Zadziwiająco tani jak na swoje możliwości. Recenzja Lenovo Legion 5-15 z Ryzenem 5 4600H

Za mobilny gaming trzeba słono zapłacić? Lenovo ze swoimi Legionami udowadnia, nie po raz pierwszy zresztą, że niekoniecznie. Na tle innych gamingowych laptopów Lenovo Legion 5-15 z Ryzenem 5 4600H i GTX-em 1650 oferuje naprawdę korzystny stosunek ceny do jakości. Tyle w teorii. O tym, co mówi praktyka, dowiecie się, czytając poniższą recenzję.

Specyfikacja Lenovo Legion 5-15

Na rynku dostępnych jest całkiem sporo konfiguracji 15-calowego Lenovo Legion, choć zakres cenowy w x-kom, przynajmniej na ten moment (wrzesień 2020), rozciąga się na około 1,5 tysiąca złotych. Część modeli działa w oparciu o intelowskie i5 i i7 dziesiątej generacji, inne z kolei – jak testowany egzemplarz – bazują na Ryzenach od AMD.

Na obecną chwilę wszystkie Legiony 5 dostępne w x-kom wyposażone są w kartę GeForce GTX 1650 lub 1650Ti. Warto mieć jednak świadomość, że model ten posiada również warianty z mocniejszymi RTX-ami.

Przechodząc jednak do rzeczy, oto jak prezentuje się testowana jednostka:

  • AMD Ryzen™ 5 4600H (6 rdzeni, 12 wątków, 3.00–4.00 GHz, 11 MB cache)

  • NVIDIA GeForce GTX 1650 (4096 MB GDDR6),

  • AMD Radeon™ Graphics

  • 16 GB (SO-DIMM DDR4, 2666MHz), z możliwością rozszerzenia do 32 GB
  • PCIe 480 GB,
  • w laptopie jest miejsce na dodatkowy wewnętrzny dysk SATA
  • Matowy, LED, WVA, o przekątnej ekranu 15,6” i rozdzielczości: 1920 x 1080 (FullHD).

  • Częstotliwość odświeżania ekranu: 120 Hz

  • Wysokość 28,6 mm,
  • Szerokość: 363 mm,
  • Głębokość: 260 mm
  • USB 3.1 Gen. 1 (USB 3.0) – 4 szt.,

  • USB Typu-C (z DisplayPort) – 1 szt.,

  • HDMI 2.0 – 1 szt.

  • RJ-45 (LAN) – 1 szt.,

  • Wyjście słuchawkowe/wejście mikrofonowe – 1 szt.,

  • DC-in (wejście zasilania) – 1 szt.

  • 2,50 kg (z baterią)

  • Wbudowane głośniki stereo,
  • Wbudowane dwa mikrofony
  • LAN 10/100/1000 Mbps, Wi-Fi 6 (802.11 a/b/g/n/ac/ax),
  • Moduł Bluetooth
  • litowo-jonowy 4-komorowy akumulator o pojemności 4000 mAh
  • Wydzielona klawiatura numeryczna,
  • Wielodotykowy, intuicyjny touchpad,
  • Białe podświetlenie klawiatury,
  • Możliwość zabezpieczenia linką (port Kensington Lock),
  • Szyfrowanie TPM

Design, konstrukcja, jakość wykonania

Obudowa Lenovo Legion 5-15 w całości wykonana została z plastiku w kolorze „fantomowej czerni”, z gumowaną powierzchnią na górze podstawy. Tym, co rzuca się w oczy jako pierwsze, jest jednak zawias łączący pokrywę z podstawą. Producent umieścił je 2,5 centymetra od krawędzi podstawy. W ten sposób udało się uzyskać osobliwie futurystyczny design, mimo że cały laptop utrzymany jest raczej w minimalistycznej stylistyce.

Co istotne, zawiasy są bardzo sztywne, a przy wyważone na tyle precyzyjnie, by możliwe było otwarcie klapy jedną dłonią.

Jeśli śledzicie poczynania Lenovo na rynku notebooków, być może już zdążyliście wyłapać sporo cech wspólnych z poprzednikiem Legiona 5-15, a więc Legionem Y540. Generalnie – co kto lubi. Mnie, jako zwolennikowi minimalizmu, testowany laptop się spodobał.

