Recenzja słuchawek Huawei FreeBuds Lite i Huawei FreeLace. Co trzy głowy, to nie je jedna

Do testów otrzymałem dwie pary słuchawek o – (nie tylko) moim zdaniem – nieco innym przeznaczeniu każda. Długo zastanawiałem się, jak ugryźć ten temat. I tak oto recenzję Huawei FreeBuds Lite oraz Huawei FreeLace napiszą dla Was dwa nie do końca prawdziwe odbicia mojej osobowości. Będą to kompetentny, wyciszony pracownik działu marketingu oraz niestrudzony sportsman wyczynowiec. Zapraszam(y).

Przedstawiam bohaterów recenzji

Huawei FreeBuds Lite

To te słuchawki, na widok których 75% osób wypowiada słowa: wow, fajne są, ale na pewno wypadają i bał(a)bym się, że je zgubię. Mowa oczywiście o bezprzewodowych dokanałówkach, które określa się też jako true wireless.

co znajduje się w opakowaniu słuchawek Huawei FreeBuds Lite
Zawartość pudełka, ale bez przewodu ładującego. Został w biurze...

W pudełku, skądinąd małym i solidnie wykonanym, znajdują się: dwie kopułki o wadze 6 g każda, adapter, przewód do ładowania, silikonowe nakładki (trzy pary), instrukcja oraz karta gwarancyjna. Tyle. Same słuchawki prezentują się bardzo elegancko. Są minimalistyczne, a ich biały kolor łatwo dopasować do przeróżnych elementów garderoby. Gdyby nawet się to nie udało, warto pamiętać, że po włożeniu do uszu są niemal niezauważalne.

Recenzją białych Huawei FreeBuds Lite zajmie się pracowity Michał.

Huawei FreeLace

To te słuchawki, na widok których większość osób nie mówi nic. Nie dlatego jednak, że są nieładne lub trudno je zauważyć. Wręcz przeciwnie. Tylko że kiedy ktoś ma je na sobie, to najprawdopodobniej w pocie czoła pokonuje kolejne kilometry, pompuje bicepsy lub wykonuje inne ćwiczenia. Huawei FreeLace wyglądają na wskroś sportowo. I także są bezprzewodowe, tyle że nie tak true.

co znajduje się w opakowaniu słuchawek Huawei FreeLace
Znowu bez kabelka

Dotarły do mnie w dość dużym, mocnym i wciąż estetycznym pudełku, w którym oprócz akcesorium znajdują się też: przewód do ładowania, dodatkowe nakładki oraz instrukcja i karta gwarancyjna. Same kopułki osadzone są na lekkim (27 g) i miłym w dotyku silikonowym pałąku. Co ważne, otoczone nim kable umieszczono dodatkowo w oplocie niklu i tytanu. To przekładać ma się na długą żywotność sprzętu.

Recenzją pomarańczowych Huawei FreeLace zajmie się wysportowany Michał.

Zaznaczę tylko jeszcze, że obie pary słuchawek przetestowane zostały przy wykorzystaniu smartfonów Huawei P9 oraz Huawei Mate 10 Pro. Na krótko sparowałem je jeszcze z Motorolą Moto G6 Plus oraz iPhone’em 7. W obu przypadkach nie stwierdzono żadnych różnic, akcesoria pracowały bez zarzutu.

Słuchawki na co dzień, czyli o wygodzie użytkowania

Huawei FreeBuds Lite

Pracowity Michał: Najpierw kilka słów o moich oczekiwaniach względem codziennego używania słuchawek. Zależy mi przede wszystkim na wygodzie i prostocie. Potrzebuję sprzętu, który w każdej chwili mogę wyjąć z ucha i włożyć na przykład do kieszeni marynarki. Fajnie też, żeby nie rzucał się w oczy. Uważam, że duże słuchawki nauszne lub mniejsze, ale o krzykliwym kolorze nie zawsze pasują do profesjonalnego wizerunku, który staram się zachować.

