Football Manager 2020 – recenzja. Symulator menedżera piłkarskiego jeszcze nigdy nie był tak złożony

Wielbiciele tabelek, statystyczek oraz korporacyjnego savoir vivre’u obtoczonego futbolową panierką, strzeżcie się. Oto nadchodzi nowy Football Manager 2020 – bardziej skomplikowany niż kiedykolwiek, a przez to i bardziej wciągający. Mnie wyciął już blisko 40 godzin z życiorysu, a i tak czuję, że nie poznałem wystarczająco dobrze wszystkich mechanik. Czy warto było szaleć tak? Tego dowiecie się z recenzji nowego FM-a.

Nudny wstęp, który musiał powstać

Zacznijmy od kwestii techniczno-organizacyjnych, aby uniknąć niedomówień. Pierwsza rzecz – nowego FM-a testowałem przedpremierowo w wersji beta. Do pewnych mankamentów podchodzę więc z dystansem, a niektóre zupełnie pomijam w ocenie, chcąc wstrzymać się do dnia premiery. Zresztą w międzyczasie zdążyła ukazać się jedna aktualizacja, która naprawiła część problemów. Mając na uwadze, jak rzecz wyglądała w poprzednich latach, kolejne łatki wydają się kwestią czasu.

I tak, jak pewnie zauważycie na screenshotach, polskie tłumaczenie jest niepełne, a rodzime zdania często przeplatają się z anglojęzycznymi. Grze zdarza się od czasu do czasu wykrzaczyć w najmniej spodziewanym momencie, dwukrotnie też doświadczyłem uszkodzenia zapisu gry, którą musiałem odtwarzać z wcześniejszych save’ów (miało to też dobre strony, ale o tym potem).

Football Manager 2020 - ekran główny

Kolejna organizacyjna rzecz, o której wypada wspomnieć, to nieunikniona fragmentaryczność recenzji. Kto grał, ten wie – seria Football Manager jest tak złożona i mnoga pod względem mechanik, że branie każdej po kolei na warsztat, wiązałoby się z koniecznością napisania książki. I to takiej, która objętościowo przewyższyłaby sienkiewiczowskie powieści. Ponieważ rdzeń rozgrywki niezmiennie pozostaje ten sam, w recenzji skupiłem się przede wszystkim na nowościach oraz na tym, co szczególnie wpadło mi w oko.

Na koniec wspomnę o tym, że tekst opieram wyłącznie na jednej rozegranej karierze, w której, niesiony na skrzydłach lokalnego i firmowego „patriotyzmu”, podjąłem się prowadzenia Rakowa Częstochowa. Udało mi się rozegrać dwa pełne sezony, niemniej chcąc zaoszczędzić nieco czasu, część spotkań poprowadził za mnie asystent, któremu zostawiałem wytyczne co do taktyki i obsadzenia wszystkich pozycji.

Zanim przejdziesz do właściwego tekstu, zajrzyj do artykułu, o talentach z Football Managera, którym w życiu nie poszło tak dobrze jak w grze. Przeczytaj też o tym, dlaczego twórcy FM-a zostali oskarżeni o rasizm.

Football Manager 2020

Football Manager 2020 – co nowego?

Na początek przyjrzymy się kilku mechanikom, które producenci nowego FM-a wyeksponowali jako nowości w serii. Niektóre mają charakter kosmetyczny, niemniej większość wprowadza zauważalne zmiany, które urozmaicają rozgrywkę i jeszcze bardziej ją komplikują (nie jest to bynajmniej zarzut).

Planowanie ścieżek kariery w klubie

Brzmi bardzo korporacyjnie i taka poniekąd jest nowa funkcjonalność FM-a. O co chodzi? W głównej mierze o planowanie i kontrolowanie rozwoju poszczególnych zawodników oraz roli, jaką mają odgrywać w naszym klubie na różnych etapach kariery.

Jak to wygląda w praktyce? Rzecz sprowadza się przede wszystkim do sporządzania kontraktów, bardziej szczegółowych niż kiedykolwiek wcześniej. Negocjując z zawodnikiem umowę, włączamy do niej konkretne zapisy, będące czymś w rodzaju długoterminowej strategii rozwoju piłkarza. Dla nas menedżerów z kolei stanowią one zobowiązania, z których musimy się wywiązywać, bo zawodnicy nadzwyczaj ochoczo je egzekwują. Jeśli nie spełnimy danych obietnic, najpewniej gotowi będą szukać pracodawcy gdzie indziej.

