Recenzja Huion H430P – pierwszy raz z tabletem graficznym

Kiedy dostałam możliwość testowania tabletu graficznego Huion H430P, nie zastanawiałam się nawet przez moment. „Banał” – pomyślałam. Rysować każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Jak się potem okazało, właściwie się nie pomyliłam, bo faktycznie poczyniłam jakieś prace, ale sama droga, od otrzymania sprzętu do zadawalających efektów „artystycznych” była dość długa i niekiedy wyboista. Zapraszam Was na mój pierwszy raz z tabletem graficznym.

Jak się do tego zabrać?

Na wstępie jeszcze wyraźnie zaznaczę, że piszę tę recenzję od strony totalnego laika. Nigdy wcześniej nie miałam przyjemności używać tabletu graficznego. Moje umiejętności artystyczne też nie są zbyt zaawansowane, choć chyba nie jestem też straszną nogą. W końcu w piątej klasie chodziłam na kółko plastyczne, a teraz specjalizuje się w rysowaniu kotków swojej córce farbkami czy kredkami. Ale, jak się okazało, rysowanie na tablecie graficznym przy użyciu piórka, ma niewiele wspólnego z tworzeniem rysunków w sposób tradycyjny.

Myślę jednak, że moje doświadczenia mogą być przydatne dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z tabletem graficznym i szukają na start niedrogiego i niezbyt zaawansowanego urządzenia. Podążajcie zatem za mną i wspólnie sprawdźmy, co ten sprzęt ma do zaoferowania.

Tablet piórkowy

Huion H430P

121 x 76 mm

Huion H430P

5080 lpi

Huion H430P

4096
Huion H430P
 
 

USB

Huion H430P

Czułe na nacisk
Bezbateryjne
Huion H430P

4 x ExpressKey

Huion H430P

USB

Huion H430P

Windows
Mac OS X
Huion H430P
8 mm
187 mm
140 mm
Huion H430P
Kabel USB
Skrócona instrukcja obsługi
Pióro cyfrowe
Wkłady do pióra
Huion H430P

Unboxing Huion H430P – zawartość pudełka i pierwsze wrażenia

Zacznijmy od tego, co znajduje się w opakowaniu, a trochę tego jest. U samej góry mamy broszurę informacyjną w kształcie płyty CD, która jest jednocześnie kartą gwarancyjną. Od razu dostajemy podpowiedź, żeby ściągnąć ze strony producenta instrukcję obsługi i sterownik do urządzenia.

Poniżej, w folii, znajduje się tablet. Oprócz tego niezbędny pen, kabel USB-miniUSB, instrukcja szybkiego uruchamiania, wymienne końcówki do pena oraz instrukcję podpinania tabletu do smartfona i adaptery z końcówkami mini-USB i USB-C.

Wygląd i gabaryty Huion H430P

Tablet jest bardzo malutki i lekki. Jego wymiary to 8 mm grubości, 187 mm szerokości i 140 mm głębokości. Jest wykonany dość skromnie, ale czy to źle? Bo w sumie nic nie trzeszczy, konstrukcja jest spójna. Waga urządzenia to zaledwie 135 gramów, więc mamy tu do czynienia z naprawdę mobilnym urządzeniem. Rozdzielczość tabletu wynosi 5080 LPI, czyli całkiem nieźle.  

Pen wyglądem właściwie niczym się nie różni od zwykłego długopisu. Jest bardzo lekki, czasem miałam wrażenie, że za bardzo. I w przeciwieństwie do całej konstrukcji tabletu pióro nie wydaje się dość solidne. Przycisk umieszczony jest luźno i zwyczajnie się telepie. Do pena dołączone są wymienne rysiki i klamra do ich wyciągania z długopisu. Stylus ma 4096 poziomów nacisku. Brzmi to dość poważnie, ale czy w ogóle zdołam wykorzystać i rozróżnić taką dużą liczbę?

Huion H430P
Zestawienie z Redmi Note 8 Pro dla porównania

Urządzenie nie potrzebuje do działania zasilania, a jak czytamy w specyfikacji, działa w oparciu o rezonans magnetyczny.

