SteelSeries Prime – przebojowa rodzina urządzeń dla graczy

SteelSeries to marka, która na przestrzeni lat dostarczyła graczom wiele udanych modeli słuchawek, myszek i klawiatur. Niedawno do oferty duńskiego producenta weszła nowa seria, która świetnie sprawdzi się nie tylko w grach, ale także podczas pracy. Co ciekawe, w jej skład wszedł także odświeżony model kultowych Arctisów. Chcesz dowiedzieć się więcej? Zajrzyj do tej recenzji.

Witaj w nowej rodzinie SteelSeries, czyli seria Prime w pełnej okazałości

Jeszcze do niedawna nikt z nas nie pomyślałby, że SteelSeries zaprezentuje całkiem nową serię nie tylko myszek lub słuchawek, ale obu tych sprzętów razem. W maju tego roku po raz pierwszy usłyszeliśmy o nowym projekcie ze stajni duńskiego producenta. Są nim urządzenia, które nie tylko są przeznaczone do gier (choć współpraca z e-sportowcami na to wskazuje), ale także do pracy, czy surfowania po Internecie. W ofercie znalazły się bowiem dwie myszki przewodowe – Prime i Prime+, myszka bezprzewodowa – Prime Wireless, a także słuchawki – Arctis Prime.

Pierwszą rzeczą, jaką można zaliczyć na duży plus, to przede wszystkim spójny wygląd, ponieważ zarówno gryzonie, jak i słuchawki nie różnią się zbytnio od siebie designem. Są one wszystkie wykonane z czarnego plastiku, natomiast myszki zostały dodatkowo wykończone subtelnym podświetleniem. Na uwagę zasługują także opakowania, które już wychwalałem podczas recenzji SteelSeries Rival 5. Są one także wykonane w tej samej kolorystyce i stylistyce, jednak dużym plusem są czytelne informacje i oznaczenia. Dlatego podczas przyglądania się produktowi na sklepowej półce, od razu wiemy, z czym mamy do czynienia.

SteelSeries Prime

Myszki SteelSeries Prime i Prime+

Modele SteelSeries Prime i SteelSeries Prime+ są praktycznie bliźniakami, dlatego nie widzę sensu omawiania każdego z osobna. Obie myszki zostały stworzone w tym samym, pozbawionym ostrych kątów kształcie. Na pierwszy rzut oka konstrukcja może się wydawać zbyt prostą, pasującą bardziej do najtańszych myszek z marketu, a nie takich, które doskonale sprawdzają się w gamingu. Nic bardziej mylnego, bowiem gryzoń w dłoni leży perfekcyjnie. Choć jestem osobą, która jest zwolennikiem bardziej wyprofilowanych urządzeń jak chociażby DeathAdder od Razera, to w bardzo krótkim czasie przyzwyczaiłem się do tego rozwiązania.

Jakość wykonania

Jak już wcześniej wspomniałem, obie myszki są wykonane z tego samego plastiku. W dłoni nie przypomina on jednak najtańszego plastiku, który miałby po pierwszym lepszym upadku ulec zniszczeniu. Jest to wysokiej klasy, czarny ABS z matowym wykończeniem i eleganckim szarym logo SteelSeries. Kółko myszki jest spasowane idealnie z resztą obudowy, a przy kręceniu nim wydaje przyjemny, cichy dźwięk. Nic nie trzeszczy, nie byłem w stanie także wychwycić żadnych elementów, które poruszałyby się w środku.

Myszki SteelSeries Prime i Prime+

Po wyjęciu z opakowania przede wszystkim rzuci nam się w oczy brak kabla. Jednak nie znaczy to, że myszki są bezprzewodowe. Jeśli popatrzymy na nie od frontu, to zobaczymy miejsce do wpięcia kabla, który znajduje się pod wytłoczką, w której zostało umieszczone urządzenie. Jest to ciekawe rozwiązanie, ponieważ np. do transportu lub podczas sprzątania na biurku przewód możemy odpiąć i nie stanowi on większego problemu.

Jedynym minusem w wykonaniu całego zestawu jest kabel. Co prawda znajduje się on w solidnym oplocie, jednak to chyba właśnie w nim tkwi największy problem. Po często po wykonaniu ruchu kabel ze względu na swoją nikłą elastyczność potrafi myszkę przesunąć zaraz po tym, jak zdejmiemy z niej rękę. Rozwiązaniem w tym wypadku będzie jedynie doposażenie się w mouse bungee. Niemniej jednak sam kabel podczas wykonywania ruchów nie stwarza dużego oporu nawet na biurku o niejednolitej fakturze.

