O tym, jak stałem się kustoszem, czyli recenzja Samsung The Frame 2021

Telewizory Samsung z serii The Frame pozwalają wcielić się w rolę kustosza we własnym mieszkaniu. Nie martwcie się, jeśli nie wiecie, kim jest kustosz. Wszystko wyjaśnię w recenzji, w której skupię się nie na samym urządzeniu, ale funkcji The Frame, która pozwala wyświetlać dzieła sztuki i fotografie po wyłączeniu telewizora. Postaram się też przeprowadzić Was przez proces zrozumienia, dlaczego warto otaczać się sztuką i w jak prosty sposób pomaga w tym właśnie The Frame.

Design telewizorów z serii Samsung The Frame

Recenzowanym telewizorem jest Samsung The Frame QE65LS03A, ale wszystko, co jest napisane poniżej, możecie równie dobrze odnieść do telewizorów z tej serii o mniejszej przekątnej.

Ramki tegorocznych telewizorów The Frame nie są tak smukłe i minimalistyczne jak w innego typu high-endowych telewizorach. Nie sposób jednak uznać to za minus, a raczej za cechę tej linii urządzeń. 

Tym bardziej że opcjonalnie można dokupić dodatkowe ramki w innych kolorach i stylach, by design telewizora jeszcze bardziej pasował do danego stylu pomieszczenia. Nie miałem jednak okazji ich testować, więc pozostaje mi jedynie wspomnieć o tym dodatku. Wygląda to jednak mniej więcej tak:

Opcjonalnie można też dokupić stojak Studio w formie sztalugi, co wydaje się szczytem ekstrawagancji w klasie sprzętów RTV. Oczywiście jest to rozwiązanie, które pasuje bardziej do modernistycznej architektury niż klasycznego salonu, więc skusi się na nie jedynie garstka osób. Ale bardzo podoba mi się to poszukiwanie nowego spojrzenia na telewizory przez Samsunga i stawiam w tym miejscu ogromnego plusa.

Podoba mi się również obecność regulowanych nóżek w zestawie, które można ustawić na odpowiedniej wysokości tak, żeby pod telewizorem zmieścił się soundbar lub moduł One Connect (o którym za chwilę). Jakie te nóżki by nie były, to przecież standardowe wyposażenie telewizora – w przeciwieństwie do uchwytu, którym można przymocować urządzenie równolegle do ściany. Obecność takiego akcesorium w zestawie należy docenić i podkreślić, gdyż nie wszyscy producenci dodają je do swoich urządzeń.

Wall Mount nie jest zwykłym uchwytem, bo tak jak wspomniałem – umożliwia przymocowanie telewizora możliwie równolegle do ściany. Samsungowi zależało bowiem na tym, żeby powieszony telewizor działający w trybie The Frame jak najbardziej przypominał obraz i nie zdradzał swoich elektronicznych wnętrzności poprzez nienaturalny kąt pochylenia czy dużą odległość od ściany. 

Oczywiście The Frame najlepiej wygląda powieszony na ścianie. Nie mogłem jednak pozwolić sobie na ten sposób montażu, ponieważ po testach telewizora zostałbym z pięknymi wspomnieniami i dziurami w ścianie. Poratowałem się więc nóżkami, które według mnie także zdały egzamin, więc jeśli również nie planujecie wieszać telewizora, to nie macie się czym martwić – obrazy będą wyglądać równie przekonująco.

Samsung The Frame na ścianie

W serii Samsung The Frame wszystko jest zatem bardzo przemyślane pod względem konstrukcji i już samo to wyróżnia ją na tle innych urządzeń. A do tego dochodzi najwyższa jakość obrazów, błyskawiczna dostępność i przemyślany system. Nikt nie powie mi, że w ten sam sposób można wyświetlać obrazy na każdym innym telewizorze. To znaczy, w teorii można, jednak The Frame pokazuje praktykę. Ale po kolei.

