Podwójne zbiorniki, zwiększona wydajność. Test i recenzja robota sprzątającego Dreame Bot W10

Marka Dreame wchodząca w skład ekosystemu Xiaomi specjalizuje się w tworzeniu inteligentnych urządzeń sprzątających. I choć jeszcze do niedawna w jej portfolio znaleźć można było głównie bezprzewodowe odkurzacze pionowe, to w katalogu produktów coraz mocniej przebijają się także roboty sprzątające. A tu powiewem świeżości i jednym ze sztandarowych modeli jest Dreame Bot W10. Przyciąga uwagę niebanalnym wzornictwem, ale przede wszystkim to pierwszy model, który mopuje, odkurza, a na dodatek samodzielnie czyści nakładki myjące. Czy to oznacza pełną automatyzację sprzątania? Odpowiedź jest ukryta w poniższej recenzji.

Dreame Bot W10 – robot mopujący czy odkurzający?

Robot sprzątający Dreame Bot W10 to (nie) przelewki. We wnętrzu stacji dokującej ukryte zostały dwa zbiorniki – na wodę czystą i brudną. Robot ma do zaoferowania trzy tryby sprzątania. Dostajemy więc opcję odkurzania, mopowania lub kompleksowe czyszczenie 2w1. Z czego to właśnie czyszczenie na mokro jest bardzo mocną stroną robota. To dosyć przewrotne, bo często to właśnie ta funkcja jest traktowana po macoszemu przez producentów inteligentnych urządzeń do sprzątania. 

Na czym polega nowatorskie podejście do poprawy jakości czyszczenia na mokro? Wspomnę tu chociażby o funkcji automatycznego czyszczenia podkładek mopujących – po zakończonym cyklu sprzątania na mokro, są one płukane i osuszane gorącym powietrzem. To tylko początek innowacji, które czekają użytkowników. O lśnienie kuchennych płytek i wyeliminowanie plam z paneli podłogowych zadba także samo działanie nakładek mopujących, które, jak podaje producent, obracają się aż 180 razy minutę. Jak to wszystko przekłada się na praktykę? Wszystko wyjdzie w praniu, albo raczej mopowaniu.

Unboxing Dreame Bot W10

Zanim jednak o wszystkich innowacjach, w które został wyposażony robot sprzątający Dreame Bot W10, czas przyjrzeć się temu, jak wygląda i prezentuje się ta machina. A trzeba przyznać, że wygląd ma dosyć niecodzienny. Mam tu na myśli to, że jej kształt odbiega od standardowego. Roboty sprzątające zazwyczaj mają kolistą budowę. W tym przypadku dostajemy coś na kształt litery D. Taki zabieg ma na celu nie tylko estetyczne wyróżnienie sprzętu. Kryje się za tym głębszy przekaz. Mianowicie chodzi tutaj o dokładną eliminację kurzu, sierści i innych zanieczyszczeń podczas odkurzania przy krawędziach. Pomóc w tym ma także boczna szczotka, która skuteczniej wyłapuje mniejsze i większe nieczystości.

A jakie dokładnie elementy skrywają się w wielkim tekturowym pudle? Oto co zastałam przy rozpakowywaniu przesyłki:

  • robot sprzątający Dreame Bot W10
  • podstawa samooczyszczająca (w jej wnętrzu: zbiornik na wodę czystą, zbiornik na wodę brudną i podstawa myjąca podkładki mopa)
  • kabel zasilający
  • dwie nakładki mopujące
  • szczotka boczna

Trochę szkoda, że za taką cenę producent nie zdecydował się na dorzucenie chociażby dodatkowych nakładek mopujących albo szczotki bocznej. Niektóre części z czasem się zużyją, a wtedy miło byłoby mieć je już pod ręką.  

Robot sprzątający Dreame Bot W10 zestaw

Budowa i działanie robota Dreame Bot W10

Robot oprócz tego, że intryguje niebanalnym kształtem, został wyposażony w pojemnik na kurz o pojemności 450 ml. W tym miejscu warto wspomnieć o jednej, bardzo ważnej kwestii, która dotyczy funkcji mopowania. Sam robot nie został wyposażony w zbiornik na wodę. Jest on za to zamontowany w stacji dokującej (razem z drugim zbiornikiem na wodę brudną).

