Fifa 20 – recenzja. (Re)Volta czy ten sam cukierek w nowym papierku?

Już od pierwszych przecieków Fifa 20 jawiła się jako odsłona ze wszech miar rewolucyjna. Fabularnie mdła papka z Aleksem Hunterem dobiegła końca z ostatnią częścią, coś więc trzeba było za nią wcisnąć. A że fani wirtualnej kopanej latami jojczyli o kolejną Fifę Street, EA Sports przygotowało coś na tę modłę, mianowicie tryb Volta, w którym możemy uskuteczniać bajerancki uliczny futbol z trikami, bieganiem po ścianach i personalizacją zawodników à la The Sims. Ale Volta to nie jedyna nowość. Zmian jest więcej; niektóre lepsze, a niektóre… takie, że chciałoby się rzucić padem.

Volta Football. Radosny futbol uliczny z fatalną fabułą w tle

Czego by nie mówić – w trybie Volta jest efektownie. To na pewno. Co prawda z realizmem niewiele ma to wspólnego, ale przecież nie o to chodzi. Tempo spotkań jest piekielnie szybkie, wśród sztuczek znalazły się te przeniesione ze standardowych meczów, jak i kilka przeznaczonych wyłącznie dla Volty.

Fifa 20 Volta

Tryb fabularny jest. I na tym należy poprzestać, bo historia jest miałka, trywialna i na wskroś przewidywalna. Bezbarwni, kliszowi bohaterowie wywołują ziew, a czarę goryczy przelewa fatalny polski dubbing, przy którym czułem się, jakbym oglądał Hannah Montana na Disney Channel.

Jednak to, co uliczne tygryski lubią najbardziej, prezentuje się już znacznie lepiej. Rozgrywka jest ciekawa i wciąga, szczególnie gdy gramy ze znajomym na dwa pady. Co najbardziej spodobało mi się jednak w trybie Volta, to różnorodność opcji zabawy, pozwalająca cieszyć się street footballem na wiele sposobów. I tak możemy grać w meczach 3 vs 3 z bramkarzami lub bez nich albo decydować, czy wolimy auty czy płynniejszą rozgrywkę z piłką odbijającą się od bocznych ścian.

Niezwykle efektownie wyglądają uliczne boiska, rozlokowane w różnych zakątkach świata. Spotkania możemy rozegrać między innymi w Tokio, Amsterdamie, Rio de Janeiro czy Nowym Jorku. Każda z lokacji została przygotowana bardzo starannie, każda aż kipi ulicznym klimatem czy to brazylijskich fawel, czy neonowych wnętrz japońskich klubów.

Ciekawą opcją jest możliwość rekrutacji nowych zawodników. Pozyskujemy ich z zespołów, które udało nam się pokonać (w przypadku rozgrywki online gracze nie tracą swoich piłkarzy, ale są oni „dublowani”). Każdego zawodnika możemy spersonalizować wedle własnego widzimisię, zmieniając mu ciuchy i fryzury czy dodając tatuaże. Nowe ubrania odkrywamy, wykonując questy albo płacąc walutą zarobioną w grze (w trybie Volta nie ma mikropłatności).

Czy warto poświęcić czas temu trybowi? Mam mieszane uczucia. Gra przeciwko SI dość szybko się nudzi i bywa frustrująca, gdy na wyższych poziomach trudności zawodnicy rywala strzelają bramki nawet z najbardziej absurdalnych pozycji. Ale gra online albo ze znajomymi to już inna para kaloszy, w której doświadczycie naprawdę sporo frajdy.

Nie obyło się jednak bez bugów. Te pojawiają się najczęściej w ćwiczeniach treningowych. Zobaczcie sami:

Kariera Rakowem Częstochowa w Fifa 20 

Tegoroczny awans do Ekstraklasy Rakowa Częstochowa sprawił, że nasz lokalny klub zadebiutował w najnowszej Fifie. Nie mogłem przegapić tej okazji i postanowiłem sprawdzić tryb kariery właśnie z perspektywy częstochowian.

Fifa 20 raków skład

I bardzo dobrze, że to zrobiłem, bo gra Rakowem uwypukliła pewne elementy, które „zatuszowała” wersja demo. Tam bowiem mogliśmy zagrać kilkoma drużynami należącymi do europejskiej czołówki, a ponieważ gameplay znacząco zwolnił w porównaniu z poprzednimi odsłonami, wyglądało to co najmniej obiecująco.

