Jak odpalić auto na głębokim mrozie – test Green Cell PowerBoost

Zima lubi zaskakiwać. Tak i w tym roku dała mi srogo w kość, gdy na mrozie auto odmówiło współpracy. To brzmi znajomo dla wielu kierowców, zapewnia niezapomniane przygody i gwarantuje powtarzanie jak mantry „nigdy więcej”. Z pomocą przychodzi nam Green Cell PowerBoost, który rozrusza auto z wyczerpanym akumulatorem, a ja przetestuję go przy minus 20 stopniach Celcjusza.

Czym jest Green Cell PowerBoost?

Green Cell PowerBoost jest dużym powerbankiem do zadań specjalnych, który pozwoli nam w bezpieczny sposób odpalić auto z wyczerpanym akumulatorem nawet na głębokim mrozie. Takie powerbanki nazywamy również Car Jump Starterami, nie bez powodu, bo te z powodzeniem zastępują popularne kable z klemami. Nowość od Green Cell może pochwalić się też kilkoma funkcjami, które oszczędzą nam miejsca w samochodowej apteczce.


Dane techniczne

Jeśli miałbym mieć przed sobą tylko specyfikację tego powerbanku, mógłbym nie uwierzyć w jego możliwości: prąd rozruchowy 2000 A, który pomoże 8-litrowemu benzyniakowi, prostownik, wodoszczelność IP64, szybkie ładowanie, PowerDelivery i 16000mAh robią wrażenie. Na dodatek mocna latarka 500 lm pozwoli zajrzeć nam pod maskę auta w pełnym komforcie.

Oczywiście pojemność i specyfikacje są mniej ważne, gdy od PowerBoost będzie zależeć, czy pojedziemy w dalszą podróż lub utkniemy bez innej pomocy. Dlatego oto i on, z każdej strony.

Zawartość zestawu

W paczce demonstacyjnej, która do mnie przyszła znalazło się pokaźnych rozmiarów urządzenie. W porównaniu do innych powerbanków o podobnej pojemności jest duży i w całości wypełniony elektroniką dbającą o niezawodność i bezpieczeństwo urządzenia. Do podłączenia samych kabli rozruchowych służy wodoszczelne złącze EC5.

Sam powerbank waży 760 gramów, a cały zestaw 1,28 kilograma. W skład zestawu wchodzą także etui, kable rozruchowe i kabel 120 cm USB-C USB-C w oplocie (tego w wersji demonstacyjnej zabrakło). Same kable nie należą do najdłuższych, mają po 30 cm, a samy klemy kolejne 10 cm. Etui ma wymiary 9x13x20 cm i myślę, że zmieści się w schowku większości aut. Minusem jest tu brak ładowarki. Green Cell zaleca ładowarkę 60 W USB-C PowerDelivery, aby efektywnie używać funkcji prostownika z podłączeniem do sieci energetycznej. Tutaj jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby nałodować nasz akumulator z pomocą ogniw samego powerbanku.

Jak Green Cell PowerBoost działa jako powerbank?

Do testu podszedłem dwukrotnie, pierwszy wykonałem po naładowaniu urządzenia w temperaturze pokojowej, zmierzyłem całkowitą pojemność podczas ładowania USB, następnie sprawdziłem moc ładowania PowerDelivery. Za drugim razem naładowany powerbank zostawiłem w aucie na noc przy minus 1 stopniu Celsjusza i ponownie wykonałem testy.

Wyniki przeszły moje oczekiwania, powerbank ma naprawdę dobrze dobrane ogniwa o chemii wytrzymałej na niskie temperatury. Podczas testu w temperaturze pokojowej powerbank wyrzucił z siebie 10600 mAh z napięciem 5V. Jest to zgodne z informacją w instrukcji i daje rzeczywistą moc 53 Wh (w instrukcji 51,8 Wh). Ogniwa przechowują moc 59 Wh przy pojemności 16000 mAh.

Testy zmrożonego przez noc powerbanku nie były o wiele gorsze, przy minus 1 stopniu Celsjusza i ładowaniu UltraCharge, powerbank miał rzeczywistą moc 46 Wh. Przy starcie ładowania ekran wskazywał 100% naładowania, a ostatnie 10% ubyło w kilka sekund.

Kolejny test ładowania laptopa powerbank przeszedł bezboleśnie i naładował laptopa z pełnymi 60 W. Drobnym minusem jednego złącza PewerDelivery jest brak ładowania PassThrough, ale tę funkcję ma Green Cell PowerPlay Ultra, tym razem dedykowany laptopom i podróżnikom.

Jak odpalić auto z Car Jump Starterem?

Korzystając z PowerBooster, odpalenie auta jest niezwykle proste. Warunkiem jest znajomość, gdzie w naszym aucie możemy podłączyć prostownik lub kable rozruchowe. Wystarczy wpiąć kable z końcówką EC5 do powerbanku, podłączyć czarne klaszcze pod negatywny biegun (-) akumulatora lub metalowy element karoserii. Następnie czerwone kleszcze pod pozytywny (+) biegun akumulatora lub specjalnie oznaczone miejsce pod maską naszego auta. Po włączeniu powerbank automatycznie rozpoznaje połączenie i uruchamia tryb rozrusznika. Nam pozostaje normalne odpalenie naszego auta.

W instrukcji możemy znaleźć parametry i maksymalne pojemności silników, które będziemy mogli odpalić przy użyciu PowerBoosta, a sam producent chwali się, że będziemy mogli odpalić auto do 30 razy. Taką wartość uzyskamy przy dosyć małym silniku benzynowym, gdy powerbank nie będzie zamrożony po pobycie w aucie.

