Testowałem Huawei Sound X. To już nie jest głośnik. To kolumna Hi-Res. O niej jest ta recenzja

Czy niewielki głośnik może dać czadu, zachowując to wszystko, czego oczekuje się od audiofilskiej kolumny? Kiedy wielu mówiło, że nie ma takiej opcji, Huawei zaprosił do współpracy firmę Devialet. I tak powstał Sound X. Inteligentny głośnik z certyfikatem Hi-Res o designie tak wyjątkowym, jak jego brzmienie.

On, cały na czarno i kilka dodatków

W białym pudełku o kształcie prostopadłościanu przyjechał do mnie głośnik Huawei Sound X. Pudełko białe, ale głośnik jest diametralnie inny. Nie dość, że czarny, to jeszcze walcowaty. Pierwsze co rzuca się w oczy, to lśniąca powierzchnia nazywana błyszczącą fortepianową czernią. Owszem, prezentuje się dostojnie i elegancko, wręcz wytwornie, ale już przy pierwszym dotknięciu na głośniku zostają ślady.

Huawei Sound X unboxing

Im więcej dotknięć, tym więcej śladów. Huawei zdaje sobie z tego sprawę i dodaje miękką ściereczkę do polerowania połyskującej powierzchni. Gdyby przyszło mi do głowy wybrać się gdzieś z Sound X’em, mam do pomocy etui przywodzące na myśl kominiarkę.

Co widać u góry? Wycięty okrąg będący jednocześnie dotykowym panelem sterowania. Widnieją na nim 4 ikony, a kiedy zmieniasz głośność, pojawia się barwny otok. Ten wskazuje jak głośno gra aktualnie Sound X.

Mniej więcej w połowie głośnika widać 2 otwory. Ich kształt przypomina mi wielkie pastylki z antybiotykiem i faktycznie mają w sobie coś z medycyny. Uleczą bowiem duszę spragnioną solidnych basów. Ale takich prawdziwych basów, miłych dla ucha, będących tłem dla sekcji instrumentalnej oraz wokali.

Huawei Sound X głośnik

Co ciekawe, średnica membran mierzy niemal 9 cm, a one same mają dużą amplitudę wychyleń. Nagrałem ich pracę, bo raduje ona oko. Jakości dźwięku nie oceniaj, nagrywał go smartfonowy mikrofon.

Huawei i Devialet łączą siły

Basy mamy ogarnięte. Czas na kolejne tony. Ich nie zobaczysz. Kryją się pod siatką, która oplata mniej więcej ¼ obudowy głośnika. Tam Huawei umieścił w sumie 6 głośników wysoko- i średniotonowych.

Co ważne, te przetworniki powstały w kooperacji z firmą Devialet. Wymienieni Francuzi są mistrzami w swoim fachu. Od lat tworzą audio klasy premium sprzedawane za grube hajsy. Sprzęt trafia rzecz jasna do domów zamożnych audiofilów, ale teraz ma się to zmienić.

Huawei Sound X

Teraz jest Huawei Sound X w cenie dużo przyjemniejszej dla portfela. Zdaniem konstruktorów, jakość dźwięku ma dorównywać dużo droższym konstrukcjom, ma to być również akcesorium Smart, a więc intuicyjne w obsłudze. 

Tą kwestią zajmę się później, przy okazji omawiania aplikacji i parowania ze smartfonem. Najważniejsze, że powstał pojedynczy głośnik mogący konkurować z kolumnami, pozostawiający w tyle klasyczne głośniki bezprzewodowe.

Parametry głośnika

  • Pasmo przenoszenia: 40 – 40000 Hz
  • Przetworniki: 2 głośniki niskotonowe moc 60 W,  6 głośników średnio-wysokotonowych moc 1,5 W;
  • Rejestrowanie dźwięku: 6 mikrofonów;
  • Interfejsy: Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (pasma 2,4 i 5 GHz), Bluetooth 5.0, NFC;
  • Sterowanie: aplikacja Huawei AI Life + panel dotykowy;
  • Procesor: 4-rdzeniowy MediaTek MT8518;
  • Pamięć: 512 GB RAM i 8 GB ROM;
  • Zasilanie: zasilacz 24V / 2.7A;
  • Wymiary: 165 x 203 mm
  • Waga: 3,5 kg

Jak zbudowany jest Sound X?

