Słyszysz więcej, czujesz więcej. Test i recenzja Nuraphone G2

Jasne, oszczędne w dole, ale podbite w średnicy? A może wręcz przeciwnie: ciemne, z masywnym, dosłownie trzęsącym głową basem? Nuraphone G2 mogą być i takie, i takie. Wszystko zależy od Was i od Waszego słuchu. Tak się bowiem składa, że słuchawki analizują reakcję aparatu słuchowego na dźwięk i na tej podstawie przygotowują indywidualny profil dźwiękowy. Jak to działa i czy aby na pewno nie jest to szwindel, powie Wam recenzja słuchawek Nuraphone G2.

Kilka słów o marce Nura

Nie zaczniemy jednak bez przedstawienia rodowodu recenzowanego sprzętu. A ten sięga aż odległej Australii. Właśnie tam w 2015 powstała Nura. Założycielami byli Dragan Petrovic, Luke Campbell i Kyle Slater. Jeśli trochę poguglacie, szybko ustalicie, że pierwsi dwaj panowie dorobili się tytułów doktorskich. I tu szczególną uwagę warto zwrócić na pana Campbella, który specjalizuje się w badaniach słuchu. W sumie to wiele wyjaśnia.

Wracając jednak do Nury. Pierwsze kroki marka stawiała na portalach crowdfundingowych, a swój debiutancki produkt wypuściła w 2017 roku. Były to słuchawki Nuraphone – nie tak odległy przodek testowanych przeze mnie Nuraphone’ów G2 (a właściwie niezaktualizowany przodek). Dodam tylko, że Nuraphone zebrały mnóstwo pozytywnych recenzji. I na tym – żeby już nie przedłużać – zakończę. Pora bowiem sprawdzić, jak radzą sobie Nuraphone G2.

opakowanie słuchawek nuraphone g2

Raczej standardowy unboxing

Nuraphone G2 dotarły do mnie w dość sporym, bardzo solidnym opakowaniu. W środku znalazłem:

  • słuchawki,
  • przewód ładujący (USB A oraz indywidualny port marki Nura),
  • przewód audio (jack 3,5 oraz indywidualny port marki Nura),
  • ukryte pod piankowym wypełnieniem etui,
  • dwie pary silikonowych nakładek,
  • instrukcję i pozostałe dokumenty.

Fajerwerków nie ma, ale przyznam, że w sumie to ich nie oczekiwałem. Chyba że od samych słuchawek. Zmartwił mnie za to fakt, że oba przewody kończą się z jednej strony portem zaprojektowanym przez markę. Oznacza to, że trzeba o nie szczególnie dbać. Zwłaszcza o ten przeznaczony do ładowania. Jego brak odczujecie naprawdę szybko, gdyż słuchawki nie działają w trybie pasywnym.

Jakość wykonania słuchawek Nuraphone G2

Designem i jakością wykonania Nuraphone G2 zrobiły na mnie średnie wrażenie. Słuchawki są dość ciężkie (330 g) i mają zwartą budowę, a przy tym dosłownie rażą silikonowym wykończeniem. Nie ma tu żadnych skórzanych czy materiałowych wstawek, do których przyzwyczaili inni producenci. Da się – co prawda – do tego przywyknąć, ale ma to swoją cenę, o której napiszę później.

Pałąk słuchawek jest wykonany z cienkiej warstwy aluminium. Co ważne – można go dość swobodnie rozciągać, dzięki czemu zmieści się nawet na bardzo dużej głowie. Dla wygody jego spód wyłożono dość grubą warstwą silikonu. I trzeba przyznać, że to rozwiązanie sprawdza się nieźle.

rozciągnięty pałąk słuchawek nuraphone g2
Swoją krzepą pochwaliła się Agnieszka. Dziękuję!

Nausznice są przymocowane do pałąka plastikowym elementem (choć przypuszczam, że pod spodem kryje się trwalszy materiał), który pełni także rolę panelu dotykowego. Same muszle są solidne i dość masywne. Od strony wewnętrznej wypełnia je prawdziwe morze silikonu, z którego wyłaniają się dwie dokanałowe wypustki. Muszę jeszcze dodać, że cała konstrukcja jest wytrzymała, łatwa w regulacji i elastyczna.

Tak wygląda wnętrze nausznic, na tę tubkę nakłada się silikonową nakładkę.