Randka z Mona Lisą, czyli o funkcji The Frame

Mógłbym napisać, że funkcja The Frame sprawia, że telewizor staje się cyfrowym płótnem, które wyświetla rozmaite dzieła sztuki. Ale to są puste słowa, które wpadają w próżnię tak, jak światło wpada w czarną dziurę. A te co prawda są inspirujące, ale raczej jedynie w kategoriach rozmyślań o kosmosie. Natomiast inspirujące w każdej sytuacji są dzieła sztuki. Dlatego tryb The Frame sprawia, że telewizory Samsunga po wyłączeniu nie straszą czarną dziurą, a inspirują np. taką Gwiaździstą Nocą van Gogha.

Kluczowa w tym wszystkim jest dostępność tej funkcji, ponieważ można ją włączyć na dwa sposoby: z poziomu menu głównego telewizora lub krótko wciskając przycisk zasilania pilota, gdy telewizor jest włączony lub wyłączony. To drugie rozwiązanie toruje łatwą drogę do częstego korzystania z The Frame. Po skończonej grze czy odcinku serialu wystarczy wyłączyć telewizor, żeby pokój wypełnił zalotny uśmiech Mona Lisy.

Tak na marginesie, wiecie, co sprawia, że uśmiech Mona Lisy stał się tak sławny? Otóż jego piękno tkwi w tym, że kobieta zdaje się najpiękniej uśmiechać właśnie wtedy, kiedy nie patrzy się na jej usta, lecz w oczy. Brzmi jak tandetny tekst na podryw, ale to prawda – tak zadziałała dogłębna znajomość anatomii ludzkiej twarzy przez Leonarda.

Wróćmy jednak na ziemię, ponieważ podłączenie PlayStation 4 do telewizora burzy całą intuicyjność systemu. Pilot wraz z naciśnięciem przycisku zasilania uruchamia też konsolę. Kiedy włączam telewizor, żeby pograć, to rozwiązanie jest idealne. Ale kiedy już kończę i wyłączam konsolę z poziomu pada, to wyłączenie telewizora powoduje… włączenie konsoli. I tak w kółko. Zdaję sobie sprawę, że to problem, który można naprawić gdzieś w ustawieniach lub przez aktualizację oprogramowania, ale dla użytkownika jest to bardzo nieintuicyjne.

Czujniki światła i ruchu w The Frame

Wiecie już, jak działa The Frame, ale teraz możecie się zastanawiać, dlaczego mielibyście pozwolić na to, żeby telewizor był uruchomiony bez przerwy i narażać się na większe rachunki za prąd i szybsze zużycie urządzenia? Cóż, na to raczej nikt by się nie zgodził, dlatego Samsung w telewizorach The Frame umieścił czujnik światła oraz czujnik ruchu.

Dzięki tym czujnikom nie musicie pamiętać o samodzielnym wyłączeniu telewizora. Oczywiście możecie wyłączyć wszelkie czujniki i sprawić, że obraz będzie wyświetlany bez przerwy. Ale możecie też je włączyć i mieć pewność, że obraz będzie wyświetlany tylko wtedy, kiedy rzeczywiście ktoś jest w pokoju albo że kiedy z niego wyjdzie i zgasi światło, telewizor również przejdzie w stan spoczynku. Działa to też w drugą stronę – kiedy światło się zapala lub pojawia się ruch, telewizor automatycznie włącza obraz.

Zobaczcie poniżej, jak to wygląda w przypadku czujnika światła. Dla zwiększenia efektu film nagrałem w dzień, posługując się jedynie roletami:

Czujnik ruchu działa bardzo podobnie, jednak w jego przypadku możecie ustawić czułość na poziom: niski, średni lub wysoki. Poziomy przydadzą się, jeśli po danym pomieszczeniu lubią chodzić Wasi czworonożni przyjaciele lub dzieci. Do tego ustawiacie, po jakim czasie od wykrytego ruchu obraz ma przestać się wyświetlać

Co prawda nie przeprowadzałem szczegółowych testów pod względem poboru mocy, natomiast niezawodność i zaufanie do czujników pozwoliły mi w spokoju korzystać z funkcji The Frame. Na pewno trzeba liczyć się z tym, że telewizor zeżre trochę więcej prądu, ale w skali roku nie powinny to być zbyt duże koszty. Tym bardziej że wartość dodana jest naprawdę duża. Przejdźmy w końcu do konkretów.

