Od wielu lat seria Qx80 stanowi mocny trzon telewizorowej oferty firmy Samsung. Są to telewizory przeznaczone dla bardziej wymagających użytkowników, którym nie wystarczą podświetlane krawędziowo ekrany znane z niższych serii tego producenta. Jak spisał się 65-calowy Mini LED/Neo QLED, dowiecie się w teście i recenzji telewizora Samsung 65QN80F.
Samsung 65QN80F to bardzo dobra propozycja dla użytkowników, którzy poważnie myślą o oglądaniu filmów w warunkach kina domowego, a z takich czy innych względów nie zdecydują się na telewizor OLED. Samsung 65QN80F sprawdzi się w niemal wszystkich zastosowaniach: oglądaniu telewizji, kinie domowym, sporcie czy grach.
Tak. Podświetlenie wielostrefowe w połączeniu z dopracowanymi algorytmami sterującymi daje spory i zauważalny przeskok jakościowy w porównaniu do niższych serii telewizorów marki Samsung, np. QN77.
Mniej stref podświetlenia niż u rywali może odstraszać niektórych użytkowników.
Seria QN80F plasuje się pomiędzy niższą QN7xD a wyższą QN85F. Choć obie serie wyposażono w wyświetlacze LCD klasy 120 Hz, QN80F ma dodatkowy atut w postaci wielostrefowego podświetlenia. To właśnie dzięki temu 65QN80F ma ogromną przewagę w czerni i kontraście nad Q7xD podczas oglądania wymagających treści HDR w warunkach domowego kina i właśnie dlatego QN80F przeznaczona jest dla bardziej wymagających użytkowników.
Samsung QE65QN80FAUXXH (dalej dla uproszczenia zwany 65QN80F) jest telewizorem LCD z ekranem o rozdzielczości 3840 na 2160 pikseli. W trakcie testu pracował pod kontrolą systemu Tizen 2025 oraz oprogramowania systemowego w wersji 1130.3. Zastosowano dobrze już znaną i sprawdzoną platformę sprzętową PONTUSM.
| Informacje z tabliczki znamionowej: | |
|---|---|
| Model | QE65QN80FAUXXH |
| Kraj produkcji | Made in Hungary |
| Wersja | 01 |
Testowany egzemplarz telewizora został nam udostępniony przez producenta, za co dziękujemy.
65QN80F to nadal telewizor o nowoczesnej, smukłej i wizualnie atrakcyjnej obudowie. Choć Samsung 65QN80F wizualnie przypomina poprzednika (65Q80D), widać w nim szereg działań i decyzji oszczędnościowych, jak np. zastąpienie sześciokątnej podstawy wykonanej z grubej i solidnej metalowej blachy dwoma plastikowymi nóżkami pokrytymi plastikową pokrywą. Trochę szkoda, ale takie są niestety rynkowe realia.
W konstrukcji Samsunga 65QN80F można wyróżnić następujące cechy:
Testowany telewizor wyposażono w wyświetlacz LCD typu VA. Główną zaletą matryc typu VA jest kontrast – wyższy niż w matrycach typu IPS czy ADS.
Termogram pokazuje, że zastosowano podświetlenie bezpośrednie.
Zważywszy klasę i cenę telewizora oraz użyte komponenty, reprodukcję barw na wprost ekranu uważam za więcej niż dobrą.
W ocieplonym (tj. wykazującym niedobór składowej niebieskiej) trybie filmmaker (5548K) średni błąd odwzorowania kilkudziesięciu testowych próbek barw wyniósł 5,0, a więc powyżej progu postrzegalności (3,0).
Wynika to z zaczerwienionej palety szarości oraz podbicia barwy czerwonej (tj. jej większego nasycenia) na niemal wszystkich analizowanych poziomach nasycenia. To właśnie podbicie czerwieni sprawia, że pod kątem w poziomie kolory nie ulegają dużej degradacji, choć nadal bledną i ciemnieją. Z drugiej strony degradacja w pionie jest większa niż w poziomie, w związku z czym zalecam oglądanie dokładnie na wprost oraz upewnienie się, że środek ekranu jest na wysokości oczu.
