Zgłębiam tajemnicę kwadratury koła w recenzji Xiaomi Mi 10T Lite 5G

Wyspa aparatów, która sugeruje rozwiązanie kwadratury koła, jest najbardziej charakterystycznym elementem Xiaomi Mi 10T Lite 5G, ale czy sam aparat jest równie mocną stroną smartfona? I czy ten budżetowiec przystaje do swoich średniopółkowych rywali? Na te i inne pytania odpowiada test i recenzja Xiaomi Mi 10T Lite.

Czym jest Xiaomi Mi 10T Lite 5G?

Celowo nie będę porównywał Xiaomi Mi 10T Lite 5G do Xiaomi Mi 10T Pro, ponieważ są to tak naprawdę dwa zupełnie różne smartfony. Na temat tego drugiego więcej dowiecie się z recenzji Xiaomi Mi 10T Pro.

Bardziej sensownie będzie zatem przyjąć, że Xiaomi Mi 10T Lite jest następcą Xiaomi Mi 10 Lite, który był wydany mniej więcej pół roku wcześniej. Jak nie trudno się domyślić, między tymi dwoma smartfonami nie może być zbyt wielkich skoków technologicznych. Jednak wymienię najważniejsze z różnic, by nakreślić nieco kontekst dla tych, którzy gubią się w bogatym świecie Xiaomi.

Wersja z T w nazwie ma przede wszystkim ekran z odświeżaniem 120 Hz i głośniki stereo. Dziesiątka bez T tego nie ma, ale ma za to ekran AMOLED. I to tak naprawdę największe różnice, jakie gołym okiem widać między smartfonami, więc jeśli szczególnie zależy Wam na wysokim odświeżaniu, to zapraszam do dalszej części recenzji Xiaomi Mi 10T Lite.

Papieski unboxing

Pudełko smartfona zdradza, że faktycznie mamy do czynienia z czymś lite. Jest niewielkie i lekkie jak kremówka, a do tego papiesko-białe. Tylko czy smartfon okaże się świętszy od samego papieża? Na pewno nie grzeszy zawartością pudełka, ponieważ jest w nim absolutny standard w postaci:

  • smartfon,
  • wtyczki do ładowarki,
  • kabla ładującego,
  • etui,
  • folderu z papierologią,
  • szpilki do wysuwania tacki na kartę SIM.
unboxing Xiaomi Mi 10T Lite 5G

Budowa smartfona

Kwadratura koła, czyli wyspa aparatów

Xiaomi Mi 10T Lite dostałem w wersji Pearl Gray z 6 GB RAM i 128 GB miejsca na dysku. Właściwie najciekawszym aspektem budowy smartfona jest jego wyspa aparatów na pleckach. Rozwiązanie zastosowane przez projektantów Xiaomi (także w POCO X3 NFC) mogłoby się spodobać Leonardovi Da Vinciemu, który przez większość życia zgłębiał zagadnienie kwadratury koła. Zamiast opisywać tę przedziwną konstrukcję wyspy z aparatami, to lepiej ją pokażę:

Xiaomi Mi 10T Lite 5G od tyłu na książce

W zalewie bliźniaczych smartfonów jest to z pewnością jakiś wyróżnik, choć ja mimo wszystko wolałbym zobaczyć na tyle urządzenia bardziej klasyczne rozwiązanie. Moje pragnienia wynikają jednak wyłącznie z mojego wątpliwego gustu, a nie praktycznych kwestii użytkowania smartfona, bo przecież obiektyw w takiej formie w niczym nie przeszkadza. No, może przeszkadzałby w bezpiecznym korzystaniu ze smartfona bez etui, bo wyspa odczuwalnie odstaje, ale producent zapewnił odpowiednie etui, które zabezpiecza obiektyw przed zarysowaniami.

