Recenzja Razer Barracuda X – gamingowy test słuchawek na ślepo, albo i nie

Razerze drogi… Nie, nie, tutaj nie mowa o cenie – tę mam za uczciwą. Chciałem tylko wdzięcznie zacząć, bo recenzja Razer Barracuda X to jedna z moich największych ostatnich przyjemności. I tak na poważnie i uczciwie odpowiem w jej ramach, czy słuchawki rzeczywiście są warte uwagi.

Rzut oka na słuchawki Razer Barracuda X

Mam taki prywatny problem ze słuchawkami, bo na co dzień korzystam z mikrofonu pojemnościowego i zestawu wpiętego do interfejsu audio. To kłopot z tego względu, że nagrywam rzadko, a kable biegną z dwóch różnych stron i plączą się o najróżniejsze rzeczy. W dwóch słowach: niewygodnie gaminguję. Ten dyskomfort wzrósł niestety wraz ze staniem się okularnikiem, co rozwinę później. A nim trzeba było zostać, no bo ile ja godzin przed ekranem siedzę, to nie zliczę.

Ale jeszcze zanim odebrałem swoje pierwsze okulary, dotarły do mnie słuchawki Razer Barracuda X. W porównaniu do własnego sprzętu ich recenzowanie zapowiadało się na zupełną przyjemność. Dlatego że te Barracudy X i mikrofon mają, i bezprzewodowe są… Myślę super! Wreszcie odetchnę. I wiesz co? Zdradzę od razu, że prawie wszystko było wedle moich oczekiwań, nawet jeśli z początku nie wydały się za wysokie.

Jeżeli wcześniej o nich nie słyszałeś, nie czekaj dłużej i poznaj słuchawki bezprzewodowe Razer Barracuda X. Zaś z tym, czy i jak wielkim zaskoczeniem okazały się dla mnie, zapoznasz się w dalszej części recenzji. Ufam, że dość wyczerpującej, aby mogły zainteresować również Ciebie. Wiem, że zanadto wspominam o ich bezprzewodowości, ale to tylko jedna z dwóch opcji – słuchawki do komputera lub konsoli możesz podpiąć także kablem.

Specyfikacja Razer Barracuda X

Razer Barracuda X – unboxing

Co najpierw zauważyłem przy dorwaniu się do Razer Barracuda X? Że pudełko wygląda cudnie, a dodatkowy połysk daje niezły efekt. Tego samego miesiąca recenzowałem inny sprzęt Razera – klawiaturę, i muszę powiedzieć, że ten box podoba mi się dużo bardziej. Może to dlatego, że w przeciwieństwie do niej słuchawki nie posiadają podświetlenia RGB i nie było konieczności jego pretensjonalnego przedstawiania. Pudełko ubrano miejscami w znajomą zieleń, a informacje dotyczące sprzętu są konkretne i czytelne.

Przechodząc do unboxingu. Poniżej to, co znajduje się w zestawie:

  • słuchawki Razer Barracuda X,
  • kabel audio z wtykiem 3,5 mm,
  • dopinany mikrofon,
  • kabel USB typu C,
  • adapter z USB-C na USB-A,
  • odbiornik,
  • instrukcja korzystania ze słuchawek,
  • 2 naklejki z logo Razera.

Pudełko jest wykonane z kartonu, a każdy kabel został umieszczony osobno w specjalnym pakunku. Podobnie same słuchawki. Wobec tego była to odrobina odpakowywania, ale ten widok mnie ucieszył. Bo…

  1. lubię otwierać nowe rzeczy,
  2. fajnie, że to wszystko nie zostało wrzucone tak po prostu.

Nie mam do czego się przyczepić. Pudełko po słuchawkach z gamingowym pazurem na pewno będzie dobrze wyglądać pośród pozostałych opakowań po sprzęcie – jeśli je zbierasz tak jak ja.

Budowa i jakość wykonania słuchawek

Na pierwszy rzut oka i w dotyku Razer Barracuda X wypadły naprawdę fajnie! Dodałbym, że na miarę produktu premium. A jakże, takie samo zdanie utrzymuję nawet po wielu spędzonych w nich godzinach. Może nie powinno (czy jednak powinno?) mnie to dziwić przy ich średniej cenie, ale uznałem, że warto to zanotować. W końcu niemal w całości wykonane są z plastiku.

