Recenzja Motorola Edge 20 Pro – królowej brzydkich dzwonków, przyzwoitego aparatu i świetnego ekranu

Gdybym pisał recenzję Motoroli Edge 20 Pro jakieś 15 lat temu, to napisałbym, że musiałem się wykosztować i kupić losowy dzwonek polifoniczny z tylnej okładki Bravo Sport. Ten domyślnie ustawiony w Motoroli Edge 20 Pro jest bezwzględnie obciachowy. Na szczęście recenzja powstaje dzisiaj i mogę skupić się na ciekawszych i ważniejszych aspektach, a samemu smartfonowi do miana obciachu bardzo daleko.

Unboxing Motorola Edge 20 Pro

Motorola Edge 20 Pro zaskakuje i próbuje się wyróżniać na tle innych smartfonów już od samego początku. Producent do klasycznego zestawu w postaci: smartfona, etui, kluczyka do tacki na kartę SIM i papierologii dołącza kabel USB-C-HDMI. Umożliwia on wykorzystanie smartfona w trybie Redy For. O tym trybie nieco później, natomiast cały zestaw prezentuje się następująco:

Motorola Edge 20 Pro unboxing

Motorola Edge 20 Pro wykonanie i design

Podczas oficjalnej premiery smartfonów Motoroli Edge 20 w Polsce, na której miałem przyjemność być, przedstawiciele zwracali uwagę na to, że są to smartfony premium, uciekając zgrabnie od słowa „flagowiec”. I faktycznie coś w tym jest, ponieważ pod względem wykonania Motorola Edge 20 Pro jest o klasę wyżej od typowych budżetowców czy średniaków, ale czy jest to klasa samych flagowych urządzeń?

Raczej nie do końca, ponieważ front chroni szkło Corning Gorilla Glass 5, podczas gdy tegoroczne flagowce oferują już siódmą generację. Iście wysokopółkowa jest natomiast aluminiowa ramka z powłoką z żywicy, ale nie pytajcie mnie, jaką funkcję ta powłoka pełni. Z ramką nieprzyjemnie kontrastują plastikowe przyciski regulujące głośność i wywołujące Asystenta Google. Tył chroni natomiast szkło 3D, ale producent nie podaje szczegółów na jego temat.

Jak w większości smartfonów front Edge 20 Pro jest po prostu generyczny – z dziurką na aparat do selfie w centrum górnej części ekranu i może odrobinę zbyt mocno rzucającymi się ramkami wokół. Doceniam natomiast ich symetrię.

Charakterystyczny design nowej Motoroli zaczyna i kończy się na tyle obudowy. Smartfon otrzymałem w kolorze Midnight Blue i rzeczywiście jest ciemny jak noc na Podlasiu w oddalonej od światła miejskiego wiosce. Moim zdaniem aż trochę zbyt ciemny, ale to kwestia gustu. Przez środek przechodzi świetlny refleks, który ujawnia delikatny wzorek wieńczący zaoblone plecki smartfona.

Wyspa z aparatami z jednym kwadratowym obiektywem wygląda natomiast na powód, dla którego smartfon wyróżnia się członem „Pro”. Ale do aparatu dojdziemy za chwilę.

Ergonomia korzystania

Muszę jeszcze wspomnieć o rozmiarach i ergonomii korzystania z Motorole Edge 20 Pro. Po pierwsze, smartfon jest duży (ma ekran o przekątnej 6,7 cala), a do tego śliski. Próbowałem używać go bez etui, ale obawa o wypuszczenie z ręki była większa niż przyjemność z obcowania z urządzeniem w takiej formie, w jakiej zostało stworzone. Tego problemu mogą nie odczuć użytkownicy wariantu Motoroli Edge 20 Pro z pleckami ze skóry wegańskiej.

Pozostanie im jednak problem niezakrzywionego ekranu, który dość skutecznie utrudnia korzystanie z nawigacji za pomocą gestów. Przez brak choćby minimalnie zakrzywionych krawędzi ekranu cofanie poprzez przeciągnięcie palcem od krawędzi w bok spotykało się często co najwyżej z przesunięciem otwartej aplikacji w górę albo w dół. Po założeniu etui było mi jeszcze trudniej nawigować w ten sposób, ale z czasem i lekkim uporem doszedłem do wprawy. Mimo wszystko to nie tak powinien wyglądać tzw. user experience.

