Słuchawki idealne? Test i recenzja Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0

Na fotografiach i w materiałach prasowych prezentują się wręcz znakomicie. Minimalistycznie eleganckie, a do tego wyposażone we wszystko, czego w teorii potrzebują dobre słuchawki dokanałowe true wireless. Czy świetny wygląd i zaawansowana specyfikacja idą w parze z satysfakcjonującym brzmieniem oraz z najwyższą wygodą użytkowania? Tego dowiecie się z recenzji Bang & Olufsen Beopplay E8 3.0.

Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0 – pierwsze wrażenie

Zazwyczaj opakowanie to ta część produktu, która nie ma dla mnie wielkiego znaczenia. Ważne, żeby było solidne, a zawartość – nietknięta. W tej recenzji pozwolę sobie jednak na małe odstępstwo i powiem kilka słów na ten temat. To dlatego, że niewielka paczuszka, w której zamknięto słuchawki Beoplay E8 3.0, nie tylko spełnia rolę ochronną (a robi to rewelacyjnie, bo pomimo intensywnych prób nie udało mi się opakowania nawet naruszyć), ale też zwyczajnie cieszy oko. No i jeszcze serwuje kilka podstawowych informacji o tym, co czeka w środku. Mnie się to podoba.

Co w opakowaniu?

Ale jeszcze bardziej podoba mi się zawartość tegoż opakowania. Pierwszoplanową rolę grają oczywiście słuchawki. O ich wyglądzie rozpiszę się za chwilę. Tymczasem przedstawiam krótki spis inwentarza:

  • słuchawki + etui ładujące;
  • kabel USB typu C;
  • cztery pary silikonowych nakładek – XS, S, M, L (spakowane w woreczku strunowym);
  • Para pianek comply;
  • Instrukcja, certyfikaty, karta gwarancyjna;
  • torebka z żelem krzemionkowym.

Niewątpliwym plusem jest obecność aż czterech par nakładek, które wyraźnie różnią się wielkością. Dzięki temu łatwo wybrać te idealne dla siebie, co wpływa przecież nie tylko na wygodę, ale i na wrażenia z odsłuchu. Miłym dodatkiem są również pianki comply. Od nakładek silikonowych różnią się tym, że zapewniają znacznie większą szczelność, a więc i lepszą izolację. Szkoda za to, że pianki dostępne są w jednym, moim zdaniem dość dużym rozmiarze. W tej cenie można było jednak pokusić się o bardziej rozbudowany zestaw.

Bang&Olufsen Beoplay E8 3.0 nakładki
Ostatnia para nakładek, najczęściej używana, skryła się w etui

Zachwycający minimalizm

Czarne B&O Beoplay E8 3.0 wyglądają po prostu rewelacyjnie (choć chyba jeszcze bardziej podoba mi się wersja Beoplay E8 3.0 Grey Mist) . Totalnie zakochałem się w tych słuchawkach. Wszystko jest perfekcyjnie spasowane, a całość ma elegancki sznyt. Pokryte skórą etui ładujące nie drażni taniością plastiku (choć pewnie mogłoby być ciut bardziej solidne, bo raczej nie odważyłbym się przetestować jego trwałości). Natomiast same słuchawki – z dyskretnym logo B&O – prezentują się doskonale nie tylko w etui, ale i po włożeniu do uszu.

Specyfikacja Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0

Pierwszy zachwyt już za mną. Towarzyszące mu emocje najlepiej ostudzić faktami, czyli specyfikacją recenzowanego sprzętu.

Dokanałowe, true wireless

25×19×26 mm, 5,8 g każda

71×46×35 mm, 55 g

Bluetooth 5.1
AAC, aptX

Dynamiczny o średnicy 5,7 mm

7 godzin na jednym ładowaniu, w pełni naładowane etui wystarcza na czterokrotne uzupełnienie energii słuchawek.

IP54

Kilka słów komentarza

Są tu przynajmniej dwie bardzo dobre informacje. Pierwszą jest czas pracy – bolączka wielu dobrych słuchawek true wireless. W odróżnieniu od nich Beoplay E8 3.0 na jednym pełnym ładowaniu pozwalają cieszyć się brzmieniem ulubionych utworów niemal przez cały dzień.

