Są na rynku urządzenia, które wyglądają przewidywalne, ale okazują się zaskakująco dobre. Są w końcu takie, które na papierze prezentują się bardzo zachęcająco, ale ostatecznie rozczarowują. A jaki jest MSI Prestige 14 Evo? Tego dowiecie się właśnie z poniższej recenzji.
Marka MSI kojarzona jest głównie z wydajnymi laptopami gamingowymi oraz komponentami dla graczy. Producent jednak nie spoczywa na laurach i sukcesywnie zajmuje się rozbudową swojego portfolio. W ostatnich latach Micro Star stara się dotrzeć już nie tylko do graczy, ale również osób kreatywnych.
Wybór urządzenia z rodziny Prestige powinien być w pierwszej kolejności motywowany potrzebą zakupu bardzo wydajnego, a zarazem ultralekkiego urządzenia do pracy mobilnej. Laptop MSI Prestige 14EVO dobrze odnajdzie się w środowisku obróbki 2D, a zatem w Photoshopie, Premiere Pro oraz programach Cad, które nie korzystają z modelowania/renderowania obiektów 3D.
Jako że w tym segmencie rynku konkurencja jest zaciekła, producent stara się wyróżnić swój sprzęt dodatkową certyfikacją. I właśnie takowej – w postaci Intel EVO Certification tutaj nie zabrakło. Czym jest powyższy certyfikat i co gwarantuje użytkownikowi, dowiecie się z poniższego artykułu:
Od siebie dodam tylko, że standaryzacja wynikająca Intel Evo, to dobry krok w kierunku rozwoju urządzeń mobilnych. Można traktować ją jako gwarant przydatnych funkcji/cech w certyfikowanych nim urządzeniach.
Pierwszy kontakt z urządzeniem wywołał u mnie bardzo pozytywne odczucia. Laptop wykonany jest w pełni z aluminium. Pisząc „w pełni” mam na myśli całość konstrukcji. Fakt ten przekłada się na rewelacyjną sztywność klapy matrycy, która nie wygina się, ani nawet niechętnie poddaje celowemu naciskowi. Palmrest, jak i dolna część obudowy, również nie wzbudzają moich zastrzeżeń – są bardzo dobrze wykonane.
Delikatnym minusem, szczególnie dla osób bardziej wrażliwych, będzie jednak fakt szybkiego brudzenia się aluminiowej powierzchni notebooka. Jak szybko odciski palców pozostają na obudowie, tak równocześnie szybko można się ich pozbyć za pomocą szmatki z mikrofibry. Jeśli dbacie o estetykę komputera, to warto się w takowy sprzęt do czyszczenia wyposażyć.
Urządzenia wskazujące w postaci touchpada oraz klawiatury dają dużo przyjemności z korzystania. W przypadku płytki dotykowej określenie: „gładzik” wydaje się być najbardziej adekwatnym synonimem. Element ten jest niesamowicie wręcz przyjemny w dotyku. Jest dosłownie gładki, pracuje miękko, a do tego niestandardowa, powiększona przestrzeń, którą obejmuje, jeszcze bardziej pogłębia pozytywne odczucia z korzystania z niego. Klik jest satysfakcjonujący, płynny i wyczuwalny.
W lewym górnym rogu touchpada odnaleźć można również czytnik linii papilarnych, pozwalający na skorzystanie z bezpiecznego logowania do systemu za pomocą funkcji Windows Hallo. Można go również używać w aplikacjach wspierających zabezpieczenia biometryczne, czy na stronach internetowych wspierających logowanie odciskiem palca.
Klawiatura jest równie przyjemna w użytkowaniu, jak gładzik. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do jej pracy. Jest to wariant wyspowy z dość nietypowym szerokim klawiszem control z lewej strony. Zabrakło w tym miejscu przydatnego function, ale z drugiej jednak strony dzięki temu rozwiązaniu, rzadziej zdarza się popełnić błąd przy wprowadzaniu tekstu.
Gorzej kiedy trzeba faktycznie skorzystać z kombinacji z klawiszem funkcyjnym. Jest on bardzo mały i jakby wręcz „dzielony” z innym przyciskiem, co sprawia, że używanie go jest mało wygodne. Na szczęście nie trzeba (a przynajmniej ja nie musiałem) korzystać z niego zbyt często.