Wyświetlacz – najmocniejszy punkt Edge 20 Pro

Motorola za to pokazała w tym modelu, jak powinien wyglądać wyświetlacz w smartfonie. Ekran OLED, adaptacyjne odświeżanie 144 Hz i obsługa HDR 10+ sprawiają, że cokolwiek na nim zrobicie lub obejrzycie, będziecie zachwyceni.

Nie wspomniałem o rozdzielczości, ponieważ ta w odróżnieniu od wspomnianych cech nie jest topowa – wynosi 2400 × 1080. Czy to źle? Jedni nie zauważą różnicy między QHD+, a inni się oburzą, że nie ma więcej. Ja jako zwolennik najwyższych możliwych rozdzielczości widzę, kiedy nieco jej brakuje i jakiś element jest nieco poszarpany, ale widzę to tylko wtedy, gdy chcę zobaczyć i wnikliwie się przyglądam.

Panel OLED może brzmień nieco enigmatycznie. Najpopularniejszymi i wyznaczającymi standardy jakości ekranów są panele AMOLED – a w szczególności te od Samsunga. Czym się od siebie różnią te ekrany?

Nie wdając się w techniczne zawiłości, porównałem obie te technologie między sobą w praktyce. Tak się, nomen omen, złożyło, że akurat miałem pod ręką najnowszego Galaxy Z Fold 3 z ekranem Dynamic AMOLED 2X. Porównując trailery Star Wars: The Rise of Skywalker na obu smartfonach, doszedłem do wniosku, że Motorola Edge 20 Pro nie ma się czego wstydzić. Oba ekrany prezentują głęboką czerń, a kolory i zakres dynamiczny to niuanse, które w dużej mierze sprowadzają się do własnego gustu. Zdjęć chyba nie muszę podpisywać?

Najwyższe możliwe odświeżanie cieszy natomiast za każdym dotknięciem (jak i duża responsywność ekranu) – zarówno przeglądając Instagram czy grając w gry mobilne – zwłaszcza te polegające na PVP. Zapewniam, że poczujecie przewagę nad przeciwnikiem, który korzysta z 90- lub (o zgrozo) 60-hercowego ekranu. To właśnie dlatego profesjonalni esportowcy zbroją się w sprzęty o jak najwyższym odświeżaniu, a 144 Hz to już poziom gamingowy.

Jasność ekranu mogłaby być za to nieco wyższa, ponieważ robiąc zdjęcia w ostrym słońcu, zdarzało się, że musiałem działać nieco na oślep. Mimo wszystko maksymalna jasność w większości przypadków była wystarczająca, więc nie macie się czym martwić.

Do szału natomiast doprowadzała mnie automatyczna jasność, która nie potrafiła zrozumieć, że kiedy gaszę światło i leżę w łóżku, to chcę, żeby ekran był maksymalnie przyciemniony. Za każdym razem po ręcznym przygaszeniu smartfon delikatnie podbijał jasność, żebym przypadkiem czegoś nie przeoczył. Ostatecznie zostałem przy trybie ręcznym ustawień jasności.

Czy jesteś Ready For komputer w Twojej kieszeni?

Wybaczcie ten śródtytuł, nie mogłem się powstrzymać. A po drugie to jest trafny opis platformy Ready For od Motoroli. Wiem, że takie hybrydy kojarzą się raczej z czymś, co ma być bardziej marketingowym chwytem niż użyteczną funkcją, ale w tym przypadku Motorola Edge 20 Pro naprawdę dobrze się sprawdza w roli kieszonkowego komputera. Jak to działa w praktyce i do czego się przydaje?

To, co mi się bardzo podoba, to że nie trzeba niczego instalować – wystarczy podłączyć smartfon do zewnętrznego monitora poprzez dołączony do zestawu kabel USB-C–HDMI. Po tej czynności na monitorze pojawia się pełnoprawny pulpit, coś na wzór tego, co znamy z desktopów i laptopów działających na systemie Windows 10.