Sound X jest bardzo solidny. Co do tego nie mam wątpliwości. Waży 3,5 kg, a więc całkiem sporo. Pozwoliłem sobie trochę pomaltretować plastikową obudowę, naciskając tu i ówdzie, nawet w pobliżu wycięć na membrany. I nic, poza tym, że straciła na estetyce. Górny okrąg podobnie. Wybrudził się, ale ani drgnie pod naciskiem.

Huawei Sound X moc 60 W

Jakbym się uparł, potargałbym tę siatkę na dole, ale nie o to przecież chodzi. Przy normalnym użytkowaniu – czyli takim, gdzie głośnik po prostu stoi – nie ma szans na uszkodzenie eleganckiej w gruncie rzeczy siateczki.

Jeszcze rzut oka na spód. Tam, dokładnie pośrodku, zobaczysz gniazdo z połyskującym bolczykiem. Do niego wpinasz kabel zasilający, a żeby sprzęt stał równo, producent przewidział mały otworek do wyprowadzenia kabla. 

W podstawę wkomponowano gumę. Żeby przesunąć Sound X po blacie, trzeba włożyć sporo siły, zatem nie ma szans, żeby zmieniał swe położenie, bo lekko go trącę. Jego własne basy też nie wprawiają go w wędrówkę.

Huawei Sound X gniazdo zasilania

Miał być bezprzewodowy, ale…

Ale ma kabel zasilający. Cóż, ma to i dobre strony, bo ciężar głośnika generują przede wszystkim elementy systemu audio. Brak akumulatora sprawia, że mają dla siebie więcej miejsca i nie ma obaw o pogorszenie jakości dźwięku, gdy ciągłe odtwarzanie wydrenuje baterię.

W pełni bezprzewodowe jest za to streamowanie dźwięku. Do tego dziecinnie proste. Za moment wyjaśnię, jak to się odbywa.

Interferencji nie ma

Na ten fakt zwracają uwagę wszyscy recenzenci – przeciwstawne ulokowanie głośników basowych sprawia, że niskie dźwięki nie interferują! Tu ciekawostka, na otwartej przestrzeni, np. w pokoju, ten dźwięk aż cieszy. Lecz kiedy przyniosłem głośnik do biurka (a biurka mamy otoczone ściankami z materiałowym obiciem), dźwięczna magia uleciała i nie było już tak przyjemnie.

Huawei Sound X błyszcząca obudowa

Sugeruję zatem nie wstawiać Sound X’a do wnęk, lepiej go nie otaczać przedmiotami. Zbudowany jest inaczej, niż klasyczne kolumny i wymaga nieco innego traktowania. Odwdzięczy się bardzo czystym, głębokim, bogatym brzmieniem muzyki.

Właśnie muzyki, bo dopóki nie pojawi się opcja kooperacji z telewizorami Smart, głośnik ten średnio nadaje się do udźwiękowienia filmów. Siłą rzeczy muszę odtwarzać je na smartfonie lub tablecie. Rozumiesz? Super dźwięk z głośnika + obraz na niewielkim ekranie. Mnie się to nie spina.

Pozwoliłem sobie na chwilę (która przeciągnęła się do kilku godzin) odpoczynku przy soundtrackach z gier. Pokój wypełniały kolejno ścieżki dźwiękowe: StarCrafta 2, Skyrima, Diablo 2, Fallouta 1, 2 i 4, na dokładkę składanka z serii Heroes of Might & Magic. Ponieważ znam je na pamięć, próbowałem łowić fałszywe nuty. Nie zdołałem.

Mało tego, dopiero Huawei Sound X pokazał mi, jak wielu dźwięków dotąd nie słyszałem! Jestem tym faktem mile zaskoczony. Dodam tylko, że dużo zależy od jakości źródła. Spotify daje radę, ale słychać, że jakość utworów nie jest jednakowa. Tak samo jest na YouTube, gdzie oficjalne kanały twórców są w porządku, za to amatorsko wrzucana muzyka potrafi sprawić, że uszy więdną.

Obsługa i konfiguracja

Jedna, jak i druga czynność, są genialne w swej prostocie. Żeby głośnik zaczął działać, wystarczy podłączyć go do prądu. Teraz zerknij do instrukcji. Jest w pudełku i jest w języku polskim. W instrukcji znajdziesz też kod QR do pobrania aplikacji AI Life. Drugi taki sam jest na naklejce u góry głośnika.