W testowanym egzemplarzu biel była trochę niejednolita, zwłaszcza w pobliżu dalszej krawędzi ekranu.
Miejmy nadzieję, że inne egzemplarze będą tego mankamentu pozbawione.
W tej kategorii Samsung 65QN80F otrzymuje ocenę dostateczną z plusem. Choć telewizor jest w stanie wyświetlać paletę barw szerszą niż standardowa, nie radzi sobie z wyświetlaniem bardzo szerokiej palety. Mierzone powierzchniowo pokrycie przestrzeni UHDA-P3 (CIExy) wyniosło 87%, co jest raczej słabym wynikiem jak na klasę i cenę telewizora (niektórzy rywale z tej półki cenowej mają pokrycie grubo ponad 90%).
Z kolei średni błąd odwzorowania barw w trybie HDR (przy MaxCLL=1000; MaxFALL=400 cd/m²) wyniósł 6,7, co jest wynikiem akceptowalnym jak na klasę i cenę telewizora.
Wyświetlacz LCD typu VA oraz wielostrefowe podświetlenie tworzą udane połączenie, które gwarantuje całkiem głęboką czerń i wysoki kontrast. Oznacza to, że telewizor dobrze sprawdzi się w domowym kinie – szczególnie w porównaniu do krawędziowo podświetlanych braci z serii QN77F (czyli tzw. Mini LED Slim). W porównaniu z nimi w warunkach kina domowego przeskok w jakości obrazu jest ogromny.
W podświetleniu 65QN80F można zidentyfikować:
…czyli łącznie 96 (słownie: dziewięćdziesiąt sześć) niezależnych stref. To o 4 strefy mniej niż w modelu 55Q80D.
Współczynnik kontrastu ANSI przy aktywnej opcji „LD Standardowy” wyniósł aż 15238:1, co jest bardzo dobrym wynikiem. Jeżeli ktoś woli mniej kontrastowy, ale bardziej szczegółowy obraz, powinien przełączyć się na opcję „LD Nisk.”, która daje współczynnik kontrastu 7514:1. Z kolei kontrast natywny matrycy szacuję na ok. 5000–5500:1.
Sprawdźmy zatem, jak podświetlenie działa w praktyce. Nasza standardowa scena testowa z filmu Zjawa (The Revenant, 2015, HDR10) wypadła bardzo dobrze. Aby telewizorowi utrudnić zadanie, od razu włączyłem napisy. Efekt? Jak na zdjęciu.
Jak widać, 65QN80F radzi sobie bardzo dobrze: czerń jest całkiem głęboka, a aureole są słabo widoczne, głównie wtedy, gdy napisy zapalają się lub gasną. Nic w tym dziwnego: algorytmy napisano według tej samej samsungowej „szkoły obrazu”, z naciskiem na głęboką czerń i maksymalną redukcję aureoli wokół jasnych obiektów.
W scenie ściemniającej się do czerni nie było w ogóle widać posteryzacji, co przyjąłem za dobrą monetę. Tu 65QN80F będzie miał przewagę nawet nad niektórymi WOLED-ami.
W sumie 65QN80F radził sobie ze Zjawą bardzo dobrze i to pomimo mniejszej liczby stref niż rywale. Zobaczmy teraz, jak wypadł w znacznie trudniejszych scenach z filmu Pierwszy człowiek (First Man, 2018, HDR10). Aby utrudnić telewizorowi zadanie, aparat ustawiłem nie na wprost, lecz z boku.
Jak widać, aureole są dobrze widoczne. A co będzie, gdy tę samą scenę obejrzymy, siedząc na wprost? Sprawdźmy.