Samemu etui poświęcę tylko kilka słów. Jest wykonane z materiału przypominającego jakiś eko nubuk (brak informującej o składzie metki). Ma kwadratowy kształt i wydaje się solidne. Słuchawki mieszczą się w nim bez najmniejszego wysiłku.

nuraphone g2 w etui

Co to w ogóle za typ słuchawek? Czyli parę słów o komforcie

Przyznaję, że Nuraphone G2 są pierwszymi słuchawkami o takiej konstrukcji, z którymi się spotykam. Jest to połączenie słuchawek wokółusznych z dokanałowymi. Zakłada się je jak te pierwsze, ale aby cieszyć się odpowiednio dobrym dźwiękiem, wypustki trzeba umieścić w kanałach słuchowych. Na szczęście nie wymaga to dużej precyzji i szybko można tę sztukę opanować.

nuraphone g2 wnętrze muszli
Tutaj już z nakładką silikonową

W kwestii wygody bywa różnie. Kiedy uda się je już dopasować, słuchawki leżą stabilnie, a nacisk na głowę nie jest przesadnie duży. Problemem są jednak dokanałowe tuby dźwiękowe. Na szczęście nie wpychają się do uszu z przesadną siłą, ale wystarczy szybszy ruch głową, przypadkowe otarcie słuchawek o ramię czy coś innego i już zmieniają pozycję. Odrobina cierpliwości na pewno więc nie zaszkodzi.

Jest jeszcze jeden minus, dla mnie akurat dość spory. Chodzi o pocenie się uszu. Mam wrażenie, że przez taką konstrukcję przybiera ono na sile i w ciepłe dni wystarczy kilkadziesiąt minut, aby zacząć odczuwać dyskomfort.

nuraphone g2 nakładki
Nakładki są lekko owalne, więc nawet w dość luźnym położeniu nieźle trzymają się w kanałach słuchowych.

Postanowiłem jednak, że w ocenie wygody Nuraphone’ów G2 nie będę bazować wyłącznie na swoim zdaniu. To zbyt „złożone” słuchawki i każdemu podejdą nieco inaczej. Dlatego przekazałem G2 także paru innym słuchaczom i słuchaczkom. Nie narzekali za bardzo na dyskomfort, a nawet jeśli, to narzekania znikały po właściwym dopasowaniu słuchawek. Tylko jedna z czterech osób przyznała, że w tych słuchawkach naprawdę potrafi zrobić się gorąco.

Sterowanie dotykowe

Jeśli chodzi o sterowanie dotykowe, twórcy Nuraphone’ów G2 spisali się moim zdaniem wzorowo. Po zewnętrznej stronie obu słuchawek znajdują się wspomniane wcześniej plastikowe elementy. To właśnie one pełnią rolę przycisków sterowania. W moim odczuciu działają bezbłędnie, choć zdarzało mi się aktywować je przypadkowo (każdą aktywację potwierdza charakterystyczne kliknięcie). Na (nie)szczęście jednak ich funkcjonalność jest dość ograniczona, bo można wykonać tylko dwa gesty, czyli pojedyncze i podwójne tapnięcie.

Dzięki aplikacji, o której przeczytacie niżej, dotknięciom i obu przyciskom można przypisać określoną funkcję. Do wyboru są:

  • włączanie/wyłączanie trybu socjalnego,
  • poprzedni utwór,
  • odtwarzanie i pauzowanie muzyki oraz odbieranie i kończenie połączeń (to jedna funkcja, choć odtwarzanie i pauzowanie jest też dostępne osobno),
  • następny utwór,
  • pogłaśnianie,
  • przyciszanie,
  • włączanie/wyłączanie trybu immersji (o nim też trochę później),
  • brak funkcji.

Przy tak prostych gestach i tak szerokim wyborze funkcji, które da się z nimi skojarzyć, sterowanie można naprawdę łatwo dostosować do swoich potrzeb. I super, bo dokładnie o to chodzi.

nuraphone g2 pałąk i muszlq - mocowanie
Element z logo Nury pełni także rolę panelu dotykowego.

Łączność

W trakcie trwających niemal trzy tygodnie testów Nuraphone G2 sprawiły mi tylko dwie niespodzianki łącznościowe. Polegały one na tym, że sparowane słuchawki nie odtwarzały dźwięku z Tidala. Słychać było jedynie dość głośny szum. Aby rozwiązać ten problem, wystarczyło od nowa sparować sprzęt.