Rekompensatą jest za to możliwość ustawienia (z poziomu aplikacji) jednego z trzech poziomów wilgotności podkładek mopujących, a sam robot w trakcie sprzątania co jakiś czas powraca do podstawy, aby oczyścić podkładki i nasączyć je czystą wodą. To właśnie tutaj przydaje się wspomniany drugi zbiornik. Brudna woda zostaje wówczas wypompowana przez dyszę, która znajduje się w dolnej części stacji, i trafia do oddzielnego pojemnika, by uniknąć czyszczenia powierzchni tym samym płynem z zanieczyszczeniami. A jeśli chodzi o samą funkcję odkurzania – tutaj jest lepiej, niż dobrze. Maksymalna moc czyszcząca robota to aż 4000 Pa.

Budowa, czujniki i przyciski

Pora przyjrzeć się bliżej samej budowie robota sprzątającego Dreame Bot W10. Urządzenie ma kolor połyskującej bieli. Estetycznie przedstawia się to bardzo dobrze, jednak w praktyce oznacza, że kurz i inne zanieczyszczenia, które osadzają się na jasnym panelu, szybko stają się widoczne i co jakiś czas trzeba przetrzeć go delikatnie suchą ściereczką.

Na górze odkurzacza znajdują się trzy standardowe przyciski: czyszczenia punktowego, zasilania/czyszczenia i powracania do podstawy dokującej. Jest też wieżyczka z czujnikiem laserowym LDS. Na tym nie koniec, bo mamy tutaj jeszcze pokrywę, pod którą ukryty jest zbiornik na śmieci (opróżnia się go ręcznie) oraz filtr z włókien polimerowych. Pod klapką znajdują się jeszcze: wskaźnik Wi-Fi oraz przycisk resetowania. Wymiary robota to 334 x 314 x 105,5 mm.

Robot posiada system nawigacji SLAM, dzięki czemu w mgnieniu oka mapuje domową przestrzeń, a w trakcie pracy potrafi z gracją ominąć napotkane na drodze przeszkody i szybko wyplącze się z labiryntu porozstawianych krzeseł. A o bezpieczeństwo zarówno mebli, jak i samego robota zadba zderzak z amortyzacją, którego dolna krawędź została pokryta gumą. Dookoła robota rozmieszczone zostały także czujniki (powracania do podstawy oraz krawędziowy). Z boku znajdują się również wyloty powietrza, a z przodu dodatkowo umieszczone są styki ładowania.

Odwracając robota na drugą stronę, jego budowa przedstawia się następująco: leżące równolegle względem siebie dwa koła główne ułatwiają robotowi manewrowanie po podłodze, a o lepsze wejścia w zakręty i wszelkie zakamarki dbają małe koła uniwersalne oraz czujniki upadku i czujnik ultradźwiękowy. Mała szczotka boczna zbiera zanieczyszczenia z krawędzi i kieruje je do szczotki głównej (wymiary wałka to 19,2cm). Oba te elementy można bez problemu wypiąć z robota, aby wyczyścić je z nagromadzonej sierści, włosów i innych paproszków. Pod spodem robota znajdziemy jeszcze dwa uchwyty magnetyczne, na które mocuje się podkładki mopujące.

A jeśli chodzi o same podkładki – tutaj warto się na chwilkę zatrzymać, by pokrótce opisać ich działanie. Kiedy chcemy aktywować funkcję mopa, wystarczy zamontować je na uchwytach i uzupełnić zbiornik na czystą wodę. Nakładki pracują bardzo precyzyjnie, ścierając zaschnięte plamy i inne zanieczyszczenia, dzięki temu, że obracają się aż 180 razy na minutę, a ich siła nacisku to aż 10 niutonów. Więcej na ten temat, w dalszej części recenzji, która dotyczy testów sprawdzających działanie Dreame Bot W10.  