FM 2020 obietnice

Planowanie „ścieżek kariery” wymaga wskazywania teraźniejszych i przyszłych statusów. Tych mamy w FM 2020 aż dwanaście i różnią się nieco w zależności od tego, czy mówimy o bramkarzach, czy graczach z pola. I tak na przykład możemy obiecać rezerwowemu golkiperowi regularne występy w pucharach i jeśli się na to zgodzi, nie będzie nas zalewać żalami spowodowanymi brakiem gry w lidze, bo dokładnie wie, na czym stoi. Co więcej, gracze mogą wymagać wyższych statusów w przyszłości. Dajmy na to: piłkarz godzi się z rolą dżokera w sezonie 2019/2020, ale na sezon 2020/2021 ma obiecany status zawodnika pierwszego składu.

Co ciekawe, nie wszystkie obietnice, jakie złożymy piłkarzowi, mają charakter „ścieżki kariery”, bo ich wymagania dotyczą wielu kwestii. Zawodnik może na przykład zażądać od nas wzmocnienia danej formacji w zespole albo zatrudnienia bardziej wykwalifikowanych specjalistów w sztabie szkoleniowym. Zdarza się też, że prosi o to, byśmy podjęli próbę sprowadzenia do klubu kolegi z jego obecnej drużyny.

Gdy próbowałem pozyskiwać piłkarzy do Rakowa, często zdarzało się też, że piłkarze stawiali mi warunek na zasadzie: dołączę do klubu, ale potraktuję go jako trampolinę do wskoczenia na wyższy poziom. Takim warunkom zawsze towarzyszyły niskie klauzule transferowe, których w wielu przypadkach nie mogłem nawet negocjować, bo agent zawodnika na to nie pozwalał. Innymi słowy – miałem nie robić piłkarzowi problemów z odejściem, gdyby zgłosił się po niego klub o większej renomie. To trochę komplikuje rozgrywkę z poziomu małego klubu, który chce sprowadzać tanio i sprzedawać drożej, niemniej dla samego Football Managera jest bardzo ożywcze.

FM 2020 zatrudnienie

Długoterminowa strategia klubu

Jako menedżer Rakowa z marszu otrzymałem socjalistycznie brzmiący „plan pięcioletni”. Zakładał m.in. stopniową poprawę wyników – od bezpiecznego miejsca w środku tabeli w pierwszym sezonie do stworzenia drugiej siły w Polsce najpóźniej w sezonie piątym. Po drodze oczywiście miałem mierzyć się z kilkoma rozmaitymi „kamieniami milowymi”. Jednym z priorytetów było również utrzymanie struktury płac na odpowiednim poziomie i nieprzekraczanie budżetu przeznaczonego na pensje.

Oczywiście cele zawarte w długoterminowej strategii klubu można negocjować z zarządem, np. przy renegocjacji umowy, niemniej aby być przekonującym, warto mieć w zanadrzu argumenty sportowe i komercyjne (np. duże dochody ze sprzedaży zawodników). Jeżeli damy ciała z konsekwentnym wdrażaniem planu pięcioletniego… cóż, w grze jest wiele innych klubów i na pewno któryś zechce Was zatrudnić.

Football Manager 2020 plan pięcioletni

Obok planu pięcioletniego zobowiązany byłem również do wpisywania się w „etos klubowy”, czyli zespół czynników pozwalających tworzyć unikalną tożsamość zespołu. W sezonie 2021/2022 oczekiwania zarządu były takie, by drużyna prezentowała ofensywny futbol i w miarę możliwości jak najbardziej angażowała się w pressing. Przekładając to na nasze, miałem stworzyć taki Liverpool Jurgena Kloppa w wydaniu polskim.

FM 20 etos klubowy

Wyeksponowanie strategii klubowej na kilka sezonów jest moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Raz, że pomaga tworzyć wyrazistość klubu, wyszczególniając go w ten czy inny sposób z grona innych drużyn. Dwa – znacząco podnosi rangę i użyteczność zarządu, który w Football Managerze był dotychczas traktowany trochę po macoszemu. Wymowne jest to, że w żadnej z poprzednich odsłon tak często nie wchodziłem w interakcję z prezesem, jak w FM 2020.