Skok klawiszy jest miękki – podobnie jest w wypadku płytki dotykowej. Wprowadzanie tekstu po chwili przyzwyczajenia do układu klawiszy przebiega bez trudu. Dzięki wyraźnemu podświetleniu i oznaczeniu klawiszy nie ma problemów z rozpoznawaniem znaków – nawet w ciemności.
Skoro było już nieco o urządzeniach wejścia, warto przejść do… wyjść. Ale zanim to nastąpi – zerknijmy jeszcze w stronę krawędzi MSI Prestige 14Evo, a konkretniej na spód, gdzie producent umieścił maskownice głośników stereo.
Gabaryt urządzenia, jak i umiejscowienie membran nie napawają optymizmem, co do jakości wydobywającego się z membran dźwięku. W praktyce jednak nie jest tak źle. Przede wszystkim głośniki grają głośno, to spory plus. Częściej, jak się domyślam, będą płynęły z nich filmowe ścieżki dźwiękowe, niż będzie podejmowana próba rozkręcenia domówki.
Gdyby jednak kusiło Was zrobienie imprezy „na cały regulator”, to może okazać się, że sąsiedzi nawet nie zorientują się, że za ścianą trwa właśnie wixa – wszak basu z tego systemu audio nie uświadczymy. Tak czy inaczej, dźwięk jest dobrej jakości. Nie trzeszczy, nie skrzeczy. Najwięcej jest oczywiście góry i środka, no ale taki to już urok odtwarzania audio na głośnikach laptopa. Do Netflix’a i Youtube’a będzie w sam raz.
Urządzenie jest smukłe i kompaktowe, niesie to za sobą logiczne konsekwencje, w postaci dość wąskiego repertuaru złączy i portów. W moim odczuciu zabrakło tu choćby klasycznego HDMI lub drugiego portu USB typu A. Użytkownik nastawiony na pracę w terenie, chcąc podłączyć coś więcej niż mysz/pendrive’a będzie skazany na korzystanie z przejściówek/hubów/rozdzielaczy i tak dalej.
Warto przed zakupem MSI Prestige 14Evo dokładnie zaplanować sobie scenariusze użytkowe, a w szczególności zastanowić się gdzie będzie używany najczęściej. Dzięki temu unikniecie stresu związanego z brakiem niezbędnych kabli czy portów do podłączenia sprzętu, którego będziecie używać wraz z laptopem.
Przy okazji: tylko jeden port USB A i to jeszcze w standardzie 2.0? Trochę wstyd…
Prawa krawędź MSI Prestige 14Evo
Wzdłuż prawego boku laptopa umieszczone zostały następujące porty:
Lewa krawędź MSI Prestige 14Evo
Wzdłuż lewego boku laptopa umieszczone zostały następujące porty:
Jak wspomniałem już wyżej, klapa matrycy wykonana jest bardzo dobrze. Ekran można bez trudu podnieść jednym palcem. Zawias pracuje równo, płynnie, a po ustawieniu w pozycji docelowej zachowuje dobrą sztywność. Aby ułatwić użytkownikowi otwarcie laptopa, dolna krawędź posiada wcięcie na środku.
MSI Prestige 14Evo posiada bardzo dobrej jakości panel IPS. Otacza go cieniutka ramka, która praktycznie zlewa się z matową taflą wyświetlacza. Zabieg tan sprawia, że urządzenie wydaje się bardzo zwiewne, a do tego niesamowicie estetyczne.
Odwzorowanie kolorów według producenta wynosi 100 % pokrycia w palecie sRGB – i to widać. Kolory są żywe, nieprzesycone, a jednocześnie bardzo naturalne. Fantastycznie prezentuje się także poziom luminacji. Podczas testów nie odczuwałem potrzeby przekraczania połowy jasności skali i to nawet korzystając z notebooka w ciągu dnia.
Kąty widzenia, jak na panel IPS przystało, stoją na wysokim poziomie. Dodatkowym atutem związanym z wykonaniem matrycy jest zawias. Pozwala on otwarcie urządzenia na płasko do kąta 180°. To szczególnie wygodne i przydatne rozwiązanie kiedy pracujemy… w niestandardowych pozycjach.