Budowa i funkcje podstawy samooczyszczającej  

Pokrywa stacji samooczyszczającej również jest wykonana z połyskującego materiału. Co powoduje podobny dylemat jak w przypadku samego robota – jest bardzo ładna, ale niestety mało praktyczna. Ze względu na obecność dwóch zbiorników na wodę, wymiary są dosyć spore, a dokładnie wynoszą: 375 x 400 x 430 mm. Dlatego też warto zawczasu dobrze przemyśleć miejsce, w którym sprzęt zostanie ulokowany. Stacja dokująca, nie jest stacją czyszczącą. A przynajmniej jej czyszczenie nie dotyczy funkcji odkurzania. Opróżnianie zbiornika na kurz producent pozostawia użytkownikom. Nie jest to czynność skomplikowana. Wystarczy wymontować pojemnik znajdujący się pod pokrywą robota i wysypać nieczystości do kosza. I gotowe.

Stacja pełni natomiast, oprócz ładującej, jeszcze jedną ważną funkcję. A jest nią wymiana wody oraz czyszczenie nasadek mopujących. To tutaj odbywa się proces samooczyszczenia robota po zakończonym cyklu sprzątania na mokro, a nawet w trakcie (co oczywiście przekłada się na lepszą jakość sprzątania). To, jak często robot ma powracać do stacji, by wyczyścić i nasączyć nasadki czystą wodą można swobodnie dopasować do swoich potrzeb.

A kiedy robot już definitywnie zakończy swoją pracę, powróci do stacji, aby wyczyścić nasadki i dodatkowo – wysuszyć je gorącym powietrzem. Dzięki temu zyskujemy pewność, że we włóknach nie nagromadzą się bakterie ani grzyby, co przedłuży żywotność akcesoriów. 

Dreame Bot W10 stacja dokownia

Panel sterowania

Jeśli chodzi o budowę podstawy samooczyszczającej, to na górze znajduje się panel sterowania z kolorowym wyświetlaczem LED z dwoma przyciskami:

  • Powracania do podstawy: jedno krótkie naciśnięcie powoduje, że robot powraca do stacji i oczyszcza podkładki mopa po czym wraca do czyszczenia. Naciśnięcie i przytrzymanie przycisku przez trzy sekundy zatrzymuje czyszczenie i wysyła robota z powrotem do stacji, aby wyczyścić i osuszyć podkładki (a gdy odkurzacz działa wyłącznie w trybie odkurzania, przycisk ten wysyła go z powrotem do stacji w celu naładowania).
  • Czyszczenia: rozpoczyna lub wstrzymuje czyszczenie.

Blokadę rodzicielską można aktywować lub dezaktywować poprzez jednoczesne naciśnięcie obu przycisków przez trzy sekundy.

Pośrodku ekranu można odczytać podstawowe informacje, na przykład o stanie naładowania baterii lub aktywowanej funkcji czyszczenia.  

Pojemniki na wodę

Pod górną pokrywą ukryte są dwa zbiorniki na wodę. Każdy z nich ma pojemność 4 litrów. Fajnym rozwiązaniem jest także to, że każdy z nich ma inny kolor. Szary na wodę brudną, zaś na czystą jest ten w kolorze niebieskim. To proste rozróżnienie dodatkowo ułatwia użytkowanie. Jest jeszcze coś – gdy zbiornik na wodę brudną jest przepełniony, dostajemy komunikat, aby go opróżnić i umyć. Podobnie jest w przypadku zakończonego cyklu mopowania. Za każdym razem robot „mówi”, żeby pamiętać o utrzymaniu zbiornika w czystości. Taką informację można także odczytać z poziomu aplikacji.

Czyszczenie nakładek mopujących

Przechodzimy na dół podstawy samooczyszczającej. Tutaj mamy demontowaną podkładkę myjącą do nasadek mopa. Na jej środku znajduje się wspornik podstawy myjącej, zaś po bokach czujniki przepełnienia. Za czyszczenie padów odpowiadają wypustki, które kształtem przypominają gwiazdki. To tam trafiają nasadki i szybko obracają się w małych rowkach, dzięki czemu usuwany jest z nich brud.

