Pierwsza gra komputerowa na świecie. Jak myślisz, która dzierży ten tytuł?

O zaszczytne miano Pierwszej Gry Komputerowej Na Świecie ubiega się kilka produkcji. Jak to w takich przypadkach bywa, finalny werdykt zależy od debaty fachowców, a ci spierają się zawzięcie o definicje. W rezultacie współczesne gry wideo mają kilku prekursorów, których omówię wnikliwie w tym artykule. Sporne definicje również.

Kiedy powstała pierwsza gra komputerowa?

I tu rodzi się pierwszy problem. Przedmiotem sporu jest bowiem… definicja sprzętu, który można nazwać komputerem, aby można było w ogóle mówić o grze komputerowej. Niby banał, bo chyba wiemy, kiedy powstały pierwsze komputery, prawda?

No nie do końca. Prototypów było kilka i były ogromnymi maszynami, zamkniętymi w ośrodkach badawczych. Stworzono je do skomplikowanych obliczeń, a nośnikiem programów były dziurkowane taśmy. Wyniki odczytywano manualnie, nie na wyświetlaczu. Ówczesne komputery w ogóle nie miały wyświetlaczy! O gamingu rozumianym dzisiaj nie mogło być mowy.

Tu wyprzedzę trochę fakty i dodam, że urządzenie, na którym powstawała pierwsza gra, w ogóle nie weszło do produkcji masowej. Tak jak wiele jemu podobnych, było tylko pojedynczym egzemplarzem skonstruowanym na potrzeby armii USA.

Ten szczególny egzemplarz nie był nawet do końca komputem, nie korzystał wszakże z żadnego programu. Efekt pracy tego osobliwego sprzętu podziwiało się na oscyloskopie. Jak wspomniałem, brakowało mu programu, dlatego grę, jaką na nim uruchomiono, należy nazwać produkcją elektromechaniczną, a nie komputerową.

To która gra komputerowa była pierwsza?

Cathode-Ray Tube Amusement Device

I tak dochodzimy do roku 1948, kiedy panowie Thomas T. Goldsmith Jr. oraz Eastle Ray Mann ogłosili światu patent na Cathode-Ray Tube Amusement Device. Prosty symulator rakiety. I taki stan rzeczy nie powinien nikogo dziwić.

Był to początek zimnej wojny. Tymczasem zaraz po zakończeniu II wojny światowej amerykańskie wojsko (przy wsparciu niemieckich inżynierów i techników) intensywnie rozwijało broń rakietową, wymierzając ją przeciwko ZSRR.

Źródło: Wikipedia

„Gra” Goldsmitha i Manna miała zatem na celu symulację lotu pocisku w powietrzu. Zarządzanie lecącym obiektem (prędkością oraz kierunkiem) wiązało się z manipulowaniem stosownymi pokrętłami. Proces nie należał to najprostszych i intuicyjnych. To raz.

Dwa, koszty produkcji owej machinerii były horrendalnie wysokie. Siłą rzeczy projekt wygaszono, nie miał najmniejszych szans wyjść poza laboratoria i zagościć w domach. Nie ten czas, nie te koszty. Doceniono jednak potencjał pomysłu i niedługo potem wskrzeszono go pod inną postacią.

OXO, czyli Noughts and Crosses

Nieśmiertelne kółko i krzyżyk, nazwane OXO, miało swą komputerową odsłonę (wydaną na komputer EDSAC) w roku 1952. Kluczowym elementem projektu była możliwość interakcji człowieka z urządzeniem, taka była też idea tej gry. Jej twórca, Sandy Douglas, ukuł najpierw naukową tezę, później posłużył się programem komputerowym do jej zobrazowania.

OXO nie było więc rozwiązaniem rozrywkowym, ale badawczym i nie wyszło poza mury Mathematical Laboratory Uniwersytetu Cambridge. Całość – zarówno maszyna, jak i program badawczy – stanowiły własność uczelni.

Podobny cel miały z resztą pomysł pana Christophera Strachey, który w podobnym czasie napisał elektroniczne Warcaby i przeniósł je na platformę Ferranti Mark 1.

Szkoda tylko, że dziś problematyczne są definicje – czy uznać powyższe projekty za gry komputerowe, czy też nie? Obraz pozostawał w nich statyczny, brakowało też aktualizacji grafiki w czasie rzeczywistym, zatem część badaczy upiera się przy stwierdzeniu, że grami to one nie są.