Co mi się jeszcze spodobało, to jakość wykonania. Elementy są dobrze spasowane, w żadnym miejscu nie odnotowałem luzów i trzasków. Ogólnie Lenovo Legion 5-15 sprawia wrażenie laptopa solidnego i wytrzymałego.

Zaniepokoiła mnie tylko jedna rzecz, mianowicie to, jak zewnętrzna część pokrywy poddaje się naciskowi, nawet lekkiemu. I być może przeszedłbym obok tego faktu obojętnie, ale ów nacisk uwidacznia się na matrycy w formie miejscowych i chwilowych zmian obrazu. Dlatego jeżeli zdecydujecie się na zakup tego modelu, na Waszym miejscu pilnowałbym, aby nie stawiać niczego na pokrywie i zwracać uwagę na bezpieczeństwo transportu.

Lenovo Legion 5-15 pokrywa

Waga laptopa wynosi niecałe 2,5 kg, mniej więcej tyle, ile w recenzowanym niedawno przeze mnie Dellu G5. Zasilacz, jak na laptopa dla graczy, ma akceptowalne wymiary. Zasadniczo przenoszenie Legiona 5 w plecaku czy torbie nie powinno być problematyczne.

Ramki wokół wyświetlacza są cienkie, oczywiście wyłączając dolną z logotypem, która jest szersza niż wszystkie pozostałe razem wzięte. Biorąc pod uwagę przeznaczenie sprzętu, nie ma się raczej do czego przyczepić na tym polu.

Zbieranie odcisków palców? To plaga współczesnego sprzętu, zwłaszcza smartfonów, tabletów oraz właśnie laptopów. Lenovo Legion 5-15 nie jest od tego wolny. Jeśli nie będziecie zasiadać do pracy z wyczyszczonymi uprzednio dłońmi albo postanowicie spożywać posiłki przy laptopie, sprzęt szybko odpowie Wam średnio estetycznymi plamami na górnej części podstawy i na klapie.

Lenovo Legion 5-15 porty tył

Dostępne złącza

Być może nie wszystkim przypadnie to do gustu, ale dla mnie świetne w Legionie jest to, że większość portów usytuowana jest nie po bokach, lecz z tyłu. Dla tych, którym rozwiązanie się nie spodoba, producent zostawił po obu krańcach podstawy po jednym standardowym porcie USB – w sam raz tyle, żeby podłączyć myszkę i klawiaturę.

Samych złączy Lenovo przygotowało całkiem sporo. Mamy więc aż cztery porty USB 3.0 (na po bokach, dwa z tyłu konstrukcji), USB Typu-C z DisplayPortem, HDMI, wejście na kabel RJ-45, standardowe wyjście mini-jack oraz wejście zasilania.

Zważywszy na to, że w testowanej konfiguracji znalazł się dysk SSD o pojemności ledwie 0,5 terabajta, w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że przydałby się slot na kartę pamięci.

Głośniki

Dumnie wyglądający podpis pod klawiaturą „audio by HARMAN” sugeruje, że laptop dysponuje głośnikami oferującymi coś więcej niż większość laptopów. No cóż, nie dysponuje. Ale ponieważ nie zwykłem oceniać laptopów, szczególnie gamingowych, przez pryzmat głośników, nie widzę powodu, dla którego miałbym zrobić to teraz.

Niemniej tym, za co trzeba pochwalić Lenovo, jest samo umiejscowienie głośników. Chociaż znalazły się na spodzie podstawy, konstrukcja została wyprofilowana tak, by dźwięk rozchodził się na boki, a nie donikąd.

Czas pracy baterii

Wiadomo, bezprzewodowe granie na laptopach gamingowych większego sensu nie ma. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy pominąć kwestię wydajności baterii. Tym bardziej że w przypadku Lenovo Legion 5-15 jest to rzecz jak najbardziej na plus.

W moim copywriterskim teście (Word, Chrome, Spotify, stałe połączenie z siecią po wi-fi, przeciętny poziom jasności ekranu) udało się osiągnąć prawie 7 godzin, zanim akumulator się rozładował. To bardzo dobry wynik, zważywszy na specyfikę testowanego modelu.