Poza tym wszystko przebiegało bez najmniejszego zarzutu – szybko, automatycznie i pewnie. Na pewno warto też odnotować, że słuchawki mają imponujący zasięg. Mogłem zostawić telefon na dole i wyjść na piętro, a płynność odtwarzania nawet się nie zachwiała.

Nuraphone G2 – specyfikacja

Pora przyjrzeć się specyfikacji słuchawek Nuraphone G2.

  • Typ słuchawek: wokółuszne zamknięte z dokanałowymi tubami dźwiękowymi,
  • waga: 330 gramów,
  • wymiary nausznic: koła o średnicy około 8,6 cm,
  • łączność i kodeki: Bluetooth 5.0, AAC, SBC i aptx HD,
  • pasmo przenoszenia: 20 Hz – 20 kHz,
  • impedancja: brak danych,
  • czułość: brak danych,
  • typ przetworników: dwa przetworniki dynamiczne po każdej stronie – wewnętrzny 15 mm i zewnętrzny 40 mm,
  • deklarowany czas pracy na pełnej baterii: 20 godzin,
  • czas ładowania baterii: około 150-180 minut,
  • złącza: do ładowania i do podłączania słuchawek do źródła służy zastrzeżony port, indywidualny dla marki,
  • dodatkowe cechy: wykrycie noszenia, automatyczne parowania, ANC, tryb socjalny, współpraca z aplikacją nura.

Kilka słów komentarza

Na pewno warto zwrócić uwagę na zastosowany przez producenta układ przetworników. Nie mam potwierdzenia, ale z moich odsłuchów wynika, że te umieszczone w nausznicach odpowiadają wyłącznie za najniższe pasmo, a te mniejsze – za tony średnie i wysokie. Takie rozwiązanie przekłada się nie tylko na lepsze, bardziej czytelne brzmienie, ale pozwala również dość odczuwalnie zwiększyć moc basów.

Gorzej przedstawia się za to czas pracy słuchawek, czyli zaledwie 20 godzin. Od słuchawek z takiej półki cenowej oczekiwałbym jednak dwukrotnie dłuższego działania na pełnej baterii. Wtedy jakoś dałoby się przełknąć, że do ich naładowania potrzeba około 3 godzin. Nie wiem, czy minusem, ale na pewno utrudnieniem jest również stosowanie przez Nurę własnego portu do podłączania czy właśnie ładowania słuchawek.

Reszta parametrów mieści się w normie i raczej nie ma tu zaskoczeń.

Aplikacja Nura

Nuraphone G2 to słuchawki, które pełnię możliwości prezentują dopiero po połączeniu ich z aplikacją. Nie wiem niestety, jak zachowują się na świeżo, dopiero po wyciągnięciu z pudełka. Do mnie trafił bowiem model z zapisanym już jednym profilem dźwiękowym.

Samo oprogramowanie jest przejrzyste, czytelne i naprawdę intuicyjne w obsłudze. Jego najważniejszą częścią są oczywiście profile dźwiękowe słuchaczy. Ale oprócz ich tworzenia i zapisywania aplikacja umożliwia konfigurację przycisków dotykowych oraz daje łatwy dostęp do najważniejszych informacji o urządzeniu. Uwaga: nie ma tutaj klasycznego equalizera z suwakami.

konfiguracja przycisków sterowanie nuraphone g2

Indywidualny profil słuchacza

Czas omówić najciekawszą funkcję słuchawek Nuraphone G2, czyli tworzenie indywidualnych profili. Słuchawki zapamiętują ich trzy i w każdej chwili można się między nimi swobodnie przełączać. I może od razu zdradzę, że każda osoba, która utworzyła sobie taki profil na testowanych przeze mnie G2, była lekko zdziwiona efektem. Oczywiście pozytywnie. Każdy uznał bowiem, że takie granie mu po prostu odpowiada.

Jak to w ogóle działa

Teraz może odrobina teorii. Fajnie przecież byłoby wiedzieć, w jaki sposób słuchawki Nuraphone G2 tworzą profil słuchacza. Okazuje się, że producent korzysta tutaj z emisji otoakustycznej. Na czym to polega?

W uproszczeniu: cała tajemnica sprowadza się do tego, że ludzkie ucho nie tylko odbiera fale dźwiękowe, ale samo generuje także na nie odpowiedź. Dokładniej robi to ślimak. Jego zwrotna reakcja jest oczywiście falą dźwiękową, którą może zarejestrować mikrofon (w Nuraphone’ach G2 umieszczony na czubku dokanałowej tuby). Właśnie na podstawie tej informacji zwrotnej G2 tworzą profil słuchacza. I tutaj dodam, że brak reakcji ślimaka może oznaczać mniejszą wrażliwość na dane częstotliwości.