Ekran smartfona staje się natomiast trackpadem do poruszania myszką. Dla własnej wygody możecie także podłączyć bezprzewodową klawiaturę i mysz, by np. móc korzystać z edytorów tekstowych w dokładnie taki sam sposób jak na normalnym komputerze. Motorola proponuje 4 funkcje w postaci: mobilnego pulpitu, telewizora, gier i czatu wideo.

Największe możliwości kryją się pod właśnie mobilnym pulpitem, ponieważ umożliwia on odpalenie praktycznie każdej aplikacji ze smartfona na dużym ekranie. A to oznacza, że wygodnie przejrzycie zdjęcia z podróży, obejrzycie film, przejrzycie dokumenty i maile. Po podłączeniu wspomnianych akcesoriów możecie też bezpośrednio na smartfonie edytować zdjęcia i filmy czy korzystać z edytorów tekstowych lub Excela.

I jasne, w dobie laptopów i tabletów to nie brzmi jak coś imponującego. Ale wyobraźcie sobie, że gdziekolwiek się znajdziecie z Motorolą Edge 20 Pro i odpowiednim kablem, dysponujecie urządzeniem z pełną funkcjonalnością komputera. Odwiedzając rodzinę czy znajomych, nie zawsze bierzecie ze sobą laptopa. Ale zawsze jest szansa, że mógłby akurat się przydać, np. do pokazania zdjęć czy filmów. I wtedy wyciągacie smartfona, podłączacie go pod telewizor i mówicie: szach-mat.

Nieprzekonanych może przekonać jeszcze fakt, że Motorolę Edge 20 Pro da się wykorzystać jako pełnoprawną kamerę internetową. W dobie zdalnej nauki i pracy to świetny gadżet, który poprawia jakość wideo i dźwięku podczas rozmów. Wystarczy, że włączycie funkcję czatu wideo, wybierzecie odpowiednią aplikację i zadacie klasyczne pytanie: czy mnie widać, czy mnie słychać?

Ładowanie i bateria

Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do rozmiaru baterii w postaci 4500 mAh przy dużej przekątnej ekranu odświeżanym na poziomie 144 Hz. Jednak długość działania na jednym naładowaniu ogniwa pozytywnie mnie zaskoczyła, ponieważ czas działania smartfona z włączonym ekranem wynosił średnio 6 godzin. Mnie taki wynik w zupełności satysfakcjonuje, ponieważ daje to ok. 1,5 dnia działania smartfona w trybie mieszanym.

Sceptycy podobni do mnie powiedzą, że bateria zapewni długie działanie, dopóki nie zostanie trochę mocniej wyeksploatowana. To prawda, choć dołączona do zestawu ładowarka o mocy 30 W wydaje mi się rozsądnym rozwiązaniem między turbo szybkim ładowaniem, a żywotnością baterii. Smartfon od 15 do 100% ładowałem niecałą godzinę, co jest całkowicie zadowalającym wynikiem.

Pech chciał, że smartfon za każdym razem podczas ładowania w okolicach 67% wariował i na zmianę przerywał je i wznawiał. Testowałem go jednak jeszcze przed oficjalną premierą, więc zakładam, że to problemy wieku dziecięcego i kolejne poprawki rozwiążą ten problem.

Topowa wydajność – i to bez przegrzewania

Sercem Motoroli Edge 20 Pro jest Snapdragon 870. I to sprawia, że niektórym nie przechodzi przez gardło powiedzenie, że jest to flagowiec – włącznie z samą Motorolą, która zgrabnie twierdzi, że to smartfon premium. Ale mnie to absolutnie nie przeszkadza, a jeszcze innym wręcz będzie pasować, ponieważ najnowszy Snapdragon 888 jest znany z nadmiernego przegrzewania się. Tymczasem jego poprzednia generacja w postaci 870 nie ma takich problemów, jednocześnie zapewniając wydajność na poziomie, który zadowoli najbardziej wymagających użytkowników.

Wciąż doskonały i wydajny procesor w połączeniu z 12 GB pamięci RAM daje sobie radę absolutnie we wszystkim i będzie dawał radę przez kolejne lata. Absurdalnie duża ilość pamięci RAM nie ubija aplikacji w tle (niechby spróbowała!) i pozwala na nawet najbardziej zwariowany multitasking.

