Philips 55OLED754 – test i recenzja telewizora OLED z systemem Saphi

W styczniu 2018 roku Philips wprowadził do swoich telewizorów system Saphi, który ma mniejsze wymogi sprzętowe od Androida, co pozwala obniżyć koszt produkcji. Na nasz warsztat trafił model 55OLED754. Co potrafi, w czym jest lepszy, a w czym gorszy od pozostałych OLED-ów Philipsa – te informacje znajdziecie w naszej szczegółowej recenzji.

Tak się składa, że w ofercie telewizorów Philips na rok 2019 model 55OLED754 jest najbardziej przystępnym, w związku z czym leży w obszarze zainteresowania tych konsumentów, którzy rozważają zakup swojego pierwszego telewizora OLED.

zestawienie telewizorów OLED marki philips

Razem ze swoim większym 65-calowym bratem z tej samej serii, 55OLED754 różni się od pozostałych OLED-ów tej marki zarówno pod względem sprzętowym (inna płyta główna), jak i programowym (inny system).

Design

Stylistyka Philipsa 55OLED754 jest niemal identyczna jak modelu 55OLED804 – smukły ekran osadzony na parze przepięknych metalowych sztabek pełniących rolę nóżek. Design jest niezwykle atrakcyjny, z charakterystycznym małym prześwitem pomiędzy dolną krawędzią ekranu a podłożem. Jakość elementów obudowy i ich spasowanie nie budzi zastrzeżeń.

Jakość obrazu Philipsa 55OLED754

Wyświetlacz

W telewizorze zastosowano wyświetlacz OLED od LG Display.

Matryca ma subpiksele w typowym (dla produktów LG Display) układzie RGBW. Kształt subpikseli wskazuje na to, że jest to wyświetlacz najnowszej generacji z roku 2019, co było pozytywnym zaskoczeniem, ponieważ docierające do mnie wcześniej informacje i plotki sugerowały, że seria 754 będzie wyposażona w starsze panele LGD z 2018 roku.

Kolory

Jedynym trybem fabrycznym z normalnymi, tj. niezaniebieszczonymi kolorami był, zgodnie z oczekiwaniami, „film”. W trybie tym biel była tylko trochę cieplejsza, niż być powinna (6312K zamiast 6505K), ale nie przeszkodziło to w uzyskaniu dobrego odwzorowania barw (choć nie tak dobrego jak w droższym modelu 854).

Kolory na ekranie 55OLED754 są generalnie dobrze nasycone, natomiast analiza pomiarów wykazała, że są ciut jaśniejsze, niż być powinny. Jeżeli obniżymy ogólną jasność (opcja kontrast) z fabrycznych 70 na 35, średni błąd odwzorowania barw RGBCMY spadnie z 2,77 do 2,4.

W bardziej wymagającym od telewizora trybie HDR błędy odwzorowania barw były większe.

Na diagramie chromatyczności widać też sporą nieliniowość odwzorowania odcieni barw.

W tym aspekcie 55OLED754 musi uznać wyższość swojego droższego brata z serii 854 (tj. modelu 55OLED854), którego diagram chromatyczności w trybie HDR dla porównania zamieszczam poniżej.

Skąd te różnice? Najprawdopodobniej z zastosowania innej, dokładniejszej macierzy 3D LUT w modelu z serii 854.

Ww. błędy można zredukować, ponieważ 55OLED754 ma odpowiednie opcje kalibracyjne.

Obszarem, w którym 55OLED754 wygrywa z 55OLED854 jest odwzorowanie barw pod kątem. Telewizory OLED nie mają żadnych poważnych problemów w tym aspekcie jakości obrazu, a różnice dotycząc jedynie delikatnych różnic w odcieniu kolorów na wprost i pod kątem. Co ciekawe, testowany egzemplarz modelu 55OLED754 miał zaskakująco małe błędy odcienia – nawet bardzo „wrażliwy” kolor żółty oglądany pod kątem niewiele się różnił od siebie na wprost. W tym aspekcie mały punkt przewagi dla 55OLED754.