Plecki są ładne, ale trzeba je zakryć

Plecki urządzenia to najprawdopodobniej najbardziej podobny element względem flagowego Xiaomi Mi 10T Pro. Oba urządzenia mają z tyłu podobne szkło (Corning Gorilla Glass 5), w którym wyraźnie widać (choć w Pro bardziej), co się w nich odbija. Jest też charakterystyczny świetlny refleks, mający centrum na wyspie aparatów w Xiaomi Mi 10T Lite 5G. Jego widokiem nie napawacie się jednak zbyt długo, bo używanie smartfona bez etui nie jest najlepszym pomysłem.

widok od góry na Xiaomi Mi 10T Lite 5G

Czytnik linii papilarnych

Zdecydowane pochwały należą się za czytnik linii papilarnych umieszczony w przycisku zasilającym smartfon. Jego umiejscowienie jest dla mnie wręcz idealne – tak samo jak i działanie. To dużo bardziej niezawodne rozwiązanie niż czytnik wbudowany w ekran i bezpieczniejsze niż odblokowywanie twarzą.

bok Xiaomi Mi 10T Lite 5G

Jak Xiaomi Mi 10T Lite leży w łoni?

Skoro już jesteśmy przy dotykaniu smartfona, to nie należy on do najporęczniejszych. Jest dosyć ciężki, przy czym jego środek ciężkości zdaje się być przesunięty gdzieś w okolice dolnej krawędzi, co znacznie potęguje to wrażenie. Jedną ręką komfortowo obsłużycie tylko dolną połowę ekranu. Sięganie do górnej krawędzi w celu wywołania belki powiadomień wymaga nie lada ewolucji nadgarstkiem, które wykonywane w biegu mogą skończyć się bardzo źle. Osoby o mniejszych dłoniach mogą poczuć się nieco przytłoczone rozmiarami Mi 10T Lite.

Xiaomi Mi 10T Lite 5G w ręce

Wyświetlacz LCD, który daje radę

Odświeżanie dla stoików

Są ludzie, którzy wyższą częstotliwość odświeżania w smartfonach uważają za nic więcej, tylko sztuczkę. Co ciekawe, mam wrażenie, że samo Xiaomi tak potraktowało ten parametr. Mi 10T Lite ma odświeżanie ekranu na poziomie 60 Hz lub 120 Hz. A według mnie na ogół w praktyce nie ma ani tego, ani tego.

Domyślnie smartfon ma ustawione 120 Hz, ale specyfikacja ekranu LCD, który ma mniejszą responsywność niż ekrany OLED, nie pozwala na uwolnienie potencjału płynącego z takiego poziomu odświeżania. Widać płynność w prostych animacjach systemowych, ale nawet one potrafią klatkować, przyciąć się lub zostać nieco rozmazane. Co ciekawe, sytuacja lepiej wygląda w grach, o czym szerzej za chwilę.

Xiaomi potrafi chyba w stoickie sztuczki psychologiczne, które mają pomóc coś docenić i polegają na wyobrażeniu sobie, że nie mamy czegoś, co tak naprawdę mamy. Kiedy z ciekawości przełączyłem smartfon na tryb 60 Hz, to bardzo szybko tego pożałowałem i zatęskniłem za 120 Hz. Ta mniejsza wartość odświeżania w mojej ocenie jest sztucznie jeszcze bardziej zaniżona, bo smartfon w 60 Hz zdaje się działać trochę jak w slow-motion. Widać klatkowanie i szarpanie animacji w nienaturalnie dużym stopniu. I takim sposobem nie do końca efektywne 120 Hz wydaje się szczytem zaawansowania technologicznego.

Jakość wyświetlacza

Największą zaletą 6,67-calowego wyświetlacza w Xiaomi Mi 10T Lite jest jego rozdzielczość Full HD+. Nie jest to co prawda najwyższa możliwa rozdzielczość, ale w tej półce cenowej to standard – i to dobry standard. Obraz jest ostry i na próżno szukać pojedynczych pikseli – no chyba że bardzo się chce.

kolory wyświetlacza Xiaomi Mi 10T Lite 5g
Kadr z filmu "8 godzin w przyszłość" Krzysztofa Gonciarza

Przy dobrej, kolorowej tapecie ekran IPS w 10T Lite może się podobać, zwłaszcza że jest obsługa HDR10. Xiaomi sporo takich tapet dostarcza w pamięci smartfona już na starcie. Wiemy jednak, że chiński producent zna się na sztuczkach i wie, że warto przyciągnąć czymś uwagę, żeby odciągnąć ją od czegoś innego.