Jak widać, jest dużo lepiej, choć wprawne oko również dostrzeże aureole. Z drugiej strony, warto podkreślić jeszcze jeden aspekt – jakość algorytmów. W przeciwieństwie do chińskiej konkurencji, która sama nie pisze swoich algorytmów, lecz bazuje na algorytmach „zaszytych” w procesorach Mediateka, Samsung nie idzie na taką łatwiznę. A dlaczego? Bo po prostu nie może. Samsung opracowuje i produkuje własne procesory (NIKEM, PONTUS, PONTUSM, ROSEM itd.), do których i algorytmy musi pisać sobie… sam. Algorytmy te pisze nieprzerwanie od roku 2018, kiedy to po raz pierwszy pojawiły się QLED-y z wielostrefowym podświetleniem. Przez te siedem lat samsungowe algorytmy dojrzały na tyle, że w większości wypadków działają dobrze, nie powodują tak drastycznego migotania stref jak u chińskich rywali i w dużej mierze zachowują oryginalny przekaz. Oczywiście nie w każdym modelu działają tak samo, ale w 65QN80F naprawdę działają dobrze, tzn. lepiej niż i wielu rywali.
I to właśnie sprawia, że pomimo mniejszej liczby stref czerń na pasach jest głębsza niż u nagrodzonych przez EISA chińskich rywali, a nagminna u konkurencji „dyskoteka LED-ów” w 65QN80F nie występuje – w ww. filmie zauważyłem tylko raz migotanie pojedynczej strefy.
I właśnie dlatego wolałbym Samsunga 65QN80F, z jego mniejszą liczbą stref, lecz dojrzalszymi algorytmami, od chińskich rywali mających kilka razy więcej stref, ale zarządzanych przez niedopracowane algorytmy. Inaczej mówiąc, nie wiem, jak Wy, ale ja idąc do boju, wolałbym mieć pod swoją komendą nie pięciuset zielonych rekrutów, lecz stu zaprawionych na wojnie weteranów. A samsungowe algorytmy to właśnie tacy doświadczeni kombatanci, których doświadczenie rekompensuje ich mniejszą liczbę.
Na koniec przypomnienie. Każde podświetlenie wielostrefowe jest pewnego rodzaju kompromisem i to od algorytmów zależy, czy i w jakim stopniu telewizor będzie wyświetlał głęboką czerń, czy też raczej będzie starał się przedstawić obraz o oryginalnej, niestłumionej jasności. Ideału nie ma i nie będzie. Pomimo tego rezultat osiągnięty przez 65QN80F uważam za więcej niż dobry. Inżynierowie Samsunga, którzy napisali algorytmy, zrobili z 96 stref lepszy użytek niż nagrodzony przez EISA 65-calowy rywal mający ponad 1000 stref. To tyle.
Pod względem zdolności do reprodukcji materiałów i treści HDR telewizor reprezentuje wysoki poziom.
W trybie filmmaker jasność na planszy zajmującej 10% powierzchni ekranu pod koniec trzyminutowego pomiaru wyniosła aż 1123 cd/m².
To bardzo dobry wynik, który może zapewnić dobrej klasy efekty HDR. Z drugiej strony jest to wynik o 224 cd/m² niższy niż w ubiegłorocznym 55Q80D.
Z kolei jasność na pełnoekranowej białej planszy wyniosła 587 cd/m², a więc 90 cd/m² mniej niż w powyższym 55Q80D. Tu mamy zatem lekki regres.
Krótko mówiąc, telewizor nadaje się zarówno do gier, jak i do sportu. Za samą reprodukcję obrazów ruchomych Samsung 65QN80F otrzymuje ode mnie ocenę dobrą (w starej szkolnej skali 2–5).
W trybach auto oraz użytkownika ostrość obrazów ruchomych wyniosła 850 linii (na 1080 maksimum), co jest bardzo dobrym wynikiem.