I tutaj Huawei FreeBuds Lite pasują świetnie. Są superwygodne, a do tego stylistycznie neutralne. Korzystałem z nich podczas codziennych dojazdów do pracy (głównie komunikacją zbiorową) i w biurze. Wystarczy otworzyć adapter, wyjąć kopułki i włożyć je do uszu. Trzeba tylko zrobić to w odpowiedni sposób, kierując końcówkę w dół, nieco pod kątem, tak między skrawek i przeciwskrawek ucha. Zresztą naprawdę łatwo wyczuć to, że dobrze siedzą. Wtedy można mieć absolutną pewność, że nie wypadną. Sprawdzone podczas porannych sprintów do tramwaju.

jak wyglądają Huawei FreeBuds Lite

Najważniejsze dla mnie plusy to lekkość i kompaktowy rozmiar słuchawek. Naprawdę łatwo zapomnieć o tym, że się je ma, i czuć się w pełni swobodnie, bez jakichkolwiek kabli i pałąków. Dodatkowo nie niszczą fryzury i są dyskretne.

Jeśli chodzi o parowanie ze smartfonem, to przebiegało ono bezproblemowo. Całkiem fajną funkcją byłoby też aktywowanie Asystenta Google podwójnym kliknięciem lewej słuchawki. Byłoby, bo w praktyce często zdarzało się to podczas poprawiania kopułki. Na szczęście nie jest to wielka niedogodność. Dodam tylko, że dwukrotne naciśnięcie prawej kopułki skutkuje zatrzymaniem (i wznowieniem) odtwarzania muzyki.

Podsumowując: jest bardzo lekko, wygodnie i dyskretnie. Ani razu żadna ze słuchawek mi nie wypadła, więc i o to można być spokojnym.

Huawei FreeLace

Wysportowany Michał: Słuchawki zakładam głównie wtedy, kiedy zamierzam potrenować – czy to z przyrządami w siłowni, czy po prostu pobiegać po parku. Dlatego oczekuję wygody połączonej ze stabilnością i dużą wytrzymałością. Drugorzędną kwestią jest stylistyka.

Huawei FreeLace świetnie sprawdziły się podczas tych czynności (trzy treningi siłowe i dwie przebieżki tygodniowo). Ich silikonowy pałąk jest wygodny i świetnie dopasowuje się do ciała. Do tego dobrze siedzą w uszach, a nawet jeśli któraś z kopułek się wyślizgnie, no to przecież zatrzyma się gdzieś na wysokości klatki piersiowej. Do tego można je zupełnie swobodnie odkładać w różne miejsca, nie martwiąc się, że się poplączą. Plusa mają także za klasę odporności IPX5. Dzięki niej niestraszny im ani pot, ani deszcz.

jak wyglądają słuchawki Huawei FreeLace

W temacie designu powiem tyle, że mi odpowiada. Jeśli ktoś przykłada dużą wagę do takich rzeczy, na pewno dobierze wariant kolorystyczny, który idealnie dopasuje do swojego stroju treningowego.

Parowanie ze smartfonem każdorazowo przebiegało błyskawicznie. Świetną sprawą są też wbudowane w kopułki czujniki pola magnetycznego. Nie tylko ułatwiają zapanowania nad przewieszonymi przez szyję słuchawkami, bo zwyczajnie pozwalają je połączyć, lecz również zatrzymują odtwarzanie po sparowaniu kopułek. Za sterowanie odpowiada z kolei moduł z trzema przyciskami.

Podsumowując: silikonowy pałąk spisuje się świetnie i nawet jeśli kopułki wypadają z uszu (co zdarzyło mi się kilkukrotnie podczas biegania) trzyma się stabilnie. Gdyby nie odtwarzana muzyka, spokojnie można by zapomnieć, że ma się Huawei FreeLace na sobie.

Czas pracy i czas ładowania

Huawei FreeBuds Lite

Pracowity Michał: Wiadomo, że chciałbym, aby moje słuchawki ładowały się ekspresowo i pracowały kilkanaście godzin bez konieczności ponownego uzupełniania akumulatora. Tak w sam raz na cały dzień poza domem. Bądźmy jednak realistami – w przypadku kompaktowego, wręcz minimalistycznego sprzętu to raczej niemożliwe. Trzeba zgodzić się na pewne kompromisy.