Obrazy jak malowane, czyli jakość wyświetlanych dzieł

W tej recenzji nie będę oceniał jakości telewizora pod względem jasności, kolorów, trybu HDR czy kontrastu podczas codziennego użytkowania, ponieważ tym profesjonalnie zajmuje się nasz redakcyjny kolega Tomek. Mogę napisać tylko tyle, że ekran QLED w Samsungu 65LS03A sprawdza się świetnie do grania na konsoli czy oglądania filmów i seriali. Za każdym razem byłem zachwycony kolorami, jasnością i jakością wyświetlanego obrazu i pod tym względem nie mam żadnych zastrzeżeń, choć moje wymagania nie były w żaden sposób sprecyzowane.

Za cel postawiłem sobie ocenić jakość wyświetlanych obrazów w trybie The Frame. A ta jest absolutnie genialna. Ekran QLED w The Frame z 2021 roku daje poczucie obcowania z prawdziwym obrazem. Trudno opisać słowami, co to tak dokładnie oznacza, dlatego muszę napisać, że obrazy w trybie The Frame ogląda się inaczej niż wszystkie inne ruchome lub statyczne treści podczas codziennego użytkowania. Dzieje się tak z kilku powodów.

Po pierwsze, wyświetlane obrazy są w najwyższej możliwej jakości, jakiej nie znajdziecie, wpisując po prostu tytuł i autora w wyszukiwarkę internetową. Tutaj macie je zebrane w jednym miejscu. Przejrzałem dziesiątki lub setki obrazów i wszystkie – nawet te najbardziej szczegółowe – były ostre i wyraźne jak brzytwa. Na zdjęciach w recenzji tego tak dobrze nie widać, ale w rzeczywistości robi to piorunujące wrażenie.

Po drugie, cyfrowe kopie obrazów są maksymalnie zbliżone do oryginału. To znaczy, że jeśli płótno na wspomnianej Mona Lisie w rzeczywistości jest popękane, to takie też zobaczycie je w trybie The Frame. Tak samo sprawa wygląda z techniką malarską, co świetnie widać w Gwiaździstej Nocy van Gogha, gdzie widać konkretne smugi farby.

Po trzecie, automatyczne dostosowanie jasności telewizora do warunków i wyświetlanego obrazu. Domyślnie urządzenie przyciemnia nieco wyświetlany obraz, żeby ten wyglądał na łagodnie oświetlony a nie sztucznie wyświetlony. Jasność czy tonację kolorów można oczywiście zmieniać, ale ja za każdym razem ufałem czujnikom telewizora i myślę, że to najlepszy sposób konsumpcji dzieł.

Po czwarte, możecie ustawić passe partout, czyli ramkę wokół obrazu. Klucze dopasowania mogą być różne – do koloru ściany, do wyświetlanego obrazu lub do zamontowanej dodatkowo ramki na telewizorze. W większości przypadków passe partout jest opcjonalne i nie musicie go używać, natomiast niektóre obrazy ze względu na pionową orientację mają ustawioną ramkę na stałe.

Art Store – co to jest?

Kolekcjonowanie klasyków sztuki jest zabawą dla milionerów. No chyba, że korzysta się z Art Store na telewizorach z serii The Frame. Nazwa tej usługi jest jednak nieco myląca, ponieważ nie jest to żaden sklep, a właśnie usługa, która w ramach abonamentu przybliża świat sztuki i sprawia, że staje się on bardziej dostępny.