Specyfikacja

A teraz kilka najważniejszych parametrów, z którymi warto się zapoznać, by lepiej zrozumieć to, jak działa Dreame Bot W10:

  • Opcje sprzątania: odkurzanie, mopowanie, 2w1
  • Maksymalna siła ssania: 4000 Pa
  • Pojemność akumulatora: 6400 mAh
  • Automatyczny powrót do stacji dokującej: tak
  • Obszar działania: do 300 m²
  • Moc silnika: 55 W
  • Kompatybilność z Amazon Alexa

Aplikacja Xiaomi Home

Aplikacją, która umożliwia sterowanie robotem, jest Xiaomi Home. Jest ona dostępna w sklepie Google Play oraz App Store. Oprócz kontrolowania Dreame Bot W10 aplikacja umożliwia również zarządzanie innymi inteligentnymi urządzeniami. Jeśli oczywiście znajdują się one w domowej przestrzeni. Ja ograniczyłam się wyłącznie do robota i muszę przyznać, że sam interfejs apki jest przejrzysty i czytelny.

Wchodząc w ustawienia szybko można dopasować robota do swoich potrzeb – wybrać język (dostępność polskiego jest dużym plusem), wyregulować głośność, sprawdzić archiwalne zapisy sprzątania, zaplanować czyszczenie na konkretny dzień i godzinę oraz sprawdzić, jakie jest aktualne zużycie materiałów eksploatacyjnych, czyli: filtru, szczotki bocznej i głównej oraz podkładki mopa. Te statystyki są podane w procentach oraz w ujęciu godzinowym. Przy każdym z elementów widnieje informacja, ile czasu pozostało do całkowitego zużycia. To pomaga lepiej zorientować się, kiedy potrzebne złożyć zamówienie na nowe akcesoria.

Mapa domu

To oczywiście nie wszystkie udogodnienia, które czekają w aplikacji. Po zmapowaniu terenu zapisuje się widok wszystkich pomieszczeń. W przypadku mojej kawalerki robot zapoznał się z terenem w zaledwie kilka minut. W trakcie mapowania robot nie sprząta powierzchni, a jedynie rozpoznaje jej układ. Producent podaje, że na jednym ładowaniu urządzenie jest w stanie wysprzątać aż 300 m² oraz potrafi zapamiętać mapy aż trzech pięter. Niestety nie dysponuję tak dużą powierzchnią, abym mogła sprawdzić to w praktyce. Goszcząc u mnie, Dreame Bot W10 musiał ogarnąć zaledwie 25 m² wolnej przestrzeni. 

Podział na strefy i pomieszczenia

Tak jak już wspomniałam, podczas mapowania, robot automatycznie zapisuje rozkład pomieszczeń. W aplikacji każde z nich jest zaznaczone innym kolorem. To z kolei bardzo przydaje się, gdy chcemy wydzielić obszar sprzątania i zażądać od robota, by posprzątał tylko jedno, konkretne miejsce, na przykład kuchnię albo łazienkę. Wchodząc w opcję zarządzania mapą, można także bez problemu łączyć dwa sąsiadujące obszary lub wybrać przestrzeń, którą chcemy podzielić, a także zmieniać nazwy dla konkretnych pomieszczeń.

Można skorzystać także z innej opcji, jaką jest podział na strefy. Wówczas w aplikacji pojawi się mały kwadracik, którego rozmiar można swobodnie definiować. W ten sposób następuje określenie wielkość obszaru, który ma zostać posprzątany. To przydatna opcja, gdy zależy nam na szybkim ogarnięciu nowopowstałych plam czy zabrudzeń, jeśli nie chcemy każdorazowo czyścić całego pomieszczenia.

aplikacja Xiaomi Home czyszczenie strefowe

Ustawienia czyszczenia i samooczyszczania

Z poziomu aplikacji można także ustawić najważniejsze parametry dotyczące czyszczenia i określić, czy Dreame Bot W10 ma odkurzyć podłogę, wyczyścić ją na mokro albo wykonać te dwie czynności jednocześnie.

