Recenzja tabletu Huawei MatePad 10 – prymusa w klasie średniej

Wydajny tablet do pracy i nauki z bardzo dobrą specyfikacją, a w cenie sprzętu ze średniej półki? Brzmi kusząco, prawda? Huawei postanowił wyjść naprzeciw takim oczekiwaniom i stworzył MatePada, który wydaje się je spełniać, ale jak to wygląda w praktyce? To oczywiście postaram się ustalić podczas testów. Zapraszam do recenzji.

Huawei MatePad 10 – pierwsze wrażenia

W czasach kiedy wielu ludzi zastanawia się nad zasadnością korzystania z tabletów, Huawei wypuszcza nowy model. W redakcji testowaliśmy już droższego MatePada Pro oraz budżetowego MatePada T8. Teraz przyszła pora na średnią półkę, czyli model Huawei MatePad 10, który wydaje się być  bardzo podobny do swojego starszego brata z przydomkiem „Pro”. Do testów otrzymałam wersję Wi-Fi 4GB/64GB.

Unboxing – spójrzmy, co tu mamy

Urządzenie otrzymujemy w eleganckim białym pudełku ze złotymi napisami i logiem marki. Może to szczegół, a może wychodzi ze mnie „typowa baba”, ale lubię takie estetyczne rozwiązania. W środku znalazła się ładowarka 10W, przewód zasilający i przejściówka z USB-C na złącze audio 3.5 mm, gdyż MatePad 10 nie ma gniazdka Jack 3,5 mm. W związku z tym próżno też szukać w tym zestawie słuchawek. 

unboxing MatePad

MatePad 10. Specyfikacja

  • HiSilicon KIRIN 810 (2 rdzenie, 2.27 GHz, A76 + 6 rdzeni, 1.88 GHz, A53)

  • Mali-G52 MP6
  • 4 GB DDR4
  • 64 GB
     
  • Typ: Pojemnościowy, 10-punktowy, IPS
  • Przekątna ekranu: 10,4″
  • Rozdzielczość ekranu: 2000 x 1200
  • Wi-Fi 5 (802.11 a/b/g/n/ac)
  • Moduł Bluetooth
  • USB Type-C – 1 szt.
  • Czytnik kart pamięci – 1 szt.
  • Litowo-polimerowa 7250 mAh
  • Android 10
  • 8.0 Mpix – przód
  • 8.0 Mpix – tył
  • Szerokość: 245 mm
  • Wysokość: 155 mm
  • Grubość: 7,4 mm
  • Waga: 460 g

Nowoczesny design i solidna budowa

Mając MatePada w rękach, możemy odnieść wrażenie, ze mamy do czynienia ze sprzętem z najwyższej półki. Od początku wrażenie robi to, jak smukły jest ten tablet, jego grubość to jedyne 7,4 mm. To w połączeniu z niewielką wagą (460g) sprawia, że mimo 10 cali tablet bardzo wygodnie się obsługuje i  dobrze leży w dłoni.

grubość tabletu MatePad

Widać, że do skonstruowania tabletu Huawei zastosował materiały wysokiej jakości. Dominuje tu aluminium ze szklanym frontem. Tył ma kolor, który producent określa jako Midnight Grey, który określiłabym jako szaro-granatowy. Im jaśniejsze oświetlenie tym obudowa bardziej wpada w ładny szlachetny odcień granatu. Co ważne tył wykonano z materiału, na którym praktycznie nie zbierają się odciski palców. Na środku plecków mamy wygrawerowane srebrne logo producenta, a po prawej stronie znajduje się nieznacznie wystający aparat.

Jeśli chodzi o przód tabletu, to jest bardzo dobrze wykorzystany. Ramki są niewielkie, ale wystarczająco duże, by trzymając MatePada przypadkowo nie kliknąć w ekran. Co bardzo istotne i odróżniające go od np. droższej wersji Pro, w ekranie nie mamy żadnego otworu, dzięki temu, że przednia kamera została umieszczona w górnej ramce. To bardzo dobrze wpływa zarówno na estetykę urządzenia jak i na wygodę użytkowania, a z pewnością ucieszy przeciwników notcha.

Tablet obsługuje piórko M-Pen, a także można do niego podłączyć w razie potrzeby etui z  klawiaturą. Ja jednak nie miałam możliwości ich wypróbowania, a szkoda, bo z pewnością wpływają one korzystnie na komfort pracy. 

