Statystyki pokazują, że w ciągu ostatnich kilku lat Samsung zarobił więcej na telewizorach OLED niż na Mini LED (Neo QLED). Nic w tym dziwnego – Koreańczycy zrozumieli, że w dłuższej perspektywie nie mają szans na rywalizację z firmami chińskimi, zwłaszcza tymi, które są pionowo zintegrowane, tj. produkują zarówno własne wyświetlacze LCD, jak i własne podświetlenia Mini LED. Do testu tym razem trafił 65-calowy OLED z serii flagowej. Jak wypadł – opisuję w recenzji telewizora Samsung 65S95F.
Telewizor Samsung 65S95F to wspaniała propozycja dla tych, którzy na pierwszym miejscu stawiają jakość obrazu i domagają się tej najwyższej. 65S95F niestraszne są ani treści SDR, ani HDR, a matowy ekran skutecznie redukuje odblaski (i dodatkowo sprawia, że ci, którzy odkładali zakup OLED-a z powodu błyszczącej matrycy, nie będą mieli już tej wymówki).
Zdecydowanie tak. Samsung 65S95F sprawdzi się niemal we wszystkich zastosowaniach: w telewizji, sporcie, grach oraz – co najważniejsze – w kinie domowym. To telewizor dla wymagającego konsumenta, który oczekuje obrazu najwyższej jakości zarówno w dzień, jak i w nocy, na wprost oraz pod kątem.
Jakość dźwięku ustępuje najlepszym rywalom, brakuje obsługi Dolby Vision, a gruby kabel łączący ekran z modułem One Connect może nie spodobać się niektórym użytkownikom.
W roku 2025 Samsung pogrupował swoje telewizory OLED w trzy serie: S85F, S90F oraz S95F. Ta ostatnia to oczywiście seria flagowa – najdroższa i najlepiej wyposażona.
Samsung QE65S95FATXXH (dalej, dla uproszczenia, zwany 65S95F) jest telewizorem OLED z ekranem o rozdzielczości 3840 × 2160 pikseli. W trakcie testu pracował pod kontrolą systemu Tizen oraz oprogramowania systemowego w wersji 1126.0. Zastosowano platformę sprzętową ROSEM.
| Informacje z tabliczki znamionowej: | |
|---|---|
| Model | Samsung QE65S95FATXXH |
| Kraj produkcji | Made in Slovakia |
| Wersja panelu | 01 |
Testowany egzemplarz telewizora udostępnił nam producent, za co dziękujemy.
Samsung 65S95F jest telewizorem o unikalnej konstrukcji: obudowa jest bardzo smukła, ekran jest matowy, a złącza umieszczono w osobnym, zewnętrznym module zwanym One Connect.
Telewizor ma następujące cechy:
Jak już wspomniałem, cechą wyróżniającą Samsunga 65S95F na tle konkurencji jest osobny, zewnętrzny moduł z elektroniką o nazwie One Connect. Moduł ten można ustawić na dwa sposoby: albo na znajdującej się z tyłu telewizora „goleni” podstawy (i użyć krótszego z dwóch przewodów), albo gdziekolwiek indziej – choć nie dalej, niż pozwala na to drugi i dłuższy (2,5m) z fabrycznie dołączonych przewodów.
Kabel jest gruby (ok. 5 mm) i sztywny, ponieważ przesyła nie tylko sygnał wizji i fonii, lecz także prąd niezbędny do pracy wyświetlacza.
W module One Connect znajduje się nie tylko większość złącz, lecz także kluczowe układy scalone, takie jak procesor czy pamięć. Nic więc dziwnego, że One Connect podczas pracy się nagrzewa.
Samsunga 65S95F wyposażono w wyświetlacz QD-OLED wyprodukowany przez Samsung Display. Tego rodzaju wyświetlacz nie ma „tradycyjnych” filtrów koloru (jak w WOLED-ach czy telewizorach LCD); zamiast tego za konwersję światła niebieskiego odpowiadają skupiska czerwonych i zielonych kropek kwantowych, nałożonych metodą natryskową (ang. inkjet printing). To właśnie technologia natryskowa i wynikający z niej ruch dyszy wymuszają taki, a nie inny układ subpikseli – odmienny od reszty telewizorów na rynku.
Odwzorowanie barw w ustawieniach fabrycznych trybu Filmmaker oceniam jako więcej niż dobre. W ocieplonym (tj. wykazującym nadmiar składowej czerwonej) trybie Filmmaker (5404 K) średni błąd odwzorowania kilkudziesięciu testowych próbek barw wyniósł 5,7, a więc powyżej progu postrzegalności (3,0).
Po szybkiej dwupunktowej kalibracji balansu bieli średni błąd spada do 1,5, co jest znakomitym wynikiem.
Możliwa jest dalsza poprawa reprodukcji barw w drodze profesjonalnej kalibracji składowych RGB.
Obraz pod kątem był wybitnie dobry, ponieważ kolory ani nie bledły, ani nie ciemniały (jak w wielu „elcedekach”).