PowerBooster ma również specjalny tryb AWARE, który uruchamiamy przez przytrzymanie przez 3 sekundy obu przycisków na obudowie (włączenia i LED). Służy on do wyłączenia zabezpieczeń urządzenia i uratowania sytuacji, gdy nasz akumulator jest bardzo głęboko rozładowany — poniżej 4,5 V. Czy ten tryb działa? Tak, ale używa się go na własną odpowiedzialność. W ten sposób odpaliłem 3 litrowego Diesla Mercedesa BEZ akumulatora. Po całym zajściu z naładowania zeszły tylko 3 procenty naładowania z ciepłych ogniw.

Prawdziwe wyzwanie czekało mnie następnego dnia, gdy naładowany powerbank wyjąłem z całonocnego pobytu w aucie przy przymrozku – 20 stopni Celsjusza. Tym razem nie miałem możliwości przetestowania na dużym silniku, ale specjalnie rozładowałem akumulator w moim miejskim autku z silnikiem 1.1. Przy podłączeniu do akumulatora ekran wskazał całe 8 V napięcia — to zdecydowanie za mało. Pominąłem tryb prostownika i w trybie rozrusznika bez problemu odpaliłem auto 3 razy z zachowaniem 20 sekund odstępu między próbami. Po tym powerbank się rozładował, ogniwa straciły zbyt dużo ładunku na mrozie.

Choć rozładowany, to test potwierdził, że mogę spokojnie zostawić powerbank na noc na mrozie i na drugi dzień bez problemu uratuję się z opresji. Potwierdził to trzeci poranek, gdy rozładowałem akumulator do momentu, gdy rozrusznik przestał działać, PowerBoost odłączony od nocnego ładowania bez problemu poradził sobie z odpaleniem, nie tracąc przy tym procentów naładowania. Korzystając z dodatkowych wejść i PowerDelivery będę go ładował częściej, niż zaleca producent — minimalnie co 3 miesiące.

Dodatkowe funkcje GreenCell PowerBoost

PowerBoost ma w sobie też kilka wyróżniających go cech, które dla mnie były niezwykle pomocne. Sama lampa ma 500 lumenów jasności, to dużo i rozświetli nam nawet głębokie zakamarki pod maską. Co ważniejsze, sama lampa jest zdyfuzowana i umieszczona na tym samym boku co złącze klem. Po załączeniu lampy dedykowanym przyciskiem na obudowie świeci ona z pełną mocą, kolejne wciśnięcie zmniejsza moc do 50%. Trzecie wciśnięcie odpowiada za 10% mocy lampy, a ostatnie za włączenie trybu S.O.S. Lampę można wyłączyć przez dłuższe wciśnięcie włącznika lampy.

Złącza dostępne na powerbanku to dwa USB typu A do szybkiego ładowania urządzeń (18 W) i jedno dwukierunkowe złącze USB typu C PowerDelivery (60 W). Pod to złącze możemy podpiąć ładowarkę USB-C, aby skorzystać z funkcji prostownika i nie męczyć wbudowanych ogniw. Przy takim podłączeniu możemy podładować akumulator prądem o natężeniu 3,2A.

Co muszę wiedzieć o Green Cell PowerBoost?

  • optymalna temperatura przechowywania od 0 do 40 stopni celcjusza
  • funkcjonowanie w temperaturze od minus 20 do 50 stopni Celcjusza
  • ekran OLED pokazuje naładowanie podłączonego akumulatora
  • zapomniany i przemrożony powerbank traci ładunek
  • w optymalnej temperaturze pozwala na wielokrotne odpalenie auta
  • tryb AWARE działa nawet przy głęboko rozładowanym akumulatorze, ale każdy użycie jest na własną odpowiedzialność
  • powerbank należy regularnie ładować (minimalnie co 3 miesiące)
  • funkcja prostownika sieciowego jest dostępna tylko wraz z osobną ładowarką PowerDelivery
Budowa Green Cell PowerBoost
Źródło: Green Cell

Podsumowanie testów GreenCell PowerBoost

Ten powerbank jest solidny, zapewnia bezpieczeństwo w zimowe dni – z powodzeniem odpalimy nim auto z wyczerpanym akumulatorem. W razie potrzeby można nim naładować laptopa z PowerDelivery 60 W, a inne urządzenia przez złącza USB do 18 W. Szczególnie cieszy mnie przemyślana konstrukcja, brak fizycznych przełączników, które mogłyby się urwać. Certyfikat IP64 daje nam pewność przy odpalaniu auta w deszczu. Jest to powerbank dla każdego kierowcy z własnym autem, szczególnie gdy zimą auto nocuje pod chmurką.

Musimy pamiętać również o tym, aby dbać o ogniwa w urządzeniu i naładować je raz na kilka miesięcy, co pozwoli na długie życie powerbanku. PowerBoost przeżył testy wzorowo. Poradził sobie tam, gdzie produkty mniej doświadczonych firm z wyższymi osiągami na papierze nie działały na mrozie i były podatne na uszkodzenia.

Minusy

  • rozładowywanie przy minus 20 stopniach Celsjusza
  • ładowarka USB-C PD nie jest w zestawie

Plusy

  • wejście i wyjście w standardzie PowerDelivery 60 W
  • 2000A pozwala odpalić nawet duże silniki
  • wodoszczelność IP64
  • mocna lampa 500 lm
  • funkcja prostownika offline
  • długi kabel USB-C PD w zestawie
  • czytelny ekran z napięciem podpiętego akumulatora
  • tryb AWARE na sytuacje kryzysowe

Ocena redakcji

7/10