Tylko akurat na to, co oferują Huawei FreeBuds Lite, trudno mi przystać. Jednorazowe ładowanie wystarcza na dwie, w porywach dwie i pół godziny słuchania muzyki (przy głośności oscylującej w okolicach maksimum). Po tym czasie trzeba umieścić je w adapterze na ok. godzinę. W pełni naładowany adapter umożliwia z kolei na cztery ładowania (choć kilkukrotnie zdarzyło mi się, że czwarte ładowanie nie było pełne). Na szczęście na wyposażeniu jest wstrzymujący muzykę po wyjęciu słuchawek z ucha czujnik podczerwieni.

huawei freebuds lite w adapterze

A ile trwa uzupełnianie energii w adapterze? Ano też około 2-3 godzin. Szkoda tylko, że odbywa się przez kabel ze złączem mikro-USB. Bo jeśli ma się telefon z USB-C, to przybywa kolejny kabelek w kolekcji.

Podsumowując: od dwóch do trzech godzin grania, później około godziny ładowania. No i trzeba pamiętać, żeby regularnie ładować także adapter. Na szczęście ma on diodę informującą o poziomie naładowania. Szkoda natomiast, że jest ona tak lakoniczna: czerwone – źle, niebieskie – lepiej, zielone – pełno.

Huawei FreeLace

Wysportowany Michał: Mówiłem już, że po słuchawki sięgam zazwyczaj wtedy, gdy zamierzam potrenować. Dlatego szczególnie ważna jest dla mnie gotowość do pracy. Moje akcesorium nie musi wytrzymywać całej doby, ale byłoby świetnie, gdyby obsługiwało szybkie ładowanie.

Huawei FreeLace nie zawiodły mnie tu ani razu. Co prawda nigdy nie sprawdziłem deklarowanego przez producenta czasu pracy na jednym ładowaniu, który ma wynosić 18 godzin. Akumulator słuchawek ładuje się jednak bardzo szybko i wystarczy ok. 10 minut, by nie rozładowały się w czasie treningu (wartość podawana przez Huawei to 4 godziny pracy po 5 minutach). Bardzo długi jest okres czuwania. Raz naładowane słuchawki mogły spokojnie przeleżeć cały tydzień, używane okazyjnie (podczas treningów). O wszystkim informuje dyskretna dioda (szkoda, że pokazuje tylko dwa kolory – biały i czerwony.

jak ładować huawei freelace
Wyjście USB-C, które wtyka się do portu ładowarki

Podsumowując: szybkie ładowanie, długi czas czuwania i – według producenta – aż 18 godzin grania na jednym ładowaniu.

Jak grają i jak się przez nie rozmawia?

Huawei FreeBuds Lite

Pracowity Michał: Lubię różne gatunki muzyczne, więc od słuchawek oczekuję w miarę neutralnego brzmienia. Ale na tym nie koniec, bo ważne jest dla mnie także to, jak spisują się podczas oglądania filmów i seriali.

Jeśli chodzi o brzmienie, Huawei FreeBuds Lite są OK. Dominują średnie i niskie tony, ale góra jest wyraźnie słyszalna. Dzięki temu naprawdę można posłuchać na nich wszystkiego. Z tym jednak, że dźwięk ma tendencję do bycia nieco skrzeczącym, magnetycznym. Receptą na to jest obniżenie głośności, a ta – na poziomie maksymalnym – jest naprawdę bardzo wysoka.

Osobiście najbardziej doceniłem Lite’y w muzyce elektronicznej, hip-hopie i przesterowanym metalu. Nie przypadło mi natomiast do gustu to, co robią z utworami akustycznymi. Przykładowo: Unplugged Nirvany brzmi na nich momentami po prostu irytująco. Dźwięk gitar jest mocno metaliczny, rzężący, a przez to drażniący.

huawei freebuds lite i freelace

Jeszcze jedna sprawa. Huawei FreeBuds Lite pracują w oparciu o Bluetooth 4.2. I to poważny minus, kiedy chce się oglądać wideo. Audio jest nieco opóźnione względem tego, co widać na ekranie. Na dłuższą metę może to męczyć. Samo brzmienie w filmach i serialach jest bardzo dobre. Głosy słychać świetnie i klarownie.

Podsumowując: Huawei FreeBuds Lite są słuchawkami, które wciąż można nazwać uniwersalnymi. Lepiej radzą sobie z muzyką elektroniczną, ale zmniejszenie głośności sprawia, że i akustyczna jest strawna.