Na poszczególnych krawędziach tabletu znalazły się:

  • Na górze: mikrofony oraz klawisze do regulacji natężenia dźwięku;
  • Na dole: tacka na kartę MicroSD;
  • Po lewej stronie:  dwa głośniki i klawisz blokady;
  • Po prawej stronie: dwa głośniki oraz złącze USB-C.
przód Huawei MatePad

Wyświetlacz i jasność

Przejdźmy do jednej z najistotniejszych kwestii w tablecie, czyli jego wyświetlacza. W MatePadzie zastosowano 10,4-calowy panel IPS o rozdzielczości 2000 x 1200 pikseli.

Jasność ekranu jest średnia, widocznie producent wyszedł z założenia, że z tabletu korzysta się głównie w czterech ścianach i nie ma tu sensu instalować szczególnie jasnego wyświetlacza. Rzeczywiście w pomieszczeniach jasność jest bardzo zadowalająca, nawet nie ustawiając jej na najwyższą wartość. Na zewnątrz, nawet przy średnim oświetleniu trzeba ją podkręcić, chociaż do 75%. Oczywiście nie trzeba ustawiać tego ręcznie, automatyczne dostosowanie jasności działa tu bez zarzutu, rzecz jasna na miarę swoich możliwości.

Kolory wyświetlane na ekranie są naturalne, nie ma tu sztucznie przesyconej barwy, co dla mnie jest plusem. Jednak odwzorowanie kontrastu i pokrycie przestrzeni barw mogą być większe, chociaż są akceptowalne dla sprzętu klasy średniej.

wyświetlacz MatePad

System operacyjny umożliwia wiele opcji ustawień. Mamy tu ustawienie temperatury barwowej za pomocą palety kolorów, inteligentną zmianę rozdzielczości, czy tryb ciemny. MatePad może być także używany w trybie e-książki, w którym niebieskie światło jest zredukowane, a obraz robi się czarno-biały i  wygląda, jakbyśmy czytali papierową książkę. Możecie więc czytać eBooki bardziej naturalnie, mniej męczyć wzrok  i oczywiście oszczędzać baterię. 

Średni aparat, jak to w tablecie

Niby wiem, że aparaty w tabletach są przez producentów traktowane po macoszemu, ale i tak od sprzętu ze średniej półki cenowej oczekiwałam czegoś więcej. Niestety, aparat tutaj należy traktować jedynie jako dodatek, w razie gdybyśmy nie mieli pod ręką swojego smartfona. Mam wrażenie, że takie podejście do tej kwestii już się nie zmieni.

Dlaczego tak jest? Tablety są traktowane jako urządzenia, na których pracuje się i przegląda internet znacznie wygodniej niż na smartfonie i tam, gdzie nie chcemy lub nie mamy możliwości korzystać z komputera. I myślę, że jakby zapytać użytkowników tabletów, do czego głównie służy im tablet, taką właśnie otrzymalibyśmy odpowiedź.

Czy to zmieniłoby się w chwili, gdyby producenci zaczęli dokładać lepsze obiektywy do tego rodzaju sprzętów? Całkiem możliwe, że nie, dlatego chyba nikt nie krytykuje słabej jakości aparatów w tabletach i ja też tego nie uczynię. Tak już po prostu jest i należy się z tym pogodzić.

Pewnie niechęć do korzystania z aparatu w tabletach w dużej mierze wynika to z jego wielkości. Praca na 10 calach jest bardzo komfortowa, ale robienie zdjęć już nie. No sami przyznajcie, ile razy widzieliście kogoś robiącego zdjęcie tabletem?

Jednak po co w takim razie w ogóle aparaty umieszczane są w tabletach? Moim zdaniem to, że aparat jest średni, nie wyklucza tego, że zdarzają się sytuacje, w których możemy z niego korzystać. Czy zatem, gdyby nie było powszechnego przymusu, że „tak trzeba”, czy producenci dalej chętnie montowaliby aparaty do tabletów? Prawdopodobnie tak. Trzeba pamiętać, że w dużej mierze chodzi tu o biznes. Aparat zwiększa koszty produkcji tabletu, a przez to podnosi jego cenę.

Ponadto należy pamiętać, że współczesna technologia dąży do coraz wyraźniejszego upakowania różnych funkcji w jednym urządzeniu.