Fifa 20 raków x-kom

Niestety inaczej rzecz się ma w przypadku drużyn, którym do europejskiej elity trochę jeszcze brakuje, a w rodzimej Ekstraklasie takich klubów jest na pęczki. Mówiąc wprost – w początkowej fazie kariery gra Rakowem stanowi ogromne wyzwanie, gdy gra się na „zawodowcu” lub wyższym poziomie trudności. Mój żałosny skill żałosnym skillem, niemniej zawodnicy z overallem ok. 65 (tacy dominują w częstochowskiej kadrze) znacząco odstają od tych, którzy mają powyżej 70 punktów. Mówiąc wprost – gra się bardzo mozolnie i wolno, do tego trudno o konstruowanie sensownych akcji ofensywnych.

Z punktu widzenia wiarygodności i odwzorowania rzeczywistych umiejętności piłkarzy jest to jak najbardziej uzasadnione, niemniej przed graczem Fify stawia poprzeczkę nienaturalnie wysoko. Piłkarze bardzo często popełniają banalne błędy, na które nie mamy wpływu, psując proste podania na kilka metrów, unikając wyjść na pozycje i ignorując przedmeczowe ustalenia.

Fifa 20 Jarosław Jach

Gra Rakowem pokazała mi coś jeszcze: w Fifie 20 kluczowe atrybuty to przyspieszenie i szybkość zawodników. Domyślnym ustawieniem Rakowa w produkcji EA Sports jest 3-4-3, w którym funkcję bocznych obrońców pełnią wahadłowi, będący w gruncie rzeczy skrzydłowymi. Kiedy któryś straci piłkę w ataku i sprowokuje kontratak, zawodnicy rywala mają przed sobą trójkę stoperów, którzy szybkością nie imponują. No i robią z tymi stoperami, co chcą; wystarczy że mają wysoko oceniony „pace”. Strasznie to frustrujące, tym bardziej że zmiana taktyki wymaga przebudowy kadry (w Rakowie nie ma ani jednego nominalnego lewego obrońcy).

Przede mną było więc sporo menedżerskiej pracy. Za punkty zebrane w poprzedniej Fifie, włączyłem opcję dodatkowego budżetu, więc mogłem się trochę pobawić na rynku transferowym. Co zresztą natychmiast zacząłem robić. Najpierw wypożyczyłem Bartosza Kapustkę z Leicester i Jarosława Jacha z Crystal Palace (w grze jeszcze nie ma Jarka w kadrze, mam nadzieję, że najbliższa aktualizacja to zmieni). Potem zwróciłem wzrok w kierunku juniorów z Manchesteru United, którzy z zadziwiającym entuzjazmem dołączali do mojego zespołu. Najpierw Angel Gomes i Mason Greenwood, a zimą Tahith Chong i Cameron Borthwick Jackson. Co ciekawe, byłem też bliski wypożyczenia jednego z najskuteczniejszych na obecną chwilę napastników Premier League – Tammy’ego Abrahama, co chyba nie najlepiej świadczy o realizmie w grze.

Fifa 20 tryb kariery

Którzy z obecnych graczy Rakowa zostali odzwierciedleni w grze tak, by radzić sobie na poziomie Ekstraklasy? Przede wszystkim Tomas Petrasek, który zarówno w dwu-, jak i trzyosobowym bloku stoperów był szefem. Silny, wysoki, silny, świetnie główkujący. No i silny. Z przodu na wyróżnienie zasługuje Miłosz Szczepański, którym strzeliłem sporo bramek i który z biegiem gry bardzo przyzwoicie się rozwija.

Tak czy inaczej, zastrzyk pieniężny pozwolił mi zbudować „samograja” w ledwie dwa okienka transferowe. W drugim sezonie sposobiłem się już do udziału w Lidze Mistrzów, kiedy okazało się… że Rakowa w niej nie ma. Nie wiem, czy to jakiś błąd gry, czy przeoczenie twórców, ale europejskie puchary w ogóle się nie uruchomiły. To zaś bardzo skutecznie zniechęciło mnie do dalszej gry.

Co nowego w trybie kariery?