Drugą bardzo dobrą wiadomością jest wsparcie dla kodeku aptX (dostępne tylko dla urządzeń z Androidem, posiadacze urządzeń Apple są zdani na AAC). W ogóle jest to nowość, bo poprzednie generacje tych słuchawek nie oferowały takiej możliwości, co w oczach wielu recenzentów stanowiło ich koronny minus.

Zainteresowanym przypomnę tylko, że kodek aptX pozwala uzyskać brzmienie zbliżone do tego, jakie oferuje płyta CD, czyli 16 bit/48 kHz z przepustowością do 352 kbit/s (maksymalna przepustowość SBC, czyli podstawowego kodeku, wynosi 328 kbit/s; ta różnica odczuwalna jest głównie w szczegółowości brzmienia).

Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0 vs Bang & Olufsen Beoplay E8 2.0

Ok. Trzeba oddać producentowi, że trzecia generacja słuchawek jest krokiem naprzód zarówno pod kątem technologicznym, jak i pod względem optymalizacji komfortu użytkowania. O aptX już pisałem. Ale ponadto dodano jeszcze dwa mikrofony do prowadzenia rozmów (w sumie są cztery). Jednocześnie nieznacznie zmniejszono wymiary słuchawek (wagę o 12%, szerokość o 14%) oraz etui.

Prawdziwą rewelacją jest jednak czas pracy. Tutaj – względem poprzedniej generacji – udało się osiągnąć wynik lepszy aż o 75% w przypadku samych słuchawek (4 godziny vs 7 godzin) oraz aż o 119% w przypadku słuchawek z etui (16 godzin kontra 35 godzin). Przynajmniej teoretycznie.

Bang&Olufsen Beoplay E8 3.0 nakładki

Komfort, wygoda, błogość

Czy Beoplay E8 3.0 są wygodne? Bardzo. To chyba najbardziej komfortowe słuchawki true wireless, jakich miałem okazję używać. Dzięki doskonałemu wyważeniu świetnie się trzymają (nawet jeśli wybierze się niezbyt szczelnie wypełniającą kanał nakładkę). Ani razu nie zdarzyło mi się, aby słuchawki wypadły lub wysunęły się bez mojej ingerencji. Dobra, nie będę się za bardzo rozpisywał i powiem po prostu, że łatwo zapomnieć o tym, że ma się Beoplay E8 3.0 w uszach. I jest to mocny komplement.

Obsługa dotykowa

Słuchawki wyposażono w panele reagujące na dotyk. To znacznie ułatwia ich obsługę, zwłaszcza w ruchu. Można wydawać następujące komendy:

  • włączenie trybu transparentnego – krótkie dotknięcie lewej słuchawki,
  • zatrzymanie/wznowienie utworu – krótkie dotknięcie prawej słuchawki,
  • poprzedni utwór – dwukrotne dotknięcie lewej słuchawki,
  • następny utwór – dwukrotne dotknięcie prawej słuchawki,
  • zmniejszanie/zwiększanie głośności – przytrzymanie palca na lewej/prawej słuchawce,
  • wywołanie asystenta – trzykrotne dotknięcie prawej słuchawki,
  • odebranie połączenia – dotknięcie lewej lub prawej słuchawki,
  • odrzucenie połączenia – przytrzymanie palca na lewej lub prawej słuchawce przez pięć sekund,
  • zakończenie połączenia – dwukrotne dotknięcie lewej lub prawej słuchawki,
  • rozpoczęcie parowania/zakończenie połączenia z urządzeniem – przytrzymanie palców na obu słuchawkach przez ok. pięć sekund.

Na co dzień

Codzienne korzystanie ze słuchawek Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0 jest najzwyczajniej w świecie przyjemne. Podobnie zresztą jak dbanie o nie. Wspomnę tylko, że wymiana nakładek jest po prostu łatwa, dzięki czemu czyszczenie ich oraz samych słuchawek nie przyprawiało mnie o dodatkową frustrację (a kilka razy miałem do czynienia ze sprzętem, w przypadku którego założenie nakładek było niemałym wyzwaniem).