Fajnym dopełnieniem tej mechaniki wydaje mi się „kodeks postępowania” przygotowywany przez kapitana przed sezonem. Przedstawia on spis kar, jakimi zawodnicy obciążani są za różnego rodzaju przewinienia. Nie musimy już samodzielnie ustalać przy każdej okazji, jak utemperować zawodników, którzy nie przyjdą na trening lub którzy w głupi sposób osłabią drużynę czerwoną kartką za brutalny faul. No i w końcu rola kapitana została dodatkowo wyróżniona.

Football Manager 2020 kodeks postępowania

Aby osiągnąć sukces, trzeba otoczyć się właściwymi współpracownikami

Pierwszy sezon w Rakowie nauczył mnie, że bez odpowiedniego personelu rozwój zarówno zespołu, jak i poszczególnych zawodników, jest mizerny. Ze słabymi trenerami nie ma co liczyć na zauważalny wzrost atrybutów u piłkarzy, nawet jeśli ci na boisku prezentują się dobrze, a ich potencjał wskazuje na to, że dysponują sporymi rezerwami w umiejętnościach, które tylko czekają, aż ktoś je wyzwoli.

Bardzo istotną rolę odgrywają trenerzy odpowiedzialni za przygotowanie fizyczne. Przez cały sezon 2019/2020 olbrzymim problemem było dla mnie chroniczne wyczerpanie zawodników. Męczyli się oni przeokrutnie podczas meczów, wskaźniki fizyczności spadały im w zastraszającym tempie, po spotkaniach natomiast regenerowali się tak długo, że mało który dawał radę doprowadzić się do stanu użyteczności przed kolejnym spotkaniem.

Kombinowałem, ile wlezie z reżimami treningowymi, ale kiedy obniżałem obciążenie, zawodnicy Rakowa byli niezadowoleni ze zbyt lekkiego treningu. Natomiast kiedy „przykręcałem śrubę”, zespół zalewała plaga kontuzji. Średnio wyszkoleni i nadmiernie obłożeni pracą fizjoterapeuci też w tym nie pomagali.

Kolejna rzecz – analizy przedmeczowe i te dotyczące zawodników. W przeważającej części – zupełnie nietrafione. Ustalając taktykę przed spotkaniami, nie mogłem im ufać i musiałem kombinować po swojemu. Spędziłem też sporo czasu na wyszukiwaniu kandydatów do gry w swoim zespole, bo skauci potrafili mi polecać tak mierny materiał piłkarski, że nawet polska Ekstraklasa by go przerosła.

Mimo tych wszystkich przeciwności Raków Częstochowa zakończył pierwszy sezon na dobrym szóstym miejscu w tabeli. Udało się również sięgnąć po Puchar Polski, głównie dlatego, że najgroźniejsi rywale odpadli z niego na bardzo wczesnych etapach. Tak czy inaczej, kolejny sezon rozpocząłem z zamiarem przeorganizowania struktury i personelu sztabu szkoleniowego.

Ubłagałem prezesa Świerczewskiego o trochę dodatkowych wakatów i środki na ich sfinansowanie i ruszyłem do poszukiwań, rzecz jasna na rynku bezrobotnych, żeby nie musieć wypłacać klubom odszkodowań. Poszło, o dziwo, bardzo łatwo. Szybko znalazłem ludzi o umiejętnościach, które mnie satysfakcjonowały. Na efekty tej małej rewolucji nie trzeba było długo czekać.

Pierwszym symptomem nadchodzących zmian było większe zadowolenie z treningów wśród samych zawodników, tj. przestali na nie narzekać. Potem zauważyłem, że skończyły się problemy ze złym przygotowaniem fizycznym. Piłkarze zaczęli sobie radzić z obciążeniem meczowym, które notabene wzrosło, bo Rakowowi udało się awansować do fazy grupowej Ligi Europy. Trochę w tym mojej zasługi, a trochę scrashowanego w odpowiednim momencie save’a. W ostatniej rundzie kwalifikacji trafiłem bowiem na Wolverhampton, ale ponieważ zapis gry został uszkodzony, do losowania musiałem podejść jeszcze raz. Tym razem padło na… bułgarski Łudogorec Razgrad, którego po ciężkim dwumeczu udało się wyeliminować.