Huawei FreeLace

Wysportowany Michał: Podczas treningów słucham raczej mocnej, dynamicznej muzyki. Wiadomo, to dodaje energii i pozwala utrzymać koncentrację.

Huawei FreeLace świetnie sprawdzają się w przypadku takich właśnie utworów. Słuchawki bardzo mocno podbijają basy i przyzwoicie eksponują tony wysokie. Cierpi na tym średnica, która zdaje się być wycofana. Jednak przy odpowiednim repertuarze (w moim przypadku metal w stylu Rammsteina, rave i pokrewne mu gatunki) nie sposób to odczuć.

jak wyglądają kopułki freelace
Kopułki FreeLace'ów są wyraźnie mniejsze od FreeBudsów

Dodatkowo, FreeLace pracują w oparciu o Bluetooth 5.0. Można więc spokojnie korzystać z nich podczas oglądania materiałów wideo, na przykład filmów instruktażowych. Nie ma żadnych opóźnień, a wszystko słychać dobrze i klarownie.

Podsumowując: nie są to słuchawki uniwersalne, ale takie, które oferują wyprofilowane, mocno rozrywkowe i dostosowane do wybranych gatunków (głównie dynamicznych) brzmienie.

Rozmowy

W kwestii rozmów każdy ma z grubsza podobne oczekiwania. Idealnie, kiedy jest się czysto i wyraźnie słyszanym i samemu bezproblemowo odbiera się komunikaty. Obie pary słuchawek spełniają te warunki, a do tego korzystają z tłumienia odgłosów otoczenia.

Podsumowanie recenzji Huawei FreeBuds Lite i Huawei FreeLace

Tutaj powracam ja, czyli niepracowity i niewysportowany Michał.

FreeBuds Lite to propozycja uniwersalna, w sam raz do używania na co dzień. Są naprawdę wygodne, a korzystanie z nich szybko odzwyczaja od kabli. W dodatku cechują się naprawdę przyzwoitą jakością dźwięku. Szkoda tylko, że oglądanie z nimi filmów i seriali jest utrudnione przez lekkie opóźnienie. Niemniej z czystym sumieniem mogę polecić je każdemu, kto poszukuje rozrywkowo brzmiących i komfortowych słuchawek.

FreeLace to z kolei idealna propozycja na słuchawki sportowe. Grają mocno i energicznie, do tego są wygodne, wytrzymałe i odporne. Co prawda słuchanie na nich Turnaua lub Grechuty raczej mija się z celem, ale nie mówimy tu o sprzęcie uniwersalnym. One świetnie spisują się właśnie podczas treningów, kiedy trzeba mocno docisnąć.

Huawei FreeBuds Lite

  • opóźnienie przy odtwarzaniu materiałów wideo,
  • niesatysfakcjonująca jakość brzmienia w utworach akustycznych,
  • dość krótki czas pracy na jednym ładowaniu,
  • złącze mikro-USB.
  • bardzo duża wygoda użytkowania (gdyby nie przypadkowo aktywujące się podwójne kliknięcia, byłoby idealnie),
  • dobra jakość brzmienia w większości gatunków muzycznych, a także w filmach, serialach i podcastach,
  • miła, neutralna stylistyka,
  • świetne wyważenie (perfekcyjnie się trzymają),
  • satysfakcjonująca jakość rozmów,
  • czujnik podczerwieni,
  • (prawie) TOTALNA BEZPRZEWODOWOŚĆ!

Huawei FreeLace

  • mocno rozrywkowe, podkoloryzowane brzmienie, które nie będzie odpowiadać każdemu,
  • nie sprawdzą się we wszystkich zastosowaniach.
  • kopułkom zdarza się wyślizgiwać.
  • mocno rozrywkowe, podkoloryzowane brzmienie, które doda treningowej playliście charakteru,
  • dobra wygoda użytkowania,
  • świetny czas pracy na jednym ładowaniu,
  • szybkie ładowanie
  • satysfakcjonująca jakość rozmów,
  • czujnik pola magnetycznego.

Sprawdź słuchawki Huawei FreeBuds Lite oraz Huawei FreeLace w sklepie x-kom