Perypetie Kratosa trafią na duży ekran? To możliwe, bo Sony właśnie otworzyło studio filmowe PlayStation Productions

Sony Interactive Entertainment otworzyło właśnie nową wytwórnię filmową. I to nie byle jaką. PlayStation Productions podejmie się wyzwania, na którym wiele wytwórni mniej lub bardziej spektakularnie się wyłożyło. Mowa oczywiście o filmowych i serialowych adaptacjach gier. W tym przypadku, rzecz jasna, tych pochodzących z portfolio PlayStation. Czy to ma szanse się udać?

Czas najwyższy przełamać niechlubną tradycję masakrowania gier przez filmowców

Jako fan nihilistycznych monologów Maksa Payne’a i oglądania wirtualnego świata zza jego pleców odczuwam nieprzyjemne drgawki za każdym razem, gdy ktoś rzuci nieumyślnie trzy przeklęte słowa: „filmowa adaptacja gry”. Niestety marna ekranizacja tytułu od Rockstar Games nie jest ani pierwszym, ani ostatnim chwastem na polu tego typu produkcji. Pole to bowiem jest tak zachwaszczone, że nadaje się chyba wyłącznie do zaorania.

Max Payne 3
Max Payne na łopatkach po obejrzeniu ekranizacji z Markiem Wahlbergiem w roli głównej

Ale ten przykry fakt może się wkrótce zmienić. Sony ogłosiło bowiem otwarcie PlayStation Productions – studia, które z wartościowych tytułów z katalogu firmy ma wyczarować równie wartościowe filmy i seriale.

PlayStation Productions chce uczyć się na błędach poprzedników

Założenie jest jasne – nie powtórzyć błędów popełnianych przez spadkodawców niechlubnej tradycji, a więc twórców odpowiedzialnych za takie filmowe trolle jak wspomniany już „Max Payne”, „Alone in the Dark” czy nawet „Tomb Raider” z Angeliną Jolie w roli głównej.

Zresztą Sony Interactive Worldwide Studios mówi o tym otwarcie ustami prezesa Shawna Laydena. W wywiadzie dla magazynu The Hollwood Reporter Layden podzielił się swoją opinią na temat tego, z czego wynika tak zła reputacja filmów tworzonych w oparciu o gry. Jako najważniejszy argument wskazał niemożność znalezienia porozumienia między twórcami gier a filmowcami, którzy w procesie przekładania materiału źródłowego z języka growego na filmowy gubią esencję oryginału i wypaczają jego sens.

„Wystarczy spojrzeć na starsze adaptacje, by dostrzec, że reżyserzy i scenarzyści często nie mieli bladego pojęcia tak o świecie gry, jak i o samej rozgrywce. To spore wyzwanie – wziąć na warsztat 80 godzin gameplayu i zrobić z tego film. Jak to zrobić? Odpowiedź brzmi: nie da się. Da się za to zaczerpnąć cały ten etos pochodzący z gry i na jego podstawie stworzyć coś specjalnie dla odbiorcy filmowego. Nie ma sensu powtarzać przebiegu rozgrywki w filmie”.

PlayStation Productions

Chcesz zrobić coś dobrze, zrób to sam

Słowa Laydena wpisują się w wypowiedź szefa powstałego studia, Asada Qizilbasha, który zdradził, że zamiast sprzedawać licencje zewnętrznym studiom, uznano, że lepszym pomysłem będzie powołanie do życia własnego. Adaptacje mają być zatem tworzone bez ingerencji podmiotów trzecich. „Po pierwsze dlatego – argumentuje Qizilbash – że jako marka jesteśmy bardziej rozpoznawalni, po drugie: nikt tak dobrze jak my nie zna upodobań społeczności PlayStation”.

Qilizbash podkreślił również, że przygotowania do stworzenia projektu trwały już od dłuższego czasu.

„Chcemy stworzyć fanom więcej okazji do obcowania z naszymi franczyzami. W momencie gdy gracze kończą tytuł, spędzając przy nim 40 czy 50 godzin, a na sequel muszą czekać jakieś cztery lata, będą mogli kontynuować swoje doświadczenia z danym uniwersum i zobaczyć, jak ich ulubieni bohaterowie zmieniają się pod wpływem różnych okoliczności”.

PlayStation Productions

Pierwszy serial wyprodukowany przez PlayStation Productions to…

„Twisted Metal”. Kojarzycie jeszcze tę markę? No właśnie. Wygląda na to, że PlayStation Productions zacznie od odgrzewania zamrożonych od dawna kotletów, bo ostatnia odsłona serii „Twisted Metal” ukazała się jeszcze na PlayStation 3 w roku 2012. Wybór co najmniej zaskakujący, ale może to po prostu zasłona dymna, za którą znajduje się coś… większego. Może już gdzieś tam trwają zalążkowe prace nad takim „God of War”, które w kontekście ekranizacji wydaje się naturalnym wyborem i – jeśli wszystko pójdzie dobrze – potencjalnym hitem.

Kiedy zobaczymy pierwsze efekty prac studia? Kiedy „Twisted Metal” będzie miało swoją premierę? Tego nie wiadomo. Wiadomo jedynie, że nie prędko. Jeśli wierzyć słowom Laydena – czas nie gra aż tak ważnej roli. Najważniejszym kryterium jest jakość, która ma dorównywać materiałowi źródłowemu.

„Chcemy stworzyć fanom więcej okazji do obcowania z naszymi franczyzami. W momencie gdy gracze kończą tytuł, spędzając przy nim 40 czy 50 godzin, a na sequel muszą czekać jakieś cztery lata, będą mogli kontynuować swoje doświadczenia z danym uniwersum i zobaczyć, jak ich ulubieni bohaterowie zmieniają się pod wpływem różnych okoliczności”.

God of War na ekranie? Oglądałbym...

Jaka przyszłość czeka PlayStation Productions?

Na ten moment trudno wyrokować. Zapowiedzi są obiecujące, a Shawn Layden wraz z Asadem Qizilbashem na każdym kroku podkreślają olbrzymie ambicje wiązane z PlayStation Productions. Czas pokaże, czy projekt ma szansę zaistnieć w mainstreamie, a przede wszystkim – czy uda mu się znaleźć aprobatę w środowisku graczy, który przy IP od Sony spędzili tysiące godzin i z pewnością będą najsurowszymi krytykami.

Na pewno będzie co ekranizować, co do tego nie ma wątpliwości. Zwłaszcza w ostatnich latach na PlayStation ukazało się wiele tytułów, które budowały nowe marki lub w genialny sposób reaktywowały starsze. Takie gry jak „Crash Bandicoot”, „Spyro the Dragon”, „Uncharted”, „The Last of Us”, „Horizon Zero Dawn” czy wspomniany już „God of War” oferują bardzo ciekawe uniwersa, które w odpowiednich rękach mogą stać się idealnym punktem wyjścia do opowiedzenia wielu ciekawych historii.

Źródło: Hollywoodreporter.com, spieltimes.com