Cena za dostęp do Art Store w Samsung The Frame

Samsung w trybie The Frame daje dostęp do kilkunastu darmowych obrazów, ale jest to zaledwie niewielki ułamek tego, co oferuje Art Store. Dlatego, jeśli decydujecie się na zakup telewizora z tej serii, to niewykupienie abonamentu w Art Store mija się tak naprawdę z celem.

W ramach abonamentu Art Store zyskujecie bowiem dostęp do ponad 1400 dzieł ze światowych galerii sztuki za 20,99 złotych miesięcznie lub 209,90 zł rocznie. Dodatkowo wykupując abonament miesięczny, zyskujecie 31 dni dostępu do Art Store za darmo lub 90 dni gratis w przypadku abonamentu rocznego. To ułamek ceny jednego prawdziwego obrazu, więc cena przestaje być problemem.

Obrazy w Art Store

Nieco większym problemem może być natomiast sama chęć i potrzeba podziwiania dzieł sztuki czy najlepszych fotografii. Cóż, na to nie ma uniwersalnego sposobu, każdy musi tę iskrę wykrzesać z siebie sam. Z drugiej strony możecie potraktować funkcję The Frame czysto utylitarnie, czyli jako zapełniacz czarnego miejsca na ścianie. Samsung poprzez Art Store natomiast pomaga jak może w odnalezieniu się w tym nieco hermetycznym świecie.

Art Store jest podzielone na kilka kategorii:

  • partnerzy,
  • gatunek,
  • temat,
  • kolor,
  • artyści.

Według tych kategorii można szukać inspirujących obrazów i fotografii. Mnie szczególnie do gustu przypadła zakładka „partnerzy”, w której pokazane są dzieła z najpopularniejszych galerii sztuki na świecie. Dzięki takiemu skategoryzowaniu łatwiej umieścić je w czasie, miejscu i tematyce, a do tego można w towarzystwie zabłysnąć, że lubuje się w dziełach ze Staedel Museum. Na początek to wystarczy.

Gatunek może być nieco mylący, ponieważ nie chodzi o gatunek malarski w sensie pejzażu, aktu czy portretu, ale o technikę wykonania. W tym aspekcie przydałoby się nieco więcej jasności. Reszta kategorii mówi sama za siebie.

Kategoryzacja obrazów jest tak ważna, ponieważ w bibliotece Art Store znajduje się ponad 1400 dzieł sztuki i fotografii. A według zapewnień Samsunga tych będzie stale przybywać. Jednak kategorie przydają się tym, którzy wiedzą, czego szukają. Na szczęście dla mniej zdecydowanych i zorientowanych system podrzuca propozycje polecanych obrazów i zdjęć. Chociaż z własnego doświadczenia wiem, że samodzielne szukanie tego idealnego obrazu czy zdjęcia na daną chwilę to połowa zabawy.

Bardzo podobają mi się także krótkie opisy danych dzieł (niestety w języku angielskim) oraz notki biograficzne dotyczące ich autorów wraz z innymi obrazami lub fotografiami. Dzięki temu fascynacja jednym tworem ma szansę zamienić się w fascynację konkretnym artystą.

Własna galeria i aplikacja Smart Things

Jeśli uważacie, że to Wasi bliscy są najpiękniejszymi dziełami sztuki, to ich również możecie oprawić w ramkę passe partout i sprawić, że będą spoglądać na Was ze ściany. Telewizory The Frame dysponują pojemnością ok. 6 GB pamięci, co pozwala przesłać na urządzenie jakieś 1200 zdjęć. Można to zrobić na dwa sposoby: przez USB lub smartfon. Dodatkowo wybieracie kształt i układ zdjęć, kolor ramki oraz opcjonalnie filtry.

Te wszystkie działania polecam robić smartfonem, ponieważ telewizorem można sterować za pomocą aplikacji Smart Things. Byłoby to idealne rozwiązanie, gdyby nie fakt, że w moim przypadku aplikacja sprawiała częste problemy z łącznością czy po prostu zawieszała się na niekończącym się loadingu. Mam nadzieję, że przyszłe aktualizacje to poprawią, bo smartfon jest dużo szybszy i wygodniejszy w obsłudze niż pilot.