Warto także wspomnieć co nieco o ślizgaczach, w końcu to w dużej mierze od nich zależy sposób, w jaki myszka będzie się poruszała po podkładce. W każdej z myszek mamy po 4 ślizgacze. 3 po bokach i 1 na środku. Z tego ten dolny jest w kształcie litery „V” i zajmuje naprawdę całkiem sporą powierzchnię, a jak wiadomo. Akurat w tym przypadku im więcej, tym lepiej.  Niestety nie znalazłem informacji czy jest to polimer fluorowy, czyli tzw. PTFE wykorzystywany w topowych urządzeniach. Osobiście jakość ślizgaczy mi odpowiada, nie czułem, żeby stawiały one duży opór. Prędkość ślizgu oceniłbym natomiast na precyzyjnie-kontrolowaną.

SteelSeries Prime, Prime+ wygląd

Przełączniki i podświetlenie

LED-y RGB w myszkach zostały umieszczone tylko w kółku, oczywiście podświetlenie możemy kontrolować z dedykowanego oprogramowania, jednak o nim później. Jeśli chodzi o lewy i prawy przycisk myszki, to są one doskonale spasowane, a sam „klik” jest niezwykle przyjemny. Wszystko to za sprawą magnetycznych przełączników optycznych o  nazwie Prestige OM. Z racji tego, że część mechanizmu wykorzystuje siłę magnetyczną, nie powoduje on tak dużego oporu. Mogę potwierdzić, że kliknięcie przenosi się na ekran praktycznie w stosunku 1 do 1. Dodatkowo producent zapewnia, że myszki są w stanie wytrzymać 100 milionów aktywacji bez wystąpienia tzw. double clicka (z ang. podwójnego kliknięcia).

Sensory

Sensor w podstawowym modelu Prime, który waży 69 gramów, to TrueMove Pro. Podczas codziennego korzystania sprawdza on się doskonale. Nie zauważyłem tutaj występowania żadnego jitteringu. Jeśli chodzi o LOD (lift off distance) to tu już nie jest tak dobrze, ponieważ na wysokości jednej płyty sensor nadal wyłapuje podłoże. Dużo lepiej jest w modelu Prime+, o wadze 71 gramów. Tutaj TrueMove Pro+ pozwala na regulacje tego dystansu w aplikacji lub przy pomocy wyświetlacza, o którym opowiem trochę później. Po podłożeniu jednej płyty kursor myszy natychmiast przestaje reagować.

Dodatkowe przyciski

Już chyba większość myszek dostępnych na rynku jest wyposażona w dodatkowe przyciski. Czasem są one tak rozbudowane jak chociażby w modelu Razer Naga, a czasem jest ich tylko kilka. Ja jestem zwolennikiem tego drugiego rozwiązania. Nie gram w gry MMORPG, gdzie duża ilość przycisków pod palcami jest niezbędna. Producent podaje, że modele Prime mają do dyspozycji 5 w pełni programowalnych przycisków. Nie sposób się z nim nie zgodzić, jednak jeśli odejmiemy lewy i prawy przycisk myszki oraz kółko, zostają nam tylko dwa przełączniki. Gdzie się one znajdują? Otóż w chyba najbardziej ergonomicznym miejscu, jakie jest dostępne na myszce – pod kciukiem. Dzięki idealnej pozycji wielokrotnie podczas pracy lub gry zdarzyło mi się z nich korzystać.

Zmiana DPI

Jeśli mówimy już o przyciskach, warto wspomnieć o tym znajdującym się na podstawce, służącym do zmiany DPI. O ile w modelu Prime jest to zwykły przełącznik, o tyle w Prime+ znajduje się tam także wbudowany wyświetlacz. Co prawda dzięki niemu w łatwy sposób możemy dostosować interesującą nas czułość lub chociażby kolor podświetlenia. Jednak umieszczenie w tamtym miejscu jest zupełnie niepraktyczne i niepotrzebne. Powiedzmy sobie szczerze, ile razy tam zajrzymy, korzystając z tego urządzenia? A takie rozwiązanie dodatkowo podbija cenę oraz wagę.

SteelSeries Prime wyświetlacz

Takie rozwiązanie było ciekawe i fajnie wkomponowane w modelu Rival 700, jednak tam znajdowało się na lewym boku obudowy. Podczas gry wyświetlana była na ekranie np. ilość życia bohatera. Samą czułość myszek możemy kontrolować w dedykowanym oprogramowaniu, jakim jest SteelSeries Engine.