Football Manager 2020 historia kontuzji

Kolejny zwiastun dobrych zmian – kontuzje, które nękały zawodników znacznie rzadziej niż w poprzednim sezonie. Domyślam się, że to zasługa nowozatrudnionych fizjoterapeutów i naukowców sportowych.

Co jednak ucieszyło mnie najbardziej, to stale rosnące atrybuty graczy, bo wraz z nimi rosła wprost proporcjonalnie cena, jaką musieli zapłacić za zawodników potencjalni absztyfikanci.

Warto wspomnieć, że w Football Manager 2020 mamy też nowe role w sztabie. Dyrektor techniczny nadzoruje pracą trenerów, wysyła ich na szkolenia, kursy językowe czy sporządza raporty o postępach personelu. Mamy również kierownika do spraw wypożyczeń, ale prezes Świerczewski konsekwentnie odmawiał mi zatrudnienia takiego człowieka, twierdząc, że przy obecnym statusie klubu byłby to zbędny wydatek. Ale mam w planach dalsze męczenie go w tej sprawie.

FM 2020 obowiązki sztabu

Podsumowując – podoba mi się zwiększenie roli sztabu szkoleniowego w procesie rozwoju klubu i zespołu. Obsada poszczególnych stanowisk to rzecz kluczowa i warto poświęcić jej odpowiednio dużo czasu. Świetne jest również to, że wygodnie im powierzać (i zabierać) poszczególne obowiązki. Mając kompetentnego koordynatora pionu juniorskiego, mogę mu na przykład przekazać pałeczkę co do pozyskiwania zdolnych juniorów. Zwiększyła się też liczba interakcji, jakie nawiązujemy z członkami personelu, co jeszcze bardziej podkreśla ich znaczenie podczas rozgrywki. Generalnie jak dla mnie wszystkie zmiany w obszarze sztabu są trafione w dziesiątkę.

Grafika i silnik meczowy w Football Manager 2020

Wizualnie rewolucji nie ma. Raczej drobna ewolucja. Mecze dalej wyglądają dość prymitywnie, no ale przecież nikt chyba nie oczekuje po FM-ie graficznych wodotrysków. Dominanta rozgrywki tkwi zupełnie gdzie indziej i w gruncie rzeczy… niech tak pozostanie.

Tak czy inaczej kilka zmian w grafice i silniku meczowym zostało wprowadzonych i warto o nich wspomnieć. Na pierwszy ogień – modele menedżerów. Cóż, nie ukrywam, że mieliśmy trochę ubawu przy dodawaniu twarzy redaktorów Geeksa. Twórcy przekonują, że awatary menedżerskie wyglądają lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, nasze facjaty natomiast zadają kłam temu twierdzeniu.

Warto wspomnieć o rzeczy niezwykle istotnej, mianowicie po raz pierwszy nie odpalicie Football Managera na komputerach z 32-bitowym systemem operacyjnym. Ponoć podyktowane jest to lepszą grafiką, ja jednak nie odczuwam nowych zmian na tyle, bym postrzegał za konieczność rezygnację ze starszych komputerów.

Nie da się jednak ukryć, że same mecze wyglądają odrobinę lepiej. Różnice w jakości tekstur i modeli w stosunku do poprzedniej odsłony są widoczne, ale nie na tyle, by czuć efekt „wow”. Natomiast mam pewne zastrzeżenia co do sztucznej inteligencji. W wielu przypadkach zawodnicy zachowują się… głupio. Podejmują decyzje, których nawet średnio inteligentni piłkarze nigdy by nie podjęli. Dziwią mnie przede wszystkim pozycje, z których decydują się na oddawanie strzałów, a także niektóre zachowania w obronie, na przykład odsuwanie się od nacierających napastników i robienie im miejsca do wbiegnięcia w pole karne.

FM 2020 mecz

Kolejna rzecz – zawodnicy bardzo często nie stosują się do poleceń, które im wydaję. Odnoszę wręcz wrażenie, że mają w nosie przedmeczowe założenia taktyczne, ostentacyjnie je ignorując. Kiedy wymagam od nich gry krótkimi podaniami, posyłają długie lagi w przód w poszukiwaniu napastnika. Gdy chcę, aby rozszerzyli nieco pole gry i częściej wykorzystywali skrzydła, usilnie pchają się z akcjami środkiem boiska. Być może wynika to z faktu, że w gruncie rzeczy nie są oni wybitni, zwłaszcza w porównaniu z piłkarzami ze światowej czołówki. Nie wiem, nie grałem lepszymi klubami, więc na ten moment brakuje mi właściwego porównania, ale na pewno to zweryfikuję.