Jak stałem się kustoszem?

Kustosz, czyli opiekun zasobów danego muzeum czy galerii, brzmi wytwornie. I ja się nim stałem podczas korzystania z The Frame, ale to nie znaczy, że na śniadanie przestałem pić herbatę a zacząłem musujące Chenin Blanc. Zresztą to krzywdzący stereotyp, jakoby sztuka była czymś dalece wyrafinowanym i niezrozumiałym. Tak naprawdę nie musicie rozumieć danego obrazu. Wystarczy, że go poczujecie i wywoła w Was jakieś emocje.

I właśnie odczuwanie tych emocji podobało mi się najbardziej podczas obcowania z funkcją The Frame. Dawała mi ona bowiem chwilę wytchnienia po pracy od wyskakujących powiadomień na smartfonie czy kolejnych cliffhangerów na Netfliksie. Zdaję sobie sprawę, jak banalnie to brzmi, ale wyświetlanie na telewizorze obrazów po prostu pomaga nieco zwolnić i poddać się choćby chwilowej refleksji. Zauważyłem, że z czasem nauczyłem się nieco lepiej rozumieć swój nastrój i dopasowywać do niego zawartość The Frame.

Mam ochotę na chwilę nostalgii? Włączam którąś z fotografii Cody’ego Cobba (fotografa poznanego dzięki The Frame). Chcę iść na randkę z Mona Lisą? Koślawo uśmiecham się pod nosem i włączam dzieła da Vinciego. A kiedy chcę stworzyć klimat do rozmowy, włączam pokaz slajdów z dziełami w wybranym kolorze. Możliwości wykorzystania The Frame jest dużo, ale mi podobała się ta najprostsza w postaci chwili ciszy i spokoju w otoczeniu czegoś ładnego, co sam sobie wybrałem.

Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że telewizory Samsung The Frame są raczej przeznaczone do żywego salonu, gdzie mogą stać się eleganckim dodatkiem otoczenia, a nie do sypialni – tak jak w moim przypadku. Ale jeśli funkcja wyświetlania obrazów sprawdziła się w sypialni, to tym bardziej sprawdzi się w salonie, gdzie jest jeszcze większe pole do popisu. To bowiem nie tylko element dekoracji, ale i być może motor napędowy ciekawych rozmów na temat danego dzieła czy zdjęcia. Kiedy włączycie The Frame zamiast durnego programu w telewizji zyskujecie punkty klasy już na starcie spotkania.

Samsung One Connect – skrzynka do zadań specjalnych

Elegancja telewizorów Samsung The Frame wymaga odpowiedniego systemu zarządzania kablami. W końcu powieszony na ścianie telewizor z wystającymi kablami skutecznie psułby estetykę urządzenia. Dlatego do zestawu dołączona jest skrzynka Samsung One Connect, która – jak sama nazwa wskazuje – stanowi centrum połączenia między urządzeniami zewnętrznymi a telewizorem. Dzięki niej z tyłu telewizora jest miejsce tylko na jeden kabel, który łączy urządzenie z opisywaną skrzynką. W efekcie z telewizora wystaje pojedynczy, mało widoczny przewód.

Resztę kabli podłącza się do skrzynki, którą można schować w szafce pod telewizorem lub gdziekolwiek indziej – byleby pilot miał szansę ją „widzieć”. To rozwiązanie docenią nie tylko esteci, ale po prostu każdy, kto często z jakichś powodów odpina i podpina kable do telewizora. Podłączanie ich do skrzynki, którą można złapać i obrócić jest dużo bardziej wygodne niż wpinanie „na czuja” lub gimnastykowanie się między telewizorem a ścianą.