Słuchawki SteelSeries Arctis Prime

Tak jak wcześniej wspomniałem, Duńczycy w swojej nowej rodzinie umieścili nie tylko myszki, ale także słuchawki. Dlatego na dokładkę dorzucam wam kilka słów o nowych słuchawkach o nazwie SteelSeries Arctis Prime. Co prawda nie miałem już zbyt dużo czasu, aby robić dla nich obszerną, indywidualną recenzję, ale wspominam o tym produkcie, ponieważ uważam, że jest on warty zainteresowania.

Słuchawki SteelSeries Acrtis Prime

Jakość dźwięku

Wyglądem produkt nie różni się zbytnio od tego znanego dobrze z poprzednich edycji Arctisów. Został on jednak stworzony we współpracy z czołowymi e-sportowcami (jak chociażby członkowie drużyny Faze Clan), dzięki czemu wyróżnia się on charakterystycznym dla siebie, czystym dźwiękiem, który SteelSeries definiuje jako High Fidelity. Ta jakość oczywiście nie bierze się znikąd, ponieważ odpowiadają za niego 40-milimetrowe przetworniki neodymowe. Podczas grania w FPS-y, głównie Counter-Strike: Global Offensive oraz Overwatch, dźwięki wystrzałów były doskonale odseparowane od kroków, dlatego bez problemu mogłem ustalić kierunek sygnału.

Lekka, wygodna konstrukcja

Jak wiadomo dobre słuchawki to nie wszystko. Dużą rolę odgrywa także jakość wykonania i cała konstrukcja. Co z tego, że dźwięki, które odbieramy są świetne, jak po 30 minutach z urządzeniem boli nas głowa przez jego ciężar. SteelSeries Arctis Prime zostały wykonane ze stopu stali i aluminium, dzięki czemu ich waga jest praktycznie nieodczuwalna. Dodatkowo poduszki wykonane z miękkiej ekoskóry dobrze tłumią dźwięki dobiegające z otoczenia, przez co nas one nie rozpraszają, oraz nie dopuszczają do pocenia się uszu.

Co ciekawe, podobnie jak w przypadku myszek, Arctis Prime posiadają odłączany 3,5-milimetrowy kabel. Oczywiście podczas transportu możemy go odłączyć, a tym samym zmniejszyć ryzyko na uszkodzenie. Nie udało mi się przetestować każdego z urządzeń osobno, jednak producent podaje, że słuchawki możemy podłączyć do komputera stacjonarnego, Maca, PlayStation, Xboxa, Nintendo Switch oraz urządzeń mobilnych.

SteelSeries Arctis Prime wygląd

Panel sterowania i mikrofon

Na lewej muszli inżynierowie SteelSeries umieścili panel sterowania odpowiedzialny za regulację głośności oraz wyciszenie mikrofonu. Jest to świetne rozwiązanie, ponieważ nie musimy szukać przycisków na kablu lub co gorsza, minimalizować gry, bądź tworzyć makr na innych klawiszach. Z jednej strony banalne rozwiązanie, a z drugiej najwygodniejsze, z racji tego, że szybkim ruchem ręki możemy wykonać interesującą nas czynność.

Mikrofon został wykonany w technologii ClearCast i posiada dodatkowo certyfikat Discorda. Producent podaje, że jego dwukierunkowa konstrukcja jest taka sama jak ta, w którą wyposażeni są załogi lotniskowców – cokolwiek to znaczy. Ja osobiście nie wyłapałem żadnych znaczących zakłóceń podczas komunikacji ze znajomymi, dodatkowa redukcja szumów także dobrze się sprawdzała w momentach, gdy do mojego stanowiska dobiegał dźwięk włączonej zmywarki.

Specyfikacja techniczna

  • Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 40 kHz
  • Impedancja: 32 ohmy
  • Czułość: 92 dB
  • Typy przetworników: 40 mm
  • Łączność: przewodowa
  • Złącze: jack 3,5 mm
  • Odłączany mikrofon: nie (mikrofon jest wsuwany)
  • Odłączany przewód audio: tak
  • Czułość mikrofonu: -38 dB
  • Podświetlenie: brak
  • Kompatybilność: PC, Mac, PlayStation, Xbox One, Nintendo Switch, urządzenia mobilne

SteelSeries Engine – dedykowana aplikacja

Jak już wcześniej wspomniałem, chciałbym jeszcze w tej recenzji krótko omówić program SteelSeries Engine. Jest on dostępny zarówno dla komputerów z zainstalowanym Windowsem, jak i macOS. Program sam w sobie obsługuje większość nowych urządzeń peryferyjnych ze stajni Duńczyków, natomiast wszystkie kompatybilne urządzenia możecie sprawdzić na oficjalnej stronie producenta. Aplikacja jest cały czas uruchomiona w tle, jednak nie obciąża ona drastycznie komputera, a jego działanie jest praktycznie niezmienione.