Huawei Sound X NFC

Później postępuj zgodnie z wytycznymi w instrukcji. Masz do wyboru transmisję przez Bluetooth albo OneHop przez NFC. Ja wolę tę drugą, przypomina funkcję Huawei Share, którą opisałem m.in. w recenzji MateBooka 13.

Aplikacja AI Life

Interfejs prosty i przejrzysty. W gruncie rzeczy niewiele w nim jest. Raptem to, co widać na screenach poniżej.

To jednak wystarczy, żeby się połączyć i przesyłać dźwięk. Zaraz potem wyszedłem z aplikacji i odpaliłem muzykę. Jak widać powyżej, aplikacja przewiduje miejsce na więcej urządzeń. Np. na drugi głośnik Sound X, który sparujesz z tym.

W oczekiwaniu na aktualizacje

Nie ukrywam, teraz jest ubogo. Equalizera brak. Opcje zmiany decybeli są skromne. Widać tylko 2 funkcje, które są na razie niedostępne. Co jeszcze pojawi się w ramach aktualizacji? Bóg raczy wiedzieć, niemniej trzymam kciuki, żeby pojawiła się łączność ze Smart TV. Avengersi z takim basem będą prawdziwym, wizualno-dźwiękowym rarytasem!

Ocena. Czy warto kupić Huawei Sound X?

To nie jest głośnik dla każdego. To nie jest głośnik, który po prostu odtwarza muzykę w tle. To nie jest też głośnik w pełni mobilny (potrzebuje przecież stałego zasilania).

Huawei Sound X jest kolumną. Wyjątkową, bo miniaturową, lecz nie powinna mieć żadnych kompleksów względem dużo większych odpowiedników. Jest także elementem systemu smart home marki Huawei – u nas on dopiero raczkuje, ale są kraje, w których jest powszechny.

Kto chciałby mieć w domu arcyunikalny smaczek, może śmiało zamawiać Sound X. Audiofilskie uszy również zostaną mile dopieszczone. W niedalekiej przyszłości z pewnością jeszcze bardziej, jak tylko pojawi się większa aktualizacja aplikacji.

Huawei Sound X z aplikacją AI Life

Ta pokaźna, czarna piguła uprzyjemni popołudnie, odgrywając ulubioną muzykę (klasyczną, pop, hip-hop, R’n’B, drum’n’bass, dubstep, electro, rock, metal, ambient, soundtracki). Uniwersalność głośnika pozwoli przeskakiwać pomiędzy gatunkami, co osobiście bardzo cenię, bo moja lista na Spotify zawiera chyba wszystko, co można słuchać (poza Zenkiem i jego kolegami po fachu).

Emitowany dźwięk jest czysty. Basy nie dudnią, nie huczą, nie buczą, ale przyjemnie wybrzmiewają w przestrzeni. Nie wstrząsają wprawdzie szkłem zamkniętym w szafce, lecz jednocześnie nie przytłaczają reszty sceny. Soprany, wokale i tony średnie mają szansę się wykazać, ulecieć w eter.

Aduio Huawei Sound X

Spokojnie rozkręcisz nim domówkę, dając czadu kawałkami z mocnym dołem (dźwiękowym oczywiście). Daje się również zabrać na wakacje. W plecaku będzie ciążył, lecz w domu wczasowym nie ma to już znaczenia i pokaże, na co go stać. O ile chcesz wtedy obcować z muzyką o czystym i soczystym brzmieniu. Ono będzie z kolei pożądane np. przy odsłuchu romantycznej twórczości Chopina albo ujmującej ścieżki dźwiękowej Jeremy’ego Soule’a.

Liczę na to, że Huawei szybko wzbogaci aplikację AI Life o współpracę ze Smart TV, jak również o rozbudowany equalizer. Coś zdefiniowanego, ale i ustawienia otwarte, dla dźwiękowych freaków. Wtedy, za te pieniądze, ma szansę na spore powodzenie i spory kawałek rynkowego tortu.

Minusy

  • uboga (jeszcze) aplikacja
  • obudowa szybko się palcuje
  • nieco płaskie tony wysokie

Plusy

  • wysokiej klasy przetworniki
  • głęboki bas
  • brak interferencji dźwiękowej
  • łatwe i szybkie parowanie
  • oryginalny design
  • solidna, pięknie wykonana konstrukcja

Ocena redakcji

9/10
PL - Innowacja

Głośnik Huawei Sound X jest do kupienia w x-kom