Szeroka paleta barw

W ustawieniach fabrycznych trybu HDR film pokrycie przestrzeni UHDA-P3 wyniosło 97% wg 1931xy oraz 99% wg 1976uv, co jest bardzo dobrym wynikiem – nawet ciut lepszym od 55OLED854.

W ogólnej ocenie uznaję reprodukcję kolorów przez 55OLED754 za co najmniej dobrą: pomimo tańszej konstrukcji płyty głównej w telewizorze tym nie zauważyłem jakichś większych kompromisów, które miałyby negatywny wpływ na oddanie barw i psułyby radość z oglądania telewizji czy filmów 4K.

Czerń, kontrast, HDR

O jakości absolutnej czerni i niemal nieskończonego kontrastu w telewizorach OLED napisano już tak wiele słów, że lepiej niech może przemówią obrazy. Tym razem do testów wyjąłem płytę z filmem La La Land (Chazelle, 2016). Jest tam kilkanaście trudnych do odtworzenia scen, które potrafią wycisnąć siódme poty np. z telewizorów LCD z wielostrefowym wygaszaniem. Ale nie z Philipsa 55OLED754.

Uwaga! Aby zobaczyć wszystkie szczegóły, poniższe zdjęcia najlepiej oglądać w całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu, przy jasności wyświetlacza ustawionej na maksimum.

Zwracam szczególną uwagę na sceny z koncertu, zaczynające się od centralnego snopu światła z reflektora punktowego, który wydobywa artystę z mroku. Na Philipsie 55OLED754 strumień światła wspaniale kontrastował nie tylko z ciemnością mojego pokoju, lecz także z pozostałą częścią ekranu, której nie dało się odróżnić od tego, co było poza nim.

Szczegółowość obrazu dodatkowo wspomagało jego lekkie rozjaśnienie w stosunku do normy, jakie dało się zauważyć na materiałach HDR10. Co ciekawe, w przeciwieństwie do HDR10, tryb Dolby Vision (DV) był wyraźnie ciemniejszy, niż być powinien…

…co prowadziło do gubienia wielu szczegółów w ciemnych partiach obrazu. To dziwne, bowiem oba formaty (HDR10 i DV) bazują na tej samej krzywej jasności (PQ), która na materiałach w formacie HDR10 jest tylko lekko rozjaśniona, natomiast na treściach w DV – wyraźnie ściemniona. Było to aż nadto widoczne w scenach orbitowania wokół księżyca z filmu First Man (Chazelle, 2018).

Nie jestem tego na 100% pewien, ale moim zdaniem to może być celowy zabieg inżynierów, aby pokazać, że DV jest bardziej kontrastowy, czyli „lepszy” od HDR10. Niestety, na 55OLED754 akurat to właśnie treści HDR10 wyglądały znacznie lepiej niż te w DV. I to właśnie z oglądania tych pierwszych, a nie tych drugich miałem naprawdę ogromną frajdę.

Jasność obrazu w trybie HDR

W trybie HDR – film (domyślny to HDR – naturalny) na planszy zajmującej 10% powierzchni ekranu maksymalna luminancja podczas 5-minutowego pomiaru wahała się od 602 do 409 cd/m^2, z wartością szczytową równą 640 cd/m^2. Szczegółowe zmiany w czasie przedstawiono poniżej:
  • 000s – 602 (początek wzrostu)
  • 060s – 640
  • 120s – 611 (początek pierwszego spadku)
  • 150s – 516
  • 180s – 513
  • 240s – 500 (drugi spadek)
  • 270s – 455
  • 300s – 409

To dość konserwatywne osiągi jak na rok 2019.