Tablet podpinamy do komputera za pomocą kabla mini-USB – USB. Jest on dość cienki, miękki i wystarczająco długi (ok 150 cm), co jest bardzo komfortowe. Można na przykład użytkować tablet w znacznej odległości od komputera, siedząc wygodnie na kanapie.  

Instrukcja, instalacja oprogramowania, montaż

Przeczytanie instrukcji obsługi do Huiona H430P to była pierwsza rzecz, którą zrobiłam po wyciągnięciu go z pudełka. Od czegoś musiałam zacząć, aby w ogóle zorientować się, z czym mam do czynienia.

Ze strony producenta pobrałam aktualny sterownik i zainstalowałam go. Podłączenie tabletu do komputera odbyło się bez żadnych kłopotów. Pióro natychmiast zaczęło pełnić rolę kursora na ekranie. Jego nieudolne prowadzenie przeze mnie pozostawiam, póki co, bez komentarza.

Producent widocznie wiedział już, że nie zawsze do sprzętu przymierzają się zawodowcy i w instrukcji obsługi podpowiada, żeby nauczyć się nawigacji piórem. To zdecydowanie dobry pomysł, natomiast dla kogoś, kto nie miał wcześniej stylusa w ręce, wcale nie takie proste zadanie. Ale o tym trochę później.

Jak zacząć

Wybieranie obszaru roboczego

Wybieranie i personalizacja ekranu roboczego są niezbędne, aby ustalić relację między penem a ruchem kursora na ekranie. Model, który mam przed sobą posiada powierzchnię roboczą (nie ma ekranu LCD) przeznaczoną do pracy, a efekty swoich działań widzi się na ekranie komputera. Domyślnie aktywny obszar tabletu jest mapowany na cały ekran. Tabletu można też używać w trybie rozszerzonym, z dwoma ekranami, ale ja pozostałam przy pracy na laptopie.

Poznanie ustawień pena było następnym punktem naszej przygody. Uchwyt należało dostosować tak, aby bez problemu mieć dostęp do przycisku funkcyjnego umieszczonego na rysiku, ale żeby uniknąć przypadkowego naciskania go, co może mocno utrudniać pracę. Faktycznie tak było, ale po kilkunastu minutach użytkowania ręka myślała już, co robi, i omyłkowe kliknięcia zdarzały się rzadko.

Przekonałam się też o tym, żeby nie umieszczać pióra na powierzchni roboczej tabletu, bo nawet jeśli rysik nie dotyka go bezpośrednio, to odczytuje sygnał, co przeszkadza w używaniu myszki czy touchpada.

Ustawienia pena

Samo ustawienie kursora nie było niczym trudnym. Należało poświęcić chwilę na próbę podwójnego kliknięcia, wybranie i przesunięcie obiektu, zaznaczenie go i robienie tego z odpowiednią siłą, aby tablet zarejestrował wszystkie aktywności.

Pen pełni rolę kursora nie tylko kiedy przesuwamy nim bezpośrednio po obszarze roboczym, ale też, kiedy trzymamy go nieco nad nim (około 10 mm). Funkcje bocznych przycisków na piórze można ustawić wedle uznania w aplikacji odpowiedzialnej za poprawne funkcjonowanie sprzętu i również spełniają swoją funkcję, gdy są nad tabletem. A to jak spersonalizujemy przycisk na stylusie zależy już od nas, a gdy dane ustawienie nie będzie odpowiadać, w aplikacji bez problemu je zmienimy. Ja ustawiłam dolny przycisk jako LPM, górny jako PPM.

Ustawienie nacisku pena to ważna funkcja, którą doceniłam nawet jako zielonka, i często je zmieniałam podczas rysowania. Im mniejsza wartość, tym większa czułość na nacisk. Porównałabym tę funkcjonalność do połączenia ołówków o różnej twardości z używaniem siły ręki. I tak jak tworzy się szkic na papierze chcąc uzyskać różne odcienie szarości lub mniej lub bardziej płynne kreski, to tutaj na cyfrowej kartce, zmieniając ustawienia możemy manipulować tym efektem. Od tego ustawienia będzie też zależała grubość kreski. A dostosować parametry można zarówno od strony aplikacji tabletu, jak i z poziomu programu graficznego.