Football manager 2020 ekran meczowy

Scouting, analityka i dbanie o rozwój młodych talentów

Dysponując odpowiednimi skautami i analitykami w sztabie szkoleniowym, możemy prześwietlić piłkarza od A do Z. Twórcy ulepszyli raporty, jakie od nich dostajemy, przez co łatwiej zaaprobować lub odrzucić kandydaturę tego czy innego zawodnika. Jeśli nie zadowala Was ogólny raport, możecie sięgnąć do szczegółowego. Poprawie uległa m.in. ich wizualna strona, przez co stały się bardziej czytelne.

Football Manager 2020 analitycy

To dobra wiadomość, jeśli tak jak ja obejmiecie stery klubu pokroju Rakowa Częstochowa, bo niski budżet transferowy i płacowy wymaga głębokiego researchu wśród piłkarzy o nazwiskach, które nawet obeznanemu kibicowi piłkarskiemu mówią niewiele. Na blisko 40 godzin, jakie spędziłem z betą Football Managera 2020, co najmniej 10 spędziłem na poszukiwaniach piłkarzy, w których tkwi duży potencjał do rozwoju.

FM 2020 scouting

Raporty są naprawdę niezwykle szczegółowe, uwzględniają chociażby takie aspekty, jak wpływ urazów na postępy czynione przez poszczególnych zawodników. Dowiemy się z nich również sporo o osobowości piłkarza, co wbrew pozorom ma duże znaczenie, bo są tacy, którzy mimo olbrzymich umiejętności są „niereformowalni”, jeśli chodzi o podejście do zawodu, przez co notorycznie się obrażają i szukają problemów tam, gdzie ich nie ma.

Świetne jest to, że teraz na bieżąco możemy monitorować postępy naszych juniorów. Mamy do tego nawet dedykowaną zakładkę „Centrum Szkolenia”. Możemy w niej sprawdzać raporty dotyczące młodych talentów w naszym klubie, sprawdzać, jak radzą sobie ci, których wypożyczyliśmy do innych klubów albo przejrzeć sylwetki kandydatów do akademii, gdy nadejdzie czas rekrutacji. Otrzymamy tu również sugestie co do tego, których młodzików warto wypożyczyć, aby zbierali doświadczenie niezbędne do funkcjonowania w seniorskiej piłce. Wszystko w jednym miejscu. Schludnie, rzeczowo i przejrzyście. Kapitalna sprawa.

Inne drobne nowości

Jest ich całkiem sporo, oto kilka, które zasługują na wyróżnienie:

  • Dodatkowe kwestie, które możemy przekazać graczom na spotkaniach posezonowych.
  • Łatwiejsze znalezienie pracy w przypadku, gdy zaczynamy jako bezrobotni lub gdy dotychczasowy klub się z nami rozstaje.
  • Na kartach bramkarzy zobaczymy od teraz statystykę obronionych i nieobronionych rzutów karnych.
  • Zanim podejmiecie pracę w klubie danej ligi, możecie sprawdzić, ile funduszy każda z drużyn pobiera od sponsorów. Dzięki takim informacjom decyzja o wyborze odpowiedniego klubu może stać się łatwiejsza.
  • Przygotowując korekty taktyczne na dany mecz, możemy liczyć na sugestie sztabu, co trzeba zrobić, aby powrócić do stanu pierwotnego. Drobna rzecz, ale bardzo przydatna.
  • Jeżeli zaczniecie pracę w klubie, który nie posiada drugiej drużyny, możecie wnioskować do zarządu o utworzenie takowej.

Gratka dla koneserów futbolu przez małe „f”: w pełni licencjonowana PKO Ekstraklasa

Wiadomo od dawna, że brak licencji w tej czy innej lidze można łatwo „naprawić”, korzystając z fanowskich modów. Tak czy inaczej licencja na PKO Ekstraklasę jest miłą niespodzianką. Fajnie móc już na starcie zobaczyć herb Rakowa, oryginalne stroje czy zdjęcia zawodników.  

