Premiera Nie czas umierać (No Time to Die), 25. filmu o Jamesie Bondzie, to dobra okazja, by przypomnieć sobie wcześniejsze produkcje o przygodach agenta Jej Królewskiej Mości. Które warto zobaczyć przed obejrzeniem piątego i ostatniego występu Daniela Craiga w roli 007? Sprawdź subiektywny ranking najlepszych filmów z Jamesem Bondem.
Bond. James Bond. Kultowa postać, o której słyszał praktycznie każdy, niezależnie od tego, czy miał styczność z książkami Iana Fleminga albo ich ekranizacjami, czy nie. W oficjalnych filmach w rolę agenta 007 wcieliło się do tej pory sześciu aktorów:
Jacy aktorzy stworzyli najlepsze kreacje Jamesa Bonda, które poszły w parze z jakością samego filmu? Z jakimi dziełami wiążą się najlepsze wspomnienia? Nie wszystkie produkcje o Jamesie Bondzie zestarzały się godnie. Wybrane mogą odrzucić (przesadną) groteskowością, naiwnością czy wręcz kiczowatością, czerpiąc silnie z estetyki komiksowej. Pierwsze pochodzą z lat 60. XX wieku i wystarczy porównać sobie je z najnowszymi częściami z Danielem Craigiem, by zobaczyć, jakie dzielą je różnice.
Siła nostalgii robi swoje – filmy o agencie 007, które wręcz stały się wzorcem szpiegowskiego kina akcji, zapamiętałem jako wciągające i wysokooktanowe „akcyjniaki”. Po odświeżeniu całości spora część produkcji o Jamesie Bondzie okazała się niskich lotów lub co najwyżej ocierała się o przeciętność. Wyobrażenia zderzyły się z (bolesną) rzeczywistością, ale czy każdym przypadku tak było?
Jeśli masz zamiar mimo wszystko (ponownie) obejrzeć wszystkie filmy o Bondzie, ale nie wiesz lub nie pamiętasz w jakiej kolejności, to zapoznaj się z naszym artykułem:
Powrót do tych filmów może być bolesny, ale czy musi? Niniejsze zestawienie może przydać się, jeśli chcesz tego uniknąć i zapoznać się jedynie z najlepszymi tytułami. W tym morzu bylejakości można wyłowić przykłady solidnego kina akcji lub wręcz wzorzec tego, jak powinny wyglądać filmy o Jamesie Bondzie. Poznaj je w kolejności od najlepszego do najgorszego. Które warto obejrzeć przed Nie czas umierać (No Time to Die)?
Casino Royale z Danielem Craigiem (po raz pierwszy w tej roli) uważany jest przez wielu fanów za najlepszy film o agencie 007. Po powtórnym seansie tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ta produkcja ma wszystko to, co powinno mieć dobre kino sensacyjne, szczególnie z Jamesem Bondem w roli głównej.
Idealne tempo akcji (intensywne, kiedy potrzeba; powolne, gdy wymaga oddechu), poważna atmosfera (żegnaj, klaso B!) i mistrzowska relacja na linii Bond-szwarccharakter. W rolę łotra wcielił się Mads Mikkelsen i razem z Craigiem stworzyli widowisko, jakiego próżno szukać w innych produkcjach o agencie 007. Przy Casino Royale, które wprowadziło nową erę w filmach o Bondzie, nie sposób się nudzić.
Przez długi okres ten film widniał samotnie na szczycie mojej listy najlepszych filmów o Jamesie Bondzie i nawet po premierze Casino Royale pozostał na pierwszym miejscu (ex aequo). Mimo upływu lat produkcja z 1964 roku zachwyca intrygą, bondowską atmosferą i wybitnym arcywrogiem, któremu dzielnie kroku dotrzymuje jego podwładny. Między Bondem a femme fetale (Honor Blackman) również iskrzy jak w mało którym filmie o agencie 007.
Goldfinger – przepełniony ikonicznymi scenami, świetnymi gadżetami i błyskotliwymi dialogami – nadal błyszczy. Jest to zdecydowanie najbardziej godny polecenia film z Seanem Connerym w roli Jamesa Bonda. Aktor udowodnił w nim, że jest też jednym z najlepszych odtwórców agenta Jej Królewskiej Mości.
Skyfall jest inny niż pozostałe Bondy i po premierze wzbudziło mieszane odczucia u fanów przygód agenta 007. Sam Mendes, reżyser znany z nagrodzonych Oscarami American Beauty i 1917, pokazał jeszcze bardziej ludzką stronę głównego bohatera niż twórca filmów z Daltonem. Tak osobistym charakterem opowieści wyróżnia się w serii tylko Licencja na zabijanie (w innym wydaniu). Historia w Skyfall wiąże się w dużym stopniu z jakże ważną postacią M (Judi Dench).
Mimo powolniejszego, wręcz niebondowskiego tempa Skyfall ogląda się z zapartym tchem, co jest też zasługą operatora Rogera Deakinsa, prawdziwego mistrza w swoim fachu (15 nominacji do Oscara i dwie statuetki). Mniej oczywista, bardziej wielowarstwowa fabuła to zdecydowany atut produkcji – Skyfall pozwala mocniej zagłębić w psychikę postaci. James Bond udaje się na jedną z trudniejszych misji, z jakimi musiał się kiedykolwiek mierzyć. Wisienką na torcie jest czołówka z tytułową piosenką Adele.
Może nie jest to popularna opinia, ale filmy z Timothym Daltonem to jedne z najlepszych bondowskich produkcji w historii. Posunąłbym się nawet do określenia, że to właśnie Bondy z tym aktorem były pierwszym krokiem w kierunku poważniejszego i realistyczniejszego charakteru produkcji z tej serii. Był to powiew świeżości, którego nieco zakurzony cykl bardzo potrzebował, choć nie wszyscy fani podzielają ten entuzjazm.