Jeśli chodzi o widoczność bardzo jasnych tonów, 55OLED754 podobne jak 55OLED854 przedkłada rozróżnialność jasnych odcieni (tj. brak clippingu) nad ich jasnością – inaczej mówiąc, poświęca jasność na rzecz widoczności). Jednakże, o ile 55OLED854 pokazywał szczegóły do poziomu 85% (nieco powyżej 2000 cd/m^2), 55OLED754 pokazuje je do poziomu 88-89% (ok. 4000 cd/m^).

Jakość dźwięku

Podobnie jak 55OLED854, telewizor Philips 55OLED754 wyposażono w aż 7 przetworników:

  • dwie pary przetworników, tj. owalny wysokotonowy z niewielkim plastikowym dyfuzorem oraz owalny szerokopasmowy, umieszczono w dolnej krawędzi obudowy – wszystkie promieniują do dołu w stronę podłoża, które (przy wykorzystaniu nóżek) jest bardzo blisko przetworników;
przetworniki philipsa OLED754
  • na tylnej ściance obudowy umieszczono przetwornik niskotonowy oraz dwie membrany bierne.

Głównym atutem brzmienia jest bas: całkiem mocny, stosunkowo dobitny, niedudniący i pozbawiony rezonansów. Średnie tony są wycofane i nieco zmatowione, a ilość wysokich zależy od wybranego stylu (trybu) dźwięku: jedne podbijają górę, inne nie. W sumie 55OLED754 oferuje całkiem niezłe, choć nie rewelacyjne brzmienie o stosunkowo klarownych dialogach, ale do muzyki, zwłaszcza tej o większym zakresie dynamiki, niezbędny będzie moim zdaniem zakup soundbara lub głośników zewnętrznych.

Skoro o dźwięku mowa, warto wspomnieć kilka słów o łączności przez Bluetooth. Implementacja tej metody komunikacji bezprzewodowej w Philipsie 55OLED754 jest dość szczególna: Bluetooth służy tylko i wyłącznie do komunikacji pomiędzy … pilotem a telewizorem, natomiast nie ma możliwości obsługi przez telewizor słuchawek Bluetooth. Inaczej mówiąc, jest obsługa Bluetootha, ale tylko protokołu AVRCP, a nie A2DP.

Rozumiem, że tworząc serię 754, producent chciał obniżyć koszty i zamiast znanej z androidowców platformy sprzętowej TPM19.1 wykorzystał słabszą TPM19.6, czyli taką samą, jak w telewizorach LCD z serii 65xx, 67xx i 68xx. To, czego nie rozumiem, to brak obsługi słuchawek Bluetooth w telewizorze bądź co bądź wyższej klasy i w cenie aż 6000 złotych. Dla pewności poprosiłem przedstawicieli producenta o oficjalne wyjaśnienie i oto ono:

Drogi Kliencie

Po konsultacji z działem technicznym model 55OLED754/12 nie posiada funkcji Bluetooth do parowania urządzeń takich jak słuchawki bezprzewodowe czy głośnik soundbar bezprzewodowy.

Telewizor Philips model 55OLED754/12 paruje się tylko i wyłącznie z dołączonym do niego pilotem. Innych urządzeń Pan nie sparuje. Słuchawki jedynie tylko po kablu […].

Z poważaniem

Wsparcie Techniczne Philips

Funkcje smart telewizora Philips 55OLED754

Jak już wspomniałem we wstępie do niniejszej recenzji, w testowanym telewizorze nie ma systemu Android, lecz Saphi. System ten, będący najprawdopodobniej własnym dziełem Philipsa, miał swój debiut w styczniu 2018 r. Choć miałem z nim krótką styczność podczas różnych testów w sklepach, dopiero w przypadku modelu 55OLED754 mogłem się z nim lepiej zapoznać.

Saphi różni się znacznie od Androida i to już samym wyglądem. Główny interfejs nie zajmuje, jak w Androidzie, całego ekranu, lecz tylko jego połowę.

fotografia przedstawiająca system saphi telewizora philips 55oled754

Główny interfejs jest uporządkowany i przejrzysty – mnie osobiście najbardziej przypominał Tizena. Po jego wywołaniu zawsze wybrana jest jedna aplikacja – Netflix. Niezależnie od tego, co robiliśmy wcześniej w menu, co zmienialiśmy, z jakiej funkcji korzystaliśmy, główny interfejs po ponownym wywołaniu zawsze wskazuje na Netfliksa – czyżby subtelna forma promocji?