Również biel była czysta, jednolita i nie wykazywała żadnych zmian odcienia. Pod względem czystości bieli pod kątem QD-OLED-y nadal „rządzą”.
Mierzone powierzchniowo pokrycie przestrzeni UHDA-P3 (CIExy) wyniosło 100% (słownie: sto procent), co jest znakomitym wynikiem i potwierdza możliwość wyświetlania bardzo szerokiej palety barw. Z kolei średni błąd odwzorowania barw w trybie HDR (przy MaxCLL = 1000; MaxFALL = 400 cd/m²) wyniósł 4,7, co można uznać za dość dobry wynik.
Na tym jednak możliwości telewizora się nie kończą, ponieważ wynik ten można poprawić w drodze profesjonalnej kalibracji.
W warunkach kina domowego, czyli w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu, Samsung 65S95F czuje się jak ryba w wodzie. Krótko mówiąc: filmy 4K HDR, całkowita ciemność i kino domowe to zestaw, w którym głęboka czerń, wspaniały kontrast oraz precyzja w lokalizowaniu efektów HDR zawstydzają niejednego Mini LED-a.
Zwracam uwagę, że zdjęcia nie są w stanie oddać pełnej jakości obrazu z telewizora o tak głębokiej czerni, tak wybitnym kontraście i tak dużej jasności. Nasza standardowa scena z filmu Zjawa (The Revenant, 2015, HDR10) wypadła bardzo dobrze – w zasadzie nie było się do czego przyczepić.
Z kolei bardzo trudne sceny z filmu Pierwszy człowiek (First Man, 2018, HDR10) wyglądały na ekranie 65S95F doprawdy genialnie: kontrast, detale, przejścia tonalne, precyzyjne odwzorowanie czerni i przyczerniowych szarości oraz całkowity brak typowych dla Mini LED-ów aureoli, migotania czy fluktuacji jasności sprawiły, że 65S95F zaprezentował obraz o jakości nieosiągalnej dla jakiegokolwiek „elcedeka”.
Zwracam uwagę, że w trybie SDR musiałem lekko skorygować szczegóły cieni z 0 na 2 oraz gammę z 0 na 2. Co ciekawe, tryb HDR nie wymagał tego rodzaju korekty.
Pod koniec testu, gdy telewizor miałem już odpowiednio ustawiony i częściowo skalibrowany, nie odmówiłem sobie przyjemności obejrzenia filmu Alfa (Alpha, SDR, 2018). Muszę przyznać, że kinematografia w tym (moim zdaniem niedocenionym) filmie prezentuje bardzo wysoki poziom (wiadomo, Sony Pictures), a film obfituje w mnóstwo znakomitych, wysoce kontrastowych i plastycznych scen, które na testowanym Samsungu wyglądały po prostu rewelacyjnie – nic dodać, nic ująć. A oto przykład, żebyście nie musieli mi wierzyć na słowo.
Scena ataku tygrysa szablozębnego wypadła tak fenomenalnie, że obejrzałem ją kilkanaście razy, sycąc oczy przepiękną grą świateł i cieni. Brawo, Samsung! Właśnie tak to powinno wyglądać!
Dzięki jasnemu wyświetlaczowi QD-OLED treści HDR wyglądały na Samsungu 65S95F po prostu fenomenalnie. Nic w tym dziwnego, ponieważ w trybie Filmmaker na planszy zajmującej 10% powierzchni ekranu maksymalna luminancja wyniosła:
Jak widać, 65S95F jest bardzo jasny, ale potrafi utrzymać tę jasność przez około półtorej minuty. Co prawda po spadku telewizor próbował się potem podnieść, ale pary wystarczyło mu zaledwie na kilkanaście sekund, po czym znów nastąpił spadek. Mimo to jest bardzo dobrze, choć oczywiście Mini LED-y potrafią znacznie więcej. Natomiast pod względem precyzji w lokalizowaniu efektów HDR na ekranie ciekłokrystaliczni rywale nie mają z tym QD-OLED-em najmniejszych szans.
Na pełnym ekranie zmierzyłem luminancję równą 380 cd/m², co – jak na OLED-a – jest znakomitym wynikiem (mówimy o pełnoekranowej białej planszy, podczas wyświetlania której OLED-y pracują na granicy swoich możliwości).
Testowany telewizor może pochwalić się niezłą ostrością obrazów ruchomych (jak na OLED) oraz sprawnie działającą funkcją upłynniania ruchu.
Samsung 65S95F pokazał 600 pionowych ruchomych linii (TVL) na 1080 maksimum, co jest typowym wynikiem zarówno dla QD-OLED-ów, jak i WOLED-ów. Dostępna w menu „Ruchu” funkcja Clear Motion nie poprawia istotnie ostrości – powoduje za to spadek jasności obrazu i migotanie. Jak przystało na OLED-a, smużenie było bardzo małe, a kolorowe rozwarstwienia obiektów ruchomych nie wystąpiły.
Układ upłynniania ruchu działał dobrze, chociaż w domyślnych ustawieniach fabrycznych trybu Filmmaker jest wyłączony. Po jego aktywacji „redukcja drgań” jest ustawiona domyślnie na wartość 3, co sprawdza się w większości filmów (24 kl./s).