Steelseries Engine menu

SteelSeries Engine odpowiada za dostosowanie podświetlenia, w grach lub podczas zwykłego surfowania po internecie. Dodatkowo możemy tworzyć także zaawansowane makra, które później przydają się w grach, ponieważ mamy do nich szybki dostęp na przyciskach bocznych. Pewną innowacyjną funkcją jest możliwość tworzenia kopii zapasowych i udostępnianie ustawień innym użytkownikom. Sprawdza się to także jeśli korzystamy na co dzień z różnych komputerów lub przenosimy się pomiędzy platformami. Wtedy dane z chmury są automatycznie wczytywane, a my nie musimy na nowo konfigurować swoich urządzeń.

Dodatkowym smaczkiem są gry, które mają predefiniowane style oświetlenia. Dzięki temu oświetlenie produktów zmienia się razem z tym, co dzieje się na ekranie. Zmiany oświetlenia w czasie rzeczywistym może wywołać na przykład odnawianie zdolności lub niski poziom zdrowia. Tak jak wcześniej powiedziałem, opcji jest naprawdę sporo i jeśli posiadacie jakieś sprzęty od Steelów do polecam sprawdzić wszystkie samemu, ponieważ żeby je omówić musiałbym poświęcić na to oddzielny artykuł.

Steelseries Engine konfiguracja myszki

SteelSeries Prime – podsumowanie recenzji

W dzisiejszych czasach takim najczęściej wyznaczonym budżetem na myszkę jest 300 złotych. Gracz wydający taką kwotę oczekuje, że produkt posłuży na długie lata. I tak też będzie w przypadku Prime, który kosztuje w x-kom trochę poniżej tych widełek, bo 293 złote. Jednak konkurencja w tym przypadku jest spora, która oferuje także lepszy LOD, dlatego osobiście pokusiłbym się o dołożenie równej stówki i zakup modelu Prime+, który oferuje lepszy sensor, a co za tym idzie poprawny LOD oraz więcej możliwości konfiguracji.

Na minus tego drugiego przemawia jedynie umieszczony w podstawce wyświetlacz, który tak naprawdę jest niepotrzebny, a zawyża cenę i wagę urządzenia. Myszki z serii Prime (z wyjątkiem Prime Wireless, bo tej nie miałem okazji testować), są udanymi urządzeniami, które posiadają przede wszystkim doskonałe, magnetyczne przełączniki o dużej żywotności. Więc jeśli poszukujecie wygodnego gryzonia o prostym kształcie, to podczas pracy biurowej oraz grania, staną one na wysokości zadania.

Powiedzmy sobie jeszcze co nieco na temat słuchawek Arctis Prime. Przyjdzie nam za nie zapłacić 529 złotych i cenowo plasują się one pomiędzy modelem Arctis 5, a Arctis Pro. Oba z nich są jak najbardziej cenione przez graczy, bo jakby nie patrzeć ta seria przeszła już do miana kultowej. Jeśli zatem poszukujecie poprawnie wykonanych, a przede wszystkim lekkich słuchawek do luźnego grania z kolegami, to z czystym sumieniem mogę Wam ten premierowy model polecić.

Minusy

  • wysokie LOD
  • sztywny oplot kabla
  • brak dodatkowych ślizgaczy w zestawie
  • brak gumowych chwytów po bokach

Plusy

  • dobra jakość wykonania
  • spasowana konstrukcja
  • podświetlenie LED
  • przycisk do zmiany DPI
  • odpinany kabel
  • dedykowane oprogramowanie

SteelSeries Prime

6/10

Minusy

  • sztywny oplot kabla
  • brak dodatkowych ślizgaczy w zestawie
  • brak gumowych chwytów po bokach
  • wbudowany wyświetlacz

Plusy

  • dobra jakość wykonania
  • spasowana konstrukcja
  • podświetlenie LED
  • odpinany kabel
  • niskie LOD
  • wbudowany wyświetlacz
  • dedykowane oprogramowanie

SteelSeries Prime+

7/10
PL - Rekomendacja

Sprawdź myszki SteelSeries Prime i Prime+, oraz słuchawki Arctis Prime w x-kom