I w tym miejscu muszę nadmienić, że mimo iż piórko jest dość czułe, choć nie do końca precyzyjne, to z rozpoznawaniem kątów nachylenia nie radzi sobie właściwie wcale.

Przyciski funkcyjne

Przyciski funkcyjne na tablecie również można ustawić wedle potrzeby lub całkowicie je wyłączyć. Ja, nie wiedząc, czego się spodziewać, pozostałam przy ustawieniach fabrycznych: przyciski po prawej stronie odpowiednio opowiadały za zwiększanie i zmniejszanie wielkości pędzla, a te po lewej stronie znajdowała się spacja i cofanie.

Huion H430P przyciski funcyjne

I to już koniec ustawień. Przyszła pora coś narysować. Tylko co i gdzie? Za chwilę powiem, tylko wyleję kilka żali.

Pierwsze wrażenie

Było okropne i po kilku minutach myślałam, że odeślę ten sprzęt tam, skąd przyszedł i to łódką puszczoną po potoku moich łez. Nie no, trochę przesadziłam. Ale tylko odrobinę. Łzy nie poleciały, natomiast pomyślałam, że to chyba nie ma sensu. Nic nie szło po mojej myśli. Pen w ogóle mnie nie słuchał. Ciągle zdarzały mi się przypadkowe kliknięcia, przesunięcia ikon na pulpicie czy
double clicki.

Jednak dałam nam szansę. Trochę zajęło mi przyzwyczajenie mojej koordynacji wzrokowo-ruchowej do tego, że ręka operuje po panelu, a oko nie idzie za ręką tylko patrzy na ekran. Jednak, mimo że ten model nie jest zaawansowanym sprzętem graficznym, to trochę wody w Wiśle przepłynęło, zanim obustronnie się oswoiliśmy.  

Gdzie rysować

Pierwszy odruch to uruchomienie Painta, chociaż chyba do tego nie powinnam się przyznawać, w szczególności, że zamiast się zachęcić do malowania, to tylko się przeraziłam gryzmołami, które miały przypominać dynię prowansalską. Postanowiłam więc poszukać darmowego programu graficznego, który będzie odpowiedni dla początkujących. Chwilkę poczytałam i zainstalowałam program FireAlpaka (Nie pytajcie czemu, chyba tylko ze względu na zwierzęcy magnetyzm.). Myślę, że na początek to był dobry wybór.

Menu programu i wszystkie panele są proste i czytelne. Wybór i edycja pędzli to bułka z masłem, a inne narzędzia też nie są w żaden sposób kłopotliwe w użytkowaniu. Jestem świadoma, że podczas testowania tabletu wykorzystałam prawdopodobnie tylko kilka procent możliwości tego programu, ale chętnie, później zaglądnę w jego każdy zakamarek i wszystko Wam opiszę.

Rysowanie

Czy wspominałam już, że nie jestem profesjonalistką? Weźcie to pod uwagę oglądając później moje „dzieła”. Zanim jednak przystąpiłam do rysowania, to w ogóle chwilę mi zajęło, nim ustaliłam, co chciałabym narysować. I skoro w tym nieszczęsnym Paincie zaczęłam jakoś tak jesiennie od dyni, to postanowiłam iść tym tropem i naszkicować klonowego liścia. Nie ma go poniżej, podobnie z resztą jak nie ma mojej ukochanej mandali, szkicu koziołka, kolorowego lisa i ozdobnych czosnków. To wszystko, co przychodziło mi do głowy i niestety nie zostało dokończone ze względu na brak mojej cierpliwości.

Dodam, że rysunki powstały są w całości wykonane naturalnym ruchem piórka. Nie używałam żadnych szablonów ani uproszczeń. Dzięki temu mogłam poczuć ustawienia nacisku i czułość pena, co wielokrotnie powodowało używanie gumki czy cofanie ruchu, bo nie za każdym razem udawało nam się dogadać z penem w kwestii precyzyjności. O ile na początku myślałam, że to tylko moja wina, to z czasem jednak okazało się, że to piórko nie zawsze robi to, co mu się każe.