W najwyższym rzędzie znajdziemy pięć pozycji: źródła, ogląd. telewizji, aplikacje, szukaj i ustawienia.

obsługa systemu saphi

Niżej rzut oka na źródła:

System działa szybko i bez zacięć, a w trakcie testu ani razu mi się nie zawiesił. Moim zdaniem to spore osiągnięcie jak na (chyba) pierwszą generację nowego systemu operacyjnego. Nie zawsze tak bywa, a najstarsi górale pamiętają jeszcze problemy, jakie mieli użytkownicy pierwszych wersji Android TV czy webOS-a.

Wybór aplikacji jest całkiem niezły: YouTube, Netflix, (Amazon) Prime Video, Rakuten, ipla, Chili, player, Deezer. W trakcie testu sprawdziłem dogłębnie dwie z nich: YouTube’a oraz Netfliksa. Obie działały bez zarzutu.

Niestety, Saphi ma też kilka wad.

  • Aktualizacja oprogramowania spowodowała całkowity reset telewizora (skasowanie zainstalowanych kanałów TV i ustawień użytkownika), co było dla mnie całkowitym zaskoczeniem; jak testuję telewizory od 10 lat, jeszcze nie spotkałem się z czymś takim – a aktualizacje u rywali zawsze zachowywały ustawienia.

  • Pilot bardzo często zawieszał się podczas przewijania listy filmów na YouTube lub Netfliksie, a czasem (rzadziej) nawet podczas przewijania opcji menu; jedynym wyjściem w takich sytuacjach było wyjęcie baterii na chwilę; przyznam, że na początku irytowało mnie to niezmiernie, ale po dwóch tygodniach przyzwyczaiłem się i przestało mi to przeszkadzać; ba, doszedłem nawet do dużej wprawy i reset pilota zajmował mi góra 3-4 sekundy – mniej więcej tyle, ile zmiana kół w bolidzie Formuły 1.

  • Wejście do ustawień obrazu wymaga więcej kliknięć i jest bardziej czasochłonne niż w modelach z systemem Android.

  • Naciśnięcie przycisku Ambilight na pilocie gdy telewizor jest w stanie gotowości nie zawsze włącza tryb Lounge Light – niekiedy trzeba czynność powtórzyć kilka razy, a czasem nawet poczekać kilka minut i spróbować ponownie.

  • Zarządzanie kanałami TV jest mało intuicyjne – nie udało mi się usunąć niepotrzebnych kanałów telewizyjnych i musiałem znaleźć inny sposób na skrócenie listy wyświetlanych kanałów – po prostu dodałem kilka używanych do listy ulubionych.

  • Podczas wyświetlania programu telewizyjnego (TV guide) pomiędzy rzędami kanałów wyświetla się dość irytujący pasek informacyjny „czy wiesz, że…”, który po dwóch tygodniach użytkowania telewizora ani nie zniknął, ani nawet nie zmienił się.

Mam nadzieję, że aktualizacja systemu usunie większość tych wad.

menu philipsa 55oled754

55OLED754 obsługuje bardzo dużo formatów plików wideo z USB i dysków sieciowych, w tym: avi, flv, mkv, mp4 oraz mov. Obsługuje również pliki 4K o rozdzielczości pionowej większej niż 2160 pikseli. W panelu sterującym odtwarzacza multimediów nie ma niestety opcji powtarzania pliku – aby to zrobić, trzeba użyć osobnego przycisku na pilocie. Niestety, brak opcji sortowania plików i możliwości powtarzania całego folderu.