Najlepszym przykładem wydajności będzie działanie Android Auto. Po sparowaniu smartfona z samochodem wciąż mogłem bez problemu używać smartfona (oczywiście jako pasażer) – odpisać na Messengerze, przejrzeć Instagrama czy zagrać w grę. Wspominam o tym, ponieważ smartfony z niższych półek cenowych często nie radzą sobie z taką wielozadaniowością i stają się nieużywalne. W przypadku Motoroli Edge 20 Pro macie pewność, że wszystko będzie płynnie działać.

Nakładka i system, działanie

O działaniu nakładki Motoroli pisałem już sporo przy okazji recenzji Motoroli Moto G10. W dużej mierze wygląda to tak samo w przypadku Motoroli Edge 20 Pro. Wyróżnikiem nakładki Motoroli na tle innych urządzeń z Androidem jest bardzo sprawna obsługa gestów. Potrząśnięcie smartfonem włącza latarkę, dwukrotne obrócenie uruchamia aparat, a podniesienie go odbiera przychodzące połączenie. Jest to o tyle przydatne, że wszystkie te czynności można wykonać bez patrzenia na smartfon, tylko dzięki działaniu pamięci mięśniowej.

Poza tym Motorola nie zasypuje użytkownika zewnętrznymi aplikacjami, pozostawiając względnie czystego Androida z aplikacjami Google. Jest oczywiście kilka autorskich rozwiązań, np. w postaci trybu gamingowego Gametime, który pozwala bezpośrednio streamować rozgrywkę na Twitcha czy zwiększyć wydajność.

Nakładka ponadto pozwala edytować style i dostosować je do własnych preferencji. Zmienicie kolor przewodni, kształt ikon czy wielkość i rodzaj czcionki. W mojej opinii nie jest to jednak najbardziej rozbudowany i estetyczny kreator stylów, jaki proponują producenci innych nakładek. Jak to się po staroświecku mówi – zaczyna trącić myszką. Motoroli przydałoby się odświeżenie elementów interfejsu, ale i samych powiadomień, o których wspominałem w leadzie.

Sami przyznajcie, czy to nie brzmi jak dziadkofon?

Głośnik bez i, bo to nie stereo

Co tu dużo mówić, smartfon w cenie ponad 3 tysięcy złotych bez głośnika stereo to spory zawód dla tych, którzy lubią posłuchać muzyki pod prysznicem czy obejrzeć serial bez zakładania słuchawek. Na rynku znajdziecie wiele tańszych urządzeń, które zagrają Wam z dwóch głośników. Mimo wszystko ten pojedynczy głośnik daje radę, bo da się na nim słuchać zarówno punkowego łojenia na przesterze jak i hip-hopowego basu bez bólu uszu. Jednak półce cenowej standardy są inne i powinny być zachowane.

Nie byłem zadowolony z dźwięku, jaki smartfon proponuje po podłączeniu kablem AUX do odtwarzacza w samochodzie. Być może było to spowodowane koniecznością użycia przejściówki USB-C na mini jack 3,5 mm lub samym kablem przeciętnej jakości. Mimo wszystko dźwięk był bardzo spłaszczony i niezbyt głośny. Na szczęście po połączeniu przez Bluetooth jakość muzyki była zdecydowanie lepsza.

Aparat w Motorola Edge 20 Pro

Motorola Edge 20 Pro to sprzęt dla mobilnych fotografów i filmowców. Widać to zarówno w warstwie zewnętrznej urządzenia na wyspie aparatów jak i w warstwie wewnętrznej, o czym za chwilę się przekonacie. Żeby specyfikacji stało się za dość, podaję twarde dane dotyczące tylnych obiektywów:

  • główny 108 Mpix, f/1.9;
  • ultraszerokokątny 16 Mpix, f/2.2;
  • teleobiektyw 8 Mpix, f/3.4

Wszystkie zdjęcia zostały skompresowane na potrzeby recenzji i w rzeczywistości ich jakość jest lepsza. Poniższe zdjęcia służą do celów poglądowych. Wszystkie były wykonywane z automatycznym trybem HDR i włączoną sztuczną inteligencją.