Urok ekranu pryska bowiem przy czerniach, których kolor określiłbym jako podświetlano-szare. W świetle dziennym nie rzuca się to aż tak bardzo w oczy, inaczej jednak, gdy patrzy się na smartfon w nocy lub pod dużym kątem. Muszę jednak oddać, że pozostałe kolory pozostają wyraźne – nawet patrząc na smartfon z boku. Temperaturą barw można zresztą sterować – i to na wiele sposobów, bo oprócz zdefiniowanych presetów można także ustalić temperaturę według własnego widzi mi się.

Niestety nie miałem okazji sprawdzić jasności ekranu na ostrym słońcu, ale użytkując smartfon w jasnych pomieszczeniach, często podkręcałem ją do maksimum. A to nie jest dobry prognostyk na letnie dni.

Puryści ekranowi nie mają czego szukać w Xiaomi Mi 10T Lite, ale do codziennego użytku jak najbardziej wystarczy. Zwłaszcza że w ekranie jest centralnie umieszczone oczko z kamerą, które poza brakiem jakiegokolwiek wcięcia, jest dla mnie chyba najbardziej praktycznym rozwiązaniem.

Specyfikacja smartfona

Sercem smartfona  jest Snapdragon 750G, czyli świeży procesor ze średniej półki od Qualcomma, który oferuje wsparcie technologii 5G. 2 rdzenie Cortex-A77 z wszystkich 8 rdzeni procesora na papierze mają oferować 25% większą wydajność niż poprzednie rdzenie Cortex-A76, natomiast układ graficzny Adreno 619 to 10% większa wydajność w stosunku do poprzednika w postaci Snapdragona 730G.

Dlaczego tak szczegółowo o tym piszę? Ponieważ czuć te usprawnienia podczas rozgrywki w mniej lub bardziej skomplikowanych grach i jest to dla mnie zaskakujące, ponieważ smartfon lepiej radzi sobie pod większym obciążeniem niż podczas codziennego użytkowania. Być może to zasługa trybu Game Turbo, który przyspiesza gry? Największa sieczka we Fruit Ninja 2, rozwałka w World War Heroes i wyścig o pole position w Real Racing 3 nie stanowiły większego problemu dla Xiaomi.

Poniżej wynik z benchmarku Geekbench 5:

Żonglując częstotliwościami odświeżania między 60 a 120 Hz, w grach tak naprawdę nie sposób odczuć różnicy – na szczęście na korzyść tej większej wartości. Jest to zasługa technologii Adaptive Sync, która dostosowuje częstotliwość odświeżania ekranu do aktualnych potrzeb. I właściwie jedynie w grach można poczuć tę magię „herców” – o ile oczywiście dana gra obsługuje wyższe odświeżanie.

W codziennym użytkowaniu smartfon nie sprawia większych kłopotów poza okazyjnie klatkującymi animacjami czy chwilowymi zamrożeniami ekranu. Niestety mimo 6 GB pamięci RAM typu LPDDR4x dość często zdarza się, że schowaną przed kilkunastoma sekundami aplikację trzeba uruchamiać od nowa. Za winowajcę uznałbym tutaj nakładkę MIUI 12, bo skoro gry mogą działać naprawdę płynnie, to tym bardziej wymagałoby się tego od systemu. Cóż, jakiś potencjał sprzętowy jest w Xiaomi, więc może kolejne aktualizacje go uwolnią?

Bateria

Bateria w tym modelu Xiaomi podczas codziennego użytkowania dawała mi poczucie spokoju, bo akumulator o pojemności 4820 mAh bez problemu wystarcza na 1,5 dnia pracy. Oczywiście jeśli dociśnie się go bardziej, to można bez problemu rozładować go i w jeden dzień. Poniżej zrzut ekranu z intensywnego dnia:

Ale od czego jest superszybkie ładowanie? Xiaomi w zestawie dołącza ładowarkę 33 W, którą smartfon w pełni można naładować w jakąś godzinę. Zaledwie 15 minut takiego ładowania dostarczy natomiast około 30% energii, co w tej półce cenowej jest naprawdę dobrym wynikiem.  