Przyjrzyjmy się jednak dokładniej aparatowi w tablecie MatePadzie. Moduł główny, choć wyglądem przypomina wieloobiektywowy aparat, zawiera jedynie jeden 8-megapikselowy sensor. Przedni aparat w tablecie ma również 8 megapikseli. Nie są to jednak identyczne moduły — tylną wyposażono w autofokus i diodę doświetlającą LED. O tym, że aparaty w tabletach nie są traktowane priorytetowo świadczy także fakt, że są one zazwyczaj ubogie w dodatkowe funkcje podczas robienia zdjęć czy nagrywania filmów. Nie inaczej jest w przypadku MatePada. Mamy tu kilka podstawowych możliwości: makijaż cyfrowy oraz ukryty w menu HDR, panorama, film poklatkowy, ruchome zdjęcie oraz malowanie światłem.

Maksymalna jakość nagrywanego wideo to 1080p. Filmy nagramy w 720p i 1080p w 30 kl./s. W MatePadzie nie ma możliwości doboru liczby klatek na sekundę, to tylko utwierdza w przekonaniu, że aparat nie jest tu traktowany „poważnie”.

Kilka przykładowych zdjęć i filmów wykonanych tylnym aparatem MatePad’a możecie zobaczyć poniżej. Jak widać nawet przy nie najlepszym oświetleniu, da się z niego wycisnąć nawet nieźle prezentujące się fotki. A opcja malowania światłem to niezła zabawa.

pole latem - zdjęcie MatePAdem 10
malowanie światłem MatePad 10

Dźwięk na plus

Tablet posiada czterogłośnikowy system audio Harman Kardon. Tej marki miłośnikom dobrego nagłośnienia z pewnością nie trzeba przedstawiać. Głośniki umieszczone są parami po lewej i prawej stronie. Dźwięk, który się z nich wydobywa, jest bardzo przyzwoity. Doskonale sprawdza się zarówno do oglądania filmów, słuchania podcastów, grania jak i słuchania muzyki. Jakość dźwięku przy najwyższych ustawieniach możecie sprawdzić na filmiku, na którym sprawdzam tablet podczas gry.

głośniki w Huawei MatePad10

Wydajność i oprogramowanie

Procesor Kirin zapewnia wystarczającą wydajność

Zastosowany w MatePadzie procesor HiSilicon Kirin 810 to własna produkcja Huawei i nie jest to jeden z najszybszych procesorów na rynku. Do dyspozycji jest też 4 GB RAM-u, co także rodziło we mnie obawy co do jego wydajności. Jednak mimo to musze przyznać, że podczas testowania tablet działał bez zarzutu. Przełączanie aplikacji jest bezproblemowe, animacje są płynne, a tablet bez problemu radził sobie z kilkoma aplikacjami i grami o rozbudowanej grafice. Ja wypróbowałam go na dość wymagającej graficznie grze Asphalt 9 i muszę przyznać, że nie odnotowałam tutaj żadnego zacinania się czy spowolnienia. Zatem obawy o jego wydajność okazały się nieuzasadnione.

Oprogramowanie, HMS i AppGallery

Android 10, który kryje się w tym wypadku pod EMUI 10.1, działa bardzo dobrze. Oczywiście tak jak na innych urządzeniach Huawei z 2020 roku, na MatePad nie uświadczymy usług Google. Otrzymujemy zatem sprzęt bazujący na HMS i sklepie AppGallery. Temat wałkowany przy okazji każdego nowszego sprzętu od Huawei i trudno powiedzieć tu coś, co do tej pory nie zostało powiedziane.

Brak tu wielu aplikacji, do których przywykliśmy jak np. Netflix, ale Huawei robi wszystko, aby te braki zniwelować. W celu pobrania wielu popularnych aplikacji można skorzystać np. z wyszukiwarki Petal, która jest narzędziem do wyszukiwania i pobierania aplikacji, które nie są dostępne w AppGallery. Można także użyć More APPs stworzone przez Huaweia, by móc instalować ulubione aplikacje pochodzące ze sprawdzonych źródeł.  Więcej na temat Huawei HMS przeczytacie w tekście Piotra.