Lenovo Legion 5-15. Wydajność w grach, temperatury, kultura pracy

Testowana konfiguracja wyposażona została w sześciordzeniowy AMD Ryzen™ 5 4600H. Procesor, mówiąc kolokwialnie, pozamiatał w teście w Cinebench R20, uzyskując imponujące 3435 punktów w trybie wielordzeniowym i 456 punktów na pojedynczym rdzeniu.

Lenovo Legion 5-15 cinebench r20

Za grafikę odpowiada NVIDIA GeForce GTX 1650, bardzo dobra karta dla użytkowników, którym wystarcza gra w 1080p i bez ray tracingowych wodotrysków wizualnych. W większości testowanych tytułów GPU radzi sobie wyśmienicie, a do tego pod obciążeniem zachowuje bardzo dobre temperatury.

Testowany posiada również 16 GB pamięci RAM DDR4, którą można rozszerzyć do 32 GB.

Największą bolączką był dla mnie dysk SSD WDC S500G2B03. A raczej jego pojemność wynosząca ledwie 0,5 TB, bo do szybkości działania zastrzeżeń mieć nie mogę. W teście CrystalDiskMark 8 dysk wypadł następująco:

Wydajność w grach

Jak na laptopa gamingowego w konfiguracji, za którą w okresie testowania trzeba zapłacić mniej niż 4,5 tysiąca złotych, jest bardzo dobrze. W zasadzie żadna z testowanych przeze mnie gier nie sprawiła Legionowi zbyt wielu problemów, chyba że za problem uznamy średnią 40 klatek na sekundę w Wiedźminie 3 przy ustawieniach graficznych „uber”.

Jak zaprezentował się Lenovo Legion 5-15 w starciu z grami?

Gears 5 (ustawienia ultra):
średnio - 81 fps
CS:GO (ustawienia ultra):
średnio - 181 fps
FarCry 5 (ustawienia ultra):
średnio - 57 fps
Wiedźmin 3: Dziki Gon (ustawienia uber):
średnio - 40 fps
Shadow of the Tomb Raider (ustawienia ultra):
średnio - 52 fps
Microsoft Flight Simulator (ustawienia średnie - przelot z Londynu do Manchesteru):
średnio - 31 fps

Temperatury podczas obciążenia

Chyba największe pozytywne zaskoczenie, jakie napotkałem podczas testów Legiona 5-15. Latałem sobie po świecie mniejszymi lub większymi maszynami, odwiedzając zasobożerne lokacje, a temperatura procesora ani razu nie przekroczyła 70 stopni Celsjusza. Karta graficzna spisała się jeszcze lepiej ze średnią temperaturą na poziomie 62 stopni.

Ani przez moment nie poczułem, aby obudowa Lenovo Legiona 5-15 była nieprzyjemnie ciepła, co z reguły jest mankamentem laptopów gamingowych, nie tylko tych najtańszych. Pierwszy z brzegu przykład – testowany niedawno Dell G5, gdzie w krytycznych momentach temperatura na procesorze przekraczała 100 stopni Celsjusza.

Generalnie tak dobre wyniki stanowią optymistyczny prognostyk w kontekście długowieczności Legiona. Mnie pod tym względem Lenovo naprawdę zaimponowało.

Kultura pracy

Kolejna miła niespodzianka. Wentylatory laptopa, nie dość, że efektywne, to względnie ciche. Po raz pierwszy od dawna udało mi się w miarę komfortowo pograć na gamingowym notebooku bez konieczności wkładania na głowę słuchawek.

W Microsoft Flight Simulator zdarzały mi się czasem takie momenty, gdy nie wiedziałem, czy wydobywający się dźwięk to odgłos wentylatorów, czy wirtualnych silników samolotów.

Lenovo dało też wygodną możliwość przełączania się między trzema trybami termicznymi. Po wciśnięciu kombinacji klawiszy FN + Q, nawigujemy między profilami:

  • cichym – zmniejszenie wydajności jednostki, prędkości wentylatora, poboru mocy;
  • zrównoważonym – pomost między trybem cichym i wydajnym;
  • wydajnym – zwiększenie zużycia energii, prędkości wentylatora i wydajności. Działa wyłącznie przy dołączonym zasilaczu sieciowym.

Warto dodać, że każdy tryb ma przypisany swój kolor diody na przycisku on/off. Gdy włączymy tryb cichy, dioda będzie niebieska, gdy zrównoważony – biała, a gdy wydajny, zaświeci się na czerwono.