Efekty pracy

„Narysuj w końcu coś prostego” – pomyślałam. I tak oto powstały te trzy prace.

W tym miejscu muszę powrócić do wielkości tabletu. Na początku, zanim przyzwyczaiłam się do jego rozmiarów, podczas rysowania niejednokrotnie brakowało mi już miejsca na panelu, aby skończyć kreskę. Ręka uciekała za tablet, a rysik za wyznaczony obszar roboczy, co powodowało nagłe ucięcie rysunku. Ale potem, gdy ręka już zapamiętała po jakim obszarze ma się ruszać, ten problem już zniknął.

Co jeszcze można robić (z) tabletem?

Sterowanie smartfonem

Tablet można też podłączyć do smartona za pomocą złącza OTG, które znajduje się w zestawie. Sprawdziłam, działa. Kursor pojawił się na ekranie mojego telefonu i nawigowałam smartfonem za pomocą pena. Ale jeśli mam być szczera, to akurat nie widzę większego sensu tej funkcjonalności. Ta funkcja jest bardzo przydatna, jeśli na przykład obżarci leżymy na łóżku i nie mamy siły wstać po telefon, aby wrzucić na fejsa zdjęcie tego, co już spoczywa w naszym brzuchu i robimy to za pomocą tabletu i pena, które akurat są podpięte do smartfona.

A tak już na poważnie, to możliwość podpięcia tabletu to urządzenia z Androidem jest naprawdę przydatna. Bardziej użyteczne wydaje mi się jednak podpięcie pod tablet, bo ekran, na którym powstaje rysunek jest większy. Ale to może być tylko moje subiektywne upodobanie. W każdym razie, podpięcie przez złącze OTG działa bez zarzutu. Świetnie się to sprawdzi na przykład w dłuższej podróży, podczas której będzie można spełniać się artystycznie.

Granie za pomocą pena

Świetna sprawa. Sprawdziłam dwa tytuły. Ogrywanie Heroes 3 za pomocą piórka, było po prostu super. Ruchy były precyzyjne, a dłoń nie zmęczyła się nawet przy dłuższej rozgrywce. Zauważyłam jeszcze jeden ciekawy aspekt w tej kwestii. Mianowicie granie w Hirki obywało się właściwie bezszelestnie, co jest chyba dużą wartością dla każdego rodzica po godzinie 21. Nie było słychać żadnego klikania i żadnych wyrzutów sumienia.

Drugi tytuł podpowiedział mi internet. Coś Wam mówi OSU!? Nie dajcie się zmylić, to nie punkowa kapela, ale z muzyką jest związany w 100 procentach. To zręcznościowa, rytmiczna gra muzyczna, której pierwsza wersja wydana była tylko na Nintendo DS, a w 2007 roku pojawiła się komputerowa odsłona tego tytułu. W najmniejszym skrócie gra polega na wyklikiwaniu rytmu. Im mniej missów tym więcej otrzymujesz punktów. Huion H430P nadaje się do tego idealnie.

Podsumowanie

Ten tablet będzie świetnym wyborem dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z cyfrowym rysunkiem. Z pewnością urządzenie spodoba się pociechom, u których chcemy zaszczepić miłość do elektronicznej kartki. Być może w ten sposób będziemy mieli wpływ na wybór kariery w przyszłości albo nowe, kreatywne hobby?

Huion H430P jest nie tylko narzędziem do spełniania się artystycznie, ale też wszechstronnym urządzeniem do nawigowania na ekranie komputera. Z powodzeniem zastępuje myszkę, dzięki czemu bez problemu możemy przeglądać z jego pomocą internet, a nawet grać. Warto go mieć w domu, nawet gdy nie jesteśmy graficznymi wymiataczami, w szczególności, że zajmuje bardzo mało miejsca i niewiele kosztuje.

Minusy

  • Mała precyzja stylusa
  • Wielkość tabletu (to jednocześnie zaleta i wada)
  • Niska jakość wykonania pena

Plusy

  • Cena
  • Wielkość tabletu
  • Waga urządzenia
  • Prostota użytkowania

Ocena redakcji

7/10