Jak grają Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0? Test

Do testu słuchawek Beoplay E8 3.0 wykorzystałem trzy smartfony: Huaweia P9 (brak obsługi aptX), Huaweia Mate 10 Pro oraz Google Pixela 2XL (oba z obsługą aptX). Jak źródło utworów muzycznych posłużył mi Tidal Hi-Fi.

Zanim jednak podzielę się wrażeniami z odsłuchu, przedstawię jeszcze wyniki testu przeprowadzonego z nagraniami udostępnionymi przez portal Audiocheck.net. Dla porównania podam też wyniki osiągnięte przez inną parę słuchawek (ze zdecydowanie niższej półki cenowej). Zaznaczam tylko, że to, w jaki sposób ja słyszę, wcale nie musi być tożsame z tym, co słyszycie Wy.

Test z Audiocheck.net

W opisie będę posługiwał się terminami zaczerpniętymi z portalu, a także skoncentruję się na tych wrażeniach, na które uwagę zwraca autor testu.

Reakcja na częstotliwość

Pierwszą zmierzoną właściwością jest reakcja na częstotliwość. Beoplay E8 3.0 osiągają tu bardzo dobry wynik. 

W teście, który mierzy rozciągnięcie basu w zakresie od 10 do 200 Hz, wygląda to następująco:

  • 10 Hz – niemalże niesłyszalny dźwięk, ale odczuwalne drżenie,
  • 20 Hz – dźwięk nabiera mocy, jest wyrazisty,
  • 80 Hz – pojawia się delikatny pogłos w tle,
  • 140 Hz i 150 Hz – pogłos staje się dość wyraźny, ale wciąż można go znieść – i tak już do końca.

Następny materiał mierzy rozciągnięcie sopranów w zakresie od 22 do 8 KHz. W Beoplay E8 3.0 wygląda ono tak:

  • 22 KHz – cisza,
  • 21 KHz – cisza,
  • 20 KHz – słyszalny wysoki sygnał.

Następnie test przebiega sprawnie i jednostajnie, brak jakichkolwiek wyraźnych zmian, do 8 KHz wszystko słychać wyraźnie.

Beoplay E8 3.0 obsługują więc naprawdę szeroki zakres częstotliwości. Miłośników mocniejszego basu powinno ucieszyć to, że nawet zakres 10 Hz jest odczuwalny (i bardzo lekko słyszalny). Z kolei soprany wybrzmiewać będą w sposób pełny, bez mocnych deformacji w górnych zakresach.

Płaskość widmowa (charakterystyka częstotliwościowa)

Ten test należy przeprowadzić przy ustawieniu jak najniższej, ale wciąż słyszalnej głośności, a jego celem jest sprawdzenie, jak słuchawki radzą sobie z poszczególnymi częstotliwościami pasma – czy oddają je bez ingerencji. Idealnym można nazwać taki test, w którym słyszany dźwięk ma podobne natężenie (to naturalne, że wyższe częstotliwości odbieramy wyraźniej, tak działa nasz słuch), nie zanika, nie staje się zbyt głośny.

I tak wygląda to w przypadku Beoplay E8 3.0. Nie występują tu gwałtowne zmiany, wraz ze wzrostem częstotliwość stabilnie zwiększa się głośność.

Na koniec zaznaczę tylko, że płaska charakterystyka wcale nie oznacza, że słuchawki są idealne. Specjaliści zalecają dobierać sprzęt pod kątem indywidualnego sposobu odbioru dźwięków. Jeśli czyjś słuch słabiej reaguje na niskie pasma, dobrym wyborem dla niego będą słuchawki podbijające je.

Zakres dynamiki dźwięku

Czyli różnica między najgłośniejszym a najcichszym sygnałem, jaki można usłyszeć w danych słuchawkach.

Beoplay E8 3.0 – 66 dBFS.

Jakość

Ten test mierzy odtwarzanie różnych częstotliwości basu. W przypadku obu par słuchawek jest dobry, bo emitowany dźwięk cechuje się czystością i klarownością. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że w przypadku E8 3.0 brzmi po prostu głębiej, bardziej soczyście.