Tennis for Two. Od razu z trybem multiplayer

Czas płynął, lata mijały, kalendarz pokazał w końcu październik 1958 roku. Wówczas amerykański fizyk William Higinbotham zaprezentował grę Tennis for Two, symulację tenisa stołowego na bazie oscyloskopu, którego ekran miał przekątną 5”. Do niego podpięty był rzecz jasna komputer analogowy ze stosownym programem.

O ile wcześniejsze produkcje były przeznaczone dla 1 gracza, o tyle pomysł Higinbothama zapraszał do gry od razu 2 osoby. Nikt nie myślał jeszcze o finezyjnych joystickach lub padach. Za kontrolery służyły niewielkie (dające się utrzymać w dłoni), choć toporne skrzynki. Każda z przyciskiem i gałką. Przycisk aktywował uderzenie, gałka pozwalała zmieniać wysokość lotu piłki (termin umowny, bo była to świetlista kula, przypominająca raczej spadającą gwiazdę).

Stół do gry widziało się z boku i myli się ten, kto sądzi, że piłeczka leniwie wędrowała z lewej strony na prawą. Gra była naprawdę dynamiczna, a jej twórca zadbał o takie czynniki, jak prędkość wiatru oraz grawitacja. Program zliczał też na bieżąco punkty. Pachniało innowacją!

Spacewar! jest pierwszą grą komputerową

Rok. Tyle czasu Steve Russella szlifował grę Spacewar! razem z kolegami: Petem Sampsonem (ten dodał rozgwieżdżone tło), Danem Edwardsem (on zadbał o symulację grawitacji) oraz J. Martinem Graetzem (ojciec przycisku nadprzestrzeni). Jak każdy projekt, tak i ten nabierał kształtów w toku ewolucji pierwowzoru.

Końcowa wersja ujrzała światło dzienne w maju 1962 roku i przeznaczona była na komputer DEC PDP-1. Był to sprzęt wyprodukowany w zaledwie 50 egzemplarzach, a sztuka kosztowała aż 120 tysięcy dolarów (natomiast grę dodawano w gratisie do każdej sprzedanej sztuki). Na taką rozrywkę mogli więc pozwolić sobie jedynie najbogatsi mieszkańcy USA, tym samym ewentualny sukces komercyjny został zdławiony w zarodku.

Trud twórców nie poszedł jednak całkowicie na marne, bo dziś to właśnie Spacewar! uważane jest za pierwszą na świecie grę komputerową. Ponieważ trochę wcześniej szlak do trybu multiplayer został przetarty, Steve Russell nie wahał się ani chwili i oparł fabułę gry na dwuosobowej rywalizacji. Rozumiał, że gra w pojedynkę jest w porządku, lecz to współzawodnictwo sprawia, że chce się do gry wracać. Wciąż i wciąż.

Jak sama nazwa wskazuje, akcja gry Spacewar! rozgrywała się w kosmosie. Inspiracji dostarczyły niepokoje związane z zimną-wojną oraz teatr ich działań, który sięgał coraz wyżej, kierując uwagę wojskowych ku przestrzeni międzygwiezdnej.

2 statki fruwały w kosmicznej próżni, strzelając do siebie nawzajem z torped o równie kosmicznym rodowodzie. Na planszy znajdowało się słońce, ono oddziaływało na statki z siłą uzależnioną od aktualnego dystansu do gwiazdy. Kto zbliżył się zanadto, ten ginął.

Do kontrolowania rakiet służyły kontrolery wyposażone w pokrętło i 2 przyciski. Każdy gracz dążył do zestrzelenia oponenta. Same rakiety poruszały się z kolei w przestrzeni dość swobodnie, niemal w niczym nie naśladując swych realnych odpowiedników. To nie była naukowa symulacja, ale gra. Od początku do końca gra. Rozrywka w czystej postaci. Tyle, że nieprawdopodobnie droga.

Mimo wszystko komputer DEC PDP-1 dało się już przewieźć do domu. Nie była to już maszyna zajmująca całe pomieszczenia, ale całkiem zgrabne urządzenie, na tamte czasy wręcz kompaktowe. Ten argument oraz fakt zastosowania grafiki wektorowej przesądziły o nadaniu grze Spacewar! tytułu pierwszej gry komputerowej.

Mało tego, w roku 2013, na gali Game Developers Choice Awards, Steve Russell otrzymał wyróżnienie pioniera gier komputerowych.

Co było później? Później już poszło z górki. Powstawały automaty i inne platformy do grania, ale to już materiał na inny artykuł.

Tymczasem zobacz wszystkie gry w sklepie x-kom