Jeśli wciąż Wam mało zdjęć z Motoroli Edge 20 Pro, to odsyłam Was do recenzji telewizora Samsung The Frame 2021, w której wszystkie zdjęcia wykonałem opisywanym smartfonem.

Obiektyw główny

Aparat Motoroli Edge 20 Pro moim zdaniem jest nierówny. Jestem wyrozumiały dla zdjęć nocnych, ale zachód słońca czy zmierzch potrafią sprawić niemałą trudność najnowszej Motoroli. Największym problemem według mnie jest zbyt duża kontrastowość zdjęć w innym oświetleniu niż to dzienne. Poniżej zobaczycie kilka przykładów zdjęć, gdzie widać to szczególnie wyraźnie. Z drugiej strony smartfon dobrze radzi sobie z wyłapywaniem światła czy kolorów. Nie przejaskrawia ich i pokazuje takimi, jakie są.

Doceniam też szczegółowość zdjęć, którą można jeszcze bardziej podbić przez tryb Ultra-Res, robiący zdjęcia w 108 Mpix. Muszę pochwalić też zachowanie sztucznej inteligencji, która sprawnie rozróżnia dane scenerie, a następnie podbija efekty, choć nie przesadnie. Słowem – nie przeszkadza.

Obiektyw ultraszerokokątny i teleobiektyw

Wyraźnie widać, że obiektyw ultraszerokokątny cierpi na choroby, które trapią większość smartfonów z tego typu obiektywem – nieco zaokrągla krawędzie zdjęć, przez co perspektywa staje się zaburzona. Nie zawsze jednak jest to widoczne, najczęściej zauważycie to wtedy, gdy będziecie fotografować jakieś długie, pionowe obiekty. Poza tym różnica w kolorach między obiektywem głównym a ultraszerokokątnym jest wyraźna – ten szerszy ma nieco cieplejszą barwę i delikatnie „zażółca” zdjęcia.

Peryskop z 5-krotnym bezstratnym zoomem i stabilizacją optyczną daje naprawdę dużo radości. Pewność, że przybliżony obiekt będzie wyraźny, a zdjęcie wyjdzie nierozmazane, jest warta wysokiej ceny. Wszak nie każdy flagowiec może pochwalić się takim wyposażeniem hardware’owym. Jeśli lubicie podglądać wiewiórki w parku lub robić zdjęcia produktowe, to z pewnością będziecie zadowoleni z teleobiektywu w Motoroli Edge 20 Pro.

Zdjęcia nocne

Tryb zdjęć nocnych był tym, z którego byłem najbardziej zadowolony podczas korzystania z Motoroli Edge 20 Pro. Nocne miasto rozświetlone lampami nie stanowiło dla smartfona większego problemu, który dobrze odwzorowywał panujące warunki i nie prześwietlał zdjęć ani nie produkował zbędnych flar świetlnych. Bardziej czepialscy mogą zwrócić uwagę na duży kontrast zdjęć, ale w tym przypadku mi osobiście to nie przeszkadza.

Tryb portretowy

Zdjęcia portretowe sprawiły, że doceniłem swój nawyk robienia kilku powtórzeń jednego ujęcia. Okazało się, że oprogramowanie dość często nie radzi sobie z poprawnym odcięciem szczegółów na pierwszym planie od tła albo lubi zaskoczyć pojawiającymi się artefaktami. Wierzę jednak, że Motorola załata te wpadki aktualizacjami, ponieważ poza tym z portretów można być zadowolonym – nie deformują twarzy i nie sprawiają wrażenia wklejonej postaci w kadr

Makro

Aparat w Motoroli Edge 20 Pro bardzo dobrze radzi sobie w trybie makro. Szczegółowość, kolory i ostrość zdjęć z przybliżenia często sprawiały mi estetyczną radość – nawet jeśli fotografowałem z bliska ruchomy obiekt.