Pisałem już o zmianach, które byłyby mile widziane w Fifie 20 i sporo miejsca poświęciłem tam trybowi kariery. Niestety najwyraźniej EA nie czytało mojego wpisu, bo zmiany, choć są, mają charakter przede wszystkim kosmetyczny.

Edytor postaci menedżera jest dużo bardziej złożony niż w poprzednich odsłonach, w dodatku do wyglądu naszego awatara dostęp mamy cały czas, więc możemy zmieniać swój „look”, kiedy tylko przyjdzie nam na to ochota. Nasza postać jest też częściej eksponowana w grze, przede wszystkim ze względu na „cutscenkowe” konferencje przed- i pomeczowe.

Fifa 20 tryb kariery

Scouting jest praktycznie ząb w ząb taki sam jak w kilku ostatnich częściach Fify, lig juniorskich jak nie było, tak nie ma, modyfikacji stadionu również (a to dla kibiców Rakowa byłoby coś, co mogłoby ich szczególnie zainteresować). Zawodnicy dalej wydają się mieć sztywno określony potencjał, powyżej którego nie przebiją się, choćbyśmy nimi naparzali po 5 bramek na mecz. Transfery, jak już wspomniałem, nie są zbyt realistyczne i podejrzewam, że jeszcze dwa sezony gry i do Rakowa zacząłbym ściągać takie nazwiska, o jakich tej lidze w rzeczywistości się nawet nie śniło.

Co jeszcze nowego? Na złożoności nabrały relacje z zawodnikami, którzy częściej niż w poprzednich Fifach przychodzą do nas ze swoimi problemami i już nie tak łatwo ich spławić. Jeśli pomijamy ich w kadrze meczowej, szybko zaczną mówić, co im się nie podoba, a nawet domagać się transferu. Co więcej, zawodników możemy „podbudowywać” albo „podcinać im skrzydła” również na konferencjach prasowych.

Fifa 20 relacje z zawodnikami

Generalnie choć kariera menedżerska w Fifie w końcu doczekała się uwagi ze strony twórców, wciąż nie jest tym, czym mogłaby być. Wydaje się na chwilę obecną, że EA skupia się przede wszystkim na nowo powstałej Volcie, która zapewne będzie ewoluować, jak również – co oczywiste – na Fifa Ultimate Team, z którego czerpie ogromne zyski z mikropłatności.

Trochę szkoda, bo sporo osób wciąż lubi spędzać czas na starych dobrych trybach offline. Sam ogrywam karierę menedżera rok w rok i choć składy są odświeżane, od kilku odsłon mam wrażenie, że ciągle gram w to samo.

Silnik meczowy

Co zmieniło się w samym meczowym gameplayu? O zwolnieniu tempa zdążyłem już napisać, choć nie dodałem, że jest to zmiana, która bardzo Fifę reorganizuje i która pozwala wykonać grze maleńki kroczek w przód w kierunku symulacji i jeszcze mniejszy kroczek w tył od zręcznościówki, jaką zawsze była. Fajne jest to, że mamy teraz trochę więcej czasu na zaplanowanie pojedynczych akcji, przydałby się jednak lepszy balans między grą wielkimi a mniejszymi klubami.

Kolejną zmianą jest poprawa fizyki piłki. Bardzo podobało mi się to już w wersji demonstracyjnej i uważam, że była to modyfikacja konieczna, a przy tym dobrze zrealizowana.

Fifa 20 Mason Greenwood

Następna kwestia – konstruowanie i wykańczanie akcji. Nie da się ukryć – jest trudno i bardzo, bardzo dużo zależy od tego, jakimi piłkarzami dysponujemy. Ciężko czarować nisko ocenionymi zawodnikami, aczkolwiek w przypadku takich każda strzelona bramka sprawia sporo satysfakcji. Cieszy mnie natomiast, że skończono z dokładnymi podaniami z każdej pozycji. Teraz aby celnie oddać futbolówkę partnerowi, trzeba się przede wszystkim właściwie w stosunku do niego ustawić. Stojąc plecami, stwarzamy duże ryzyko, że piłka zostanie skierowana nie tam, gdzie zamierzaliśmy.