W tablecie istnieje możliwość skorzystania z funkcji podzielnego ekranu. Oznacza to, że można otworzyć dwie aplikacje obok siebie, a sprytna funkcja wielu okien pozwala otworzyć jeszcze trzecią w ruchomym oknie, które można przeciągać w dowolnym kierunku. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie aplikacje można użyć przy funkcji dzielenia ekranu. Nie zmienia to faktu, że możliwość takiej wielozadaniowości trzeba zapisać tu jako plus.

dzielenie ekranu w Huawei MatePad

Jeśli macie telefon Huawei, to wiele z modeli posiadających EMUI 10 lub nowsze, ma funkcji Huawei Share, dzięki której możecie wykonać kopię lustrzaną ekranu swojego smartfona na tablecie. Dzięki temu nie musicie przełączać się między urządzeniami, a także możecie przeciągać i upuszczać pliki w celu szybkiego ich przesyłania. Ta opcja niestety nie działa w przypadku wszystkich smartfonów, okazało się np., że nie dało się skorzystać z Huawei Share w P40 Lite, pomimo że posiada interfejs EMUI10.

Tablet można odblokować za pomocą funkcji rozpoznawania twarzy, co ma być rekompensatą za brak czytnika linii papilarnych. Nie odnotowałam problemów w działaniu tej funkcji, jednak należy pamiętać, że jest to opcja mniej bezpieczna niż inne metody odblokowania ekranu.

Rozszerzalna pamięć  microSD

Warto zaznaczyć, że tablet wspiera karty pamięci MicroSD, dzięki czemu można rozbudować pamięć. MatePad wyposażony jest 64-gigabajtową pamięć, co przy ściąganiu wielu filmów i aplikacji może okazać się niewystarczające. Za pomocą karty microSD można rozszerzyć ją nawet o 1024 gigabajty. 

Dwa dni pracy to nie problem

Bateria nie zawodzi jeżeli chodzi o czas pracy. Energię w Huawei MatePad 10 dostarcza taki sam akumulator, jaki jest zastosowany w wersji Pro, czyli mamy tu 7250 mAh. 

Tablet bez problemu może pracować ponad 10 godzin przy aktywnym ekranie.  Przy korzystaniu 2–3 godziny dziennie tablet trzeba podłączyć do ładowarki mniej więcej po dwóch dniach, także jest nieźle. Oczywiście przy bardzo intensywnym użytkowaniu tablet wytrzyma co najwyżej jeden dzień, ale to nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Jeszcze gorzej zapewne sytuacja będzie wyglądała w przypadku modelu zawierającego moduł LTE.

 Szkoda, że nie zadbano tu o szybkie ładowanie. Dołączona ładowarka 10 W ładuje sprzęt w niecałe 4 godziny. Przy takim dużym akumulatorze dołączenie takiej wolnej ładowarki do zestawu jest rozczarowujące. Dlatego jeśli chcecie przyspieszyć proces ładowania baterii, proponuję od razu zaopatrzyć się w kompatybilny zasilacz 18 W, który skróci czas regeneracji mniej więcej o połowę.

Oczywiście w celu wydłużenia czasu pracy na pojedynczym ładowaniu, warto skorzystać z menadżera baterii, w którym można dobrać jeden ze scenariuszy zarządzania energią. Jest również możliwe oszczędzanie energii poprzez zmianę rozdzielczości ekranu, która odbywa się w trybie automatycznym.

ładowanie Huawei MatePad

Tablet tylko z Wi-Fi – czy to się sprawdza?

Do testów otrzymałam tańszą wersję tabletu, wyposażoną jedynie w moduł Wi-Fi. Zaczęło mnie zastanawiać jakie plusy i minusy niesie za sobą takie rozwiązanie i tą kwestią postanowiłam się z Wami podzielić.

Moduł bezprzewodowej transmisji danych w standardzie Wi-Fi działający w ramach sieci domowej, firmowej lub publicznej jest nieodzownym wyposażeniem wszystkich urządzeń mobilnych. To właśnie on zapewnia tabletowi możliwość łączenia się z serwerami i pobieranie danych — stron internetowych, wpisów w mediach społecznościowych oraz multimediów bez podpinania sprzętu kablem do routera.

Ja z tabletu korzystałam głównie w domu i w pracy, czyli w miejscach, w których mam możliwość przyłączenia się do sieci. W większości przypadków po podpięciu się do takiej sieci nie trzeba się martwić liczbą pobranych gigabajtów oraz nie generuje to dodatkowych kosztów. Internet przez Wi-Fi jest również dostępny w wielu miejscach publicznych: w szkołach, na uczelniach, w centrach handlowych, restauracjach i w niektórych pociągach. To daje kolejne możliwości korzystania z połączenia internetowego za darmo i niemal bez ograniczeń.