W praktyce patent działa naprawdę dobrze, choć wielu użytkowników zapewne życzyłoby sobie dostępu do większej gamy opcji i tworzenia niestandardowych profili. Świetne jest to, że gdyby ktoś wykorzystywać Lenovo Legiona 5-15 do pracy biurowej, przy trybie cichym laptop staje się… cichy, wręcz niesłyszalny, a do tego jest w stanie wykręcić niezłe czasy pracy na baterii.

Lenovo Legion 5-15 front

Lenovo Legion 5-15: ekran

W przypadku testowanej konfiguracji do czynienia mamy z 15-calowym panelem z matrycą WVA (niektóre konfiguracje dostały IPS-y). Plusem jest oczywiście odświeżanie na poziomie 120 Hz, choć niektórzy mogą stwierdzić, że do e-sportowych rozgrywek to może być za mało. Ja wtedy odpowiem, że do e-sportowych rozgrywek wykorzystuje się trochę droższy sprzęt i temat możemy uznać za zamknięty.

Generalnie ekran prezentuje się solidnie. Nie dostrzegłem nierówności w podświetleniu, kolory są dobrze odwzorowane, a kontrast zadowalający. Jedynym, co może się nie podobać, jest niewielka jasność maksymalna. Kilka razy złapałem się na tym, że gdy słońce zaatakowało mnie przez okno, chciałem ją zwiększyć, po czym się okazywało, że się nie da, bo to już wszystko, co panel jest w stanie z siebie wycisnąć.

Na plus oczywiście matowa powłoka, która sprawuje się dobrze, aczkolwiek – o czym już wspomniałem – przy ostrzejszych warunkach oświetleniowych przydałoby się jej więcej lumenów.

Klawiatura i touchpad

Oba elementy działają na tyle dobrze, by utwierdzić mnie w przekonaniu, że Lenovo Legion 5-15 byłby świetnym rozwiązaniem dla kogoś, kto z jednej strony lubi czasem pograć, z drugiej – ma masę biurowych obowiązków.

Klawiatura, jak na Lenovo przystało, to sama wygoda w użytkowaniu. Skok klawiszy jest przyjemnie subtelny, choć odczuwalny. Ich wielkość oraz rozmieszczenie również nie pozostawiają wiele do życzenia.

Touchpad też daje radę. O ile w gry nim nie pogracie, bo to z założenia przedsięwzięcie karkołomne, tak do pracy biurowej będzie w sam raz.

Lenovo Legion 5-15 cpu-z

Werdykt: czy warto kupić Lenovo Legion 5-15?

Myślę, że powyższa recenzja nie pozostawia złudzeń – warto. Chociażby dlatego, że na tle konkurentów wyróżnia się niską ceną i ma efektywne chłodzenie, co w przypadku gamingowych laptopów jest – o zgrozo – rzadkością.

Owszem, wybierając konfigurację, którą ja dostałem do testów, nie ma co liczyć na pierdyliony klatek na sekundę przy najwyższych nastawach graficznych. Ale dla kogoś, kto jak ja nie widzi większej różnicy między 30 a 60 klatkami na sekundę, a do tego jest w stanie przyjąć z pokorą konieczność sporadycznego grania nie na „ultra”, ale na „wysokich”, Lenovo Legion 5-15 to laptop marzenie.

Co mi się jeszcze podoba, to na pewno bateria, która jak na gamingowego netbooka jest w stanie wykręcać naprawdę dobre czasy. Dodajmy do tego wygodne: klawiaturę i touchpad, i komfortowo możemy przełączać się między graniem w gry a pracą biurową.

Ja bym kupił.

Minusy

  • jasność maksymalna
  • dysk 500 GB to dziś żart w gamingowym laptopie, dlaczego warto zdecydować się na konfigurację z większym dyskiem
  • pokrywa uginająca się pod naciskiem

Plusy

  • rewelacyjny stosunek ceny do jakości
  • temperatury na procesorze i karcie graficznej
  • nienaganna, jak na laptopa gamingowego, kultura pracy
  • świetne: klawiatura i touchpad
  • bateria
  • dużo portów, a większość umieszczona z tyłu podstawy
  • wygodna nawigacja między poszczególnymi trybami termicznymi

Ocena

8/10
PL - Cena/Jakość