złącza telewizora philips 55oled754

Złącza i interfejsy

  • HDMI – 4
  • USB – 2
  • Ethernet – 1
  • Optyczne – 1
  • Słuchawkowe – 1
  • Bluetooth – tylko do pilota, nie do słuchawek
  • Wi-Fi – tak

Specyfikacja sprzętowa

Parametry wg producenta:

  • rodzaj wyświetlacza – OLED
  • przekątna (cale) – 55
  • kształt wyświetlacza – płaski
  • maksymalna rozdzielczość – 3840×2160
  • tunery TV – DVB-C, DVB-S/S2, DVB-T/T2

Parametry zmierzone (ustawienia fabryczne)

  • kontrast ANSI(x:1) – praktycznie niemierzalny (nieskończony)
  • średni błąd odwz. barw dE2000 (BT709) – 2,9
  • pokrycie przestrzeni UHDA-P3 (%) – 97
  • input lag (ms) – 32,7
Warto zaznaczyć, że:
  • im wyższy współczynnik kontrastu, tym lepiej,
  • średni błąd odwzorowania barw poniżej 3,0 to bardzo dobry wynik, a jeśli wynosi poniżej 1,0 – świetny wynik; generalnie im mniej, tym lepiej,
  • im większe pokrycie przestrzeni UHDA-P3, tym kolory bardziej nasycone, a tym samym żywsze i bardziej atrakcyjne.

Podsumowanie

Wspaniały, najlepszy na rynku kontrast, absolutna czerń, bardzo dobra jakość obrazu w trybach SDR i HDR10, niezłe multimedia, nowoczesny i niezwykle atrakcyjny wygląd oraz dobrze skalkulowana (zwłaszcza w porównaniu do japońskiej konkurencji) cena sprawiają, że jeżeli ktoś szuka kandydata na pierwszego OLED-a w domu, to moim zdaniem Philipsa 55OLED754 zdecydowanie warto wziąć pod uwagę. No chyba, że obsługa słuchawek Bluetooth jest dla kogoś warunkiem sine qua non. Moim zdaniem producent, przygotowując następcę tego interesującego modelu, powinien kwestię Bluetootha jeszcze raz starannie przemyśleć, trudno bowiem usprawiedliwić tego typu brak funkcjonalny w urządzeniu za, bądź co bądź, sześć tysięcy złotych.

Pomimo tego, moim skromnym zdaniem, jakość obrazu Philipsa 55OLED754 z nawiązką rekompensuje ten mankament, który z technicznego punktu widzenia jest przecież do obejścia. Polecam.

jak wygląda philips 55oled754

Minusy

  • Brak obsługi słuchawek Bluetooth,
  • częste zawieszanie się pilota (bardzo proste do tymczasowej naprawy),
  • gubienie ciemnych detali na materiałach Dolby Vision,
  • zbyt mało stopni regulacji upłynnienia ruchu,
  • niższa jasność obrazu w trybie HDR od najlepszych rywali,
  • aktualizacja oprogramowania kasuje ustawienia użytkownika,
  • brak opcji sortowania plików wideo,
  • czarne boczki pilota zbierają odciski palców.

Plusy

  • Wspaniała czerń i kontrast,
  • dobra reprodukcja barw w trybie film,
  • znakomite odwzorowanie bardzo ciemnych szarości, zwłaszcza na treściach HDR10,
  • upłynnione obrazy ruchome (tryb osobisty/Perfect Natural Motion minimum) wyglądają bardziej naturalnie niż tak samo upłynnione obrazy u rywali (lepsza estymacja i kompensacja),
  • brak niewyłączalnego sztucznego wyostrzenia obrazu – występującego w modelu 854,
  • dość klarowne brzmienie z mocnym basem,
  • solidne materiały i wykończenie,
  • atrakcyjna cena w stosunku do innych OLED-ów,
  • nowoczesny i atrakcyjny wygląd – jeden z najlepszych w swojej klasie,
  • Ambilight.

W teście wykorzystano program CalMAN firmy Portrait Displays.