Oprócz tego możliwe jest również ustawienie ssania. Tutaj do wyboru są następujące tryby:

  • Cichy
  • Standardowy
  • Mocny
  • Turbo

To samo dotyczy wilgotności nakładek mopa. Do wyboru są następujące opcje:

  • Lekko sucha
  • Nawilżona
  • Mokra

Znajdziemy tu też funkcję ustawienia kolejności czyszczenia, czyli określenia tego, od którego pomieszczenia robot ma rozpocząć pracę oraz gdzie udać się w następnej kolejności. Dreame Bot W10 oferuje również możliwość czyszczenia niestandardowego, które polega na ustawieniu niestandardowej mocy ssania i objętości wody dla każdego obszaru.

A jeśli chodzi o opcje samooczyszczania, tutaj możliwe jest aktywowanie wygodnego rozwiązania, które polega na tym, że po zakończonym cyklu mopowania, robot automatycznie powróci do stacji w celu wyczyszczenia nakładek mopa.

Można także określić, co ile metrów kwadratowych, urządzenia ma powracać do stacji, by na chwilę przerwać mopowanie i wyczyścić podkładki i nasączyć je nową, czystą wodą. Tutaj mamy kilka wyborów, może to odbywać się po 5, 10 lub 15 m².  Innym rozwiązaniem jest ustawienie tej samej komendy, która odnosi się nie do metrów, a do określonej części mapy  – robot powróci do stacji w celu samooczyszczania po wyczyszczeniu konkretnej strefy.

Wzmocnienie na dywanach i wykrywanie dywanów

To nie koniec udogodnień, które czekają na użytkowników po zainstalowaniu aplikacji Xiaomi Home. W ustawieniach urządzenia ukryte są kolejne wygodne funkcjonalności. Aktywowanie opcji wykrywania dywanów sprawdzi się, gdy nakładki mopa są zamontowane. Wówczas, gdy robot rozpozna, że na trasie natknął się na dywan, zgrabnie go ominie i tym samym  obejdzie się z nim na sucho.

Wzmocnienie na dywanach przydaje się przy aktywowanej funkcji samego odkurzania. Tutaj robot działa wręcz przeciwnie. Po rozpoznaniu dywanu, Dreame Bot W10, automatycznie zwiększa siłę ssania, a gdy znów najedzie na płytki czy panele momentalnie powraca do „normalnego” działania.

Wznowienie trybu czyszczenia

I jeszcze jedna opcja, o której warto wspomnieć. Wznowienie trybu czyszczenia to nic innego, jak automatyczne powracanie robota do stacji, w celu naładowania baterii. Sprawdza się to po zakończonym cyklu sprzątania, ale również wówczas, gdy w czasie pracy poziom baterii będzie zbyt niski. Po doładowaniu się energią Dreame Bot W10 znów wkroczy do akcji i dokończy wyznaczone mu zadanie.

Przygotowanie do sprzątania

Dreame Bot W10 został wyposażony w precyzyjne czujniki, jednak aby ułatwić mu proces sprzątania, warto zawczasu przygotować powierzchnię i usunąć z niej kable oraz inne drobne przedmioty. W ten sposób zyskujemy pewność, że robot bez problemów skupi się na czyszczeniu, zamiast niepotrzebnie mocować się z kapciami albo kocią miską.

Urządzenie jest w stanie zapamiętać mapy aż trzech pięter. Dla bezpieczeństwa użytkowania zaleca się, aby przed czyszczeniem zabezpieczyć krawędzie schodów w celu uniknięcia twardego lądowania robota.

A co do samej podstawy samooczyszczającej, tutaj producent podaje kilka zasad, z którymi warto się zapoznać:

  • dookoła podstawy mopującej powinno być wygospodarowane jak najwięcej wolnej przestrzeni
  • podstawa ma zostać ustawiona w miejscu, w którym jest dobry sygnał Wi-Fi (nic nie powinno blokować strefy sygnałowej)
  • przed pierwszym użyciem zalecane jest pełne naładowanie baterii robota
  • stacja potrzebuje co najmniej 1,5 m wolnej przestrzeni z przodu oraz 0,5 m po obu stronach
  • aby zapobiec zwilgoceniu dywanów albo drewnianych podłóg podstawę najlepiej jest ustawić na podłogach z płytek

Jak sprząta Dreame Bot W10?