Aby dostać się do wnętrza laptopa, należy odkręcić 7 śrubek z główką krzyżakową. Takie rozwiązanie pozwala na szybkie i bezproblemowe zdjęcie klapy, bez szarpania się z zatrzaskami. Klapa serwisowa posiada plombę. W zależności od źródła zakupu jej zdjęcie może rzutować na stan gwarancji.
Dlatego, zanim przebijecie naklejkę, lepiej dowiedzcie się co na to sprzedawca, od którego zakupiliście sprzęt. Samo MSI raczej nie przejmuje się zerwaną plombą, tak długo jak sprzęt nie jest uszkodzony wewnątrz w sposób mechaniczny.
Na laminacie płyty głównej odnaleźć można:
Moduły pamięci RAM są wlutowane na stałe – nie ma więc mowy o zwiększeniu ilości pamięci operacyjnej w przyszłości. Dobrze, że z kwestia wymiany dysku SSD pozostaje otwarta – ten jest zainstalowany w sposób „standardowy”.
Litowo-jonowe ogniwo posiada pojemność 52,4 Wh. Komponent zajmuje przestrzeń dokładnie pod touchpadem, jak i palmrestem. Wydajność baterii w trybie pracy preferującym zrównoważone wykorzystanie mocy podzespołów, pozwala na ciągłą pracę/oglądanie filmów przez czas około 6h.
Przy pracy biurowej i z maksymalnym poziomem oszczędzania energii, ten czas można wydłużyć o kolejne godziny, choć wszystko zależy oczywiście od użytkownika. Mój rekord to 8h z urządzeniem na kolanach, przy matrycy podświetlonej do połowy.
Jeśli mowa o prędkości ładowania baterii, to od zera do 55% czas ładowania wyniósł 40 minut. Aby dobić ją do pełna, trzeba było zaczekać około 2h.
Całość układu chłodzenia, to skromna konstrukcja złożona z turbiny oraz dwóch ciepłowodów. Mimo niewielkiej powierzchni układ ten jest w stanie bardzo skutecznie odbierać ciepło z procesora. Temperatury pracy urządzenia stoją na akceptowalnym poziomie, zarówno w czasie spoczynku, jak i wzmożonego wysiłku CPU. Co więcej, generowany hałas jest niewielki.
W czasie przeglądania internetu, czy oglądania filmów wentylator generuje hałas bliski poziomu tła – ledwo ponad 33 dB. Przy takim natężeniu szumu komputer jest niemal niesłyszalny. Pojawia się jednak inny problem – piszczące cewki. Bardzo możliwe, że jest to cecha mojego egzemplarza, niemniej jednak osoby wrażliwe powinny zwrócić uwagę na ten fakt, szczególnie jeśli zdarza się im pracować w nocy lub całkowitej ciszy.
Piszczenie pojawia się tylko podczas zasilania komputera z sieci. Po odłączeniu przewodu od gniazda Thunderbolt irytujące „piszczenie” znika.
Podczas maksymalnego obciążenia procesora np. renderingiem obiektu 2D/3D, temperatura rośnie do ponad 80°C. Cieszy jednak fakt, że limit mocy skutecznie ogranicza temperaturę w takim punkcie, że CPU nie wpada w tak zwany Thermal throttling – oznacza to, że Core i5-1135G7 nie zrzuca zegarów Boost podczas obciążenia. Innymi słowy, wydajność, nawet mimo temperatur i obciążenia, stoi na wysokim poziomie.
Natężenie hałasu (pomiar na pulpicie): 33,8 dB
(Pomiar wykonany na zasilaniu sieciowym w trybie wydajności Zrównoważony, pulpit)
Natężenie hałasu (pomiar w Apex Legends): 43,2 dB
Zazwyczaj w testach wydajności omawiam popularne gry. Tym razem skupiłem się jednak głównie na programach, gdyż sprzęt nie jest dedykowany graczom. Nie oznacza to jednak, że grać nie próbowałem… dla zachowania porządku testowego (i zaspokojenia własnej ciekawości) wrzuciłem na tapetę kilka popularnych tytułów.
Choć do regularnego grania moc zintegrowanego układu intela nie wystarczy, to aby zaznać chwili relaksu w popularnym League of Legends lub nawet Counter Strike: Global Offensive – będzie jak znalazł.
W bardziej wymagających tytułach pokroju Fortnite, czy Apex Legends gameplay w natywnej rozdzielczości pozostawia wiele do życzenia. Przejście na 720p pomaga zbliżyć się do płynnych 60 fps, jednak jakość oprawy pozostawia wiele do życzenia.