No i można pogadać z prezesem Świerczewskim, choć nasza komunikacja nie zawsze przebiega tak, jak oboje byśmy sobie tego życzyli. Prezesie, prosząc o zgrupowanie w „ciepłych klimatach”, miałem na myśli bardziej jakieś Emiraty Arabskie…

Football Manager 2020 - ciepłe klimat
FM 2020 ciepłe klimaty

Football Manager 2020: co nie zagrało?

Tak jak wspomniałem na wstępie, seria Football Manager przyzwyczaiła nas do tego, że premiera wcale nie musi oznaczać finalnego produktu, bo ten kształtuje się dopiero po kilku łatkach. A co dopiero beta, którą miałem możliwość ograć. Nie znaczy to jednak, że nie ma elementów, których twórcom nie można wytknąć już teraz. Oto kilka z nich:

  • Konferencje prasowe i kontakty z mediami – dalej są schematyczne i przewidywalne. Po upływie jednego sezonu znamy na pamięć wszystkie pytania, więc albo opuszczamy konferencje, albo wysyłamy na nie asystenta. Ta druga opcja ma jednak ten haczyk, że nasza prawa ręka lubi palnąć czasem jakąś głupotę. Generalnie coś mogłoby się ruszyć w kwestii kontaktów menedżera z mediami.
  • Czasem gracze mają do nas pretensje, że nie zrealizowaliśmy obietnicy, mimo że to uczyniliśmy. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy jakiś zawodnik domagał się wzmocnień zespołu w obrębie danej formacji, wzmacniamy ją więc, a on nam wypomina, że tego nie uczyniliśmy. Kto wie, być może piłkarz i menedżer inaczej postrzegają to, czy ktoś jest wzmocnieniem, czy nie. Na szczęście za każdym razem ostatecznie wychodziło na moje i oburzony piłkarz prędzej czy później cofał swoje zarzuty.
  • Nie ma Juventusu. Serio. Wygląda na to, że wyłączność, którą zapewnił sobie Pro Evolution Soccer, obejmuje nie tylko bezpośredniego rywala w postaci Fify, ale też serię Football Manager. Trochę to dziwne, bo obie marki nijak ze sobą nie konkurują i mimo podobnej tematyki są raczej przeznaczone dla różnych odbiorców. Tak czy inaczej, zamiast Juventusu mamy do czynienia z klubem… Zebre. Na szczęście już wkrótce dostępny będzie edytor, więc ten mankament będzie można łatwo naprawić. Ale niesmak pozostał.
  • Ciągle nie ma licencji na Premier League i La Liga. Szkoda, bo to jednak, bądź co bądź, dwie najsilniejsze dziś rozgrywki na świecie.
FM 2020 Zebre zamiast klubu Juventus

Podsumowanie: czy warto kupić Football Manager 2020?

Jeśli dopiero planujecie rozpocząć swoją przygodę z serią, mam złą wiadomość: próg wejścia z każdym rokiem jest coraz wyższy. Nawet ja, można rzec – weteran serii, miewam czasem problemy z nadążeniem za wszystkimi nowymi mechanikami i funkcjonalnościami, co rusz natrafiając na coś, co wcześniej umykało mojej uwadze, a co dopiero ktoś, kto nigdy w FM-a nie grał.

W każdym razie gra cały czas daje ogrom satysfakcji. Korzenie rozgrywki pozostały nienaruszone, a nowy FM zyskał kilka ciekawych odnóg, które stanowią wartościowe odświeżenie dla serii. Myślę, że ci, którzy Football Managera znają, nie będą zawiedzeni. Zwłaszcza gdy gra zyska łatki, które poprawią działanie tego i owego. Ja na pewno zawiedziony nie jestem.

Minusy

  • na ten moment gra bywa niestabilna, ale łatki najpewniej to poprawią
  • nudne i powtarzalne konferencje prasowe
  • zawodnicy, którzy nie słuchają poleceń przedmeczowych
  • Zebre zamiast Juventusu
  • brak pełnych licencji na dwie największe ligi

Plusy

  • wprowadzenie długoterminowych strategii w klubach
  • dużo większe znaczenie sztabu szkoleniowego
  • nowe role w personelu
  • poprawiony scouting
  • kodeks postępowania ustalany przez kapitana zespołu
  • świetne monitorowanie postępów młodych graczy
  • ścieżki kariery i obietnice składane piłkarzom
  • licencja na PKO Ekstraklasę
  • to wciąż ten sam wspaniały Football Manager
1 /10
Końcowa ocena