Ekologiczny pilot, Samsungu – robisz to dobrze

Pilota w telewizorach z serii The Frame 2021 nie zasilają klasyczne baterie… a energia słoneczna. Tak, dobrze przeczytaliście. Na tylnej klapce znajduje się panel solarny, więc wystarczy od czasu do czasu położyć go „do góry kołami” przy oknie, żeby ten podładował akumulator. Możecie też oczywiście zabrać go ze sobą na spacer do sklepu, żeby zażył kąpieli słonecznej, ale na pewno nie będziecie musieli kupować tam do niego dodatkowych baterii.

A co, jeśli nie ma akurat słońca, zapytacie? Otóż pilot ma wbudowane gniazdo USB-C, więc podłączacie go do ładowarki na jakiś czas, by ten powrócił do żywych. Zawsze możecie skorzystać też z wirtualnego pilota w aplikacji Smart Things na smartfonie.

Trend na ekologię wśród producentów technologii jest coraz wyraźniejszy. I o ile w przypadku smartfonów brak ładowarek wydaje się skandaliczną hipokryzją i okrutnym kłamstwem, tak w tym przypadku pomysł uznaję za bardzo trafiony. Prywatnie korzystam z telewizora Samsunga i pilota podobnej budowy, lecz działającego na baterię i już niejednokrotnie byłem negatywnie zaskoczony długością działania ogniw i koniecznością ich wymiany. Tutaj problem rozwiązuje się praktycznie samoistnie z pożytkiem dla planety. Brawo Samsung!

Pod względem samej ergonomii użytkowania pilota nie mam żadnych zastrzeżeń. Widoczny minimalizm nie tylko cieszy oko, ale jest po prostu funkcjonalny. Słyszałem o zarzutach w stronę tego pilota, że nie oferuje pełnoprawnej klawiatury numerycznej. Tylko kto w dobie serwisów streamingowych tak naprawdę jej jeszcze używa? Jest za to wygodny dostęp do wspomnianych serwisów VoD czy trybu The Frame, a centralna część w postaci koła idealnie nadaje się do nawigacji. No i przyciski są wykonane z wysokiej jakości gumy, co jako samozwańczy dotykofil bardzo doceniam.

Podsumowanie recenzji Samsung The Frame 2021

Telewizory z linii The Frame 2021 znacznie obniżają próg wejścia w świat sztuki i czynią go mniej hermetycznym. A to oznacza, że telewizory z tej serii mogę polecić nie tylko miłośnikom malarstwa i fotografii, ale także i tym, którzy nigdy nie zagłębiali się w ten świat, ale lubią otaczać się ładnymi rzeczami. Już sam design telewizorów The Frame jest ładny, a dodatkowo można wzbogacić go o pasujące do stylu pomieszczenia ramki. Reszta należy do użytkownika, bo biblioteka obrazów w Art Store jest tak bogata (po wykupieniu dostępu), że trafi w gusta absolutnie każdego domorosłego krytyka artystycznego.

Muszę także podkreślić bardzo wysoką jakość samych obrazów i fotografii, na czele z niezwykłą szczegółowością i zachowaniem fizycznych oznak oryginalności. The Frame nie tylko zapełnia czarną przestrzeń po wyłączeniu telewizora, ale daje poczucie obcowania z oryginalnym dziełem. A to wzbudza emocje, które w stosunku do tego telewizora i jego funkcji mam wyłącznie pozytywne.

Minusy

  • szwankująca aplikacja Smart Things
  • zakup ma sens po wykupieniu abonamentu w Art Store
  • zwiększone zużycie prądu
  • nieintuicyjne włączanie podłączonych urządzeń

Plusy

  • poczucie obcowania z oryginalnym obrazem
  • jakość ekranu
  • uchwyt do montażu na ścianie w zestawie
  • ekologiczny pilot
  • skrzynka One Connect
  • bogata oferta obrazów w abonamencie
  • możliwość wgrania własnej galerii

Ocena redakcji

9/10
PL - Geextra produkt