Dla kogo jest zatem Intel Iris Xe? Na pewno nie dla zawodowców. Jeśli jednak w Twoim kręgu zainteresowań są bardziej Simsy niż najnowszy Assassin’s Creed, powinno być znośnie.
Nie będę ukrywał sporego, pozytywnego zdziwienia, które mnie ogarnęło po wykonaniu testów syntetycznych. Jak się bowiem okazuje mobilny procesor Intel Core i5 jedenastej generacji, to naprawdę solidna jednostka. Ba, zaszyty w CPU zintegrowany układ graficzny Intel Iris Xe, to również zaskakująco wydajna karta – oczywiście, jak na integrę.
Odczytując zatem wyniki poniższych benchmarków, można powiedzieć jednoznacznie, że Core i5-1135G7 zapewne nie skradnie serc graczy, ale już do płynnej pracy podczas obróbki foto/video, a nawet renderowania mniejszych projektów będzie wystarczający.
Bardzo ucieszyły mnie wyniki płynące z benchmarku Blender. Nie chodzi nawet o sam czas trwania renderu sceny, a o pracę na samym programie. Ta przebiegała bez żadnych problemów. Zarówno obracanie sceny, przybliżanie i oddalanie elementów nie generowało zacięć obrazu. Dodatkowo warto podkreślić, że podczas generowania gotowego obrazu procesor pracował ze stabilnym taktowaniem 3,41 GHz, co świadczy o tym, że procesor starał się zachować możliwie najwyższy zegar Boost.
Interpretacja wyników wydajności z Cinebencha R23 przynosi podobne wnioski. Laptop dobrze sprawdzi się w pracy kreatywnej. Wydajność mobilnej jednostki Core i5 stoi bowiem na wysokim poziomie, odpowiadającym mocy obliczeniowej desktopowego procesora Intel Core i7 7700K.
Chcąc podsumować MSI Prestige 14Evo warto ponownie odnieść się do grupy docelowej, w której stronę jest kierowany. Mowa zatem o osobach mobilnych, stawiających na wysoką wydajność w aplikacjach. Czy testowany w tej recenzji laptop jest wydajny? Owszem, nie mogę temu zaprzeczyć.
Urządzenie z pewnością spełni oczekiwania użytkowników zajmujących się obróbką zdjęć, czy materiałów video, W kwestii programistów, czy osób korzystających z pakietu MS Office też nie przewiduję większego zawodu.
Solidnie i estetycznie wykonana obudowa podkreśla wysoką półkę, w jaką wpisuje się MSI Prestige 14Evo jednocześnie czyniąc urządzenie funkcjonalnym. Połączenie dobrej jakości matrycy z wygodną klawiaturą i touchpadem, daje bardzo przyjemne wrażenia z użytkowania laptopa – szczególnie poza płaskim blatem biurka.
Szkoda, że nie udało się upchnąć do notebooka lepszej kamerki internetowej. Mamy rok 2021, a z jakiegoś powodu producenci nie czują skrępowania karać użytkowników jakością 720p i to w 30 klatkach… Naprawdę nie da się podnieś tego standardu do choćby 1080p/30? W czasach Home Office i wszechobecnych wideokonferencji naprawdę oczekiwałbym podniesienia standardu jakości połączeń wideo.
Jeśli zatem poszukujesz zgrabnego, lekkiego i wydajnego, a przy tym cichego urządzenia do pracy poza biurem, możesz śmiało rozważyć kandydaturę MSI Prestige 14Evo. Nazwanie tego sprzętu prestiżowym, to może i lekka przesada, ale jest to kawał solidnego notebooka, który doskonale sprawdzi się wszędzie tam, gdzie potrzeba ultramobilności i wysokiej wydajności – jednocześnie.




Jest bardzo prestiżowy przez cenę
Jest bardzo prestiżowy przez cenę
Za tą cene super
No, wreszcie jakiś sprzęt dla zwykłego zjadacza chleba, a nie sprzęty powyżej 10k PLN 😀
Przecież ma 2x złącze Thunderbolt 4 to argument że ubogi zestaw są dość nietrafione w tym wypadku :/ Jakie komputery w tej cenie posiadają dwa dostępne najszybsze złącza ?