Czy to na pewno nie jest ściema?

Moim zdaniem na pewno. Tworzyłem swój profil kilkukrotnie i za każdym razem wyglądał on w sposób bardzo zbliżony. Poniżej macie zresztą dowody.

Wszystkie różnice zrzucam tutaj na niedoskonałość konstrukcji, bo bardzo dużo zależy od tego, jak dobrze uda się umieścić w uchu elementy dokanałowe.

Jak grają Nuraphone G2?

Od razu zaznaczę, że chociaż sprawdziłem reakcję słuchawek na poszczególne częstotliwości, nie widzę sensu się nią dzielić. To dlatego, że jest ona płynna i po prostu zależy od użytkownika. W opisie brzmienia G2 zamieszczę raczej ogólny rys tych słuchawek. Bo chociaż dźwięk naprawdę różni się w zależności od profilu, to łatwo można wyłapać jego generalną charakterystykę.

Pierwsze wrażenie i tryb neutralny

O trybie neutralnym piszę tylko z kronikarskiego obowiązku (zakładam, że właśnie takie granie oferują słuchawki dopiero co wyciągnięte z pudełka). No więc jest po prostu tragicznie. Naprawdę. Czegoś takiego nie spotkałem nawet w słuchawkach za kilkadziesiąt złotych. Dźwięk dobiega jakby zza ściany, zlewa się w jedną, bezkształtną masę i po prostu męczy.

Mam podejrzenia, że producent zastosował tutaj celowy zabieg, aby uwypuklić kontrast między neutralnością a brzmieniem dostosowanym do indywidualnego odbiorcy. Czy potrzebnie? Moim zdaniem nie, ale w sumie nie ma to większego znaczenia.

Jedno jest pewne: jeśli odpalicie swoje Nuraphone G2 na świeżo i usłyszycie nieakceptowalną papkę dźwiękową, nie dajcie się zwieść. Te słuchawki brzmią znacznie, znacznie, znacznie, znaaaacznie lepiej.

jakiś typ w słuchawckach nuraphone g2, widać, że dzban
Tak Nurapone G2 wyglądają na głowie recenzenta.

Ogólna charakterystyka brzmienia Nuraphone’ów G2

Tony niskie

Ilościowo G2 mają tutaj sporo do zaoferowania. Bas potrafi zejść nisko i zabrzmieć naprawdę potężnie. W utworze Glass (Bat For Lashes) swobodnie operuje i w subbasie, i w średnim zakresie, zachowując przy tym satysfakcjonującą ilość detali. W moim odczuciu bliżej mu do określeń takich, jak: precyzyjny, szybki i twardy – niż ciepły czy miękki. Jakościowo także jest więc dobrze.

Ale spokojnie, jeśli lubicie bas gęsty jak miód i mruczący jak zrelaksowany kot, to i taki efekt osiągnięcie z Nuraphone’ami G2. Wystarczy, że skorzystacie z czterostopniowej funkcji immersji. Bardzo mocno podbija ona bas. W moim przypadku podbicie o dwa stopnie to już naprawdę sporo. Sprawdziłem to podczas odsłuchu The Dream (John Tejada). Co ciekawe, kiedy ustawiłem +4, słuchawki zaczęły potężnie wibrować (podobny efekt w którymś ze swoich produktów zastosowała marka Skullcandy).

Dodam jeszcze, że na moim profilu dźwiękowym bas był czasem wręcz zbyt mocny. Na przykład podczas odsłuchu Vocab (Fugees) gitara odzywająca się w prawej słuchawce (gra akordami) brzmiała – w mojej ocenie – zbyt ciemno. Porównałem to z innymi słuchawkami i na przykład FiiO FA9 czy FH5 przedstawiały ten dźwięk w sposób bardziej zrównoważony. Czy to wielka wada G2? W żadnym wypadku. 🙂

wygląd słuchawek nuraphone g2

Tony średnie

Z opisem średniego pasma mam (nie taki) mały problem. Wynika to z faktu, że jego charakterystyka jest mocno uzależniona od profilu słuchacza. Jedno jest pewne: niezależnie od tego, który zakres średnicy będzie mocniej wyeksponowany, poziom szczegółów w całym pasmie jest co najmniej zadowalający. Z łatwością udaje się wyłapać różne instrumentalne smaczki czy też głębię głosu wokalistki (w moim profilu głosy żeńskie brzmią lepiej) albo wokalisty.