Aparat

Skoro mamy pokraczną kwadraturę koła na pleckach smartfona, to musimy mieć też 4 obiektywy:

  • główny 64 Mpix, przysłona f/1.89;
  • szerokokątny 8 Mpix, przysłona f/2.2;
  • makro 2 Mpix, przysłona f/2.4;
  • czujnik głębi 2 Mpix, przysłona f/2.4.

Jak spisywały się w praktyce? To można zobaczyć na zdjęciach poniżej, które najczęściej wykonywałem z automatycznym trybem HDR i inteligentnym wykrywaniem sceny. Tryb Pro natomiast zostawiłem dla profesjonalnych fotografów. Zdjęcia na potrzeby recenzji zostały nieco skompresowane, więc ich jakość jest poglądowa.

Obiektyw główny

Obiektyw główny w dobrym świetle radzi sobie bardzo dobrze, a dość intensywne i wiernie odwzorowane (jak na LCD) kolory cieszą oczy. Algorytmy Xiaomi dobrze radzą sobie z wyciąganiem detali w zacienionych lub rozjaśnionych fragmentach zdjęcia, a przejścia z cienia do światła są subtelne. Polecam jednocześnie zostawić wszystko w rękach algorytmu, ponieważ zdecydowanie lepsze efekty udawało mi się osiągnąć, korzystając z automatycznego trybu HDR niż sterując nim ręcznie.

Muszę pochwalić stabilizację aparatu, ponieważ podczas robienia zdjęć nie miałem zbyt wielu rozmazanych ujęć.

Im jednak sceneria robi się ciemniejsza, tym bardziej zdjęcia tracą na ostrości i szczegółowości. Trzeba wtedy ratować się pozostałymi obiektywami i trybami aparatu, ale raczej nie dorównają one jakości zdjęć z aparatu głównego.

Obiektyw główny i ultraszerokokątny

Obiektyw ultraszerokokątny zaskoczył mnie intensywnością kolorów i szczegółowością zdjęć na naprawdę dobrym poziomie. Fotki z obiektywu głównego wyglądają przy nich tak, jakby były nieco wyblakłe, choć zdarza się i na odwrót. Z drugiej strony szeroki kąt nie oferuje takiej ostrości, jak obiektyw główny. Mimo wszystko z obu tych obiektywów zdjęcia w dobrym świetle wychodzą naturalnie i ładnie.

Zoom 10x

Xiaomi Mi 10T Lite ma 10-krotny zoom i tyle dobrego można by o nim powiedzieć. Nie jest to smartfon, którym można by podglądać sąsiadkę wieczorową porą – no chyba że kogoś interesuje coś na kształt spikselowanej Lary Croft.

Lepiej za to jest w trybie 2-krotnego przybliżenia, które można stosować jako biedateleobiektyw, ponieważ Xiaomi oczywiście nie ma dedykowanego teleobiektywu. Kilkukrotnie posiłkowałem się nim do zrobienia zdjęć bez widocznego cienia lub po prostu, żeby zobaczyć, jak wypadnie i pozytywnie mnie zaskoczył kolorami i uchwyconymi detalami.

Tryb nocny

O ile na początku pochwaliłem aparat za dobrą stabilizację zdjęć w dzień, tak w trybie nocnym trzeba już wykazać się pewną ręką. Z Xiaomi 10T Lite nauczyłem się, że zdjęcie nocne bez kilku powtórzonych ujęć to ryzykowna zagrywka. Ładną czerń nieba udało mi się w zasadzie uchwycić tylko raz przy dobrym oświetleniu fotografowanego obiektu. W pozostałych przypadkach niebo jest raczej szare i pełne szumów.  