Wzajemne dopasowanie słuchawek

To nagranie służy do pomiaru, czy obie słuchawki dostarczają do uszu jednakowo silny sygnał. Idealna sytuacja to taka, w której emitowany dźwięk lokalizuje się wewnątrz głowy.

Beoplay E8 3.0 – generalnie sygnał utrzymywał się w środku, choć krótkimi chwilami – głównie w przypadku wyższych pasm – dominowała prawa strona.

Balans i polaryzacja

Ten test można by w zasadzie pominąć, gdyż zaleca się go przede wszystkim do sprawdzania sprzętu przewodowego, który wrócił z serwisu. Ale z obowiązku napiszę, że w przypadku obu par słuchawek wszystko zagrało bardzo dobrze, choć znów dało o sobie znać moje lepsze ucho.

Nagrania binauralne

W skrócie: chodzi o technikę nagrywania dźwięku, która umożliwia słuchaczowi dokładne zlokalizowanie jego źródła. Tak zarejestrowany sygnał, gdy jest odsłuchiwany, cechuje się immersyjnością i dosłownie pozwala mieć wrażenie, że znalazło się w samym środku jakichś wydarzeń. W teście Audiocheck słuchawki wypadły następująco:

Beeplay E8 3.0 – moim zdaniem doskonale, nie dość, że dźwięk stukania jest superrealistyczny, to przy pierwszej próbie odruchowo obróciłem głowę w stronę drzwi. Przestrzeń między oboma miejscami ulokowania źródła dźwięku jest olbrzymia.

To już koniec testu Audiocheck. Zachęcam do samodzielnego sprawdzenia prywatnych słuchawek i do porównania wyników z tymi, które przedstawiłem.

Wystarczy kliknąć w ten link

Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0 i muzyka

Teraz podzielę się pięcioma utworami, za pomocą których postanowiłem sprawdzić konkretne cechy emitowanego dźwięku. Pamiętajcie, że to wciąż subiektywne wrażenia z odsłuchu.

The National Anthem (Radiohead), czyli sprawdzamy balans

W tym utworze dzieje się tyle, że trudno nadążyć. To coś odzywa się w jednej słuchawce, to coś przygrywa w drugiej, by za chwilę wszystko przeniosło się bliżej środka głowy, którą i tak wierci wokal. Odsłuchiwany na Beoplay E8 3.0, utwór cieszy szczegółowością i rozległą sceną. Doskonale słychać ten kontrolowany chaos oraz różnice między oboma kanałami (np. w bliżej prawej słuchawki śpiew, wyłącznie w lewej – metaliczny pogłos). Na wysokim poziomie stoi też szczegółowość, łatwo skoncentrować się na konkretnej linii.

Jeśli w Waszych słuchawkach dźwięki totalnie się zlewają – tak że nie sposób rozpoznać poszczególne ścieżki – i trudno dostrzec różnice między oboma kanałami, to można rozejrzeć się za lepszym zestawem.

Sister of Night (Depeche Mode) – czy aby za bardzo nie syczy?

Kolejną rzeczą, którą warto sprawdzić, jest to, jak słuchawki radzą sobie z sybilantami. Akcentowane przez wokalistów i wokalistki głoski syczące potrafią czasem dość skutecznie zaburzyć całą przyjemność z odsłuchu. W tym przeuroczym utworze Depeche Mode trzeba więc skoncentrować się na wokalu. Już pierwsze wejście dużo mówi o tym, czego można się spodziewać. Ale gorąco robi się dopiero około 1:35. I tutaj Beoplay E8 3.0 radzą sobie całkiem nieźle. Można odnieść wrażenie, że momentami „S” lekko wymyka się spod kontroli (Sweet sister), ale jednak dość szybko się wycisza i nie dominuje nad całym brzmieniem. Natomiast głoski znajdujące się w wygłosie są już w pełni trzymane w ryzach (With the loneliest eyes).