Powiem krótko – jest bardzo dobrze. Robot Dreame Bot W10 świetnie radzi sobie zarówno z odkurzaniem, jak i mopowaniem podłóg. A w dodatku potrafi zgrabnie ominąć napotkane przeszkody i wyjechać z zakamarków bez dodatkowej pomocy. Początkowo robot czyści obszar wzdłuż krawędzi, a następnie kieruje się do środka. Dodatkowym plusem jest to, że nie obija się o meble ani ściany. Sprząta z gracją i wyczuciem. Wszystko dzięki wrażliwym czujnikom, które odpowiednio wcześniej rozpoznają obiekty i potrafią precyzyjnie nakierować urządzenie.  

Robot sprzątający Dreame Bot W10 i stacja dokująca panel

Mopowanie i odkurzacznie, czyli 2w1

Pierwszy test sprzątania wypadł świetnie. Robot już na wstępie nie miał lekkiego zadania. Jestem właśnie w trakcie przeprowadzki, dlatego ślady butów, zacieki i zaschnięte plamki są na porządku dziennym. Do tego trzeba dodać jeszcze ślady kocich łapek i sierść. Pomyślałam, że taki stan podłóg w zupełności wystarczy, by sprawdzić, jak spisze się funkcja 2w1 – czyli jednoczesne odkurzanie i mopowanie. Jednak po chwili namysłu postanowiłam dołożyć jeszcze kilka dodatkowych małych plam z ketchupu. Kiedy plamy zaschły, odpaliłam robota sprzątającego.

Wiedząc o tym, że plam jest sporo, postanowiłam aktywować funkcję podwójnego czyszczenia. Wilgotność podkładek mopa ustawiłam na maksymalny poziom (mokre), a jeśli chodzi o odkurzanie – tutaj wybrałam standardowy tryb pracy. Dokładnie po 52 minutach podłoga w salonie z aneksem kuchennym lśniła czystością. 

Dreame Bot W10 pojemniki na wodę po sprzątaniu

Po wszystkich zaciekach i zaschniętych plamach (również tych po ketchupie) nie było śladu. Pozbyłam się także sierści kotów, żwirku i innych paproszków. Pierwszy test robot przeszedł pomyślnie. 

Odkurzanie

Zachęcona działaniem robota postanowiłam wykonać kolejny test i sprawdzić jak Dreame Bot W10 poradzi sobie z mieszanką cukru, rozkruszonych chipsów i kociego żwirku. Rozsypałam wszystkie składniki na panele i w aplikacji ustawiłam moc ssania na poziomie trzecim (mocnym). A oto jak spisał się robot w starciu z takimi zanieczyszczeniami:

Jak widać wszystkie mniejsze i większe zanieczyszczenia trafiły prosto do pojemnika na nieczystości. Robot znów świetnie sobie poradził. Żwirek, chipsy i nawet drobne ziarenka cukru zniknęły z podłogi.

Kolejną próbą było sprawdzenie funkcji czyszczenia dywanów. Nie mam ich w domu zbyt wiele, na szczęście jeden mały dywanik uchował się w łazience. Dlatego to tam zaprowadziłam robota, by sprawdzić, czy faktycznie zwiększa swoją moc, gdy tylko natknie się na miękką, włochatą tkaninę. Tutaj także nie mogę napisać niczego złego, ta funkcja działa solidnie. Rezultaty czyszczenia są bardzo zadowalające. Po najechaniu na dywan, można także usłyszeć, że robot faktycznie zwiększa swoją moc.