Z kolei opcja wyraźny ruch (LED) WRLED, która zazwyczaj zwiększa ostrość obrazów ruchomych, tym razem dała wynik… 500 linii, czyli mniej niż przed jej aktywacją. Co gorsza, WRLED powoduje spadek jasności obrazu i jego migotanie, więc po prostu trudno go polecić.
Układ upłynniania ruchu działał skutecznie: w trybie użytkownika do dyspozycji jest opcja „redukcja drgań”, która pozwala regulować stopień upłynnienia ruchu w zakresie od 0 do 10.
Pozostałe uwagi:
Dźwięk Samsunga 65QN80F oceniam jako dobry, choć nieco inny niż poprzednika.
Telewizor wyposażono w 4 przetworniki o łącznej mocy 30 W (10 W mniej niż w poprzedniku).
Przetworniki są inne niż w modelu ubiegłorocznym, co miało niewątpliwie wpływ na jakość brzmienia. Jest ono dobre, zrównoważone i ze słyszalnym basem, którego charakterystyka zaczyna wyraźnie opadać już od 90 Hz.
Pomimo tego jakościowy przeskok z QN77F na QN80F jest ogromny: lepsza góra, mocniejszy dół, większa potęga brzmienia. Bas jest naprawdę niezły (jak na telewizor), a wysokie – szczegółowe. Z drugiej strony, moim zdaniem model ubiegłoroczny oferował nieco potężniejsze brzmienie.
Tradycyjnie dla Samsunga, do dyspozycji mamy tylko 2 tryby: standardowy oraz wzmocnienie. Korektor działa tylko w tym pierwszym trybie.
Multimedia Samsunga 65QN80F oceniam pozytywnie: aplikacji (także tych lokalnych) nie brakuje, a obsługa plików audio-wideo jest dobra. System Tizen 2025 został zaktualizowany i unowocześniony. Niektóre z wprowadzonych zmian są dość znaczne:
Wybór aplikacji jest co najmniej dobry, chociaż niektórych niestety zabrakło:
Poniższych aplikacji niestety nie znaleźliśmy:
Obsługa plików wideo stała na dobrym poziomie, choć w porównaniu do poprzednika telewizor przestał odtwarzać pliki wmv (wmv1). Odtworzył za to avi, flv, mkv, mov, mp4, mts oraz tp. Telewizor czyta zawartość dysków USB szybko i obsługuje również dyski sieciowe (NAS).
| W Samsungu QE65QN80F znajdziecie: | |
|---|---|
| HDMI 1 | 2.1 |
| HDMI 2 | 2.1 |
| HDMI 3 | 2.1 eARC |
| HDMI 4 | 2.1 |
Pełną listę złączy podano w specyfikacji Samsung 65QN80F.
Przepustowość HDMI 2.1 w 65QN80F to 48 Gb/s, a zakres VRR to 24–144 Hz.
W tej kategorii telewizor otrzymuje ocenę dobrą: ma wiele funkcji dla graczy i stosunkowo niskie opóźnienie sygnału.
Funkcje dla graczy są bogate i obejmują m.in.:
Na sygnale 1080p/60 opóźnienie sygnału (input lag) wyniosło 9,4 ms.
Konsola Xbox Series X podłączona do testowanego telewizora tak oto oceniła go pod kątem możliwości współpracy:
Samsung 65QN80F to przykład udanego, uniwersalnego telewizora LCD, który sprawdzi się w większości zastosowań. Pomimo stosunkowo niewielkiej liczby stref są one zarządzane przez algorytmy znacznie bardziej dopracowane niż u wielu rywali. Dość rzec, że w warunkach domowego kina przyrost jakości obrazu w stosunku do modeli z serii QN77F jest ogromny. Inaczej mówiąc, jeżeli poważnie traktujesz oglądanie filmów i chcesz mieć jak najwierniejszy obraz, pomiń 65QN77F i zamiast niego wybierz 65QN80F. Obiecuję, że nie będziesz żałował.
W teście wykorzystano program Calman firmy Portrait Displays.