Plastik i gąbka, 40 mm przetworniki Razer Triforce i odłączany mikrofon

Sięganie po Razer Barracuda X jest niezwykle przyjemne, bo plastik jest w gruncie rzeczy matowy. Czerń prezentuje się elegancko i to wraz z lśniącym symbolem Razera na każdej ze słuchawek. Pałąk został miękko wyściełany, a nauszniki są gąbczaste i – co najważniejsze – w żaden sposób nie uwierają. Są na tyle komfortowe i tak dobrze się dopasowują, że mogłem swobodnie zakładać i zdejmować przy nich okulary. Jako świeżak w klubie niedowidzących doceniam!

Z tym dopasowaniem to szczególna sprawa, bo pomijając klasyczny regulowany pałąk, słuchawki w niewielkim stopniu obracają się wokół własnej osi i zaginają do środka. Niestety nie można ich całkowicie złożyć, ale w swojej ocenie nie nazwałbym tego wadą.

nauszniki w słuchawkach razer barracuda x

Słuchawki Razer Barracuda X korzystają z opatentowanej 3-częściowej konstrukcji przetworników Razer TriForce. Na stronie producenta znajduję informacje o 50 mm, te tutaj mają 40 mm. Sugerując się ich opisem mają w skrócie zapewnić wyraźny i szczegółowy dźwięk – to oczywiście zweryfikuję w swoim czasie.

słuchawki razer barracuda x z mikrofonem na głowie
Mikrofon można wygiąć w dowolny sposób

Porzucając technikalia zwrócę uwagę na mikrofon. W przypadku tych słuchawek jest on odłączany i sądzę, że bez niego wyglądają lepiej. Ale i zakup nabiera więcej sensu, bo – jak sam zauważysz po teście mikrofonu – nie jest on najlepszej jakości. Dzięki temu możesz skorzystać z bardziej specjalistycznego mikrofonu i nie bawić się odchylaniem dedykowanego we wszystkie strony świata. To pod warunkiem, że masz taką potrzebę, bo na przykład jesteś początkującym streamerem.

Regulacja głośności, wyciszenie mikrofonu i przycisk zasilania na słuchawce

Na lewej słuchawce Razer Barracuda X umieszczono elementy sterujące, a konkretnie: wyciszenie mikrofonu, regulację głośności i przycisk zasilania. Pod nimi umieszczono wskaźnik naładowania baterii. Wymienione przeze mnie trzy funkcje, a zwłaszcza dwie z nich, są dowodem na to, że Razer doskonale wie, czego potrzebuje przeciętny gracz.

przycisk zasilania regulacja głośności i przycisk wyciszania mikrofonu na słuchawkach razer barracuda x

Regulacja głośności to mój must have, must thank, bo decydując się z kimś na grę w nowy tytuł za każdym razem muszę udać się do jej ustawień audio. W tym przypadku nadal, ale dzięki regulacji nie ogłuchnę przy jakimś filmiku wprowadzającym. No i ciągle mam muzykę pod kontrolą. Ta regulacja nie wpływa na ustawienia dźwięku w Windowsie.

Wciskany przycisk odpowiadający za wyciszenie mikrofonu też dobrze, że się znalazł. Byłoby to spore uchybienie, gdyby go tutaj nie było. Przycisk zasilania poza oczywistym zastosowaniem służy również jako przycisk play, a jego dwukrotne wciśnięcie spowoduje odtworzenie kolejnego utworu na YouTube albo Spotify – przydatne, no i wygodne. Mógłbym na nich spokojnie słuchać muzyki i są za tym pewne powody. Wytrzymaj jeszcze trochę, zaraz o wszystkim opowiem bez tajemnic.

Kable minijack i USB typu C oraz adapter i odbiornik dla bezprzewodowości

Słuchawki Razer Barracuda X wepniesz niemal do każdego aktualnego gamingowego sprzętu. Mam tu na myśli PC, konsole PlayStation 5 i Xbox Series X oraz Nintendo Switch. Ja korzystałem przede wszystkim z trybu bezprzewodowego, a zatem do komputera wpiąłem się odbiornikiem przez adapter załączony do zestawu, a do Switcha samym odbiornikiem. W przypadku XSX musiałem wpiąć się minijackiem 3,5 mm do kontrolera.