A jeśli już o głośności mowa, to poświęcę kilka zdań na to, jak działają poszczególne tryby odkurzania. Wybierając opcję czyszczenia cichego lub nawet czyszczenia standardowego – bez problemu można rozmawiać czy oglądać serial. Głośniej robi się w trybie mocnym, tutaj trudno jest zignorować fakt, że robot jest aktywny, chociaż nie jest to jeszcze dźwięk, którego nie dałoby się znieść. I na koniec test głośności w maksymalnym czwartym trybie turbo. Tutaj dźwięk staje się już zwyczajnie nieznośny i po kilku minutach można mieć go dosyć. Ale jak to się mówi coś za coś, bo przypomnę tylko, że maksymalna moc ssania wynosi tu aż 4000 Pa!  

Mopowanie

Pora na ostatni (mokry) test. Chcąc sprawdzić, jak działa sama funkcja mopowania, wylałam na podłogę mleko i dodałam jeszcze kilka plam żółtego smoothie. Następnie ustawiłam mopa na maksymalny tryb (podkładki mopa były mokre) i sprawdziłam jak to wszystko będzie działać w praktyce. Dodam jeszcze, że w tym przypadku zdecydowałam się na pojedynczy przejazd, czyli mop przejechał po plamach tylko jeden raz.

A oto, co się wydarzyło:

Co prawda robot nie roztarł mikstury, tylko ładnie zebrał wszystkie nieczystości i plamy zniknęły, za to nie mogę powiedzieć tego samego o szczotkach. Po zakończonym mopowaniu musiałam zdemontować te części i dokładnie umyć je ręcznie czystą wodą. Szczotki lepiły się po owocowym soku i mleku. Podobnie było zresztą z demontowaną podkładkę myjącą do nasadek mopa. Tutaj również nie uniknęłam czyszczenia.

Z nieco mniej entuzjastycznych wiadomości dodam tylko, że robot daje o sobie znać w trakcie czyszczenia nakładek mopujących. Na szczęście cały proces nie trwa długo i robot szybko powraca do sprzątania lub rozpoczyna proces suszenia (jeśli cykl sprzątania jest już zakończony).  

Jest jeszcze coś, o czym muszę wspomnieć, chociaż przyznam szczerze, że nie traktuję tego, jako wady, ale raczej dodatkowy benefit. Chodzi o mopowanie podłóg przy aktywnej funkcji czyszczenia strefowego lub czyszczenia jednego, wydzielonego pomieszczenia. Zanim robot dojedzie we wskazane miejsce i rozpocznie cykl pracy, pozostawia na podłodze mokre ślady. Podkładki mopa są nasączone wodą, dlatego ich działanie rozpoczyna się już w momencie wydania komendy. Jak dla mnie to dodatkowy zysk w postaci dodatkowego, umytego obszaru. 

Niewątpliwym plusem jest to, że robot faktycznie delikatnie obchodzi się z dywanami, gdy zamontowane są podkładki mopujące. Można powiedzieć, że grzecznie ignoruje te miejsca i zwyczaje je omija. A dzięki temu wyręcza od problemu przemoczonych włochatych tkanin. Jeśli zależy nam na ich dokładnym wyczyszczeniu – wystarczy przed odkurzaniem aktywować wspomnianą już (i dobrze działającą) funkcję wzmocnienia mocy na dywanach.

Czas pracy i bateria

Robot Dreame Bot W10 został wyposażony w akumulator o pojemności 6400 mAh, co według producenta ma przełożyć się na sprzątnięcie nawet 300 m² przy jednym ładowaniu. Niestety takich testów nie udało mi się wykonać, mogę za to podzielić się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi tego, jak szybko robot tracił moc, wykonując poszczególne zadania.

I tak: podczas mopowania i odkurzania powierzchni (podwójny przejazd) liczącej 21 m² i ustawieniu wilgotności nakładek mopujących na najwyższym poziomie oraz odkurzania w trybie standardowym i powrocie do stacji co 5 m² w celu wyczyszczenia podkładek robot wykonał swoje zadanie w przeciągu 52 minut. Przy czym podczas rozpoczęcia cyklu sprzątania bateria była naładowana na poziomie 76%, zaś kończąc pracę – było to już 52%.