Zmiany widoczne są również w defensywie. Tutaj mam jednak pewne wątpliwości, czy zrealizowano je odpowiednio dobrze. Twórcy od dawna zapowiadali, że w Fifie 20 w defensywie premiowane będą zagrania „manualne”, a mniejszą skuteczność będą mieć automatyzmy pokroju pressingu czy wspomagania ustawiania obrońców przez SI. I trzeba powiedzieć, że jak EA zapowiadało, tak zrobiło, przy czym w praktyce wygląda to tak, że ci defensorzy, którymi w danym momencie nie sterujemy, stoją jak te kołki, stwarzając rywalowi olbrzymie pole do ofensywnych popisów.

Sporą modyfikację przeszły stałe fragmenty gry. Przede wszystkim rzuty wolne i karne. Te pierwsze wymagają wprawy (na szczęście jest do tego odpowiednie narzędzie treningowe), ale gdy już się je opanuje, można strzelać bramki à la „stadiony świata”. Poniżej krótki film, jak wyglądają rzuty karne:

Mam problem z rzetelną oceną zmian w gameplayu, po pierwsze dlatego, że zbyt krótko grałem i wszystkie spostrzeżenia są mocno subiektywne. Po drugie – znając EA Sports, wkrótce zostaniemy poczęstowani łatką, która diametralnie wszystko zmieni i wszelkie moje wywody z niniejszej recenzji będzie można wyrzucić na śmietnik.

Fifa Ultimate Team

Na gruncie FUT w zasadzie dostajemy to, co zawsze, w nieco odświeżonym wydaniu. Tym razem jednak zabrakło sezonów offline i jedyną możliwość, aby pograć z botem, daje Squad Battles. Oczywiście mamy też Division Rivals, gdzie pojedynkujemy się z graczami z całego świata i walczymy o kwalifikacje do lig weekendowych.

Cały FUT jak zawsze kręci się wokół pozyskiwania najlepszych kart z piłkarzami. Oprócz tradycyjnych metod zarabiania coinsów, mamy też możliwość zdobywania paczek. Najbardziej opłacalnymi sposobami wydaje się wykonywanie cyklicznych zadań oraz budowanie składów według wytycznych w wyzwaniach budowania składu.

Fifa 20 Dalglish

FUT jak to FUT. Wiele osób już przedpremierowo narzeka, a wszyscy i tak będą grać. Przynajmniej przez kilka pierwszych miesięcy…

Aha, byłbym zapomniał. Wśród nowości FUT są też mecze towarzyskie, które rozgrywamy według nowych zasad. Na przykład operując piłką we wskazanej strefie boiska podbijamy mnożnik bramek. Gdy podbijemy do maksimum (do trzech), strzelona bramka liczona jest potrójnie.

Piłkarska otoczka jak zwykle na najwyższym poziomie

Do licencjonowanych lig w Fifie 20 dołączyła Bundesliga. Ze stadionami, pakietem telewizyjnym i świetnym klimatem. Bardzo dobry ruch ze strony EA, choć niestety nie rekompensuje on utraty Juventusu, którzy w grze zastąpiła fikcyjna drużyna o nazwie Piemonte Calcio. Oczywiście ekspozycja Premier League, jak w ubiegłym roku, stoi na najwyższym poziomie, podobnie jak Champions League. Pozostałych lig i rozgrywek jeszcze nie miałem czasu sprawdzić.

Komentarz meczowy nie uległ wielkiej ewolucji. Owszem, gracz „dziewiętnastki” z miejsca wychwyci nowe kwestie i schematy, aczkolwiek nie jest ich dużo i większość komentarzy duetu Szpakowski & Laskowski została skopiowana z poprzedniej odsłony gry. Co jednak mnie dziwi, to fakt, że mimo licencji na PKO Ekstraklasę nie pokuszono się o nagranie wstawek dotyczących Rakowa Częstochowa.

Ba, żaden z komentatorów nie wymienia nawet nazwy tego klubu. Jest tylko „drużyna gości” albo „drużyna gospodarzy”, w zależności od tego, gdzie Raków rozgrywa mecz. Trochę słabo.

Dużą zmianą na plus jest nowy edytor postaci, o którym wspomniałem już w kontekście wyglądu menedżera w trybie kariery. W końcu dostaliśmy narzędzie, które pozwala na znacznie więcej niż to z poprzednich często. W ogóle mam wrażenie, że wygląd piłkarzy, tak tych z randomowymi twarzami, jak i tych, którym Fifa przygotowywała twarze indywidualnie, znacznie się poprawił. Coraz rzadziej widzę zezowate i tępe spojrzenia, lepiej prezentuje się też mimika facjat.