W obliczu śmierci zapamiętałem najbardziej za niezwykłą i trzymającą w napięciu otwierającą scenę, która zrobiła na mnie wrażenie jak mało który początek w jakimkolwiek Bondzie.
Mam problem, by wskazać, który film z Timothym Daltonem jest lepszy. Oba są dość porównywalne. W Licencji na zabijanie można w większym stopniu poznać ludzką stronę Jamesa Bonda (bohaterem kieruje chęć zemsty), który swoimi działaniami bardziej przypomina bezwzględnego zabójcę niż znanego z innych tytułów agenta Jej Królewskiej Mości.
Film zrywa z wcześniejszymi schematami. Bond Daltona mniej dowcipkuje, ale ten brutalniejszy, mroczniejszy i realistyczniejszy obraz jest miłą odmianą od pozostałych klasycznych filmów z tej serii.
Pierce Brosnan wprowadził do Bondów nieco rześkości i hollywoodzkiego sznytu. Czy to dobrze, czy źle, oceń sam, ale GoldenEye to zdecydowanie najlepsza produkcja z tym aktorem jako 007, która była także jego debiutem w tej roli. Znaki rozpoznawcze to czołówka z piosenką Tiny Turner, wartka akcja i w iście bondowskim stylu fabuła, która po raz pierwszy w filmach o agencie 007 przedstawiła okres pozimnowojenny (James Bond musi odzyskać broń kosmiczną).
GoldenEye wprowadził też kobiecą M (Judi Dench) i był pierwszym Bondem z warstwą wizualną podkręconą przez CGI (większość scen to jednak wciąż zasługa praktycznych efektów). Film był pod kilkoma względami rewolucyjny dla serii. Nie brakowało w nim jednak – niekiedy aż nazbyt –przesadzonych scen (sekwencja rozwałki czołgiem T-55 po ulicach St. Petersburga). GoldenEye udanie łączył stary, klasyczny styl z nową wizją na filmowego Bonda.
Jest to drugi z kolei film z serii James Bond, także drugi (najlepszy) z Seanem Connerym w roli brytyjskiego agenta Jej Królewskiej Mości. Szybko stał się jednym z moich ulubionych klasycznych Bondów. Pełno w nim kultowych scen, w których po raz pierwszy pojawia się postać Q (Peter Burton), wynalazcy gadżetów dla 007. Pozdrowienia z Rosji to sprawnie nakręcone szpiegowskie kino, w którym poznajemy bliżej knującą przeciwko brytyjskiemu wywiadowi organizację WIDMO (SPECTRE).
Wbrew tytułowi udajesz się razem z Bondem do Turcji (Stambułu), by przechwycić Lektora (radzieckie urządzenie do dekodowania szyfrów) przed wspomnianą organizacją przestępczą. Pozdrowienia z Rosji gwarantuje niezapomniane sceny w pociągu, w tym szczególnie zapadającą w pamięć walkę z bezwzględnym osiłkiem Donaldem „Redem” Grantem (Robert Shaw).
Wszystkie 24. filmy o Jamesie Bondzie można było obejrzeć od końca ubiegłego roku na platformie streamingowej HBO GO. Po kilku miesiącach większość tytułów znikła z oferty serwisu. W bibliotece HBO pozostały jedynie nowsze produkcje z Piercem Brosnanem i Danielem Craigiem. Są one dostępne również chociażby na Player.pl. Starsze filmy o Jamesie Bondzie w polskiej wersji językowej i rozdzielczości 4K możesz wykupić na platformie iTunes Apple’a (29,99 zł lub 34,99 zł).
W maju 2022 roku filmy z Bondem powróciły na HBO Max.
James Bond to ikoniczna postać, którą każdy aktor sportretował w swoim stylu. Choć na liście znalazły się tylko filmy z Seanem Connerym, Timothym Daltonem, Piercem Brosnanem i Danielem Craigiem, nie uważam, by Roger Moore wyraźnie ustępował im w roli 007. Po prostu jego filmy prezentowały równy, acz bardzo przeciętny poziom. Jedyny wizerunek Jamesa Bonda, który nie przypadł mi do gustu, to ten w wydaniu George’a Lazenby’ego, który najchętniej wymazałbym z pamięci.
Do trio moich ulubionych Jamesów Bondów zaliczają się Daniel Craig, Timothy Dalton i Sean Connery (kolejność przypadkowa).
Nie czas umierać (No Time to Die) jest pożegnaniem pewnej ery i pożegnaniem Daniela Craiga w roli brytyjskiego agenta. Co przyniesie przyszłość? Czarnoskórego Bonda, a może staniem się nim kobieta? Pewnie będziemy musieli poczekać kilka lat na następny, 26. film z serii James Bond.
A jakie Twoim zdaniem produkcje o Jamesie Bondzie są najlepsze? Nie podzielasz mojego zdania? Może uważasz, że któryś film z Rogerem Moore’em, który wystąpił w największej liczbie Bondów, zasługuje na miejsce w rankingu? Chcesz polecić innym swoje propozycje? Podziel się opinią w sekcji Komentarze.
Chcesz poczytać o czymś więcej niż tylko o filmach z Jamesem Bondem? Zerknij na nasze pozostałe publikacje związane z kultową postacią agenta 007:




Moim zdaniem to właśnie George Lazenby był najlepszym Bondem.
Najbardziej lubi filmy Jamesa Bonda z rogerem moorem Mam je wszystkie nagrane na terenie a najgorszy film symbole.na Ostatnie czas umierać to chała
A który Bond z Moore’em najbardziej przypadł Ci do gustu?