Producent deklaruje, że słuchawki wytrzymają na baterii przez 20 godzin nieprzerwanego grania. Z czym w domu nie powinno mieć się najmniejszego problemu, a poza nim jest to zadowalająca długość pracy – tym bardziej, kiedy zabiera się ze sobą powerbanka na kilkudniowy wyjazd. Jako użytkownik iPhone’a nie rozstaję się z tym gadżetem.

Jakość dźwięku i mikrofonu Razer Barracuda X

Dobrze zaznajomiwszy się ze słuchawkami Razer Barracuda X i słuchając ostatnio normalnie zapętlanych przeze mnie utworów, które znam już co do werbla, a ad-liby w każdej częstotliwości… Szczerze… Temu, jak grają te Barracudy X nie mam nic do zarzucenia! Tak autentycznie rozkoszowałem się słuchaniem na nich muzyki. Z drugiej strony moje obawy co do jakości mikrofonu się potwierdziły.

Anielski wyraz dźwięku

Może tego rodzaju określenie wpisuje się w superlatywy, ale skłamałbym, gdyby dźwięk wydobywający się z Razer Barracuda X nie był dla mnie bardziej niż zadowalający. Normalnie słucham muzyki z nadzwyczaj podbitym basem, a przechodząc z mojego zestawu stereo na słuchawki nie odczułem, abym przesiadł się nagle na sprzęt audio gorszej jakości. Każdy odtworzony przeze mnie na nich utwór nazwałbym bogatym w dźwięki, kompletnym. I to doświadczenie na duży plus!

zbliżenie na słuchawki razer barracuda x i elementy sterujące

To zbiegło się z doświadczaniem najnowszego albumu Kanye Westa – Dondy (wyjątkowo lepszego od nowego Drake’a, bez dyskusji). Ta sama przyjemność dotyczyła po raz któryś utworu GoldLinka – Crew, czegoś od Rico Nasty czy Pushin Against the Wind Kelsey Lu albo – ostatnio uwielbianego przeze mnie elementu testów – piosenek K/DA. Nie odniosłem wrażenia, żeby czegoś im w swoim wydźwięku brakowało. Nawet tego czegoś epickiego przy filmach sezonów z gry League of Legends.

I tu wypada wspomnieć, że pasywna redukcja hałasu działa udanie. Przy słuchaniu muzyki niemal całkowicie nie słyszę co się do mnie mówi. Słowo honoru, że normalnie tak nie mam.

Próba poprawnego mikrofonu

Może na poniższym nagraniu, na którym samemu przekonasz się o jakości mikrofonu Razer Barracuda X, wybrzmiałem dość negatywnie, to finalnie nie zrozum mnie źle. W poprawności nie ma niczego złego. Mikrofon Razera w zupełności wystarczy do komunikacji z pozostałymi podczas pory na CSa czy inne tego typu gry po szybkiej odpowiedzi wysłanej przełożonemu.

Takie zresztą jest przeznaczenie tych słuchawek. Ale nie da się ukryć, że głos na nagraniu jest przytłumiony i charakterystyczny dla wielu innych zestawów słuchawkowych dla graczy. Cel mimo wszystko wciąż spełnia. Nie jest to jednak nic, co powstrzymałoby Cię od zakupu lepszego mikrofonu dla streamowania lub nagrywania swojego głosu, choćby dla podcastów, amatorskich bądź nie. Dlatego możliwość jego odpięcia, a wykorzystanie w istocie samych słuchawek jest w moim przypadku błogosławieństwem.

Test słuchawek w grach wideo

Dla słuchawek Razer Barracuda X przygotowałem ciekawy test w grach wideo. Są to 2 tytuły na 2 różnych platformach. Zagrałem w Counter-Strike: Global Offensive na PC oraz Assassin’s Creed Valhalla na Xbox Series X. Wybór nie jest przypadkowy. W pierwszej z gier dźwięk jest niezwykle istotny, a w drugiej niezwykle skopany. Jak poradziły sobie z nimi Barracudy X?