Jeśli w Waszych słuchawkach rytm utworu wyznaczają kolejne przeciągnięte, drażniące uszy odgłosy syczenia, to znak, że można rozejrzeć się za nowym zestawem.

Hurt (Johny Cash) – czy od braku przestrzeni bolą uszy?

Poruszające wykonanie Johny’ego Casha i aranżacja, której dobrze się przyjrzeć. Zaczyna się od dwóch gitar, później dołączają kolejne instrumenty. Podczas odsłuchu na Beoplay E8 3.0 zdecydowanie nie brakuje dla nich miejsca. Z łatwością da się nawet wyłapać, kiedy obie gitary zaczynają grać nieco inaczej, zachowując przy tym pełnię szczegółów dźwięku zlokalizowanego bliżej środka głowy. Szczególnie dobrze słychać to w okolicach refrenu.

Jeśli w Waszych słuchawkach prawa gitara totalnie przysłania klawisze, a lewa gra zupełnie tak, jak prawa, to znak, że można rozejrzeć się za nowym zestawem.

Wildfire (SBTRKT) i test basów

Jako że mam dość dobre skojarzenia z tym utworem, z chęcią odświeżyłem go sobie na testowanych słuchawkach. Już samo rozpoczęcie robi wrażenie – basy są głębokie, dynamiczne, dosłownie uderzają niczym ciosy. Brzmi to świetnie.

Jeśli w Waszych słuchawkach bas brzmi mało agresywnie (nie czuć mocy uderzenia, takiego tąpnięcia), rozmywa się, „gubi rytm”, to znak, że można rozejrzeć się za nowym zestawem.

Humming (Portishead) i test sopranów

W tym mrocznym i hipnotycznym utworze ponownie warto skupić się na wokalu. Dość niski i lekko trzeszczący podkład stanowi dla niego świetne, kontrastowe tło. W tym zadaniu Beoplay E8 3.0 pozwoliły mi się zachwycać rozpiętością głosu Beth Gibbons, a także przyjemnymi smaczkami tworzącymi dla niego tło (jak np. scratche czy hi-hat).

Jeśli w Waszych słuchawkach fragmentowi And it’s been so long, that I can’t be sure brakuje ostrej, nieco piskliwej (choć to słowo jest tutaj sporym nietaktem), przeszywającej góry, to może warto rozejrzeć się za nowym zestawem

Krótkie podsumowanie

Moim zdaniem jest po prostu bardzo dobrze. Brzmienie słuchawek oceniam jako detaliczne i wyważone, raczej neutralne. Szeroka scena i doskonała szczegółowość naprawdę pozwalają na nowo cieszyć się znanymi już utworami. Nie brakuje też basu, a i soprany wybrzmiewają w pełny i naturalny sposób.

Zaznaczę jednak, że ja do Beoplay E8 3.0 musiałem się przyzwyczaić. Nie są to słuchawki, które zachwyciły mnie po pierwszych odsłuchach. Okazuje się, że duże znaczenie mają tu nakładki. Najchętniej korzystałem z tych silikonowych M oraz z pianek. Mniejsze silikonowe odpadły przez średnią wygodę, większe – przez rozmywanie basów. Jeśli chodzi zaś o pianki, to w nich dźwięk ma trochę inną charakterystykę – cieplejszą, delikatnie przydymioną. W wielu gatunkach muzycznych (np. szeroko rozumianym trip-hopie) sprawdza się to bardzo dobrze.

Aplikacja Bang & Olufsen

Brzmienie słuchawek można regulować dzięki dedykowanej aplikacji. Oddaje ona do dyspozycji gotowe ustawienia oraz okrągłą planszę, po której można przesuwać kropeczkę, jednocześnie zmieniając charakterystykę brzmienia. Własny wybór da się zapisać. Moim zdaniem to bardzo dobre i proste rozwiązanie. Choć dla bardziej zaawansowanych użytkowników z pewnością lepszy byłby equalizer.

Ponadto w aplikacji można ustawić stopień transparentności słuchawek (są trzy poziomy), sprawdzić poziom naładowania baterii oraz czy oprogramowanie nie wymaga aktualizacji.