Podwójny zapis i inne tryby

O tym, że Motorola Edge 20 Pro to sprzęt dla fanów mobilnej fotografii świadczą dostępne tryby w aparacie. Ten umożliwiający podwójny zapis, czyli jednoczesne wykorzystanie dwóch dowolnych obiektywów, ucieszy każdego domorosłego reżysera, który wymarzył sobie nakręcić ujęcia z efektem Kuleszowa lub po prostu chce pobawić się z kompozycją obrazu. Oprócz tego jest też oczywiście panorama, kolor spotowy, wycinek zdjęcia czy ruchome zdjęcie. Dostępne tryby zobaczycie poniżej:

Wideo

W ramach ciekawostki zamieszczam teledysk Nataszy Urbańskiej – nowej ambasadorki Motoroli. Nie zależy mi jednak, żebyście w skupieniu jej wysłuchali, ale obejrzeli. Według informacji cały teledysk został nagrany właśnie Motorolą Edge 20 Pro i chociaż wielokrotnie podobne akcje marketingowe okazywały się bublami, tak tutaj rzeczywiście widać, że teledysk był nagrywany smartfonem, a postprodukcja nie dołożyła od siebie więcej niż powinna

Teledysk daje zatem pogląd na to, jakie możliwości ma Motorola Edge 20 Pro. Widać, że w słabiej oświetlonych scenach są szumy, a sztuczna inteligencja nie radzi sobie w każdej sytuacji. Ale widać też, że da się nakręcić tym smartfonem coś, co bez wstydu można nazwać teledyskiem.

Nagrałem jednak dla Was filmy testowe w bardziej prozaicznych okolicznościach. Zobaczcie, jak radził sobie smartfon w słoneczny dzień bez stabilizacji obrazu:

1080p 30 fps

1080p 60 fps

4K 30 fps

4K 60 fps

8K 24 fps

Wideo w zwolnionym tempie

Motorola Edge 20 Pro nagrywa filmy w zwolnionym tempie w 3 klatkażach: 120 kl./s., 240 kl./s, 960 kl./s. Najbardziej interesujący jest oczywiście ten ostatni tryb, czyli filmów w superzwolnionym tempie, jaki nie wszystkie smartfony oferują. Jeśli taka funkcja przydaje Wam się w pracy lub po prostu jesteście amatorami powolnych obserwacji, to z pewnością będziecie zadowoleni. Oto próbka wideo w 960 klatkach na sekundę:

Podsumowanie recenzji Motorola Edge 20 Pro

Motorola Edge 20 Pro wygląda na smartfon, który przede wszystkim przypadnie do gustu fanom mobilnej fotografii. A jednak to świetny ekran OLED o częstotliwości odświeżania 144 Hz wybija się na pierwszy plan i jest zdecydowanie najmocniejszym punktem smartfona. Sam aparat jest natomiast nierówny, ponieważ z jednej strony oferuje imponujący teleobiektyw z 5-krotnym bezstratnym zoomem i stabilizacją optyczną, a z drugiej nie wykorzystuje w pełni potencjału obiektywu głównego, który jest pozbawiony tej stabilizacji.

Smartfon broni się jednak platformą Ready For, która umożliwia podpięcie go pod ekran i wykorzystania np. jako kamery internetowej czy stacji roboczej. Muszę też wspomnieć o wydajności popartej Snapdragonem 870 i 12 GB pamięci RAM, która jest po prostu niezawodna w każdej sytuacji, a jednocześnie nie sprawia, że smartfon się przegrzewa, co jest bolączką wielu flagowców. Motorolę Edge 20 Pro polecam tym osobom, którym zależy na świetnym ekranie, topowej wydajności i wydajnej baterii, ale muszą być świadome kompromisów w postaci braku głośników stereo, ładowania indukcyjnego czy „tylko” dobrego aparatu.

Minusy

  • brak ładowania bezprzewodowego
  • brak głośników stereo
  • brak wodoszczelności IP68
  • brak stabilizacji optycznej głównego obiektywu

Plusy

  • bardzo dobry ekran OLED 144 Hz
  • kabel HDMI w zestawie do Ready For
  • może służyć jako kamera internetowa lub stacja robocza
  • niezawodna wydajność
  • wytrzymała bateria
  • gesty Motoroli
  • teleobiektyw i zdjęcia nocne

Ocena redakcji

7/10