Zostałem asem w Counter-Strike: Global Offensive

Już przy samej rozgrzewce na klaustrofobicznym poletku z raptem paroma drewnianymi skrzyniami odczułem, jakie korzyści niosą za sobą słuchawki Razer Barracuda X. Pojedynek 1v1 przypominał zabawę w kotka i myszkę. Zauważyłem, że jestem w stanie odczytać pozycję przeciwnika co do kroku i w głównej mierze wpłynąć na rozstrzygnięcie potyczki.

counter strike global offensive ace rozgrywka pc rankingowa

Ale najważniejszym pozostało wygrać 16 rund po przenosinach na mapę Inferno. Tam nie było inaczej. Cwanie wsłuchiwałem się w każdy kąt i byłem w stanie poprawnie odczytać lokalizację każdego z wrogów. Niech dowodem stanie się to, że samodzielnie załatwiłem całą przeciwną drużynę. Oczywiście trudno uczciwie stwierdzić, czy byli słabi, czy zrezygnowani – wiem tyle, że dzięki śledzeniu najmniejszego stąpnięcia panowałem nad sytuacją. Zero stresu, zero potrzeb.

W Counter-Strike: Global Offensive zagrałem w trybie bezprzewodowym, korzystając z odbiornika i adaptera do PC z zestawu. Nie odnotowałem żadnych opóźnień.

Przyzwoicie w Assassin’s Creed Valhalla

Wymieniony tytuł to istny sprawdzian, dlatego że ostatnie gry Ubisoftu cechują się płaskim dźwiękiem, o czym wspomniałem choć raz przy okazji recenzji innych słuchawek. Nie omieszkałem sprawdzić tego tytułu ponownie, ale przy użyciu Razer Barracuda X. Wnioski? Jak normalnie cenię sobie moje głośniki podbijające bas w tej produkcji, tak przejście na słuchawki Razera nie byłoby głupim pomysłem.

zrzut ekranu z assassin's creed valhalla na xbox series x zabójstwo eivora

Oczywiście mogłyby zamiast w złotych kosztować w złocie, a i tak nie poprawiłyby jakości audio rzeczonej gry. Mimo to wygląda na to, że nie uczyniły dźwięku jeszcze gorszym i uznaję to za pewny sukces. Podobało mi się, jak słuchawki wyciągają odgłosy natury z zewnątrz mojej osady, a to tylko jedne z wielu szczególików, które Razer Barracuda X zdają się wyłapywać. I kurcze, jak dla mnie test zaliczony, serio!

W Assassin’s Creed Valhalla zagrałem w trybie przewodowym, korzystając z minijacka 3,5 mm z zestawu, podpiętego do kontrolera.

Ocena Razer Barracuda X

Bada bing bada boom, najwyższa pora, abym przeszedł do oceny Razer Barracuda X. Wystawiam ją z uśmiechem na twarzy i otwarcie potwierdzam, że są to bardzo dobre słuchawki. I jeżeli samemu będę myśleć o zakupie bezprzewodowego zestawu, te są zasadniczo solidnym kandydatem i z pewnością zapamiętam sobie ich nazwę. Trochę szkoda, że nie podepnę ich bez kabla do Xbox Series X, ale to już wina samej konsoli.

Za uczciwą cenę otrzymujesz lekkie i wygodne słuchawki o stonowanym i eleganckim, acz wciąż gamingowym wyglądzie. Które podepniesz jak tylko zechcesz: bezprzewodowo i przewodowo, przy pierwszym nie martwiąc się kablem, w drugim najmniejszymi opóźnieniami. O przemyślanej konstrukcji i elementami sterującymi, w tym regulacją głośności dosłownie pod ręką. I o naprawdę świetnej jakości dźwięku. Może słabszym mikrofonie, ale wystarczającym do gamingowych sesji z przyjaciółmi. A wsłuchując się z nimi w kroki przeciwników będziesz… o krok od zwycięstwa.

I to prawdopodobnie najsolidniejsze podsumowanie, jakie mogłem dać w ramach recenzji słuchawek Razer Barracuda X. Czy można byłoby po nich oczekiwać czegoś więcej? Być może. Niektórzy powiedzieliby by pewnie, że podświetlenia, a zarazem wsparcia w aplikacji Razer Synapse. Może bluetooth. Czy czegoś do ich przenoszenia w razie wyjazdu w zestawie. Ja uważam natomiast, że i bez tego wszystkiego wydają się kompletne.

Minusy

  • przytłumiony dźwięk z mikrofonu

Plusy

  • doskonała jakość dźwięku i dokładność w grach wideo
  • tryb bezprzewodowy i przewodowy
  • odłączany mikrofon
  • regulacja głośności na lewej słuchawce
  • design przyjemny dla oka i w dotyku
  • wygodne, zwłaszcza dla osób z okularami
  • zestaw wielu kabli

Ocena redakcji

9/10
PL - Rekomendacja