Na uwagę zasługuje też fakt, że przejście z tonów niskich w średnie jest w Nuraphone’ach G2 naturalne i płynne. Raczej nie usłyszycie tutaj dominacji tonów niskich nad niską średnicą, dzięki czemu dźwięk jest naprawdę bogaty i szczegółowy.

Tony wysokie

Choć ich brzmienie również zależy of profilu słuchacza, różnice nie są tak duże, jak w przypadku tonów średnich. W ogólnym ujęciu mogę powiedzieć, że tony wysokie są obecne i wybrzmiewają wyraźnie. I o ile w przypadku mojego profilu ich ilość była OK, o tyle kiedy przełączyłem się na profil Agnieszki (pozdrawiam!), to góry było już za dużo i brzmiała dość metalicznie, mało naturalnie. Co ciekawe, sama Agnieszka nie podziela tej opinii. I to chyba najlepiej pokazuje, że te małe różnice w profilach podczas odsłuchów mogą okazać się dość znaczące.

Scena, przestrzeń, separacja

Tutaj jestem pod ogromnym wrażeniem. Nuraphone G2 budują sporą przestrzeń i dają przyjemne uczucie dźwięku dobiegającego z różnych miejsc. Świetnie słychać to w utworze Spoils (Massive Attack, Hope Sandoval). Mocny bas wybrzmiewa wewnątrz głowy słuchacza, ale bliżej dołu. Nieco wyżej umiejscawia się magiczny głos wokalistki. Pozostałe dźwięki układają się jakby warstwami, a separacja jest naprawdę świetna. Nawet jeśli pominę fakt, że po prostu kocham ten utwór, i tak muszę przyznać, że w tym dźwięku bardzo łatwo się – dosłownie – zanurzyć.

Aby to jakoś podsumować, powiem tylko tyle: brzmienie jest mocnym, nawet bardzo mocnym atutem Nuraphone’ów G2. Nie brakuje mu ani walorów rozrywkowych (bas, dynamika), ani szczegółów czy równowagi. Potrafi porwać słuchacza żywiołowością, a potem dać mu odpocząć przy spokojnym, melodycznym utworze.

nuraphone g2 w etui

Podcasty, seriale, filmy

Jak pewnie się domyślacie, i w tym aspekcie Nuraphone G2 nie zawodzą. Osobiście jednak – ze względu na nie do końca optymalną wygodę – nie polecałbym ich zakupu z myślą o takich zastosowaniach. Korzyści, które oferują w porównaniu do innych, tańszych słuchawek, raczej nie są tego warte. Ale do okazjonalnego słuchania czy oglądania – jak najbardziej.

Połączenie przewodowe

Producent dołączył do słuchawek przewód audio. Przypomnę jednak, że z tej strony, którą wpina się do słuchawek, ma on złącze opracowane przez Nurę. Próbowałem połączyć słuchawki z różnymi źródłami, ale nie przynosiło to żadnego efektu. Przesyłany sygnał i tak był przetwarzany przez układ wbudowany w słuchawki.

złącze słuchawek nuraphone g2
Takiego złącza w swoich słuchawkach używa Nura.

Po co więc ten przewód, skoro słuchawki nie działają w trybie pasywnym, a połączenie przez kabel nie wpływa na brzmienie? Przede wszystkim dla graczy. A trzeba przyznać, że te słuchawki świetnie sprawdzają się podczas rozgrywki – przynajmniej jak na potrzeby niedzielnego gracza, którym bywam od święta.

Tryb ANC i tryb społeczny w Nuraphone’ach G2

Jak przystało na nowoczesne, nafaszerowane elektroniką słuchawki, Nuraphone G2 mają ANC oraz jego przeciwieństwo, czyli tryb społeczny. W moim odczuciu pierwsze rozwiązanie działa tak sobie, a drugie – po prostu świetnie i wyróżnia się na tle konkurencji.

ANC w Nuraphone G2

Zacznę od tego, że Nuraphone G2 mają bardzo dobrą izolację pasywną. Już samo założenie słuchawek pozwala odciąć się od większości hałasów. Natomiast po włączeniu ANC jest tylko odrobinę lepiej.