Oczywiście aplikacja działa w języku polskim, ale mój telefon obraził się na naszą piękną mowę.

I właśnie – w ostatnim dniu testów zauważyłem, że pojawiła się aktualizacja do wersji 5.8.0, która – jak informuje producent – usprawnia parowanie oraz aktywację trybu standby. Zauważyłem również, ze po aktualizacji przejście do trybu transparentnego nie wycisza całkowicie muzyki

Jakość rozmów

W słuchawkach zdarzyło mi się przeprowadzić kilka rozmów. Zagrałem nawet ponad godzinną partię Hearthstone’a, cały czas będąc na łączach. Mogę powiedzieć tylko tyle, że komunikacja nie była zakłócona. A jak mnie słyszano? Mniej więcej tak:

Z pewnością na brzmienie wpływ ma stratny format M4A.

Czas pracy słuchawek Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0

Miało być nawet siedem godzin na jednym ładowaniu. Mnie jednak nigdy takiego wyniku nie udało się osiągnąć, ale słucham dość głośno, do tego z wykorzystanie aptX-a. Maksymalny czas, jak wycisnąłem, to około 6 godzin i 20 minut. I tak nieźle, biorąc pod uwagę, że niektóre słuchawki true wireless osiągają połowę tego rezultatu.

W pełni naładowane etui wystarcza natomiast na czterokrotne uzupełnienie poziomu baterii w słuchawkach. Czasem zdarzało się jednak, że w wyniku tego ostatniego wskaźnik w aplikacji pokazywał 80 lub 90% naładowania. Samo umieszczanie kopułek w etui jest – dzięki magnesom – proste i wygodne. Szkoda tylko, że jedynym sposobem, w jaki etui komunikuje swój poziom naładowania jest dioda (odcienie czerwonego i żółtego).

Podsumowanie

Bang & Olufsen Beoplay E8 3.0 sprawiły mi mnóstwo radości. Nieostrożnie napiszę nawet, że kiedy zakładałem je do pracy, zdarzało mi się łapać na tym, że zamiast pracować, wsłuchiwałem się w kolejne utwory. Jasne, te słuchawki na pewno nie są idealne. Brakuje im przecież aktywnej redukcji szumów, a i czasem trudno oprzeć się wrażeniu, że mogłyby być choć odrobinę głośniejsze. Jednak w mojej opinii wygoda ich użytkowania oraz bardzo dobre, bogate brzmienie sprawiają, że są blisko ideału, jak na ten typ sprzętu. Na pewno nie rozstanę się z nimi bez żalu.

Na koniec dodam jeszcze, że przed zakupem tych słuchawek warto upewnić się, że smartfon, z którym będą współpracować, obsługuje kodek aptX. Podczas testu z Huaweiem P9 Beoplay E8 3.0 grały po prostu słabo, bez ikry i bez głębi.

Minusy

  • brak aktywnej redukcji szumów (konkurencja w tym przedziale cenowym jednak stosuje to rozwiązanie),
  • głośność maksymalna mogłaby być nieco wyższa,
  • przypadkowa aktywacja dotykowych paneli zdarza się dość często,
  • współpraca z aplikacją nie zawsze jest wzorowa, czasem aplikacja gubi słuchawki i trzeba włączać ją od nowa.

Plusy

  • bardzo dobre, szczegółowe i neutralne brzmienie,
  • rewelacyjna wygoda codziennego użytkowania (poza przypadkową aktywacją paneli),
  • świetny design, do tego pokryte skórą etui ładujące nie zbiera odcisków palców,
  • imponujący czas pracy (i słuchawek, i słuchawek z etui),
  • ogólnie świetna oprawa produktu: opakowanie, dokumentacja, nakładki, pianki,
  • mimo wszystko system kontroli dotykiem okazuje się przydatny i łatwo go opanować,
  • w gruncie rzeczy aplikacja jest prosta w obsłudze i ma całkiem spore możliwości zmiany brzmienia,
  • automatyczne parowanie z urządzeniem pracującym pod kontrolą Androida.
geex plakietka geeXtra produkt
Co oznacza ta plakietka? Kliknij w nią i dowiedz się