Zdjęciom w trybie nocnym na ogół zdecydowanie brakuje ostrości przez co dalej położone obiekty sprawiają wrażenie rozmazanych. Przy odrobinie pecha do zdjęć łatwo wkradają się różnego rodzaju artefakty – jak np. na zdjęciu z podświetloną choinką, gdzie powyżej niej widać „odbicia” zielonych diod. Na duży plus trzeba zaliczyć możliwość robienia zdjęć nocnych obiektywem ultraszerokokątnym i 2-krotnym zoomem w trybie nocnym.

Selfie i portret

Moja bujna grzywa to wielki dar, ale również i przekleństwo – zwłaszcza jeśli chodzi o tryb portretowy w smartfonach. Xiaomi jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, bo wzorowo poradziło sobie z wyodrębnieniem pojedynczych włosów z rozmytego za mną tła. Zobaczcie sami, o czym mówię na przykładzie zdjęcia jakiegoś bałwana i ozdoby świątecznej:

Wideo

Xiaomi raczej nie jest smartfonem, z którym można by rozwinąć swoje filmowe umiejętności. Jakość wideo stoi na standardowym poziomie, jednak stabilizacja obrazu jest dość kiepska – nawet wtedy, kiedy smartfon pozwala na jej użycie. A możliwe jest to tylko w trybie nagrywania w 30 klatkach na sekundę. 

Wideo w rozdzielczości 1080p i 30 klatkach ze stabilizacją obrazu:

Wideo w rozdzielczości 1080p i 60 klatkach bez stabilizacji:

Wideo w rozdzielczości 4K i 60 klatkach bez stabilizacji:

Pozostałe tryby aparatu

Poniżej zrzut ekranu z pozostałymi trybami aparatu. Kreatywni operatorzy mają się czym pobawić. Wiele z tych trybów wykorzystanych w odpowiedni sposób mogłoby zrobić furorę w mediach społecznościowych… o ile byłyby wykorzystane w dobrym świetle. I to chyba będzie najlepsze podsumowanie zdolności foto-wideo tego smartfona.

Głośniki

Xiaomi Mi 10T Lite ma głośniki stereo – jeden u góry, a drugi na dole. I to bardzo dobra wiadomość, bo to już niemal z „automatu” podbija jakość dźwięku. I faktycznie jest nieźle. Do gier i oglądania YouTube’a czy Netflixa będą w zupełności zadowalające. Odtwarzając muzykę ze smartfona, można wyczuć delikatny bas i w miarę głębokie brzmienie. Oczywiście nie ma co się spodziewać cudów, ale uszy nie krwawią.

A jeśli nawet w przypadku jakiegoś melomana krwawiłyby, to remedium na jego ból jest, tak lubiane, ale coraz częściej pomijane, złącze mini jack 3,5 mm. Można dzięki niemu podłączyć swoje słuchawki bez żadnych przejściówek i w teoretycznie bezstratnej jakości słuchać muzyki. Oczywiście dużo zależy też od specyfikacji smartfona, ale ten spisuje się całkiem nieźle po podłączeniu słuchawek.

widok z dołu na Xiaomi Mi 10T Lite 5G

Osobiście korzystałem z Edifier W830BT i byłem zupełnie zadowolony z ich dźwięku po kablu. Jednak problem pojawił się, kiedy chciałem połączyć je ze smartfonem bezprzewodowo, ponieważ mimo że NFC wykrywało słuchawki, to Bluetooth już nie. Mimo wielu prób musiałem ostatecznie korzystać ze złącza mini jack. Podobny problem był z dostępnością do equalizera, który po podpięciu przez kabel tych słuchawek był nieaktywny. Dopiero podpięcie Realme Buds 2 uaktywniło equalizer, po czym zadziałał on nawet na moich „Edifierach”.

Zależało mi na uaktywnieniu systemowego equalizera, ponieważ jest w nim opcja włączenia dźwięku Hi-Fi, która teoretycznie „redukuje szumy i zniekształcenia i poprawia jakość dźwięku”. W praktyce szału nie ma i dźwięk raczej jest nienaturalnie przyciszony i zniekształcony, choć to może zależeć także od rodzaju piosenki. Oprócz tego można dostosować dźwięk do słuchawek (głównie tych od Xiaomi), poprzesuwać suwaki w equalizerze lub wybrać odpowiedni gatunek muzyczny oraz dostosować głośność do wieku słuchacza.  