Przeprowadziłem nawet test, podczas którego użyłem głośnika Beosound Explore (bardzo ciekawy sprzęt, już wkrótce będziecie mogli przeczytać recenzję). Przy głośności ustawionej na około 60% – a głośnik ma moc 60 W – Nuraphone G2 bardzo skutecznie wytłumiły bas. Ciut gorzej było z tonami średnimi i wysokimi, ale i one nie stanowiły problemu. Sęk w tym, że ANC zmieniło niewiele, a w głównej mierze zadziałało właśnie na tony niskie.

Tryb społeczny

Znacznie lepsze wrażenie zrobił na mnie tryb społeczny. Kiedy piszę te słowa, słucham muzyki i mam głośność ustawioną na jakieś 80%. Aktywuję wspomnianą wcześniej opcję, a słuchawki przyciszają dźwięk o około 50%. Tym samym od razu słyszę moje palce uderzające w klawiaturę. Moim zdaniem świetnie rozegrane.

Nuraphone G2 – jakość rozmów

Zaskoczenia nie będzie. W rozmowach Nuraphone G2 prezentują topowy poziom. Ja słyszałem wszystko, moi rozmówcy też. Nie było żadnych zakłóceń, szumów ani przerw. Dla ciekawych zostawiam jeszcze próbkę głosu.

Recenzja Nuraphone G2 – podsumowanie

Zgrabne i solidnie wykonane. Nie tak wygodne, jak chciałoby się za te pieniądze. Imponujące brzmieniem, pasywną izolacją wspieraną przez ANC i działaniem trybu społecznego. Ale za to trochę rozczarowujące krótkim czasem pracy. Takie moim zdaniem są Nuraphone G2.

I pewnie miałbym mały problem z ich ostateczną oceną. Ale akurat włączył mi się utwór Pulled Up the Ribbon (Okkervil River) i znowu dałem się porwać ich brzmieniu. Moim zdaniem ze względu na jakość dźwięku można Nuraphone’om G2 wybaczyć kilka niedociągnięć. Warto jednak pamiętać, że ze względu na konstrukcję nie każdemu przypadną do gustu. Niemniej nawet gdyby tak się stało, zachęcam, aby dać im trochę czasu. Sam po trwających prawie trzy tygodnie testach nie mam już problemu z zakładaniem ich i – jeśli nie jest gorąco – spokojnie mogę siedzieć w nich i trzy-cztery godziny

Komu polecam? Na pewno osobom, które szukają dobrego brzmienia, a nie do końca chcą się bawić w „audiofilskie” gierki ze źródłami, przewodami i słuchawkami. Nuraphone G2 to produkt gotowy, mający naprawdę sporo do zaoferowania w kwestii dźwięku. A do tego w pełni mobilny i bezprzewodowy, co wciąż jest atutem nie do przecenienia.

Minusy

  • nie są tak wygodne jak tradycyjne konstrukcje (ale da się przyzwyczaić, autorowi na przykład się udało),
  • uszy dość szybką się w nich „przegrzewają”,
  • niesatysfakcjonujący czas pracy (20 godzin),
  • jeszcze bardziej niesatysfakcjonujący czas ładowania (około 2 godzin),
  • brak equalizera, który pozwoliłby jeszcze lepiej dostosowywać brzmienie do oczekiwań,
  • tylko dwie pary silikonowych nakładek,
  • opatentowane złączce do ładowania i podłączania przewodowego,
  • nie reagują na źródło (ale nie dla każdego ma to znaczenie).

Plusy

  • możliwość utworzenia trzech indywidualnych profili słuchacza,
  • bardzo dobre, czyste i szczegółowe brzmienie (w każdym profilu, który testowałem),
  • solidna konstrukcja z elastycznym pałąkiem,
  • stonowany, minimalistyczny design,
  • bardzo dobre tłumienie pasywne, któremu towarzyszy jeszcze ANC,
  • świetny tryb społeczny, który pozwala szybko usłyszeć komunikaty z zewnątrz,
  • naprawdę dobra jakość rozmów,
  • przyjemna w obsłudze, przejrzysta, dająca dużo opcji aplikacja,
  • wykrycie noszenia i totalnie bezproblemowe parowanie,
  • bardzo dobry zasięg,
  • nieprzesadzone i bardzo proste sterowanie dotykowe,
  • praktyczne etui.

Ocena:

9/10
PL - Rekomendacja PL - Innowacja