzywionych obrazów w trybie dokumentów, fotografie panoramiczne, w wysokiej rozdzielczości albo w czerni i bieli. Jest też opcja wykonywania zdjęć pod wodą (nie odważyłem się – wymagane jest tu zresztą wodoodporne etui) oraz tryb Pro. Poniżej natomiast rozmaite zdjęcia.

Filmy

Do wyboru mamy kilka rozdzielczości. Zalecana to 1080p (przy proporcjach 16:9), choć możemy także sięgnąć po 4K – przy 30 lub 60 fpsach (nie można tu jednak korzystać z opisanych wyżej barw Leica). Poniżej przykłady filmów nagrywanych aparatem głównym.

Tu z kolei przykłady nagrań video z pięciokrotnym zoomem (maksymalny przy filmowaniu wynosi x10, jednak – podobnie jak przy zoomie trzydziestokrotnym obraz ulega znacznemu rozmazaniu). 

Możemy też nagrywać filmy w zwolnionym tempie, jak również poklatkowe. Najpierw pokażę, jak wyglądają nagranie slow-motion z maksymalnym dostępnym zwolnieniem, trzydziestodwukrotnym (superzwolnione tempo). Niewątpliwym minusem jest to, że musi on najpierw wykryć ruch, by zacząć działać, a nie zawsze się to udaje – np. smartfon miał problem z zarejestrowaniem poruszanych wiatrem drzew. Do tego sam ustala (krótki) czas nagrywania (w przypadku spowolnienia x4 albo x8 można samemu ten czas wyznaczyć).

Tu natomiast film poklatkowy w trybie auto (jest też opcja wybrania odpowiednich interwałów samodzielnie, a smartfon podpowie nam, do czego dane przyspieszenie najlepiej się przyda).

Dostajemy również opcję nagrywania w trybie Widok podwójny z podzielonym ekranem – na jednym obraz rejestrowany przez główny aparat, na drugim zoomowany (poniżej przykład z zoomem pięciokrotnym).

Kamera selfie

Wcześniej trochę psioczyłem na umiejscowienie frontowego aparatu 32 Mpix, ale ze zdjęć jestem zadowolony. Tu również możemy wspomagać się rozmaitymi filtrami, odpowiednimi dla trybu zdjęć oraz portretowego (poniżej przykłady z drugiego z nich).  

Ponadto można również nagrywać we wspomnianych wcześniej rozdzielczościach, a także skorzystać z Obiektywu AR i nakładanych na twarz animowanych 3D Qmoji (za ich pomocą można również tworzyć gify).

Podsumowanie?

Pomimo rozczarowania hybrydowym zoomem, jestem zadowolony z efektów pracy aparatów. Zarówno zdjęcia, jak i filmy robią bardzo dobre wrażenie, uwypuklając barwy i szczegóły. Cieszy bogactwo rozmaitych funkcji i trybów, a także możliwości edycji. Na przykład prócz przedstawionych powyżej filtrów dostajemy też inne, dostępne przy obróbce materiałów. Myślę, że w rękach wizjonerów fotografii i aparat, i kamera selfie znajdą swoje (szerokie) zastosowanie.

Dzień szósty

Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżył nikt – słuchawki i głośnik Huawei P40

Skończona robota, bo to jest sobota… Czyli pretekst do przyjrzenia się funkcjom P40 związanym z dźwiękiem. Jeśli chodzi o głośnik działa on całkiem przyzwoicie, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak dialogi. Przy silnym / maksymalnym pogłośnieniu zdarza mi się zatrzeszczeć, ale zasadniczo wypada dobrze. Zadowolony jestem także z jakości dźwięku podczas rozmów.

huawei p40 słuchawki

Słuchawki, których obecność tak mnie ucieszyła, grają dobrze i odpowiednio czysto. Nie zagłuszyła ich praca odkurzacza, z którym przyszło mi zatańczyć w ramach gorączki sobotniego przedpołudnia. Do tego używając ich możemy korzystać z efektów Huawei Histen. Pozwala ona na regulowanie dźwięku, korzystając z dostępnych trybów lub samego ustawiając odpowiednie wartości w korektorze.

huawei p40 histen

Dołączenie słuchawek sprawia, że mogę wybaczyć P40 brak jacka 3,5 mm. Natomiast w myśl zasady „daj palec, a weźmie rękę”, zacząłem się zastanawiać czy nie byłoby lepiej, gdyby dołączone akcesorium było bezprzewodowe. Może i lepiej, ale okablowanie dołączonych słuchawek nie przeszkadza. Przewód jest bowiem odpowiednio długi, a choć zdarzało mi się nim o coś zaczepić, to byłaby to raczej kwestia nieuwagi, niż samego akcesorium.

Z Huawei P40 dzień siódmy i ostatni

Odpoczynek… i werdykt

Pora kończyć tydzień z najmniejszym flagowcem z serii P. Chciałoby się z nim zostać dłużej, ale obowiązki i podsumowanie recenzji Huawei P40 wzywają. Jak można ocenić smartfona?

Jak to często bywa, najmniejszy z ekipy nie oznacza słabiaka czy średniaka. P40 ma pewne kompromisy względem starszych braci, ale prezentuje się bardzo dobrze. Cieszy płynna praca, bardzo szybkie ładowanie czy szeroki wachlarz funkcji i udogodnień (w tym związanych z aparatami) Może przypaść do gustu także tym osobom, które szukają bardziej kompaktowego smartfona. A przy tym ekran 6,1 cala nie jest wcale taki mały, za to bardzo dobrze przegląda się na nim wszelakie treści.

Minusem dla wielu osób może być nadal brak usług Google – nawet pomimo opcji klonowania, elementów dostępnych przez Binga czy różnych alternatyw od Huawei. No właśnie, trochę furtek jednak mamy, więc choć w tym aspekcie nie jest zupełnie różowo, to nie zostajemy całkiem na lodzie.

W swoim przedziale cenowym P40 ma trochę interesujących rywali. Mogą mu – niekoniecznie będąc flagowcami pełną gębą – zagrozić (choćby przez samo posiadanie usług od giganta z Mountain View plus innych funkcjonalności). Trochę też można zastanowić się czy jest to po prostu dobrze wyceniony flagowy smartfon, czy lokator półki pomiędzy wysoką a średnią. Sam mam dylemat z odpowiedzią, niemniej sądzę, że szukający sprzętu podchodzącego pod jedną z tych dwóch kategorii, mogą wziąć P40 pod uwagę.

Plusy i minusy Huawei P40

A żeby trochę lepiej się decydowało, przypominam główne wady i zalety testowanego smartfona.

Minusy

Plusy

huawei p40 koniec

Sprawdź Huawei P40 w sklepie x-kom