Fifa 20. Rewolucja czy odgrzany kotlet?

I jedno, i drugie. Mimo swoich niedoskonałości Volta stanowi powiew świeżości dla serii. Mechanika trybu gameplayowego na tyle różni się od standardowej rozgrywki, że można śmiało powiedzieć, iż dostaliśmy dwie gry w jednej.

Klasyczne spotkania i tryby wielkich zmian się nie doczekały. Ot, szlif tu, szlif tam, jeden trafiony, inny chybiony. Jeszcze inny… to już według uznania, bo ile graczy, tyle zdań. Niektórzy, jak ja, chwalą pomysł spowolnienia tempa, mimo że wymaga pewnych usprawnień, ale są też tacy, którzy uważają, że modyfikacja poszła za daleko i odebrała cały fun z gry. Kością niezgody pozostaje też, jak co roku, kwestia oceny poszczególnych zawodników, w którą zresztą angażują się sami piłkarze. Ostatnio np. Wes Morgan, stoper Leicester City, nagrał film ze swoimi sprintami jako odpowiedź do EA, które bardzo nisko oceniło jego szybkość w swojej grze. Trochę to dziwne, trochę zabawne, ale pokazuje, jak bardzo ta gra elektryzuje nie tylko samych graczy, ale też całe środowisko piłkarskie.

Czy warto kupić Fifę 20 już w okolicach premiery? Cóż, to zależy, na co się nastawiacie. Jeśli na grę w FUT, to – jak się pewnie domyślacie – każdy dzień zwłoki sprawia, że inni gracze odskoczą Wam ze swoimi składami.

Fifa 20 logo gry

Jeśli zastanawiacie się, czy Volta jest warta zakupu Fify… cóż, moim zdaniem to najlepszy element tegorocznej odsłony. Na początku myślałem co prawda inaczej, zwłaszcza gdy otarłem się o ten tryb w wersji demo, ale po dłuższym posiedzeniu muszę stwierdzić… to jest naprawdę niezłe. A już na pewno, gdy macie dwa pady i znajomego, z którym możecie pograć.

Patrząc całościowo – jest dobrze, ale po szumnych zapowiedziach czuję jednak pewien niedosyt. Spodziewałem się rewolucji, dostałem ewolucję, która wiele rzeczy zrobiła dobrze, ale niektóre skopała tak, że momentami aż odechciewa się grać. Mam też świadomość, że na ten moment trudno o wyczerpującą recenzję, bo wiele mankamentów i atutów tej gry ujawni się graczom w miarę upływu sezonu.

Tak czy inaczej – ja już gram. I póki co, jestem zadowolony. Żaden pad ani żadne okno nie ucierpiały podczas ogrywania gry do recenzji. Jedyne, co ucierpiało, to moje życie rodzinne i choć nie świadczy to o mnie najlepiej, dla twórców Fify musi to być komplement…

Minusy

  • poza kilkoma wyjątkami ten sam komentarz co zawsze
  • zwolnienie tempa rozgrywki (co dla jednych jest plusem, inni mogą uważać za minus)
  • kiepska fabuła trybu Volta i irytujący dubbing
  • ekstremalnie duże dysproporcje między mocnymi a słabszymi klubami i zawodnikami
  • nadmierne premiowanie szybkich piłkarzy
  • trudny do opanowania system obrony
  • błąd w klubach PKO Ekstraklasy, które nie mają możliwości gry w europejskich pucharach
  • brak Juventusu

Plusy

  • tryb Volta
  • nowe narzędzie do tworzenia zawodników
  • zmiany w trybie kariery
  • poprawiona fizyka piłki
  • zwolnienie tempa rozgrywki
  • poprawione twarze i mimika piłkarzy
  • jak zawsze – świetna otoczka pozameczowa
  • optymalizacja - wszystko działa płynnie i stabilnie niezależnie od platformy
  • mecze towarzyskie w trybie FUT
  • piękne lokacje w trybie Volta
  • pełna licencja na niemiecką Bundesligę
  • znakomita odsłona do kanapowego grania ze znajomymi

Jeżeli dopiero planujecie zakup gry, sprawdźcie koniecznie w sklepie x-kom: Fifa 20 na PC, Fifa 20 na Xbox One oraz Fifa 20 na PS 4.