Z kolei jeśli chodzi o samo odkurzanie, tutaj straty w poziomie naładowania baterii są mniejsze. Przy takim samym metrażu powierzchni i aktywnym trybie sprzątania standardowego (jeden przejazd) robot uporał się z ogarnięciem podłogi w 23 minuty i stracił tylko 10% energii.

A jeśli chodzi o sam czas ładowania, to wynosi on równo 4 godziny i 46 minut. Rozpoczęłam ładowanie robota o godzinie 8:55, kiedy poziom baterii wskazywał trochę ponad 10%. Po niecałych dwóch godzinach wskaźnik naładowania był już na poziomie prawie 50%. O 11:57 bateria w Dreame Bot W10 zyskała już 70%. Zaś pełną moc osiągnął o godzinie 13:41

Robot sprzątający Dreame Bot W10 ze stacją

Podsumowanie

Czy warto wyposażyć się w robota sprzątającego Dreame Bot W10? Według mnie to sprzęt, który jest warty swojej ceny. Urządzenie sprząta precyzyjnie i potrafi kompleksowo zadbać o czystość podłóg. Trzy tryby czyszczenia – odkurzanie, mopowanie i funkcja 2w1 umożliwiają dostosowanie pracy robota do poziomu zabrudzenia podłóg. Dodatkowo możliwe jest dopasowanie szczegółowych parametrów sprzątania, na przykład wybór mocy ssania lub stopień wilgotności podkładek mopujących.

Przechodząc do opcji czyszczenia na mokro, tutaj jest lepiej niż dobrze. Dwie nakładki mopujące skutecznie radzą sobie z zaciekami, śladami po butach i innymi drobnymi nieczystościami. Jeśli zaś chcemy pozbyć się większych zanieczyszczeń i dużych, zaschniętych plam – warto skorzystać z opcji podwójnego czyszczenia. Niewątpliwym plusem jest także obecność dwóch zbiorników na wodę, dzięki czemu każdorazowo podłoga jest myta czystym i świeżym płynem. A wszelkie zanieczyszczenia są gromadzone w drugim, oddzielnym pojemniku. Stacja samooczyszczająca zadba o to, by po sprzątaniu nakładki mopa były czyste i dokładnie wysuszone, co zdecydowanie zwiększa ich żywotność oraz zapobiega gromadzeniu się bakterii.

Podczas czyszczenia rozlanych płynów, trzeba jednak pamiętać o dokładnym umyciu szczotek i innych elementów urządzenia, zaraz po zakończonym cyklu sprzątania.

A jeśli chodzi o samo odkurzanie – maksymalna moc ssąca na poziomie 4000 Pa mówi sama za siebie. Robot z wielką dokładnością zbiera kurz, sierść, włosy, okruszki i inne większe i mniejsze zanieczyszczenia. Trzeba jednak pamiętać o ręcznym opróżnianiu pojemnika wbudowanego w robota. Podsumowując Dreame Bot W10 to sprzęt, który sprawdzi się na większym metrażu, ale dla osób, które mieszkają na nieco mniejszej przestrzeni i lubią cieszyć się porządkiem i lśniącymi panelami, to także inwestycja, która się opłaci.

Minusy

  • obudowa, na której zbiera się kurz
  • głośna praca robota na niektórych trybach pracy
  • głośne czyszczenie nakładek mopujących
  • brak dodatkowych akcesoriów w cenie robota

Plusy

  • bardzo dokładne sprzątanie
  • bardzo dobrze działający tryb mopowania
  • sterowanie za pomocą aplikacji
  • dwa zbiorniki na wodę brudną i czystą
  • funkcja samooczyszczania i suszenia podkładek mopujących
  • trzy tryby czyszczenia (mopowanie, odkurzanie, 2w1)
  • inteligentne i szybkie mapowanie
  • polska instrukcja obsługi
  • polski głos

Ocena redakcji

9/10
PL - Rekomendacja PL - Cena/Jakość

Zobacz także wideorecenzję robota sprzątającego Dreame Bot W10 na kanale al.to ⬇ ⬇