Samsung 65S95F oferuje brzmienie więcej niż akceptowalne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę niezwykle smukłą obudowę telewizora.
Według producenta głośniki pracują w systemie 4.2.2, a ich łączna moc wynosi 70 W. Na tylnej ściance da się zauważyć szereg miejsc, w których umieszczono głośniki wysokotonowe, oraz osiem okrągłych membran – są to zarówno membrany przetworników średnio-niskotonowych, jak i membrany bierne. W porównaniu z ubiegłorocznym 55S95D widać różnicę w konstrukcji tych większych membran: mają one teraz (najprawdopodobniej) nieruchomy środek, co może sugerować dążenie konstruktorów do osiągnięcia większej swobody ruchu membran, większych wychyleń, a tym samym głębszego basu.
Jeśli chodzi o kontrolę dźwięku, do dyspozycji mamy tylko dwa fabrycznie zdefiniowane tryby: standardowy oraz wzmocnienie (ang. Amplify). Bas jest akceptowalny – wykazuje nawet pewną miękkość i artykulację – ale nie schodzi tak nisko i nie ma takiego „wykopu” oraz potęgi jak w innych modelach Samsunga. Z drugiej strony wydaje się poprawiony, tj. nieco głębszy niż w 55S95D. I chociaż bazuję tu na pamięci słuchowej, to zmienione membrany ze stałym środkiem mogą potwierdzać wrażenie nieco lepszych niskich tonów. Nie jest to jednak poziom np. Samsunga 65S90F. Środek jest wycofany, ale góra szczegółowa.
Na wymagającym materiale z dużą ilością basu (Kowa) zniekształcenia były aż nadto słyszalne – w ogóle egzemplarz testowy przejawiał sporo zniekształceń na basie już od poziomu 15/100. Jeśli założymy, że był to feler pojedynczego egzemplarza (dostałem sztukę, która na 100% „zaliczyła” kilka, jeśli nie kilkanaście redakcji), a do tego weźmiemy pod uwagę bardzo smukłą obudowę, to ogólnie nie jest źle.
Multimedia Samsunga 65S95F oceniam bardzo pozytywnie: aplikacji (także lokalnych) nie brakuje, a obsługa plików audio-wideo jest więcej niż dobra. System Tizen 2025 został zaktualizowany i unowocześniony, a niektóre z wprowadzonych zmian są dość znaczące:
Wybór aplikacji jest co najmniej dobry, chociaż niektórych niestety zabrakło:
Poniższych aplikacji niestety nie znaleźliśmy:
Obsługa plików wideo stała na dobrym poziomie, choć w porównaniu do poprzednika telewizor przestał odtwarzać pliki WMV (wmv1). Odtworzył za to AVI, FLV, MKV, MOV, MP4, MTS oraz TP. Telewizor czyta zawartość dysków USB szybko i obsługuje również dyski sieciowe (NAS).
| W Samsungu 65S95F znajdziecie: | |
|---|---|
| HDMI 1 | 2.1 |
| HDMI 2 | 2.1 |
| HDMI 3 | 2.1 eARC |
| HDMI 4 | 2.1 |
Pełną listę złączy podano w specyfikacji Samsung 65S95F.
W tej kategorii telewizor otrzymuje ocenę bardzo dobrą: ma wiele funkcji dla graczy i stosunkowo niskie opóźnienie sygnału.
Producent deklaruje, że telewizor 65S95F obsługuje następujące funkcje dla graczy:
Opóźnienie sygnału dla 1080/60p wyniosło 9,4 ms, co jest znakomitym wynikiem.
Najnowsza konsola Xbox Series X tak oto oceniła gotowość 65S95F do współpracy:
Samsung 65S95F jest jednym z najlepszych dostępnych obecnie telewizorów i potrafi zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagających użytkowników. Wspaniała czerń, niesamowity kontrast oraz matowy ekran sprawiają, że oglądanie na nim czegokolwiek – i kiedykolwiek – daje mnóstwo frajdy. Unikalność tego telewizora potęguje zewnętrzny moduł One Connect, do którego przeniesiono elektronikę i złącza. Krótko mówiąc, Samsung 65S95F jest nie tylko jednym z najlepszych 65-calowych telewizorów OLED, lecz także jednym z najlepszych modeli wprowadzonych na rynek w całym roku 2025. I jako taki zasługuje na bezwarunkową, gorącą rekomendację oraz wysoką ocenę.
Na koniec warto jeszcze zaznaczyć, że następca modelu 65S95F najprawdopodobniej nie będzie fabrycznie wyposażony w ww. moduł One Connect, a będzie on dostępny jako dodatkowo płatne akcesorium. Ta zmiana stanowi kolejny argument przemawiający za zakupem właśnie modelu 65S95F, w którym One Connect nie wymaga dopłaty, ponieważ stanowi wyposażenie fabryczne.
*Przyznaliśmy ocenę 9,5/10, co po zaokrągleniu dało 10/10.
W teście wykorzystano program Calman firmy Portrait Displays.