Podczas połączenia Wi-Fi możecie zaktualizować system, pobrać dowolne aplikacje, czy zgrać na dysk filmy lub seriale, które chcecie oglądać np. podczas podróży. Niestety połączenia w sieci publicznej często są niestabilne lub nadmierne przeciążone i tutaj wyłania się jeden z minusów takiego rozwiązania, który może być odczuwalny szczególnie jeśli potrzebujemy np. szybko pobrać jakiś istotny dokument. Oczywiście można także udostępnić internet z innego urządzenia, np. ze swojego smartfona, jednak wtedy trzeba liczyć się na przykład z tym, że często jest on limitowany, oraz że bateria w smartfonie będzie wyczerpywała się dużo szybciej.

Osoby używające tabletów głównie w domu i podpięte do lokalnej sieci Wi-Fi nie powinny więc sobie zawracać głowy sprzętem z LTE, chociażby dlatego, że zazwyczaj jest on dużo droższy. W przypadku tabletu MatePad 10 różnica w cenie wynosi 200 zł, więc także niemało. Na czas pisania recenzji tablet z modułem LTE kosztuje 1599 zł, a ten z Wifi 1399 zł.

Podsumowując te przydługie rozważania: jeśli chcecie korzystać z tabletu po to,  żeby odpalić na nim strony, obejrzeć coś i pograć, a do tego głównie korzystacie z jakiejś lokalnej sieci w domu czy w pracy to taki tablet się idealnie sprawdzi. Jeśli natomiast tablet traktujecie jako narzędzie, dzięki któremu chcecie mieć stały dostęp do poczty, otrzymywać powiadomienia itp., to już wtedy zainwestujcie w droższą wersję.

Ocena końcowa: jest bardzo dobrze

W tablecie Huawei MatePad jest wiele rzeczy, które polubiłam: od nowoczesnego wyglądu i poręcznej budowy po zaskakująco dobrą wydajność i dobry ekran. Jednym słowem ma wszystkie cechy, które dobry tablet mieć powinien. Z pewnością wielu użytkowników ubolewa nad tym, że producent zrezygnował ze złącza słuchawkowego jack 3.5 mm. Szkoda też, że nie zadbano o szybkie ładowanie. To jednak niewielkie minusy patrząc na to, jak ogólnie prezentuje się tablet.

Chociaż nie miałam okazji porównać go z MatePadem Pro, patrząc na to, jak wiele ich łączy śmiem stwierdzić, że dla użytkownika, który chce bardzo dobrego sprzętu do korzystania na co dzień, a nie odczuwa potrzeby posiadania prestiżowego, flagowego modelu, MatePad będzie wystarczający.

Nawet wielozadaniowość idzie mu bardzo dobrze i jest płynna, mimo zastosowania jedynie 4 GB pamięci RAM. Tablet doskonale sprawdza się zarówno do pracy, jak i codziennych zastosowań, a nawet sprawdza się bardzo dobrze w bardziej wymagających grach.

Jednak trzeba powiedzieć, że mimo starań producenta brak usług Google nadal stanowi minus urządzenia. Zatem należy przypuszczać, że MatePada wybierać będą albo ci, którzy chcą rozpocząć przygodę ze sprzętami Huaweia albo Ci, co mają np. smartfon od tego producenta i są już przyzwyczajeni do ekosystemu HMS i AppGallery. Dodatkowo taka wierność marce opłaca się jeszcze m.in. z powodu możliwości wykonania kopii ekranu za pomocą funkcji Huawei Share.

Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam że jeśli nie przeszkadza Wam brak usług Google, to Huawei MatePad 10 jest bardzo dobrym wyborem i mocnym kandydatem w wyścigu o miano najlepszego tabletu ze średniej półki cenowej.

Minusy

  • brak usług Google
  • tylko 4 GB pamięci RAM
  • brak złącza słuchawkowego jack 3.5 mm
  • brak szybkiego ładowania

Plusy

  • nowoczesny wygląd
  • ergonomia
  • dobre głośniki
  • wydajny procesor
  • rozszerzalna pamięć
  • wytrzymała bateria

Ocena redakcji

9/10