Można wybrać zdefiniowany profil do 30 roku życia, 30-60 lat oraz powyżej 60 lat, a także stworzyć własny profil, co też uczyniłem. Szkoda, że po zakończonym teście Xiaomi nie umieściło mnie w którymś z przedziałów wiekowych… chociaż może będę spokojniej przez to spał? Czy wpływa to zauważalnie na odbiór muzyki? Cóż, ile ludzi, taka dwukrotność uszu (no, mniej więcej), więc każdy musi sobie ocenić sam wrażenia słuchowe. Różnice w dźwięku są słyszalne i mnie ta opcja bardzo się podoba.

Nakładka i oprogramowanie

Jak zwykle w przypadku smartfonów od Xiaomi mam ambiwalentne uczucia co do ich nakładki MIUI (w tym przypadku wersja 12.0.6). Z jednej strony momentami bywa bardzo estetyczna i coraz bardziej iphone’owa, co akurat uważam za zaletę. Rozbudowany kalkulator z całym systemem przeliczników, aplikacja kompasu czy część czystych, google’owskich aplikacji w systemie to strzały „w 10”, które ułatwiają korzystanie ze smartfona. Trafnym rozwiązaniem jest także podzielenie menu na różne kategorie aplikacji:

Użytkowanie utrudniają natomiast niektóre przekombinowane aplikacje. Dla przykładu wspomniany we wstępie budzik. Jest maksymalnie nieintuicyjny i budzi mnie w sobotę o 7 rano. Żeby wybrać konkretny dzień alarmu, trzeba przeklikać 4 różne plansze. Nie podobają mi się także reklamy, które pojawiają się np. podczas wybierania motywu. Co prawda nie wyskakują one zbyt często, jednak ten „znak firmowy” Xiaomi mocno razi w oczy.

Największym grzechem nakładki są jednak wcześniej opisywane problemy w postaci kiepskiej optymalizacji czy niekompatybilności z innymi sprzętami. Oczywiście to nie jest tak, że nakładka skutecznie uniemożliwia korzystanie ze smartfona. Na co dzień korzysta się z niego całkiem sprawnie, ale niezawodności i niezachwianej przyjemności z użytkowania szukajcie gdzie indziej.

Podsumowanie recenzji Xiaomi Mi 10T Lite 5G

Xiaomi Mi 10T Lite 5G kusi jakością wykonania, wytrzymałą baterią z szybką ładowarką w zestawie, głośnikami stereo i częstotliwością odświeżania 120 Hz, a dodatkowo czaruje nakładką w stylu iOS. Czary te nie zawsze są skuteczne, ale nie zmienia to faktu, że jest to solidny średniopółkowiec, którego mogę polecić osobom o nieco większych dłoniach, ale standardowych potrzebach.

Wielka szkoda, że Xiaomi nie zdecydowało się na wykorzystanie panelu AMOLED, wszak tańsze lub podobne cenowo smartfony od: Oppo, Realme czy vivo oferują ekrany tego typu. Jasne, matryca LCD naprawdę dobrze radzi sobie z barwami, a nawet daje poczuć, czym pachnie standard HDR10. Jednak dla purystów ekranowych będzie to raczej za mało.

Minusy

  • nakładka systemowa
  • klatkujący interfejs (mimo odświeżania 120 Hz)
  • ciężki i nieporęczny
  • kiepskie czernie ekranu
  • sporadyczne reklamy w interfejsie
  • nieco gorsze zdjęcia w nocy

Plusy

  • mimo wszystko – nakładka systemowa
  • ładne kolory (jak na ekran LCD)
  • wytrzymała bateria
  • szybka ładowarka 33 W w zestawie
  • głośniki stereo
  • łączność 5G
  • Gorilla Glass 5 z tyłu i przodu
  • świetne wibracje
  • złącze mini jack 3,5 mm
  • dobre zdjęcia w dzień

Ocena redakcji

7/10